Danił Miedwiediew ostatnie dni spędził w Indian Wells, gdzie przygotowywał się do występu w ostatecznie odwołanym turnieju BNP Paribas Open. Z Kalifornii wrócił do Monte Carlo, gdzie mieszka.
- Wracam teraz do Monako - mówił w rozmowie z portalem gotennis.ru. - Tam, jeśli dobrze sprawdziłem, przed moim wylotem do USA był tylko jeden przypadek koronawirusa, więc myślę, że to bezpieczne miejsce.
Miedwiediew pochodzi z Moskwy, mieszka w Monte Carlo, a wiele czasu spędza w Nicei, gdzie ma bazę treningową. Jest obieżyświatem, podobnie jak wszyscy pozostali tenisiści. Dlatego zdaje sobie sprawę, że jest mocno zagrożony zarażeniem i docenia wprowadzone środki bezpieczeństwa.
ZOBACZ WIDEO: Koronawirus. Ministerstwo Zdrowia opublikowało specjalny film
- Nie wiem, jak długo to wszystko potrwa. Nie mam też wpływu na podejmowane decyzje. Priorytetem dla mnie jest zdrowie. Wszystko sprowadza się do tego, że nikomu nie podaję ręki i częściej myję dłonie - podkreślił.
- Najważniejsze jest to, by wszyscy moi bliscy byli zdrowi i aby jak najmniej osób na świecie zaraziło się tym wirusem. Mam nadzieję, że sytuacja będzie coraz lepsza, bo wydaje mi się, że podjęto wszystkie możliwe środki - dodał.