KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Totalna dominacja, a potem niesłychana walka. Wimbledon ma nową mistrzynię!

Ashleigh Barty finał Wimbledonu 2021 rozpoczęła od zdobycia 14 punktów z rzędu, ale Karolina Pliskova stłumiła jej miażdżącą dominację. Ostatecznie Australijka zdobyła tytuł po trzysetowej walce.

Łukasz Iwanek
Łukasz Iwanek
Ashleigh Barty, mistrzyni Wimbledonu 2021 PAP/EPA / NEIL HALL / Na zdjęciu: Ashleigh Barty, mistrzyni Wimbledonu 2021
Po raz pierwszy od 1977 roku doszło do starcia dwóch tenisistek, które wcześniej nigdy nie grały w finale Wimbledonu. Wtedy Virginia Wade pokonała Holenderkę Betty Stove i została ostatnią do tej pory brytyjską mistrzynią imprezy w singlu kobiet. Tym razem o tytuł walczyły Ashleigh Barty i Karolina Pliskova. Nową mistrzynią została Australijka, która pokonała Czeszkę 6:3, 6:7(4), 6:3.

Początek był piorunujący w wykonaniu Barty, której łupem padło pierwszych 14 punktów. Trzy kończące zagrania (forhend, lob, bekhend) dały jej przełamanie na 2:0. Sparaliżowana Pliskova w czwartym gemie oddała podanie podwójnym błędem. Australijka delikatnie spuściła z tonu i nie podwyższyła na 5:0. Wpakowany w siatkę forhend kosztował ją stratę serwisu.

Pliskova miała ogromne problemy z odgrywaniem bekhendowych slajsów rywalki. Czeszka była rozregulowana, brakowało jej cierpliwości. Popełniała dużo błędów, co wynikało z kiepskiej pracy nóg. W szóstym gemie oddała podanie wyrzucając forhend. Barty jednak również miała problemy z serwisem i nie zakończyła seta przy 5:1. Świetnym returnem Pliskova pokusiła się o przełamanie. Powoli się budziła z letargu, ale na pościg było już za późno. W ósmym gemie utrzymała podanie bez straty punktu, ale w dziewiątym set dobiegł końca, gdy wyrzuciła forhend.

ZOBACZ WIDEO: Anglicy w euforii po awansie do finału. "Udają, że nie ma tematu związanego z karnym"

W II partii Barty nie miała dużej serii zdobytych punktów, ale szybko uzyskała przewagę przełamania. Stało się to w trzecim gemie po forhendowym błędzie Pliskovej. Tym razem Czeszka nie pozwoliła sobie na długotrwały przestój. Była na korcie agresywniejsza, grała głębsze piłki, popełniała mniej błędów. Efektowny return dał jej trzy break pointy na 3:3. Przełamanie stało się faktem, gdy Barty wpakowała forhend w siatkę.

Pliskova solidniej pracowała na nogach. Skuteczniej zmieniała kierunki, jej ataki nabrały jakości, w czym pomagał jej lepiej funkcjonujący serwis. Jednak przy stanie 5:5 przytrafiła się jej nonszalancja. Miała 40-0, ale straciła pięć punktów z rzędu. Wszystko rozpoczęło się od zepsutego prostego woleja w sytuacji, gdy miała rywalkę wypchniętą poza kort. Przy break poincie wpakowała bekhend w siatkę.

Tak przegrany gem pewnie śniłby się Pliskovej po nocach, gdyby Barty po chwili zakończyła seta. Tak się nie stało, bo nerwowo było również po stronie Australijki, która popełniła kilka błędów, w tym podwójny i forhendowy, i nie zakończyła seta serwisem. W tie breaku ożywiona Czeszka popisała się kapitalną akcją z trochę szczęśliwym zagraniem po taśmie i lobem. Barty była bardzo niepewna i bierna w swoich zagraniach. Pliskova uzyskała cztery piłki setowe. Australijka dwie obroniła, ale przy trzeciej popełniła podwójny błąd.

Pliskova grała falami i w III secie znów miała zastój. W drugim gemie popełniła koszmarny błąd przy siatce i oddała podanie. Czeszka starała się, jak mogła, aby znów przypuścić szturm. Tym razem Barty nie miała serwisowego kryzysu. Znów jej akcje były starannie przygotowane, dobrze działały jej forhendy i slajsy. Australijka nie oddała przewagi przełamania, a w końcówce miała miejsce obustronna wojna nerwów. W dziewiątym gemie zepsuła drajw woleja i dała rywalce break pointa. Pliskova go zmarnowała, a po chwili as dał Barty piłkę mistrzowską. Triumf liderki rankingu stał się faktem, gdy Czeszka wpakowała bekhend w siatkę.

W trwającym godzinę i 56 minut meczu obie tenisistki borykały się z serwisem. Barty zaserwowała siedem asów, a Pliskova miała ich sześć. Australijka popełniła siedem podwójnych błędów, a Czeszka zrobiła ich pięć. Liderka rankingu cztery razy oddała podanie, a sama wykorzystała sześć z ośmiu break pointów. Naliczono jej 30 kończących uderzeń i 29 niewymuszonych błędów. Pliskovej zanotowano 27 piłek wygranych bezpośrednio i 32 pomyłki.

Pliskova mogła zwyciężyć w Wimbledonie jako trzecia reprezentantka Czech. W londyńskiej imprezie triumfowały Jana Novotna (1998) i Petra Kvitova (2011, 2014). Do finału doszły jeszcze Vera Sukova (1962) i Hana Mandlikova (1981, 1986). Martina Navratilova na przestrzeni lat 1978-1990 zdobyła w Wimbledonie dziewięć tytułów, ale jako reprezentantka USA.

Barty jako czwarta tenisistka może się pochwalić wygraniem Wimbledonu jako juniorka i w zawodowym tenisie. Dołączyła do Ann Jones, Martiny Hingis i Amelie Mauresmo. Triumf w londyńskiej imprezie odniosła jako trzecia Australijka. Wcześniej dokonały tego Margaret Court (1963, 1965, 1970) i Evonne Goolagong (1971, 1980).

The Championships, Wimbledon (Wielka Brytania)
Wielki Szlem, kort trawiasty, pula nagród 35 mln funtów
sobota, 10 lipca

finał gry pojedynczej kobiet:

Ashleigh Barty (Australia, 1) - Karolina Pliskova (Czechy, 8) 6:3, 6:7(4), 6:3

Program i wyniki turnieju kobiet

Zobacz także:
WTA Praga: Urszula Radwańska o krok od głównej drabinki. Czeska juniorka nie miała szans
Cykl ITF: Weronika Falkowska weszła na wyższy poziom. Piotr Matuszewski z innym partnerem

Czy Ashleigh Barty wygra kolejny wielkoszlemowy turniej?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (2)
  • panda25 Zgłoś komentarz
    Nie byłbym tak surowy jak @ravic w ocenie finału kobiet, choć fakt, bywały lepsze. Ale w tym meczu jednego nie zabrakło- dramaturgii. A że błędy i nerwy? Taka uroda sportu... Przed
    Czytaj całość
    meczem zakładałem, że wygra to Australijka. Niepewność co do końcowego wyniku pojawiła się w połowie meczu (połowie drugiego seta) - Barty pokazała, że jest "ludzka" (tak, w tenisie kobiet to zdecydowanie częstsza odsłona :-)), było to trochę zaskakujące, bo Czeszka nie grała regularnie dobrze. Pliskova w finale to dla mnie i tak zaskoczenie, więc chyba może odtrąbić sukces. Mają w Czechach tenis... tak jak w Chorwacji - tu piję do właśnie zakończonego finału debla :-)
    • ravic Zgłoś komentarz
      Tak slabego finalu od wielu lat nie widzialem..Nerwy,błędy,niepewnosc paralizowaly obie...chyba wiecej punktow zdobywaly po błędach przeciwniczki niz po swoich wygranych zagraniach..Pliskowa
      Czytaj całość
      nigdy nie powinna wygrac Wimbledonu...ta wielka baba powinna serwisem zmiatac przeciwniczki..Niestety jej sie zdaje ze nie ruszajac sie wygra wymiany..Nogi ma tak długie ze nie umie nimi biegac..Natomiast Barty zamuliło w 2 secie...Momentami zenujacy tenis...
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×