Tokio 2020. Rywalizacja w fatalnych warunkach. Polka bez awansu do finału

Joanna Linkiewicz nie zdołała sprawić niespodzianki w półfinale na 400 metrów przez płotki. Jedyna Polka w tej konkurencji zajęła piąte miejsce w swoim biegu i pożegnała się z marzeniami o awansie. Zmagania toczyły się w fatalnych warunkach.

Mateusz Kozanecki
Mateusz Kozanecki
Joanna Linkiewicz PAP / Leszek Szymański / Na zdjęciu: Joanna Linkiewicz
Półfinału biegu na 400 m przez płotki odbywały się w niezwykle trudnych warunkach. Przez Tokio przechodziła potężna ulewa, która utrudniała rywalizację.

Na starcie pojawiła się jedyna reprezentantka Polski w tej konkurencji - Joanna Linkiewicz. Polka została przydzielona do drugiego biegu, podczas którego ruszała ze skrajnego, dziewiątego toru.

Linkiewicz nie należała do faworytek do awansu. Reprezentantka Polski ruszyła spokojnie, aby przyśpieszyć w końcówce. Rywalki zdążyły już jednak znacznie odskoczyć.

ZOBACZ WIDEO: Zmiana składu sztafety przed finałem dała złoty medal? "Słabsi zawodnicy zostali wymienieni na szybszych"

Z czasem 55,67 s Linkiewicz zajęła piąte miejsce, co oznaczało koniec marzeń o finale. W jej biegu zwyciężyła Sydney McLaughlin z wynikiem 53,03 s. Był to przy okazji najlepszy wynik półfinału. Druga była poprzednia rekordzistka świata Dalilah Muhammad.

Do finału awansowały po dwie najlepsze zawodniczki z każdego biegu, a także dwie z czasami.

Finał biegu na 400 metrów przez płotki kobiet zaplanowany został na 4 sierpnia o godz. 4:35 czasu polskiego.

Awans do finału biegu na 400 m ppł kobiet:
1. Sydney McLaughlin (USA) 53.03 s Q
2. Dalilah Muhammad (USA) 53.30 s Q
3. Femke Bol (Holandia) 53.91 s Q
4. Janieve Russell (Jamajka) 54.10 s Q
5. Anna Cockrell (USA) 54.17 s Q
6. Gianna Woodruff (Panama) 54.22 s Q NR
7. Anna Ryżykowa (Ukraina) 54.23 s q
8. Wiktoria Tkaczuk (Ukraina) 54.25 s q
---
14. Joanna Linkiewicz (Polska) 55.67 s

Czytaj także:Jest komunikat polskiego MSZ ws. olimpijki z Białorusi. Padła ważna deklaracjaŚmieszne nagrody za medal olimpijski. Nie dostaną nawet grosza

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×