Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Ferrari odpaliło bombę. Kibice się tego nie spodziewali

Ferrari postanowiło w środę odpalić prawdziwą bombę. Włoski producent ogłosił powrót do najwyższej klasy wyścigów długodystansowych po wielu latach przerwy. Tym samym Ferrari znów powalczy o zwycięstwo w 24h Le Mans.
Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Ferrari 488 GTE Materiały prasowe / Ferrari / Na zdjęciu: Ferrari 488 GTE

Nowo powstała klasa hypercar w wyścigach długodystansowych WEC kusi producentów motoryzacyjnych, czego najlepszym dowodem jest to, że prototypy tej kategorii szykują m.in. Peugeot, Audi, Porsche i Acura. Dołączą one m.in. do Toyoty, która w ostatnich latach zdominowała rywalizację w WEC i wręcz nie miała godnego rywala.

Teraz powrót do najwyższej klasy wyścigów długodystansowych WEC ogłosiło Ferrari, co jest nie lada sensacją.

- Przez ponad 70 lat, prowadziliśmy nasze samochody z zamkniętymi podwoziami do zwycięstw, szukając nowych rozwiązań technologicznych i innowacji, jakie można znaleźć na torach. To sprawiło, że każdy samochód wyprodukowany w Maranello jest wyjątkowy - ogłosił John Elkann, prezydent Ferrari.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Połamał hokejowy kij na głowie rywala

- Ferrari poprzez dołączenie do programu hypercar po raz kolejny potwierdza swoje sportowe zaangażowanie i determinację, aby stać się bohaterem najważniejszych światowych wydarzeń sportów motorowych - dodał Elkann.

Włosi nie ujawnili nazwisk kierowców, którzy będą tworzyć ich załogę w sezonie 2023, kiedy to zobaczymy Ferrari po raz pierwszy na polach startowych WEC. Prezentacja zawodników, podobnie jak przedstawienie programu testowego i nazwy prototypu ma się odbyć w późniejszym terminie.

Ferrari po raz ostatni wygrało 24h Le Mans w roku 1965. Było to dziewiąte zwycięstwo włoskiego producenta w tym prestiżowym wyścigu. Następnie firma skupiała się głównie na Formule 1. Decyzja o wprowadzeniu limitu wydatków w F1 i konieczność znalezienia zajęcia dla sporej części personelu sprawiły, że Włosi spojrzeli w kierunku wyścigów długodystansowych.

Samochody Ferrari można było zobaczyć dotąd w niższych klasach wyścigów długodystansowych. Chociażby w roku 2019 zwycięstwo w GTE PRO odniosła załoga złożona z Alessandro Pier Guidiego, Jamesa Calado i Daniela Serry. Prowadzili oni samochód Ferrari 488 GTE.

Biorąc pod uwagę renomę Ferrari w motorsporcie i budżet firmy, Włosi nie będą mieć najmniejszych problemów, by namówić kierowców na współpracę. Bez okazji do jazdy pozostaje mistrz Formuły 2 - Callum Ilott, który obecnie należy do akademii talentów Ferrari.

Firma może też poszukać kierowców wśród weteranów w F1 - Kimi Raikkonen czy Robert Kubica nie powinni mieć problemów ze zgodą na jazdę w barwach Ferrari w WEC czy nawet odbywanie testów i rozwijanie prototypu, bo Włosi zaopatrują w silniki Alfę Romeo. To jednak melodia przyszłości, bo producent zaangażuje się w wyścigu długodystansowe dopiero w sezonie 2023.

Czytaj także:
Dlatego Orlen sponsoruje Kubicę i Alfę Romeo
Ile treningów dla Roberta Kubicy?

Czy jesteś zaskoczony decyzją Ferrari?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (2)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×