KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Nie warto było łamać kości - wypowiedzi po meczu o 3. miejsce Marma-Hadykówka Rzeszów - Start Gniezno

Rewanżowym meczem o 3. miejsce drużyny z Rzeszowa i Gniezna zakończyły ligowy sezon. Dla zawodników był to jeden z ostatnich startów w tym roku, dlatego w rozmowach przeważały podsumowania i nieśmiałe próby wybiegania w przyszłość.
Stanisław Miazga
Stanisław Miazga

Krzysztof Jabłoński (Start Gniezno): Gdyby nie to, że mój dorobek był z jokerem, to na pewno by mi on odpowiadał. Popełniłem dwa błędy na dystansie, co wykorzystali moi przeciwnicy. Cieszę się że miałem kontakt z rywalami i nawiązywałem z nimi walkę, niestety moja drużyna przegrała. Chciałem pochwalić gospodarzy za przygotowanie toru, sami sobie udowodnili, że wcale nie muszą kombinować z głęboką orką, żeby wygrywać wysoko spotkania, i żeby było ładne i bezpieczne widowisko. Zajmując czwarte miejsce w lidze, wykonaliśmy pracę trochę ponad plan, gdybyśmy zajęli trzecie miejsce, to w przyszłym roku trzeba byłoby walczyć o awans, a wydaje mi się, że Gniezno nie jest jeszcze na to gotowe. Trzeba by spełnić wymogi licencyjne i finansowe. Potrzebny byłby dwa-trzy razy wyższy budżet. Indywidualnie w lidze nie było źle, odbudowałem swoją formę, trochę bez polotu pojechałem w finale Indywidualnych Mistrzostw Polski, ale pozostał mi jeszcze Złoty Kask.

Mirosław Jabłoński (Start Gniezno): Jeździło mi się dobrze, ale wiadomo było, że to ostatni mecz sezonu, właściwie o pietruszkę, nie warto więc było łamać kości, dlatego zabrakło chyba trochę motywacji. Były to dożynki, po których trzeba odstawić sprzęt do garażu. Czeka mnie jeszcze tylko jakiś turniej w Niemczech i sezon zimowy, w których trzeba trochę pobiegać. Trochę szkoda kończyć sezon, gdy jest taka ładna pogoda we wrześniu, a zaczynać w marcu, gdy jest zimno i mokro. Może ten, kto o tym decyduje, weźmie to pod uwagę przy układaniu następnego kalendarza sportu żużlowego. Przyjechaliśmy tutaj pojeździć dla siebie, drużyna rzeszowska okazała się lepsza i trzeba jej pogratulować. Tor był bez porównania lepszy niż ten, który był tutaj ostatnio.

Piotr Paluch (Start Gniezno): Nie było za dobrze, gdyby zdobycz punktowa była większa, wtedy można byłoby powiedzieć, że jest w porządku. Ogólnie jak na rzeszowski tor, to był on naprawdę dobrze przygotowany i można było na nim jeździć. Czwarte miejsce, które zajęliśmy, nie jest złe. Przed sezonem była mowa o szóstym miejscu, wspinaliśmy się po drabince, awansowaliśmy do półfinału i apetyt rósł w miarę jedzenia. Była szansa nawet na finał, teraz przegraliśmy mecz o trzecie miejsce, ale nie można narzekać. Trzeba wszystko poukładać i zająć się budowaniem drużyny, która powalczy w przyszłym sezonie o wyższe miejsce. Dla mnie nie był to zbyt udany rok. Przeskok z II do I ligi jest odczuwalny i szczególnie na wyjazdach nie było najlepiej. W tym roku kończę już jazdę.

Maciej Kuciapa (Marma-Hadykówka Rzeszów): Chciałbym punktować przez cały sezon na takim poziomie jak w tych ostatnich meczach, niestety sezon był dla mnie średni, nad czym ubolewam, bo dopiero teraz punktuję na równym dobrym poziomie. Zrobiłem przeglądy w silnikach i spisują się one dobrze. Można tylko żałować że sezon już się kończy, ale w zawodach jakie mnie jeszcze czekają, będę chciał pokazać się z jak najlepszej strony i powalczyć o dobre miejsca.

Paweł Miesiąc (Marma-Hadykówka Rzeszów): To były zawody, w których jechało się na luzie, bo był to mecz jedynie o trzecie miejsce na zakończenie sezonu. Niestety niemal przez całe spotkanie miałem problemy ze sprzętem, rozwalił mi się kosz sprzęgłowy. W moim czwartym starcie w ogóle nie ruszyłem spod taśmy, wtedy zmieniłem kosz sprzęgłowy z drugiego motocykla i było już dobrze. W tym roku czeka mnie jeszcze liga i jakieś turnieje na Ukrainie.

Mateusz Szostek (Marma-Hadykówka Rzeszów): Mimo zdobycia kilku punktów, z zawodów nie jestem do końca zadowolony. Mogło być lepiej, niestety w pierwszym biegu zaliczyłem upadek. W piątek podczas finału Srebrnego Kasku też miałem upadek i dlatego niezbyt dobrze się czuję, mam mętlik w głowie. Być może w przyszłym sezonie postaram się trafić do klubu, gdzie będę miał więcej jazdy, bo chciałbym się dalej rozwijać.

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (14)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×