Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Skoki

Żużel. Uważa, że Grand Prix Challenge wymaga zmian. Ma nawet konkretną propozycję

Za rok w Grand Prix na pewno zobaczymy Kima Nilssona, Daniela Bewleya i Jacka Holdera. Choć Szwed wywalczył awans w sportowej walce, raczej za wiele w cyklu nie zwojuje. Zdaniem Jacka Frątczaka, kwalifikacje potrzebują reformy.

Bogumił Burczyk
Bogumił Burczyk
Daniel Bewley WP SportoweFakty / Julia Podlewska / Na zdjęciu: Daniel Bewley
Grand Prix Challenge w Glasgow trwało aż cztery godziny. Część zawodników, rywalizujących z powodzeniem w PGE Ekstralidze, miało poważne problemy z trudnym, technicznym obiektem.

Zawody były szczególnie pechowe dla Andersa Thomsena i Chrisa Holdera. Duńczyk przypłacił występ złamaniem kości strzałkowej i piszczelowej, zaś Australijczyk dwoma połamanymi żebrami, obojczykiem, a także złamaniem w dolnej części pleców.

Niektórym dał się we znaki brak doświadczenia

W Glasgow nie odnaleźli się także Polacy. Dominik Kubera i Szymon Woźniak zaprezentowali się znacząco poniżej oczekiwań. Łącznie zgromadzili zaledwie pięć punktów, zajmując odpowiednio piętnaste i szesnaste miejsce. Zdaniem Jacka Frątczaka, taki stan rzeczy jest podyktowany przyzwyczajeniami. Były menedżer Apatora Toruń zauważył, że żużel na Wyspach to nieco inna para kaloszy niż ten w naszym kraju.

ZOBACZ WIDEO Chomski czeka na propozycję Stali. Sadowski: Jestem spokojny

- Powiedzmy sobie jedno. Przede wszystkim Szymonowi i Dominikowi nie brakuje umiejętności. Zupełnie nie o to chodzi. Ich końcowe rezultaty są podyktowane brakiem przyzwyczajenia i obycia na brytyjskich torach. To działa w dwie strony. Bardzo wielu zawodników jeździ na Wyspach, a nie radzi sobie w Polsce. Specyfika torów jest zupełnie inna. Kubera pojechał świetne zawody w Lesznie, a dzień później zaprezentował się zupełnie inaczej. To wynika z wielu czynników. Silniki są mocniejsze niż kiedyś. Trudno się nagle przerzucić z długiego toru na krótki i jechać na nim super hiper, nie mając odpowiedniego doświadczenia. Oni mają umiejętności, ale brakuje obycia. Bardzo często tak jest. Wyjątkiem w jakimś stopniu jest z pewnością Kim Nilsson, ale zgodnie z przysłowiem, wyjątek tylko potwierdza regułę - zauważył Jacek Frątczak.

Mistrzostwa Świata na żużlu to ogromne wyzwanie

Bez wątpienia Nilsson to największa sensacja zawodów. Szwed nie tylko wywalczył awans do cyklu Grand Prix, ale i wygrał cały turniej, po tym, jak pokonał w wyścigu dodatkowym Daniela Bewleya. Postawił się jednak w bardzo trudnej sytuacji. Naturalnie bez wątpienia spełnił swoje marzenia, ale zaistnieć w cyklu będzie dla niego czymś karkołomnym. Zdaniem wielu, to zadanie z gatunku "mission impossible".

- Obecność Daniela Bewleya i Jacka Holdera w czołowej trójce nie jest żadnym zaskoczeniem. Być może do cyklu wskoczy również czwarty zawodnik turnieju, Max Fricke, bowiem Bewley ma duże szanse na utrzymanie się w Grand Prix. Z tym się jednak wstrzymajmy, za wcześnie, żeby wyrokować. Sensacją jest na pewno zwycięstwo Kima Nilssona. Oczywiście miejsce w rozgrywkach mu się należy. Wywalczył je w sportowej, uczciwej rywalizacji i tak musi być. Pytanie, co dalej? Są przecież zwolennicy takich rozstrzygnięć, którzy mówią, że na tym właśnie polega piękno sportu. Później jednak te same osoby namiętnie krytykują słabo radzącego sobie zawodnika i mówią, że do niczego się nie nadaje. Grand Prix to wielkie wyzwanie logistyczne, i będzie ogromną niespodzianką, jeżeli Nilsson coś w cyklu zwojuje. Raczej wszyscy będą trzymać za niego kciuki, żeby zdobywał punkty w pojedynczych wyścigach - mówi były menedżer.

Dodatkowe turnieje są konieczne?

Zdaniem Jacka Frątczaka, kwalifikacje do Grand Prix potrzebują reformy. Dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie dodatkowych turniejów. Dzięki temu, wywalczenie awansu do cyklu byłoby trudniejsze, a szanse bardziej wyrównane, gdyż o końcowym sukcesie nie przesądzałyby jedne zawody.

- Obecna formuła umożliwia sensacje tego typu jak awans Nilssona. Ja oczywiście jestem daleki od odbierania komuś szans, aczkolwiek nie możemy zapominać, że rozmawiamy o turniejach rangi mistrzostw świata. Bez wątpienia są zawodnicy, którzy poradziliby sobie w nich lepiej od Kima Nilssona. Niespodzianki bez wątpienia dodają kolorytu, ale nie można zapominać, jakiego typu sportem jest żużel. Ta dyscyplina wymaga odpowiednich środków, w tym zaplecza logistycznego. Grand Prix to ogromne wyzwanie i nie każdy może w nim skutecznie rywalizować.

- Na chwilę obecną Kim Nilsson nie zalicza się do czołówki światowej i zwyczajnie będzie mu trudno walczyć z elitą speedwaya. Jestem zwolennikiem wprowadzenia dodatkowych turniejów. Dlaczego by nie zrobić po jednym na przykład w Polsce, Szwecji i Wielkiej Brytanii? Taka formuła byłaby sprawiedliwa i prolongowała rzeczywiście najlepszych. Myślę, że jeśli chcemy, żeby do cyklu wchodzili zawodnicy, którzy będą w stanie w nim zaistnieć, to takie rozwiązanie jest konieczne i przydatne - podsumował Jacek Frątczak.

Bogumił Burczyk WP SportoweFakty

Zobacz także:
- Pech nie opuszcza Janusza Kołodzieja
- Pawlicki powinien zejść ligę niżej

Aktualne składy drużyn: PGE Ekstraliga | eWinner 1. Liga | 2. Liga Żużlowa

Kup bilet na 2023 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland. Kliknij tutaj i przejdź na stronę sprzedażową! -->>

Czy zgadzasz się z Jackiem Frątczakiem?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (19)
  • Coper 1964 Zgłoś komentarz
    To jakie mają być tory dla Polskich niemot. Bartek złapie kiedyś doła,bo to nieuniknione,I nie mamy ani jednego dobrego zawodnika. Właśnie komisarze toru, I sędziowie wykończyli ten
    Czytaj całość
    sport w Polsce.
    • RECON_1 Zgłoś komentarz
      Od dawna powtarzam ze lepiej gdyby elimimacje do sgp odbywaly sie wiosna i po nich dopiwro startowal cykl a nie ze jada cinco rok wczesniej szaleli na torze a w biezacym zamykaja stawke...
      • PABL0 Zgłoś komentarz
        @Frank F: Oczywiście, nie on pierwszy. Był Zorro, Cook, Berntzon - wcześniej też Bajerski czy Chrzanowski. Osiem lat też Andy Smith :) Taki urok challenge'ów. Ale pomysł by zrobić cykl
        Czytaj całość
        do cyklu zalatuje już o absurd. Pięć dzikusów od organizatora to przeginka - tym bardziej, że często nie idzie sportowo tylko geograficznie.
        • Szybki_Mietek Zgłoś komentarz
          Prolongowała? Kto to pisał? Jak można PROLONGOWAĆ zawodników? Dramat... Panie Frątczak...
          • ADASOS Zgłoś komentarz
            Ok. Jednak musiało by to być na wiosnę. Jak SGP ma się rozwijać to docelowo powinno się kończyć na początku grudnia.
            • banc Zgłoś komentarz
              To może lepiej powrócić do formuły gdzie w GPCh jaką zawodnicy wypadający z cyklu + zawodnicy z eliminacji. Eliminacje będzie można robić w tych samych terminach co GP i będzie więcej
              Czytaj całość
              wolnych terminów. Oczywiście GPCh musiałoby się odbywać po ostatnim turnieju. Mogą być nawet dwudniowe zawody.
              • JARASS Zgłoś komentarz
                @JarekK Tylko co mi po tym,że taki Jack Holder "z umiejętnościami" tam się kwalifikuje,a w Toruniu jedzie na poziomie juniora?
                • JarekK Zgłoś komentarz
                  "Bardzo wielu zawodników jeździ na Wyspach, a nie radzi sobie w Polsce." bo nie mają sprzętu. Na krótkich, technicznych, angielskich torach liczą się umiejętności a nie
                  Czytaj całość
                  silniki i te legendarne "nie trafiłem z przełożeniami".
                  • ADASOS Zgłoś komentarz
                    Najprościej to dogadać się z SEC i niech 5 najlepszych wchodzi do SGP. Jednak wówczas mistrzostwa Europy musiały być otwarte . 6 rozstawionych w finałach a 10 z 2 dwudniowych
                    Czytaj całość
                    półfinałów a wcześniej z 4 eliminacji.
                    • Frank F Zgłoś komentarz
                      @PABL0: A jednak jak widać zwyciężył zawodnik który w przyszłorocznych zawodach SGP będzie prawdopodobnie cieniował. Jakie kryteria GPCh by nie założyć to będzie źle. Właściwie
                      Czytaj całość
                      było dobrze, ale takie zawody jak w Glasgow to chyba nieporozumienie, nie tędy droga. Może takie GPCh zrobić wiosną na sztucznym torze. Tylko kto za to zapłaci? No kto? Polskie miasta i polscy kibice. Więc w czym problem? :)
                      • ADASOS Zgłoś komentarz
                        A skąd wziąć wolne terminy w tak bardzo wypchanym kalendarzu FIM-owskim ? Panie F. pomyślałeś ? Pewnie nie bo widać że pomysł nieprzemyslany.
                        • PABL0 Zgłoś komentarz
                          Cykl Grand Prix Challenge?! WTF? I tak od wielu lat zrezygnowano z automatycznego pewnego miejsca w challenge'u dla dolnej połówki SGP. Nie ma już "smithomanii". I mamy większą
                          Czytaj całość
                          świeżość. Jacek Falubaz chyba zapomniał, że do GPCh też trzeba było się dostać przez sito eliminacji. Dudek, Smektała czy Kurtz nie dali rady dotrzeć nawet do Glasgow.
                          • Frank F Zgłoś komentarz
                            Przynajmniej wiadomo co było w tych bandach: Pianka polietylenowa. Jest to jak widać "lepsze" a przynajmniej droższe niż bandy dmuchane. Można też na tym połamać sobie nogi,
                            Czytaj całość
                            ale nie można pod te bandy wjechać, ani ich przerwać i jak mówią organizatorzy GPCh w Glasgow ma to atest FIM.
                            Zobacz więcej komentarzy (3)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×