Woffinden wygląda na znudzonego żużlem. Czy to czas, by bić na alarm?

Zdjęcie okładkowe artykułu: Facebook / Tai Woffinden / Tai Woffinden ze swoją żoną Faye
Facebook / Tai Woffinden / Tai Woffinden ze swoją żoną Faye
zdjęcie autora artykułu

Forma Taia Woffindena jest chyba największą niewiadomą spośród wszystkich zawodników Betard Sparty Wrocław. Zawodnik co prawda miał kontakt z motocyklem podczas wakacji w Australii, ale to wciąż za mało, by być pewnym jego poprawy w PGE Ekstralidze.

Sprawa martwi część kibiców Betard Sparty Wrocław, bo zawodnik w mediach społecznościowych coraz częściej dzieli się z fanami nowymi pasjami, co może prowadzić do wniosków, że żużel zszedł na drugi plan lub zaczął go po prostu nudzić. Wciąż żywy jest temat pojedynku MMA z Leonem Madsenem, do tego dochodzą także skoki spadochronowe, a ostatnio Tai Woffinden mocno ekscytuje się także pasją muzyczną. W najbliższą niedzielę będzie nagrywał klip do swojego pierwszego utworu, który stworzył jako DJ.

Jak to się ma do początku sezonu żużlowego i ambicji powrotu do walki o czołowe lokaty w mistrzostwach świata? ZOBACZ WIDEO: Gleb Czugunow stracił miejsce w składzie. Jako przyczynę podał stan psychiczny i brak zaangażowania

- Możemy uspokoić fanów Sparty. Woffinden to doświadczony zawodnik i wielki profesjonalista, który wie co robi. Jestem przekonany, że panuje nad sytuacją i umiejętnie rozdziela swoją uwagę pomiędzy żużel, a inne aktywności. Zresztą we Wrocławiu nad wszystkim czuwa prezes Andrzej Rusko i gdyby miało być inaczej, to już dawno by interweniował - uważa trzykrotny mistrz Polski w barwach wrocławskiego klubu, Zbigniew Lech. Jego zdaniem u tak doświadczonego zawodnika pozażużlowe pasje mogą pomóc w przygotowaniu do kolejnych zawodów i sprawić, że będzie on jeszcze skuteczniejszy na torze. Tak było w zeszłym roku, gdy Woffinden w przerwie między meczami udał się na urlop, a po nim zachwycał formą.

Tym razem Woffinden znów mocno trenuje, a jego postępy są cały czas monitorowane przez pracowników Sparty. O odpuszczaniu zajęć, czy kiepskim przygotowaniu do rozgrywek nie ma więc mowy. - Na początku sezonu trudniejsze zadanie będzie miał Artiom Łaguta, bo to on wraca po rocznej przerwie. Dobrze, że Rosjanin wciąż współpracuje z tymi samymi mechanikami, bo to może mu pomóc szybciej nadrobić zaległości. Przez rok w sprzęcie zmieniło się jednak całkiem dużo, dlatego to Łaguta musi być najbardziej skupiony w pierwszych tygodniach sezonu. Skład Sparty wygląda bardzo mocno i nie widzę w nim słabych punktów - dodaje Zbigniew Lech. Pod koniec ubiegłego sezonu były zawodnik sam mógł się przekonać jak bardzo w ostatnich latach zmienił się żużel. Lech wrócił na Stadion Olimpijski jako żużlowiec-amator i miał okazję pościgać się wspólnie ze swoim podopiecznym z enduro, Przemysławem Liszką. - Tory są obecnie tak twarde, że trudno coś zrobić na dystansie. Po tych próbach mam jeszcze większy szacunek do chłopaków, którzy potrafią co bieg wyprzedzać rywali na dystansie. Sprzęt jest strasznie czuły, a nawet pół metra przewagi po starcie, to wystarczająca zaliczka, by dowieźć zwycięstwo do mety. Jeśli więc Woffinden i inni zawodnicy będą mieli dobry sprzęt, to będą walczyć o mistrzostwo Polski - dodaje Lech.

Czytaj więcej: Falubaz wygrywa pierwszy tegoroczny sparing Do pomocy trener zatrudnił nawet swojego ojca

Źródło artykułu: WP SportoweFakty