KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Stefan Smołka: 60 lat Andrzeja Tkocza

W ostatnich dniach września Andrzej Tkocz ukończył sześćdziesiąty rok życia, To jeden z najlepszych żużlowców dawnej potęgi Klubu Sportowego ROW. Składając Jubilatowi najlepsze życzenia, warto przypomnieć jego sylwetkę.

Stefan Smołka
Stefan Smołka
Urodził się w unikatowej rybnickiej rodzinie, jako ósme dziecko swoich rodziców, a najciekawsze, że wszyscy byli płci męskiej. Pracowity tata celował w jedenastkę - całą piłkarską drużynę, ale zabrakło… czasu, więc z futbolu nici, zaś do palanta jakoś synki się nie garnęły. Ośmiu chłopa to niezła paka i pewnie byliby postrachem całego Rybnika i jego okolic, bo wszyscy okazali się wyjątkowo odważni i wysportowani, ale nie w głowie im były zadymy czy rozboje. Ojciec cieszył się autorytetem, trzymał wszystkich krótko, jak przystało na stary śląski ród - posłuch miał wyjątkowy. Chłopcy przechodzili przyspieszony kurs dorastania, by jak najprędzej zarabiać na życie w trudnych czasach. Niektórzy poszli w sport. Koniec końców Staszek, przebojowy Janek i najmłodszy pupilek Andrzej zostali żużlowcami. I to z jakim skutkiem? Cała trójka w swoich drużynach odgrywała czołowe role w najwyższej żużlowej lidze (Janek w Wybrzeżu Gdańsk). Podobnej trójki braci na próżno szukać w całej historii polskiego żużla. Wszyscy jeździli w barwach narodowej reprezentacji, wyróżniając się wyjątkową ambicją nigdy nie przynieśli Polsce wstydu. Wszyscy po trudnych eliminacjach meldowali się w finałach IMP, a Staszek i Andrzej zajmowali medalowe miejsca. Oni obaj zdobywali też medale MŚ. A był to czas pierwszej świetności polskiego speedway’a w świecie i jego ogromnej popularności w Polsce. Przebić się wówczas nie było łatwo. Przykłady Jerzego Gryta czy Józefa Jarmuły, a nawet Henia Gluecklicha, pokazują ile samozaparcia trzeba było mieć w sobie, by zaistnieć w ówczesnej elicie. Stanisław dwa razy stawał a najwyższym stopniu podium IMP, dwa razy w barwach reprezentacji Polski słuchał ze łzami w oczach Mazurka Dąbrowskiego po triumfie w DMŚ. Jest rekordzistą Polski, gdy chodzi o tytuły DMP. Tylko w jednym, ostatnim dla ROW w 1972 roku nie partycypował, bo poszedł do Opola, choć nadal miał miejsce w składzie, jak twardo zaświadcza młodszy, nie mniej utytułowany Andrzej Wyglenda. Jan Tkocz był prawie równolatkiem Antoniego Woryny, wspomnianego Wyglendy i Józefa Jarmuły, a także Alojzego Norka i Waldemara Motyki. Sama ta wyliczanka wystarczy, żeby unaocznić stopień trudności piętrzący się przed młodym zawodnikiem. Janek wybrał się w daleką drogę do Gdańska, gdzie - niespokojna artystyczna dusza - osiadł na lata. Jeździł na żużlu, przy boku Zbigniewa Podleckiego, potem także Henryka Żyto, walczył z Wybrzeżem o najwyższe cele. Oprócz tego tańczył, bo do tego talent miał bodaj jeszcze większy. W końcu i Gdańsk opuścił z wybranką serca i zamieszkał w Paryżu, w ojczyźnie swojej żony. Tam zmarł w styczniu 2009 roku. Andrzej przypomina sobie trudne lata swojego dzieciństwa postalinowskiej rzeczywistości w Rybniku. Mieszkali wtedy w samym centrum miasta, przy Klasztornej. Za podwórko służył im park z basenikiem na środku, gdzie przed wojną był cmentarz żydowski, tuż po Wrześniu ’39 przerobiony przez okupanta na skwer. Po drugiej stronie ówczesnej ulicy Rewolucji Październikowej był drugi, większy i jeszcze bardziej pociągająco mroczny park Bukówka, zbudowany na miejscu dawnego rybnika, czyli stawu - po czesku. Dwa kroki miał Andrzej do kaplicy szpitala "Juliusza", gdzie codziennie o siódmej rano były odprawiane msze św., nie tylko dla chorych. Andrzej służył tam jako aktywny ministrant, niemal zawodowy, bo za każdym razem dostawał za trud rannego wstawania 10-złotowe wynagrodzenie. Robert Tkocz - ojciec całej zgrai młodych Tkoczów marzył, by ten najmłodszy lipling został księdzem, natomiast jak mógł odradzał zaangażowanie w politykę. - Trzim się synku od tego z daleka! - powtarzał. Ale gdzie tam… Andrzeja niosło do sportu, do motocykli. Zanim jeszcze pojawił się na stadionie, gdzie zaszokował wszystkich poprawnym ślizgiem za pierwszą próbą toru, trenował do upadłego na targowisku, gdzie na swoim motorku robił slalomy między straganami, opustoszałymi popołudniowa porą. Jeździli tam razem z nieco młodszym Grzesiem Szczepanikiem, zdolnym kolarzem, który potem również wszedł w speedway, nawet w Anglii startował. Podpowiedzi braci robiły swoje, ale Andrzej w tych pierwszych żużlowych krokach był właściwie samoukiem. Po zapisaniu się do klubu szły już normalne treningi, najpierw prowadzone w dużym stopniu przez starszego brata Stanisława, a potem już z pierwszą drużyną pod okiem Antoniego Woryny, co wspomina jako bardzo cenną szkołę. Andrzej początek kariery miał znakomity. Zwłaszcza rok 1972 (ostatnie złoto DMP dla ROW) był wymarzony dla młodego żużlowca. Zdobył wtedy Srebrny Kask, w imponującym stylu wygrywając sześć z ośmiu finałów SK, w dwóch pozostałych był drugi. Wyrastał na lidera ROW, godnie zastąpił brata Staszka, który kończył karierę w barwach Kolejarza Opole. W 1974 roku Andrzej Tkocz przyczynił się do brązowego medalu DMŚ w Chorzowie zostając piątym "muszkieterem z Rybnika". Przed nim medale MŚ seniorów na żużlu zdobywali Stanisław Tkocz, Joachim Maj, Antoni Woryna i Andrzej Wyglenda, po nim już nikt z wychowanków klubu znad Rudy (Łukasz Romanek, Rafał Szombierski i Michał Mitko - to rybniccy medaliści juniorskich finałów ME i MŚ, czego jako seniorzy nie powtórzyli). Na przeszkodzie dalszemu rozwojowi czystego talentu Andrzeja Tkocza stanęły nieciekawe układy i zwykły pech. W epoce Gierka zadłużano państwo kredytami, na fali "propagandy sukcesu" mamiono ludzi, że "Polska rośnie w siłę". Inwestowano na Śląsku w węgiel koksujący, budowano szyby, całe kopalnie, hotele i całe miasta. KS ROW schodził w strefę cienia, koksujące centrum węglowe przeniesiono z Rybnika do Jastrzębia i diabli wzięli możny mecenat nad klubem żużlowym. Do tego doszły kontuzje. Mimo to Andrzej zdołał wybić się na przywództwo w rybnickiej sekcji, pobił rekord rybnickiego toru, należał do kilkuosobowej czołówki krajowej, brylował w reprezentacji, a w 1977 roku stanął na drugim stopniu podium IMP w Gorzowie. Marzył o Wyspach Brytyjskich, gdzie skupiało się znów wszystko co najlepsze w światowym speedway’u. Dopiął celu pomimo licznych tarapatów z tym związanych. Przez dwa sezony jeździł w barwach tego samego klubu Piratów z Poole, w którym Antoni Woryna przed kilkoma laty (1973-1974) przecierał dla Polaków dziewicze szlaki w BL. Po powrocie okazywał się być niechciany w macierzystym klubie, a przynajmniej szanowany inaczej. To bolało ambitnego sportowca. Doszło do splotu nieprzyjemnych zdarzeń, dla opisu których brak miejsca w tym opowiadaniu. Odszedł z klubu nie chowając urazy. Gdy nadszedł koszmar stanu wojennego nie wytrzymał - wyjechał z rodziną w poszukiwaniu sensu godziwego życia. Nie żałuje dziś tego kroku, choć "ciągnie wilka do lasu". Czasem na krótko wraca, przybliżając jak nikt inny klimaty dawnych dni. W Niemczech żyje, pracuje, choć kłopoty zdrowotne spowodowały konieczność długiego leczenia. Chore struny głosowe załamywały wrodzonego gadułę. Nie zrażony niczym Andrzej Tkocz pokonał chorobę, idzie dalej przed siebie i stawia sobie nowe cele. - Podróżować po świecie, poznawać nowe egzotyczne miejsca - to jest to, co chce mi się robić naprawdę. A potem… potem o tym zajmująco opowiadać, bo Andrzej jest niezrównanym gawędziarzem. Żyj nam sto lat, Drogi Andrzeju! Stefan Smołka
Andrzej Tkocz - obywatel świata
Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (12)
  • kangur-Gold Coast Zgłoś komentarz
    Witam Stefan! Spotkamy sie w Rybniku -Lipiec 2013 no i napewno Andzik Tkocz tam sie zjawi,bo znajac go on przyjedzie zeby z kangurami spedzic troche czasu.Namawiam go zeby jeszcze raz przylecial
    Czytaj całość
    do nas na Zlote Wybrzeze-Gold Coast,to bysmy razem zrobili spotkanie z Ivan Mauger z ktorym mam b,dobry kontakt.Ale Andzika ciezko namowic zobaczymy ??? Serdeczne pozdrowienia dla ciebie Stefan z rodzina !Buzka
    • kasa Zgłoś komentarz
      Panie Andrzeju! Zdrowia życzę! Byłem "smykiem" (miałem 4 lata) jak ojciec zabierał mnie na żużel w Lesznie. Ale nazwisko utkwiło. Pozdrawiam i życzę aby życie dalej było
      Czytaj całość
      najpiękniejszym darem, i cieszyło Pana. Może kiedyś się zdarzy,że opowie mi Pan swoje dzieje. Pozdrawiam "KASA"
      • Alojz z Wielopola Zgłoś komentarz
        Andrzej mieszka w miejscowości Burscheid k.Koeln, Alojz z Wielopola
        • bombik Zgłoś komentarz
          Wszystkiego Najlepszego z okazji 60 urodzin dla człowieka świata Andrzeja Tkocza.Panie Stefanie Smołka czyżby pana pamięć zawiodła,lub nie ma pan ochoty pisać o ikonie i legendzie
          Czytaj całość
          polskiego żużla Józefie Jarmule który 15.09.2011 skończył 70lat.Nie ładnie zapominać o tak ważnej postaci jak Józek to dla niego chodziliśmy na żużel.
          • abc Zgłoś komentarz
            Pamiętam Andzeja Tkocza jako żużlowca. Myślałem, że jest starszy o kilka lat. Dziękuję za wspomnienia. Proszę przypominać nam innych!! Podoba mi się, że przewijają się losy znanych
            Czytaj całość
            z mojego dzieciństwa i młodości. Jest to żywe, daje do myślenia, analizy i składania w całość.
            • rybniczok Zgłoś komentarz
              Sto lat mój imienniku i (prawie) rówieśniku. Oh aż się łezka w oku kręci czytając takie artykuły, to były piękne czasy dla Rybnika. Do "maks ckm" masz stuprocentową rację, ta
              Czytaj całość
              obecna rządząca zaraza jest gorsza od komuny i wiele się nie zmieniło
              • Kangur Zgłoś komentarz
                Przed chwila rozmawialem z Andzikiem i z tego wynika ze na zime Andzik z Jola beda mieszkali na Gold Coast to jest Zlote Wybrzeze ,no i piwko brdziemy pili z Ivenem Mauger
                • Kangur Zgłoś komentarz
                  Brawo Stefan Super napisales o Andziku! Ja wiem gdzie Andzik mieszka ale to on sam musi jezeli chce napisac gdzie mieszka-Sorry 100 Lat Andzik od 3 Kangurow Ps, Stefan ja z nim na skype
                  Czytaj całość
                  rozmawiam 2-3 razy w tygodniu ,mowil ze dostal ksiazke z dedykacja od Ciebie -Super Pozdrawienie dla rodzinki Stefan bo napewno to przeczytasz ...Buzka
                  • speedy Zgłoś komentarz
                    kto wie w jakiej miejscowosci mieszka Pan Andrzej Tkocz?
                    • speedy Zgłoś komentarz
                      pieknie napisane wszystkiego dobrego zycze
                      • maks ckm Zgłoś komentarz
                        Gratulacje dla Andrzeja za jazdę na żużlu i mądra decyzję wyjazdu z tego kraju.Jeszcze jedno zdanie.Propaganda sukcesu mamiono ludzi ze Polska rośnie w siłę,za TOW Gierka.A obecnie TOW
                        Czytaj całość
                        co robią są 1000 razy więcej oszukują i okradają ludzi,to dopiero zorganizowana grupa.Nienawidziłem komuny ale ta obecna zaraza jest nie do zniesienia.
                        • Rybniczanin Zgłoś komentarz
                          Jak zwykle SUPER artykuł . Dziękujemy Panie Stefanie
                          Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                          ×
                          Sport na ×