Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Całe życie lubiłem zadymy - rozmowa z Witoldem Skrzydlewskim, sponsorem Orła

Pojawia się realna szansa na dalsze funkcjonowanie czarnego sportu w Łodzi, mimo problemów ze sztucznym oświetleniem. Zdeterminowany do walki o żużel w tym mieście jest Witold Skrzydlewski.
Jarosław Galewski
Jarosław Galewski

Jarosław Galewski: Przegraliście w ostatniej kolejce na własnym torze z ekipą z Ostrowa. Jest pan bardzo zawiedziony takim biegiem wydarzeń?

Witold Skrzydlewski: Zakładałem, że mój zespół zdobędzie dwa punkty. Na trzy nie liczyłem, ale okazało się, że po raz drugi bracia Szczepaniakowie zapomnieli jak się jeździ przeciwko Ostrovii. Właśnie dlatego to wszystko tak się skończyło. Panowie przegrali pierwszą czwórkę.

Uważa pan, że już straciliście szansę na czwórkę?

- Na sto procent. Ten przegrany mecz kosztował w granicach 700 tysięcy złotych.

Skąd taka kwota?

- Niech pan sobie policzy. Ma pan do przejechania sześć meczów. Jeśli znajdzie się pan w czwórce, jest obiecana premia w wysokości 150 tysięcy złotych. Dwa dodać dwa to zawsze jest cztery. Ale taki los zafundowali sobie sami zawodnicy. Wydaje mi się, że chyba nie do końca zdawali sobie z tego sprawę.

Piłka jest nadal w grze. Jakich rozstrzygnięć spodziewa się pan w najbliższych spotkaniach?

- W Lublinie w najlepszym wypadku zdobędziemy jeden punkt. Dokładnie wszystko przeliczyłem. Z Gnieznem mamy zerowe szanse, żeby wygrać. Ta drużyna będzie walczyć, bo może się okazać, że Lublin będzie mieć więcej punktów niż oni. Będziemy mieć dziewięć "oczek". Tyle może mieć zarówno Grudziądz i Ostrów, gdyby wszystko przegrał. Jesteśmy wtedy na ostatnim miejscu i jedziemy baraże. To przecież pewne jak w banku.

Wróżono Wam nawet drugie miejsce. Wszystko może przekreślić ostatnie spotkanie z Ostrovią. Ma pan duży żal do braci Szczepaniaków?

- Nikogo nie chcę obarczać winą proszę pana. Na to wszystko złożyła się postawa całego zespołu. Ja nie miałem aspiracji na drugie, trzecie miejsce. Cały czas mówiłem, że ta drużyna jedzie o utrzymanie. Nie byłem jednak oczywiście zainteresowany, żeby mój zespół jechał w barażach. Czy to byłby wielki zawód? Otóż nie. Niech mi pan odpowie, ale tak szczerze i brutalnie. Co za różnica, czy skończymy na piątym czy szóstym miejscu? W żaden sposób nie planowaliśmy awansować gdzieś wyżej. Nie chodzi tu nawet teraz o infrastrukturę stadionową. To, że momentalnie przyjdą sponsorzy też jest nieprawdą. Kibiców również wcale nie przychodzi więcej, bo mam wrażenie, że lepsza frekwencja była u nas na drugiej lidze. Dla kogo robić żużel, jak przychodzi 2500 ludzi, z czego połowa kupi bilety? Ja podchodzę do tematu na luzie. Nie jestem człowiekiem, który się podnieca. Jestem bardziej księgowym. Dla mnie ważne jest, żeby na koniec sezonu drużyna nie miała długów i żeby nie było sytuacji, że coś jest nierozliczone. Może się okazać, że dziś ci, którzy ostro grają, mogą mieć niedługo problem. Wie pan przecież, że nie wierzę w cuda i nie sądzę, że Główna Komisja Sportu Żużlowego odpuści komuś jakieś braki finansowe.

Czyli nie będzie pan czuć niedosytu i straconej szansy na drugą pozycję?

- W tym roku nie było takich planów. Jeśli wystartujemy w przyszłym roku, to taki wynik uznawałbym za porażkę. Podstawą byłby awans do play off.

Czyli wyłoży pan pieniądze na drużynę, która będzie walczyć o czołowe lokaty?

- Czas pokaże. Nie będę przecież zdradzać panu źródeł finansowania. Ale w sumie ma pan rację, to jest kwestia tego, ile dam. Jak zaplanuję, że ma być więcej, to będzie więcej. Proste. Tym może się różnię od wielu prezesów, którzy są uzależnieni od tego, co dadzą inni. Ja zresztą nie jestem żadnym prezesem, ale człowiekiem, który wie, na co go stać. Tak czy inaczej, jeśli zdecyduję się budować zespół, to nie ma opcji, że pana portal napisze, że zawodnicy mają niezapłacone pieniądze.

Zakładam, że dostajecie licencję. Zainwestuje pan jeszcze bardziej w łódzki żużel?

- Naprawdę zobaczymy. Najpierw licencja. Musimy ją dostać i wtedy będziemy myśleć co dalej. Niech pan nic nie zakłada, bo przecież nie mamy światełek. Teraz wszystko jest kwestią tego, czy będzie można je założyć czy nie. Z tym oświetleniem to w ogóle jest tak, jakby kogoś było stać na picie kawy w przydrożnym barze, ale komuś za wszelką cenę zależy, żeby podali mu ją w porcelanie. Niech pan zwróci uwagę, ile meczów rozegrały kluby przy sztucznym oświetleniu. Po jednym? Pojawił się ostatnio temat mobilnego oświetlenia, które można by zamontować, jeśli nie będzie możliwa normalna inwestycja. Być może będzie to spełniać wymogi. Równie dobrze Polski Związek Motorowy może być przed dylematem, czy dać licencję klubowi, który nie ma świateł, ale ma uporządkowane finanse czy dać ekipie, która ma oświetlenie, ale też furę długów i żyję ponad stan.

Pan w oświetlenie inwestować nie będzie.

- Nie ma takiej opcji. Nawet jak wygram dziś sto miliardów. Teren jest miasta, może nie w całości, ale jest. Jeśli jego władze pakują ciężkie miliony w siatkówkę żeńską czy w kopaną, to dlaczego miasto ma nie wiedzieć, że w Łodzi jest żużel? Nie za wszystko musi płacić Skrzydlewski. Niech płaci za utrzymanie drużyny, a infrastrukturę niech zapewni miasto, jeśli chce mieć czarny sport. Zaapelowałem zresztą do kibiców, żeby pisali maile do urzędu. We wrześniu może zaproponuję kibicom żużla, którzy będą zainteresowani, że zrobimy przed urzędem mała akcję. Mamy coś takiego jak ławeczka Tuwima. Mogę się do niej spokojnie przypiąć i rozpocząć strajk głodowy. Gruby jestem, to mam z czego chudnąć. Reszta niech rozbije miasteczko namiotowe jak na majdanie i pokażemy, że jest żużel.

Chciałbym się upewnić: mówi pan poważnie?

- Oczywiście, że tak. Przecież ja całe życie lubiłem różnego rodzaju zadymy. Wtedy pokażemy władzom miasta, że jest to sport, który nie musi się źle kojarzyć. Czarny kolor u nas się źle traktuje. Nie chcemy być dyscypliną drugiej kategorii. Chcemy nie być traktowani gorzej tylko na równi. Jeśli pani prezydent buduje jednemu za setki milionów, a tutaj nie stać ją na wydanie dwóch milionów złotych, to wie pan, nie jest najlepiej. W ubiegłym roku, żeby ŁKS dostał licencję wydała chyba z cztery miliony, aby zrobić prowizoryczną trybunę, która ma być rozebrana. Czy pan, jako zamożny człowiek, choć ja oczywiście takim nie jestem, wydałby tyle pieniędzy? Mi nawet zaproponowali, żebym ten złom z ŁKS-u wziął, z tymi światłami, które mają 70 lat, przeniósł je i zamontował na Orle. Ja powiedziałem, że mam inną propozycję. Niech sprzedadzą to na złom, wezmą parę złotych i przeznaczą lepiej na jakiś dom dziecka.

Zawsze zastanawiała mnie jedna rzecz. Krytykuje pan środowisko żużlowe, ma pod górkę w Łodzi, a jednak cały czas pakuje niemałe pieniądze w żużel. Dlaczego?

- Zaraz panu wyjaśnię. Mam córkę i to jej hobby. Miałem kolegę, który był nieprzyzwoicie bogaty i miał córkę w wieku mojej. Jak to mówią, dziewczyna zrobiła sobie ten złoty strzał i dziś jej nie ma. Być może dlatego, że nie miała innych zainteresowań. Kiedy popatrzyłem na to, co wydarzyło się u tego mojego kolegi, to uznałem, że jestem szczęśliwym człowiekiem. Mam córkę, z którą nie było problemów. Poza tym, jest wykształcona, ma jakąś karierę polityczną i hobby. Czy pan nie dałby szczęścia własnemu dziecku? Oprócz tego, jestem w rodzinie wykonawcą pewnych prac. Głową rodziny jest moja mamusia. Moja córka ma układy z babcią i co babcia powie ma być święte. Tak to działa.

Czyli żużel pana w ogóle nie kręci?

- Może to nie tak, że mnie nie kręci. Ten sport ma po prostu straszną wadę. Dziś dla takiej dyscypliny bardzo ważna jest oprawa. Wszystko pan przygotuje, a tu nagle spadnie deszcz i po zawodach. W przypadku piłki musi być oberwanie chmury, najlepiej z piorunami. Niech pan zwróci uwagę, co się dzieje na świecie. Za chwilę pewnie narażę się kibicom i będą znowu na mnie pluć, ale na świecie nie ma już nigdzie ładnych stadionów żużlowych. Najlepsze lata tego sportu zostały po prostu przespane. To samo jest u nas. Dziś jest mniej kibiców na meczach. Więcej idzie na inne dyscypliny. Nikt się nie zastanawia, gdzie popełniono błąd i jak to ratować. Jeśli patrzy pan na Grand Prix i widzi wolne miejsca, to albo formuła tej rywalizacji się już skończyła, albo nie wiem, co jest nie tak. Nie chcę się za bardzo wymądrzać, ale uważam, że popełniane są błędy, przez które ten sport umiera. Być może to z powodu tego, że liga stała się tak droga i o niczym innym się nie mówi tylko o pieniądzach. Wszyscy żyłują bilety, bo chcą się z nich utrzymać. Gdzieś jest problem, ale ja jestem za mały i za prosty człowiek. Uważam tylko, że jeśli taka tendencja zostanie zachowana, to za chwilę będziemy oglądać żużel jak na zachodzie. Tam można zobaczyć, że nawet krzesełek nie ma i ludzie siedzą na murawie. To jest problem.

Ma pan może jakieś marzenie związane z funkcjonowaniem Orła Łódź?

- Kiedyś coś tam zakładałem, ale pomyliłem się o dwa lata. Miałem zaplanowany szybszy awans, ale uważam, że przegrywałem to jakoś przy zielonym stoliku. Wydaje mi się, że w żużlu ten piłkarski poker jest nadal obecny. Obecne założenia pan zna. Jeśli jako firma będę istnieć na takim samym poziomie i zdrowie dopisze, to chcielibyśmy w przyszłym roku, jeśli wystartujemy, znaleźć się w fazie play off i zacząć pukać do wyższej ligi. W 2014 roku chcielibyśmy postawić sobie cel awansowania.

Mówił pan wcześniej wiele o frekwencji. Czy jest dla kogo robić Ekstraligę w Łodzi?

- Powiem panu jedną rzecz. Nie wiem, czy jest dla kogo. Może się okazać, że dziś ŁKS, wielki klub z tradycjami przy dobrych układach zacznie od czwartej ligi. Może jak będzie inny stadion i zmieni się wiele rzeczy, to zacznie przychodzić więcej ludzi. Śmieję się, że pani prezydent buduje stadion w Łodzi o trzech trybunach i jest jedno puste miejsce. Puściłem taki żart i niech pan to tak właśnie traktuje, że ŁKS się nie podniesie i pani prezydent zostawiła miejsce na park maszyn i wieżyczkę sędziowską. I widzi pan, mamy stadion (śmiech).

Nie zakłada pan jednak większego zainteresowania sponsorów łódzkim żużlem. Chce pan wziąć wszystko na swoje barki w przypadku ewentualnego awansu?

- Zobaczymy. Nie ukrywam, że cały czas szukam inwestora. Podkreślam, że nie chodzi o sponsora, bo takiego już mamy i to Skrzydlewski. Trzeba szukać inwestora, który chciałby wydać na ten obiekt pieniądze i zarabiać. Żużel powinien być dla niego tylko dodatkiem. Jest dziewięć i pół hektara ziemi w centrum miasta i żeby się dobrać do tego tortu, musiałby zbudować stadion.

Jeżeli wszystko potoczy się po pana myśli i dostaniecie licencję, w okolicach listopada możemy zacząć rozmawiać o czołowych lokatach w pierwszej lidze?

- Mogę się z panem wtedy założyć, że drużyna pojedzie w fazie play off. Gdyby wtedy wydarzyło się coś takiego jak teraz, to prawdopodobnie byłbym... mega zdenerwowany. Jak pan pewnie zauważył, obecnie mnie to ani ziębi ani parzy, że oni tak pojechali. Zrobili głupotę i wyrzucili swoje pieniądze w błoto. Ich sprawa. Mogą się tylko wkurzyć kibice. Na pewno jednak za ostatnie trzy mecze będą mieli zamrożoną kasę. Liczę dwa baraże i mecz z Gnieznem. Jestem realistą i gdyby pojechali tak, że spadną, to już tych pieniędzy nie zobaczą. Już jest w tym moja głowa, jak to zrobić.

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (52):

  • Nilmo Zgłoś komentarz
    Zacząłbym od zmiany trenera. Ślączka był na torze zawsze suchy i anemiczny i nie przykłada uwagi do przygotowania kondycyjnego. Jak ważne jest to w tym sporcie, doskonale widać po
    Czytaj całość
    opadnięciu z sił łódzkich zawodników, po dosyć wymagającym dla nich sezonie. Nie sztuką jest dobrze zacząć. Sztuką jest efektownie zakończyć sezon. W obecnej sytuacji radziłbym zaoszczędzić na oświetleniu i spokojnie budować mocny zespół w drugiej lidze. Przykład Łodzi doskonale obrazuje co dzieje się z drużynami które nie przygotowują się wcześniej do awansu do wyższej ligi, a nastawione są jedynie na chore ambicje. Z tego też powodu uważam że awans np. KMŻ, do wyższej ligi byłby teraz przedwczesny. Niepowodzenia bardzo skutecznie odstraszają sponsorów, a na nich niestety bazuje ten sport.
    • Cyki Zgłoś komentarz
      Niestety...sromotne wpierdy w Lublinie. Mam nadzieję, że brak komentarzu tutaj oznaczał usilne starania zorganizowania wspominanego spotkania, bo szkoda widzieć takie rezultaty drużyny.
      • Muszkin Zgłoś komentarz
        Albo jestem pijany, albo wydaje mi sie, ze Skrzydlewski w niektorych sprawach naprawde ma racje.. !?
        • Loljan Zgłoś komentarz
          Tak sobie myślę że droga z nieba do piekła jest krótka..."41:49" i się zaczęło.........
          • Tomaszkl Zgłoś komentarz
            Napisałem Ci, interesuje mnie to co się dzieje w łódzkim żużlu i sporcie. Nie interesują mnie inne osoby. Czyż muszę znać innych sponsorów ?? Cenię Go wysoko, za to co robi dla
            Czytaj całość
            łódzkiego żużla, oraz innych dyscyplin. Wiesz niejednokrotnie robiłem wiele, aby zachęcać łodzian, kibiców na mecze, życzę Ci aby Tobie w tych czasach udało Ci się zrobić więcej, bo najpierw trzeba coś robić, żeby zrobić. Nie jestem LEPSZYM kibicem, a że bardziej walczę-uwierz , że tak, ale nie robię tego dla poklasku, a dlatego że to lubię i przynosi mi satysfakcję gdy widzę i słyszę jak w Łodzi warczą motory, wiedząc że dołożyłem swoją cegiełkę do tego, choćby drobną, ale dołożyłem. Myślisz, ze miło jest gdy nieraz słyszałem nieprzyjemne słowa w stosunku do kibiców, swojej osoby ?? Ale uwierz, co mogą powiedzieć Ci inni, ja potrafię się odezwać, a czy Ty -okaże się... Czy klub nie propaguje żużla ?? Są mankamenty, ale uwierz w Łodzi jest wiele klubów, o których chętniej się pisze.... Pisząc kozaków, mam na myśli takie osoby, które głośno krzyczą, a gdy dochodzi co do czego, po prostu nie mają odwagi coś się odezwać. Uwierz nie oceniam ludzi nie znając Ich, ale w stosunku do Ciebie zrobię to i napiszę-jesteś własnie taką osobą. Bo jeśli się mówi "A", powinno się powiedzieć "B", ale gdy piszę, ze mogę Ci pomóc spotkać się z P. Skrzydlewskim, Ty po raz kolejny piszesz, że poczekasz do września, wiec po co mówić, pisać, trzeba robić to co się mówi, pisze. Policzkowanie, napisałem w przenośni, ale niestety zabrakło Ci inteligencji aby to zrozumieć. I jeśli myślisz, ze wchodzę Mu po palcu do d.. mylisz się, cenię Jego za to co robi, a nienawidzę gdy niejednokrotnie zostaje opluwana osoba, która daje radość innym...
            • Tomaszkl Zgłoś komentarz
              Wiesz co może i tak , ja je wymyślam.... Posługujesz się od bardzo dawna , zgodzę się, tylko jakby na to nie patrzeć niestety krytykujesz za to że wali prosto z mostu. Prawda boli i musi
              Czytaj całość
              boleć, bo w inny sposób widocznie nie dociera się do osób, do których jest skierowana, dając Im przesłanie, którego nie rozumieją, lub z przyczyn oczywistych nie chcą zrozumieć. Co do spotkania, widzisz krzykaczy jest wielu, ale uwierz gdy spotykają się ze Skrzydlewskim w cztery , lub więcej oczu niestety zamykają usta i złego słowa nie powiedzą, dlatego napisałem , że bardzo chciałbym uczestniczyć w takim spotkaniu i na własne oczy i uszy przekonać się jak kozacy internetowi zamieniają się w za przeproszeniem "dupy", które wystawiają twarz i dają się policzkować, choć na necie są kozakami. Wiesz, żeby kogoś poznać bliżej, wcale nie trzeba pic alkoholu, wystarczy kilkadziesiąt rozmów i wiemy wiele o sobie. To co wiem o Skrzydlewskim zupełnie mi wystarcza, są pewne granice, których się nie przekracza, bo ciekawość jest pierwszym krokiem do piekła, mniej wiesz, zdrowiej żyjesz.... Nie interesuje mnie konkretna osoba, interesuje mnie żużel i dlatego robię to co robię dla tej dyscypliny aby istniała w łodzi, choć tak się mogę do tego przyczynić....
              • Tomaszkl Zgłoś komentarz
                Cyki- więc zaproponowałem Ci coś, ale Ty niestety piszesz, że poczekasz do września, więc po co czekać.... Skoro jesteś taki obcykany w tym temacie podpisz się swoim nickiem z forum,
                Czytaj całość
                bo przypuszczam, że tak zainteresowana osoba tą dyscypliną zarejestrowana jest na oficjalnym forum. My wszyscy się znamy, podpisujemy się tak jak wszyscy nas znają, nie zmyślamy nicków, aby ukryć się w tłumie i pisać falę krytyki. Wiesz co , skoro uważasz, że jesteś w stanie zrobić tyle dla żużla w Łodzi co Skrzydlewski, On zapewne odda Ci ten klub za przysłowiowa złotówkę. Czy jesteś w stanie zaistnieć ?? Nie słowa, czyny, pamiętaj.... Uwierz kilku było, chcieli przejąc, ale byli gołodupcami bez kasy, a na kogo później wina za upadek żużla w Łodzi by spadła ? I pomyśl nad jednym pisząc, że promuje siebie i swoją rodzinę, dokładnie P. Joaśkę. Człowieku pomyśl jaką reklamę sobie i rodzinie mógłby zrobić za te pieniądze, które włożył w żużel w Łodzi. Trochę logiki.
                • Orzeł Łódź Zgłoś komentarz
                  Pan Skrzydlewski jest niesamowity i ze swoim podejściem osiągnie wszystko co wcześniej założy. Fiałkowski, Rusiecki i reszta to nieudacznicy i powinni sie uczyć od pana Witka :)
                  • Profesor dk Zgłoś komentarz
                    Witold Skrzydlewski i Józef Dworakowski to jedyne osoby co się znają na żużlu mają swoje firmy i za swoje pieniądze prowadzą kluby w dużej mierze za swoje!Więc mają pojęcie a reszta
                    Czytaj całość
                    KREDYTY,SAMORZĄDY itp. a później plajta!
                    • Loljan Zgłoś komentarz
                      Tak chłodnym okiem z Lublina. Czytam Wasze wpisy w temacie działań p. Skrzydlewskiego i mam parę przemyśleń...Pierwsze - motywacja do wydawania środków pieniężnych na sport - reklama.
                      Czytaj całość
                      W tym przypadku (p.Skrzydlewski) promuje nie własną firmę tylko własną osobę. To zasadnicza różnica. Myślę że w tym jest problem - wiele osób być może chciałoby wspomóc klub ale "przeszkadza" im w tym osoba właściciela. Druga sprawa - model zarządzania. Spotkałem wiele sytuacji gdy otoczenie postrzega pewną organizację przez pryzmat dobrodziejstwa jakie ze sobą niesie - zakładamy że Pan Skrzydlewski jest opoką klubu ale Jego możliwości są ograniczone i wyżej d....nie podskoczy. Trzeba sobie zadać pytanie - co by się stało gdyby w tym momencie oddał stery i został WYŁĄCZNIE jednym ze sponsorów? Może nowi ludzie otworzyli by się na inne kręgi biznesowe, pozyskaliby więcej środków i klub stałby się jeszcze mocniejszy? Wychodzicie z założenia że Skrzydlewski to JEDYNA opcja dla funkcjonowania żużla w Łodzi i tym samym zamykacie sobie drogę do jakiegokolwiek innego modelu działania. To bardzo wygodne ale niestety krótkotrwałe, nie można na dłuższa metę budować organizacji w oparciu o jedną "nogę". Odrębnym problemem jest relacja z miastem i urzędnikami. Tutaj nie ma jednoznacznej oceny - widziałbym "problem" w szerszym kontekście samego postrzegania roli samorządu jako sponsora dla sportu zawodowego. Podział środków jest niestety nieobiektywny i sprowadza się często do decyzji jakiegoś gremium, które jest zorientowane w potrzebach danej dyscypliny lub nie jest. Gdybyście zapytali przeciętnego kibica w Polsce z czym mu się kojarzy sportowa Łódź to lista zaczynałaby się od Widzewa/ŁKS, potem Budowlani, siatkówka, Marcin Gortat i koszykówka i daleko, daleko... żużel. Nie zazdroszczę Wam tak szczerze mówiąc bo stoicie teraz na rozdrożu. Skrzydlewski dalej nie zajdzie z tym co ma. Pytanie czy zadowalacie się tym stanem czy też są ludzie którzy mogą i chcą pchnąć ten wózek wyżej?
                      • szogun Zgłoś komentarz
                        Pan Noga pokusił sie ostatnio o porównanie żużla z fabrykami, a ja pokuszę się o porównanie z "pielęgnacją" drzewa. Załózmy, że żużel w Polsce to bujnie obrośnięte listowiem,
                        Czytaj całość
                        ogromne i rozłożyste drzewo. Kasztan dajmy na to. Speedway to wszystkie jego odnogi (pień, liście, owoce, gałezie, gałazki, mrówki, gniazda ptaków, dziuple itd), które nadaja żużlowi kolorytu. A to co sie dzieje od dłuzszego czasu, to obcinanie po koleji wszystkich generujacych koszty odnóg, pod płaszczykiem ochrony najważniejszej części drzewa PNIA. I wszystko byłoby ok. gdyby nie to, że prezesi powynajdowali sobie w ogromnym kasztanie dziuple i schowali sie do nich, wysysając od srodka ostatnie soki kasztanu. Biedacy nie byli na lekcji biologi i nie maja pojecia o tym, że bez listowia drzewo nie jest w stanie przeprowadzic procesu fotosyntezy, a tym samym dostarczać drzewu składników odżywczych. Dzięki czemu kasztany nie bedą miały szans się rozwinąć. Bez liści drzewo powoli i systematycznie zamiera, powietrze wokół staje się brudniejsze, bo kasztan produkował duzo tlenu. Ludzie mieszkający wokół drzewa powoli zaczynaja szukać nowego, aby mieć swieże powietrze. Tylko niewzruszeni prezesi, schowani w swych dziuplach, udając, że nic się nie stało, moszczą sobie gniazdka w środku. Używają do tego wysychających gałązek kasztanu i ćwierkają wszem i wobec naokoło: "wszystko jest ok". Jakoś się urzadzimy!
                        • SLAWBIN Zgłoś komentarz
                          PANIE SKRZYDLEWSKI. NISKIE UKŁONY. JEST PAN NIESAMOWITY. Myślę,że do strajku głodowego i pikiety pod urzędem miasta da sie namówić i inne ośrodki. Pozdro.
                          • szogun Zgłoś komentarz
                            ciekawy facet. Przynajmniej zadaje pytania. Nie to co ci partacze z Ekstraligi. Jak jest ze ściganiem w Łodzi? Jazda w kontakcie czy gęsiego?
                            Zobacz więcej komentarzy (39)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×