Sam nie spodziewałem się tak dobrego występu - komentarze po 5. rundzie Ligi Juniorów w Częstochowie

Zdjęcie okładkowe artykułu:
zdjęcie autora artykułu

W czwartek na torze w Częstochowie rozegrano 5. rundę Ligi Juniorów. Zawody zakończyły się zwycięstwem Stelmet Falubazu Zielona Góra. Jeźdźcy spod znaku Myszki Miki zgromadzili 25 punktów.

Adam Strzelec (Stelmet Falubaz Zielona Góra): Sam się nie spodziewałem, że tak dobrze pójdzie i pozostaje tylko się cieszyć. Wreszcie dogadałem się ze sprzętem i to dziś też było widać. Jest znacznie lepiej niż na początku sezonu i oby tak było dalej.

Patryk Malitowski (Betard Sparta Wrocław): Jechało mi się w Częstochowie nadzwyczaj dobrze. W pierwszym starcie wyciekło mi całe paliwo i stąd ten defekt. Jechałem z teoretycznie najlepszego pola, także ten wynik mógłby być jeszcze wyższy.

Artur Cyło (PGE Marma Rzeszów): Jedynym sukcesem jest to, że się nie rozwaliłem. Punktów nie zrobiłem, jazda też była nie bardzo. Miałem problemy ze sprzętem. Raz osłabiliśmy motocykl, później poszliśmy w drugą stronę, ale też nie było dobrze. Później okazało się, że miałem błotnik za długi. Debiut na tym torze był ciężki, na innych torach szło mi łatwiej.

Artur Czaja (Dospel Włókniarz Częstochowa): Początek zawodów był dobry w moim wykonaniu. Na ostatni bieg troszkę przekombinowałem z przełożeniami. Wyszedłem równo ze startu z rywalami. Jechałem z czwartego pola, docisnęli mnie do płotu i przyjechałem do mety trzeci. Nie dało się nic zrobić.

Kacper Gomólski (Unia Tarnów): Pierwsze dwa biegi jechałem na takim silniku, który powinien już być dawno w serwisie. Z biegu na bieg tracił on moc, zmienialiśmy zębatki, ale cały czas była taka sama reakcja, więc ten silnik już nie ma mocy. Wziąłem drugi motocykl i zanotowałem defekt na prowadzeniu. Później popełniłem błąd na starcie. Mam problemy z silnikami, wymieniliśmy wszystko co możliwe i nic to nie daje.

Kamil Adamczewski (Stelmet Falubaz Zielona Góra): Od samego początku wszystkim nam praktycznie pasowało. Szkoda defektu Alexa Zgardzińskiego, który zgubił przez to punkty. Dobrze, że z Adamem Strzelcem daliśmy radę i nasz wynik był najlepszy. W ostatnim biegu pokonaliśmy najlepszego miejscowego zawodnika, czyli Artura Czaję. To było potwierdzenie naszej siły tego dnia.

Źródło artykułu: