Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Widziane z Rusi Czerwonej - seria nowa (5)

Każdy, kto trochę pożył na tym naszym psotnym padole, wie, iż sztuka odchodzenia nie jest wcale mniej ważna od sztuki przychodzenia.
Waldemar Bałda
Waldemar Bałda

No a że obie są sztuką i wymagają nie lada umiejętności, wątpliwości brak. Raczej. Co do tej pierwszej - największy zasób doświadczeń mają PT politycy i podobni dżentelmeni mętnej konduity. Przyjść gdzieś, na jakąś uroczystość, zebranie, spęd, przed terminem, jak cywilizowany człowiek, który szanuje bliźnich - oj, błąd niewybaczalny, dowód słabości: można zginąć w tłumie. Przyjść niczym przedwojenny kolejarz, punktualnie - to pomniejszyć swoją ważność, narazić się samemu na oczekiwanie na spóźnionych. Spóźnić się zaś – wykwit wykwintu. Toć niech maluczcy przestępują z nogi na nogę, niech wypatrują: jam ważny, jam dostojny; ja mam czas, ja mam władzę, ja muszę mieć entree: cała sala patrzy, jak dostojnie kroczę, pozwalając organizatorom rozpocząć spotkanie.


Oczywiście, trzeba niemałej rutyny iżby nie przedobrzyć, jak notorycznie czynił pewien krótkotrwały senator z podkarpackiego miasta - w pysze swej tak przeciągał moment wkroczenia, że bywało, iż zniechęceni jego nieobecnością gospodarze kończyli już witanie czcigodnych gości, zanim łaskawie pojawiał się w sali. Zamiast wzbudzić podziw, musiał baranek - w złości - demonstracyjnie opuszczać zgromadzenie.

Sztuka wchodzenia wydaje się więc być dziedziną dość skomplikowaną - ale czy ze sztuką odchodzenia nie bywa podobnie? U żużlowców na przykład: czy pierwszy od lat brak dwucyfrówki w meczu jest zwiastunem zmierzchu wielkości czy przypadkiem? Czy utrata pozycji lidera drużyny zapowiada nieodwracalny proces obniżania notowań, czy też może wystarczy mocniej potrenować, uważniej wsłuchać się w podpowiedzi mechanika i trenera, szczodrzej sypnąć groszem na części? Czy porażki z juniorami to wypadek przy pracy czy niestety trwała tendencja?

Na takie pytania zazwyczaj nie ma prostych odpowiedzi. Andrzeja Huszczę niejeden i nieraz wysyłał na emeryturze, a on, bestia, w trzeciej dekadzie startów zdołał jeszcze wspiąć się na podium Złotego Kasku - Romana Jankowskiego sam w 1990 r. widziałem w roli trwale niezdolnego do wielkich wyników weterana, a on jeszcze pozbierał parę medali mistrzostw Polski (jeśli pamięć nie zawodzi, tylko indywidualnie oraz w parach - pół tuzina). Co teraz dzieje się z Tomaszem Gollobem - z oddalenia swego nie ocenię, nie rozstrzygnę, choć nie potrafię ukryć, iż coraz bardziej czuję się zażenowany jego występami.

Z Gollobem młodszym mam w ogóle problem: jak oceniać to, co uczynił w sporcie żużlowym? Bezsprzecznie jawi się najbardziej utytułowanym Polakiem wszech czasów, zawodnikiem, który w okresie swej kariery zdominował krajowe rozgrywki, a i w międzynarodowych miewał wiele do powiedzenia. Zatem: wielki szacunek. Jest jednak Gollob także żużlowcem, który zrobił jakże wiele złego dla dyscypliny, której - chcąc nie chcąc - stał się twarzą. Mam na myśli początek kariery (te rejterady z IMEJ - bo on za rok, za dwa zostanie mistrzem świata, więc po co miałby się ścigać z równolatkami; te rezygnacje z reprezentacji - osławiony list z tekstem o kawałku ścierwa na kiju; a i te wyjątkowo aroganckie wypowiedzi jego ojca, które szły wszak na konto syna) i mam na myśli rozkwit kariery, kiedy trudno było nawet uwielbiającym go dziennikarzom wyciągnąć odeń ludzkie słowo, kiedy jedyne, czym raczył bliźnich, były pycha i nadąsanie, i kiedy gniewał się na cały świat, doprowadzając od wykluczenia go z towarzyskiego grona żużlowców światowej czołówki. Przecież nawet wtedy, gdy wygrywał ważny plebiscyt "Przeglądu Sportowego" na sportowca roku, nie umiał wypracować sobie zachęcającego wizerunku: burczał pod nosem, dukał, gadał półsłówkami; naburmuszony i nieskory do uśmiechu. A był to czas, gdy czarnemu sportowi wyjątkowo pilnie potrzebny był pozytywny PR; Tomasz Gollob jako symbol żużla zmarnował tę okazję - wręcz po mistrzowsku.

Dochodzą do tego liczne, negatywnie świadczące o jego klasie, epizody, w rodzaju tego, gdy w ostatniej chwili opuścił testimonial powszechnie szanownego kolegi i rywala, wybierając lepiej płatną konkurencyjną imprezę, albo jak to odmawiał występu w finałach Złotego Kasku mówiąc prostacko, iż tych trofeów już ma dość, więc pozwala innym o nie powalczyć, względnie jak chorował w dniu finału IMP, a zdrowiał już nazajutrz, bo czekał go dobrze płatny mecz w Szwecji...

No a teraz mamy - co mamy. Osobiście nie przepadam za plemiennymi zachowaniami, i nie widzę większego problemu w przechodzeniu zawodnika z klubu do klubu (choć wciąż wysoko cenię przywiązanie do macierzystych barw), więc dla mnie pojawienie się kogoś z Torunia w impresariacie z Bydgoszczy (czy kogoś z Tarnowa w impresariacie z Rzeszowa) nie jest horrendum niewybaczalnym, to jednak dziwi mnie, że ktoś, kto przez lata deklamował o miłości do Polonii oraz Bydgoszczy, idzie na stare lata zarabiać właśnie w tym wrażym Toruniu - i to idzie, choć niemała grupa fanów Apatora jest jego akcesowi jednoznacznie niechętna. No, ale poszedł; i co? No właśnie to, co jest: że na razie, w sezonie będącym w rozkwicie, wielki mistrz bywa najsłabszym ogniwem Unibaksu. Trzy punkty w meczu to wynik satysfakcjonujący początkującego, ale dla multimedalisty to wynik dyskwalifikujący.

Nie twierdzę, że "Gollob się skończył"; boję się natomiast, iż sztuka odchodzenia jest mu obca. Że może przydarzyć mu się nieprzyjemność polegająca na fałszywej ocenie stanu istniejącego. Że z pozycji wirtuoza, któremu czasem - co nieuniknione - coś może nie wyjść, stoczy się na pozycję rentiera, wbrew logice i faktom rozpaczliwie trzymającego się żużla. Zgoda, on wie, w imię czego to robi: nawet dla bardzo zamożnego człowieka ten milion czy dwa miliony (a słyszałem i o wyższych kwotach) rocznie to wystarczająca pokusa, by narażać się na gwizdy dezaprobaty i wąchać spaliny z rur chłopaków, za nic mających tytuły i zdobycze. Aliści...

Nie przesądzam, że Gollob znalazł się na równi pochyłej - obawiam się jednak, że i tak nie do końca wzorcową karierę może sobie popsuć szpetnym finałem. Bo, zaiste, nader często nie jest ważne, jak się zaczyna, albowiem najważniejszy, zapadający w pamięć i ważący w sposób decydujący na ocenie tzw. całokształtu, pozostaje styl kończenia. A on... Cóż, rys na pomniku, jaki sobie budował wynikami (nie zachowaniem, żeby nie było wątpliwości, a też nie manierami), przybywa, rzec można nawet, iż uparł się, aby ich nadokładać, ile tylko zmieści. Nie żal? Toć w sporcie niewiele jest rzeczy równie żenujących jak starzejący się mistrzowie, obijani bez pardonu, z uporem nastawiający paszcze na kolejne ciosy... To coś, jak zwiędły adonis z zaczeskami a la Łukaszenka, któremu wciąż się wydaje, że idąc na dyskotekę wyjdzie z niej nie tylko z zadyszką i migotaniem przedsionków, ale i młodą panną.

Nie przekreślam Golloba - jak nie przekreślam Śwista, zamiast walczyć o medale z krajową czołówką, walczącego o punkty ze ścigantami trzeciej - nieraz - świeżości heroicznie w najsłabszej lidze, jak nie przekreślałem swego czasu Eugena Skupienia, dla którego szczytem możliwości bywały zwycięskie pojedynki z partnerami z pary najgorszej w Polsce Wandy. Przykro mi tylko, kiedy nie umiem oprzeć się wrażeniu, iż niektórzy wolą schodzić ze sceny z podkulonym ogonem, a nie w glorii.

Waldemar Bałda

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!

Kup bilet na wielki finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (15):

  • józek Zgłoś komentarz
    Za to co zrobił pan Tomasz dla polskiego żużla szacun. Co najmniej tyle co np. Małysz dla skoków (popularyzacja, pozycja polskiej ligi, "ciągnięcie" reszty w górę. Co do roku 2014 ....
    Czytaj całość
    myślę że po prostu ma kontrakt i kasę za przejechanie sezonu do końca ...
    • Łowca Pejsów Zgłoś komentarz
      Tekst tendencyjny, pisze Pan o liscie itp itd, ale bez jakiegos wyjasnienia sytuacji, kto nei pamieta tych spraw to pomysli o Tomku dokladnie tak jak Pan to opisuje, a to nei byly proste sprawy
      Czytaj całość
      , wrecz powiedzialbym ze Tomek walczyl o wiekszy profesjonalizm we wladzach, a zatwardzialy beton , takze uwazam ze tekst nastawiony na dochrzanienie Gollobowi, bo bycmoze wlasnie ten list spowodowal jakies(minimalne) zmiany w postepowaniu wladz w stosunku do kadry
      • Myszor Zgłoś komentarz
        zmarnowal mi czas tymi bzdetami Tomek mam nadzieje ze jeszcze wszystkim utrze nosa
        • andik Zgłoś komentarz
          Panie Waldemar! Takie bzdury piszesz ,sam chyba na rowerze nie za bardzo sobie radzisz , nie mam co robić i piszę żeby zarobić.Rozbierz się i pilnuj ubrania!!!!
          • czatroom Zgłoś komentarz
            Bardzo krytyczny wobec Tomasza artykuł. Nie mówię że w ogóle nie bez racji. Jaki jednak sens ma wyciąganie na koniec kariery wielkiemu żużlowcowi różnych epizodów stawiających go w
            Czytaj całość
            złym świetle. Wielu spraw szczegółów nigdy nie poznamy to po pierwsze. Znamy jedynie ich prasowe interpretacje plus wypowiedzi żużlowca często emocjonalne pod wpływem chwili. Po drugie warto byłoby zauważyć w jaki sposób Tomasz zachowuje się już od wielu lat mówiąc, że "chce jeździć dla polskich kibiców" nie chce już być "bydgoski" "toruński" chce być "polski". Myślę że również jego wypowiedzi od wielu lat prezentują inny poziom niż te z młodości. Po trzecie złożona deklaracja w wieku pewnie 20tu paru lat, że nie będzie jeździł w Toruniu to śmiech na sali. Gdyby każdy tak swoje młodzieńcze deklaracje traktował ze śmiertelną powagą do końca życia to w dziwnym świecie byśmy żyli. P.S. styl tego art. pomijam milczeniem.
            • KrośnianinKSM Zgłoś komentarz
              Nie komentuje tresci tylko to w jaki sposob ten redaktor to napisa, przeciez tego sie nawet czytac nie da. Chlop stawial przecinki po dwadziescia razy w jednym zdaniu. Oprocz slow ktorych w
              Czytaj całość
              wiekszosci nie rozumiem, nie napisal nic ciekawego co mozna bylo by mile przeczytac, nic.. Pozdrawiam SF za umieszczanie tutaj takiego syfu.
              • wojto Zgłoś komentarz
                Tomasz i Jacek, czymże oni się różnili? - Jacek po kredzie a Tomek przy bandzie. Wprowadzenie gówno-tłumika spowodowało, że Gollob po kilkudziesięciu latach jazdy na żużlu nagle
                Czytaj całość
                musiał diametralnie zmienić swój styl. To tak jakby skoczkowi w zwyż, na koniec kariery, kazać wybijać się z drugiej nogi... Jeśli za rok wrócą normalne tłumiki, a mam ogromną nadzieję że tak będzie, bo tego szajsu nie da się kompletnie oglądać i Gollobowi będzie się chciało dalej jeździć, to jeszcze komplety zaliczać będzie. Tylko, że Gollobowi się już nie chce. Nie ma tej iskry w oczach, tego skupienia, tego 100% poświęcenia się. Nie ma tego, co powodowało, że stał się wybitnym i najlepszym żużlowcem ostatniego 20-lecia. Od lat nikt z naszych zawodników nie ma tego zaangażowania i dlatego na razie następcy Golloba nie widać. A znudzony i zmęczony wyraz twarzy Hampela, gdy staje na pudle, jest tego dosadnym obrazem. A co do odchodzenia, każdy z nas odejdzie z tego świata. Większość jednak chce dożyć starości, choćby była ona okupiona znacznie mniejszymi możliwościami i osiągnięciami. Mało osób chce umierać w świetle sławy, bo dla danej jednostki, jest zupełnie obojętne ile ludzi będzie głosić peany na jego cześć po śmierci. Co ma K.Cobain, J.Joplin, J. Morrison i cała plejada gwiazd muzyki, która odeszła u szczytu? Tylko to, że w pamięci ludzi żyjących, jawią się nam jako "gwiazdy" które pięknie odeszły u szczytu sławy...
                • duch22 Zgłoś komentarz
                  niema takiego zawodnika jak gollob
                  • Boro z Bydgoszczy Zgłoś komentarz
                    Tekst autora taki anty Gollobowy... Dziwi go fakt pracy bydgoszczanina w Toruniu...? No ale gdyby zaplacili mu w redakcji duza "banke" za pisanie artykulow dla "skandali" to szybko przeszedby na
                    Czytaj całość
                    strone ktorej sie zarzekal cale zycie :)
                    • Geronimo Zgłoś komentarz
                      A co ma Gollob robić iść na kasę do Biedronki?.Nie kojarzę żeby jakaś szkoły ten pan kończył upss ok podstawówka skończona.Paryż-Dakar panowie bez komedii za co? Zero sponsorów i
                      Czytaj całość
                      chyba tak zostanie.Ma sporo sprzętu w garażu i musi go wyeksploatować,znalazł klub który Mu płaci ciężką kasę bez względu na wynik sportowy to goli barany w końcu po to są.
                      • druga strona kibica Zgłoś komentarz
                        Tomasz Gollob nie zapomniał jak się jeździ i choć zegar tyka nie stracił wiele na swej zadziorności. Zmieniły się priorytety. Myślami jest już na rajdzie Paryż-Dakar i ostatni rok
                        Czytaj całość
                        jazdy na żużlu jest tylko w celu dorobienia do spełnienia tego marzenia. Wiadomo, że kontrakt ma nie za punkty, więc czy 15 czy czy 3 bez różnicy. Najważniejsze jest teraz bezpieczeństwo i jeśli da się zrobić powyżej 10 pkt. bez ryzyka to on to na luzie robi. Niestety nie zawsze się da bo sprzęt na którym jeździ to zlepek tego co mu zostało i nic nowego już nie kupi. Szkoda bo to ciągle najlepszy nasz żużlowiec, tylko jemu samemu już wszystko jedno;o(
                        • JarekK Zgłoś komentarz
                          A moze jest tak ze Gollob ciagle kocha zuzel? Nie chce konczyc bo czegos mu bedzie brakowalo, bo nie wie co dalej robic?
                          • catelyn.stark Zgłoś komentarz
                            Okropny, przegadany, pełen podłości tekst.
                            Zobacz więcej komentarzy (2)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×