WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Widziane z Rusi Czerwonej - seria nowa (11)

Ludzie roztropni oraz doświadczeni wiedzą, że ile lat nie pętałoby się po świecie i jakich nauk nie pobierało, i tak przyjdzie umrzeć głupim tudzież bezradnym.
Waldemar Bałda
Waldemar Bałda

Podzielam ten pogląd; oj, jak bardzo podzielam. Znakomity prozaik i reżyser Tadeusz Konwicki (powoływanie się na którego nie powinno, mniemam, razić psotników, burzących się przeciwko używaniu przeze mnie słów wykwintnych) w swoich sylwach lubił powtarzać frazę "Nie chwalący się". Maszerując śladem mistrza również rzeknę: nie chwalący się, dawno już przepowiadałem (na co mam dowody w postaci tekstów własnych, PT Publiczności przedstawianych, również w latach nieprzesadnie minionych), iż nasz sport ukochany czeka wielkie bum, i nadal nie chwalący się, dawno wyrażałem nadzieję, że ów sport nasz tylko jakieś wielkie bum może uratować. Najświeższe pogłosy, dochodzące na Ruś ze świata wielkiego i burzące spokój mój oraz mego obejścia, w tym przeświadczeniu mnie utwierdzają.


Zawodnik Walasek (miły skądinąd i bynajmniej nie zasługujący na pokpiwanie) popada oto w rozpacz, bo pracodawca, którego sobie wybrał, skąpi mu przelewów, zawodnik Stachyra (także miły - zwłaszcza mnie, który z jego powodu stracił wiarę w rozsądek szefowej rzeszowskiego żużla: problem tkwił w tym, że po niezwykle udanym sezonie, będącym jego pożegnaniem z wiekiem młodzieżowca, zamiast otrzymać nagrodę w postaci dobrego kontraktu został z klubu przegnany) ujawnia, że za całoroczne wysiłki, ponoszone w 2013 w służbie Wybrzeża, też nie otrzymał ani grosza. Jaki z tego wniosek? Dla mnie trzy podstawowe.

Po pierwsze, że nasz żużel w wymiarze arcymistrzowskim (czyli funkcjonującym w ramach ligi z przedrostkiem) tu hucpa, ruina, bida z nędzą, domena oszustów, śmiech pusty oraz tzw. wzięta z ministerialnego wokabularza kamieni kupa. Po drugie, że monumenta myśli ludzkiej w postaci regulaminów, rzekomo porządkujących kwestie organizacyjne naszych lig podług najlepszych wzorców ładu (?) korporacyjnego, warte są funta kłaków, a może zgoła mniej, skoro kluby bądź zadłużone (vide: Stachyra), bądź niechybnie niewypłacalne (vide: Walasek), uprawnione zostały do zawierania kontraktów i obdarzone licencjami, zezwalającymi na udział w rozgrywkach. I po trzecie (cokolwiek niewygodne, bo sugerujące nadmiar zainteresowania stanem cudzych kont): skoro jeden przez rok cały zeszły nie otrzymał ani grosza (zarobionego), skoro drugi od wiosny do teraz próżno czeka na przelew - a obaj nie tylko żyją, ale na dodatek jeżdżą na żużlu, czyli uprawiają sport nader kosztowny, wymagający nawet zatrudniania prywatnych ekip pomagierów różnego autoramentu - to jakim to cudem czynią? Kto ich utrzymuje, daje im na chleb?

Czy może (teraz przepraszam Panów, z nazwisk wyżej wymienionych, za kontekst, w którym tkwią; o ile mi jednak wiadomo, narzekań na brak zapłaty było w polskim speedwayu tyle, że można tu podłożyć dowolne personalia) płynie gdzieś jakaś podziemna rzeka pieniędzy, z której wtajemniczeni czerpią niekoniecznie wiadrem, ale bodaj kubeczkiem niewielkim? Względnie, może źródłem środków do życia notorycznie łudzonych zawodowców sportowych są oszczędności? Jeśli to ostatnie, to zasadne wydaje się pytanie: kiedy zdążyli je odłożyć? I ile zarabiali w chwilach prosperity, że choć służą bankrutom, wciąż mogą z tych zaskórniaków czerpać...

Nie chwalący się, złorzeczyłem przez lata i od lat, że nasz żużel na głowie stoi. Dziwiło mnie na przykład, kiedy średniej klasy zawodnicy ligi najniższej opowiadali, jak to okres posezonowej bezczynności zamierzają spożytkować na podpędzenie budowy domu. Cieszyło mnie i cieszy zawsze, gdy komuś dobrze się wiedzie, aliści w zadumę wpędza świadomość, że ów ktoś, kto nie posiada firmy, nie prowadzi interesów, nie zasiada na posadzie, ale zajmuje jedynie sportem żużlowym (będąc czyli uzależniony od czegoś w gruncie rzeczy niepewnego, nieprzewidywalnego i okazjonalnego - a więc kilkunastu meczów w roku, i to niekoniecznie na najwyższym światowym poziomie) jest w stanie nie tylko utrzymać siebie i rodzinę, odłożyć na rachunki, żywność itp. wydatki ponoszone przez pół roku stanu spoczynku, ale wypuszczać się na budowę domu... Czyżbym był jedynym dziwolągiem dociekającym, jakie naprawdę pieniądze były i są w obiegu w polskich ligach?

To wszystko, co powyżej, było kopiowaniem powiedzenia "Nie chwalący się" autorstwa wileńskiego mistrza. A teraz powiem na własny rachunek, więc już chwalący się - że czuję się bezradny. Nie rozumiem tych problemów, nie mam zaufania do borykających się z nimi, nie wierzę (z coraz większą rezygnacją) nikomu, kto z żużla żyje. Wielbię ten sport wiernie, szczerze i niepoprawnie, ale uważam jednocześnie, że jest to sfera tak zabagniona i zabałaganiona, iż uratować ją może wyłącznie wielkie, przeogromne bum. Takie bum, po którym nie zostaje kamień na kamieniu. Utwierdzam się bowiem z każdym nowym doniesieniem w przekonaniu, że dopiero na zgliszczach tego bałaganu będzie można coś konstruować.

Waldemar Bałda

Kup bilet na wielki finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Dario 0
    Bałda z Rusi pisze bzdury
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • zuzlem po oczach 0
    Dokładnie, zgadzam się w stu procentach. Jakieś 3 miesiące temu słyszałem, że w Zagłębiu Lubiń junior "kopanej" dostaje około 10tys. PLN stypendium + pełny wikt i opierunek. Pytam się kurde za co? Najpier niech pokaże co potrafi a później niech zarabia jak Lewandowski.
    Co na to mają powiedzieć nasi żużlowi juniorzy, o wszystko muszą żebrać, bo nawet jak klub ma pieniądze to na juniorów po prostu nie ma.
    Krisso Swięta racja Panie Bałda, ale czy wybudowanie domu to jakiś nadzwyczajny luksus? Proszę spojrzec ile zarabiają nasi nędzni kopacze, którzy nie muszą inwestowac w sprzęt itp bo maja wszystko na talerzu?! Podobno mamy najsilniejsza żużlową ligę świata! Kopana w naszym wydaniu jest najslabszą na świecie a mimo to zarobki po 40-80 tysi za miesiac, więc mówienie o budowie domu przez żużlowca z najlepszej ligi że jest luksusem, to jakieś nieporozumienie. Pytam co jest luksusem dla mizernego kopacza z naszej ligi?! Jachty, auta nieziemsko drogie itp. Jaka tu sprawiedliwość?!!!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • fifijabol 0
    Tak a Stachyra tyle zarobił przez te lata, że za remonty nie płaci bo nie ma z czego...
    pnk Nie zrozumiałeś kontekstu. Zawodnicy żalą się, że nie dostają kasy, ale niektórych na budowę domu i wczasy w ciepłych krajach stać. Oznacza to tylko tyle, że z klubów wcześniej ciągnęli taką kasę, że na wszystko (nawet na jazdę bez uregulowania faktur z kilku ładnych miesięcy) ich stać. To pokazuje, jaki burdel był wcześniej. Teraz dopiero oglądamy tego skutki.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×