Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Bartłomiej Czekański - Bez hamulców: Poldem (już) nie pęka

Moje słowo na minioną niedzielę palmową było takie już od samego rana: - Siostry i Bracia nie tłumcie swoich emocji, poważne ściganie się na żużlu już się zaczęło.
Bartłomiej Czekański
Bartłomiej Czekański

Jak widać, będzie tu o tłumikach, które tak jak kiedyś, tak i teraz dzielą speedwayowi świat. Najpierw jednak słów kilka o sobotnim toruńskim turnieju Speedway Best Pairs Cup i o naszym eksperckim typowaniu jego wyników na SportoweFakty.pl. Stawiałem na wygraną Łagutów i Emila, ale oni pojechali raczej jak leniwe niż ruskie pierogi, które tak lubię. Drugie miejsce Polaków, czyli niby generalnie nie było aż tak źle z biało-czerwonymi, lecz to już kolejna porażka z Dunami na naszej ziemi (po DPŚ w Bydzi). To zaczyna być już jakiś kompleks? I nie wróży nam odzyskania DPŚ. Hampel wymiatał, Kasprzakowi nie wyszło, a raczej nie jechało. Zdarza się nawet najlepszym, zwłaszcza na początku sezonu i na nowych tłumikach. Boję się tylko, iż "Kasper" za bardzo napalił się, by już w tym sezonie zdobyć koronę IMŚ, a gdy się za bardzo chce, to nie wychodzi. Napinka nigdy nie jest dobra. Problem w tym, że już za tydzień liga w zimnej aurze, jak zapowiadają, a niektórzy ściganci i całe drużyny są jeszcze w rozsypce, podczas gdy inni już błyszczą. Piotrek Pawlicki, mimo ambicji i tego, że przywiózł kilka punktów, szału również nie zrobił, nadal beztrosko wypuszcza motor, a ten dźwiga go na jedno koło. Raz Peter o mało nie odbił się od bandy i w poprzek toru przejechał tuż przed nosem swego nowego klubowego kolegi Jonassona. Mogła być z tego spora kupa na torze. Wobec dobrej postawy Szweda, menago Królowej Unii Leszno Adaś Skórnicki będzie miał zgryz, kogo wystawić do składu. Walka o miejsce w drużynie może pogrzebać aspiracje Byków. Tam w parku maszyn już w ub. roku było nerwowo. Nie wiem, czy na miejscu Marka Cieślaka w Toruniu nie postawiłbym bardziej na Janowskiego, czy zwłaszcza na Zmarzlika niż na szalonego Petera z oparzonymi palcami.


- Jaaaarek (Hampel), które pole chcesz? - krzyczał nasz "Narodowy" Marek Cieślak podczas wywiadu telewizyjnego (fajna blondynka go przeprowadzała). Zabawne to było, ale tym razem - w przeciwieństwie do ubiegłorocznego finału DPŚ w Bydzi - Marek nie przeszedł obok zawodów, tylko żył nimi i mobilizował swoich podopiecznych. Taaa, to był znowu ten stary dobry Cieślak. Szkoda, tylko, że bez zwycięstwa Polaków. W finale Hamleci mieli lepsze pola startowe. I je wykorzystali.

W sumie fajne, ciekawe zawody na powracających przelotowych tłumikach. Na razie więcej było brytyjskich Kingów niż naszych Poldemów (a tańsze są i bardzo dobre), ale to wciąż się zmienia. Wieszczono, że powrót "przelotówek" ugotuje m.in. Iversena oraz Hancocka (był szybki na starcie, w jednym motorze miał tłumik Kinga, a w drugim założono mu… mojego prywatnego Poldema). Coś się nie zanussi na ich słabszą formę. Na razie "przelotówki" wróciły do życia Balińskiego, a co z Gollobem?

W sobotę w Toruniu mieliśmy zatem nieoficjalne mistrzostwa świat par, a w niedzielę mieliśmy się emocjonować już oficjalnym krajowym championatem w tej konkurencji. Mocne rozpoczęcie sezonu, tylko co to za wczesne terminy?! Tyle, że finału w Lesznie nie było! Mimo wcześniejszego deszczu i pochmurnego nieba znany żużlowy sędziowski skandalista Marek Wojaczek stwierdził, że zawody o planowanej godz. 15 odbędą się. Kibice przyszli więc na stadion i zmarnowali niedzielę, klub poniósł koszty, a imprezę trzeba było w trybie nagłym i to już po prezentacji odwołać! Tor nie nadawał się do jazdy, zwłaszcza na pierwszym łuku. Zawodnicy twierdzą, że nie mają pretensji do sędziego, gdyż oni chcieli jechać i wierzyli, że uda się dobrze przygotować nawierzchnię. Mówią tak ze strachu przed Markiem Wojaczkiem, karą za krytykę, czy pod publiczkę? Panowie, mamy marzec, jesteśmy po zimie, a tor potrzebuje słońca! Co więc wy wygadujecie?! Kto teraz Unii Leszno zwróci za niepotrzebnie poniesione wydatki? Pan sędzia z własnej kieszeni, a może wy - żużlowcy? No chyba, że same "Byki" wcześniej przygotowywały kopę, ale nie wierzę w taką głupotę o tej porze roku!

Mój apel z ostatniej chwili:

We Wrocławiu i w okolicach - choć to zwykle enklawa ciepła w naszym kraju - pada deszcz ze śniegiem i tak ma być już do świąt. Jest zimno. Gdzie indziej też niewiele lepiej, albo i gorzej. Red. Adam Zając, szef "TŻ", powiedział mi, że w Lesznie na chodnikach leży śnieg. W Rzeszowie na dziś zaplanowano dopiero pierwszy trening. Wiele sparingów i innych imprez zostało odwołanych. W związku z tym równie wielu zawodników nie jest jeszcze gotowych do poważnego ścigania się (i nie sugerujmy się tu wyjątkiem znakomitego Jarka Hampela). To dla nich byłoby ogromne ryzyko. Tory są po zimie i po obecnych oraz minionych opadach przemoczone i ciężkie, a słońca ani widu, ani słychu. Nie da się więc przygotować bezpiecznych nawierzchni do walki. Zresztą walki na błotnej mazi nie będzie żadnej. Nie uda się torów osuszyć. Długoterminowe pogody są tutaj bezlitosne. Przy opadach i 5 stopniach Celsjusza, jaki to będzie komfort dla najprawdopodobniej przemarzniętych i przemoczonych kibiców na trybunach stadionu? Ekstraliga już teraz powinna zatem odwołać pierwszą kolejkę, żeby kluby nie generowały kosztów: nie reklamowały meczów w mediach i na nośnikach, nie produkowały materiałów informacyjnych, które w przypadku odwołania imprezy będą do wyrzucenia, żeby nie zamawiały ochrony, cateringu, żeby policja nie czyniła przygotowań, żeby kibice nie wynajmowali autobusów na wyjazd na mecz, żeby inaczej poukładali swoje świąteczne plany itd., itp.

Zazdrośni i niewdzięczni synowie Albionu

Kiedy pod koniec lat 70. pomieszkiwałem w Londynie, to co chwilę miejscowe media atakowały mnie hasłem "The British are the best"! Jednak moja tamtejsza ciocia - starowinka oprowadzała mnie po wystawach sklepowych "na dzielnicy" mówiąc:

- Polska kiełbasa, szynka, masło czy wódka są znacznie lepsze od tutejszych, są lepsze od zachodnich i w Anglii można je kupić, ale przez sprzedawców złośliwie są źle eksponowane, gdzieś z tyłu.

Ciocia swoją zemstę na Wyspiarzach przeprowadzała w ten sposób, że na pozostawionych na ławkach kolorowych tabloidach, w których królowały zdjęcia roznegliżowanych "tambylczyń", rysowała długopisem, jak powinna wyglądać zgrabna pupa kobieca. Po czym owe gazetki z poprawioną figurą Angielek podrzucała w widoczne miejsca z komentarzem, że one to są klocki i kaszaloty. Że Polki dużo ładniejsze.

Angole dżentelmenami są jedynie we własnym mniemaniu. W tamtych latach nie zdarzyło mi się zobaczyć miejscowego kolesia, który w autobusie, czy w metrze ustąpiłby miejsca starszej kobiecie. I szybko zapominają. To o polskich lotnikach (m.in. z dywizjonu 303) brytyjski premier z czasów II wojny światowej Winston Churchill powiedział: "Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym".

Ale zaraz potem niewdzięczni Wyspiarze potraktowali naszych bohaterów bez sentymentu. Mój wujo, który do Londynu trafił prosto z armii Andersa, dostał fuchę zamiatacza peronów metra. A gdy jego szefowie dowiedzieli się, że przed wojną był personą ze stref rządowych w Polsce i że zna sześć języków, to go awansowali… na konduktora i przyciskał guziczki w pociągach metra. Dumni synowie Albionu po prostu uważają się za lepszych od innych. I nie wiem czemu.

Dobrze, dobrze, już przechodzę do żużla. Przypomnijcie sobie jak zaprzyjaźniona z FIM brytyjska firma BSI, ta od cyklu GP (IMŚ), na wszelkie sposoby flekowała toruński One Sport i wskrzeszone przez Polaków IME (SEC). I do dziś im utrudnia. Anglicy np. złośliwie wciąż bojkotują nieoficjalne MŚP (Speedway Best Pairs Cup) organizowane przez polski One Sport, za co zbierają cięgi nawet od własnych kibiców. I nie tylko to. Wyspiarze nie mogą znieść, że oni mieli do dyspozycji jedynie brytyjską telewizję SKY Sport, a teraz zaledwie lokalny tamtejszy Eurosport 2. Tymczasem One Sport i Adam Krużyński z NICE'a dogadali się z głównym międzynarodowym Eurosportem, dzięki czemu swoje speedwayowe imprezy pokazują milionom ludzi na całym świecie. Oglądalność jest szokująco wysoka. No i IME (SEC) okazały się udanym cyklem, który przewietrzył żużel i ściągnął jego gwiazdy. Bo Polacy z One Sport i organizatorzy (plus telewizja?) m.in. więcej płacili za start niż chytra BSI. Angole chcieliby, żeby zawodnicy skuszeni walką o IMŚ jechali za jakieś marne grosze i dokładali do tego interesu. A sama BSI z kolei chętnie drenuje z kasy, najczęściej polskie, miasta i kluby, które chcą gościć u siebie turnieje GP. Nasz One Sport nie jest taki pazerny.

Cykl GP się zwija, zjada własny ogon, już się przejadł, jadą w nim niemal te same nazwiska, coraz mniejsza frekwencja na trybunach, czasem to jest nawet porażka, do tego bardzo średnia oglądalność na tiwi. A przed SEC i parami spora przyszłość! Czyli Polak potrafi! Umie być lepszy, skuteczniejszy i bardziej zorganizowany np. od Anglika! Do tego dodajmy tę naszą fantazję i polot.

W żużlu mieliśmy przecież popularny polski motor FIS, ale zachodniacy zaraz krzyknęli, że jest zerżnięty z ich JAP-a! Pamiętam, że w Ostrzeszowie produkowano bardzo fajne sprzęgła do "żużlówek", że polscy mechanicy mieli swoje udane patenty, np. nasz wrocławski śp. Marian Milewski. Anglicy, Szwedzi i inni chętnie odgapiali. A tuner Ryszard Kowalski? Czołówka światowa! I nie tylko on. Teraz widzę, że majster "Henia" Gały, słynny Darek Jack Sajdak produkuje obowiązkowe osłony do tłumików. I na swoje wyroby ma homologację FIM. To tylko kilka przykładów, że polskie też jest dobre w speedwayu i konkurencyjne.

Nieprzelotowe tłumiki oddzieliły mężczyzn od chłopców

Afera z siłowym wprowadzeniem nieprzelotowych, niebezpiecznych (zabierały moc silnikom i nie było czym się ratować przed dechami) i niszczących atrakcyjność żużla nieprzelotowych, wyciszonych tłumików pokazała, kto w tym interesie nie ma jaj i jest konformistycznym mięczakiem. Zagraniczni żużlowcy z miejsca zwiesili głowy i poddali się dyktatowi FIM oraz swoich macierzystych federacji motorowych. Poszli niczym barany na rzeź. Polacy się stawiali i buntowali. Razem z red. Damianem Gapiński ze SF.pl bardzo ich wtedy wspieraliśmy. Należycie w tej sytuacji zachowywał się szef zawodniczego "Metanolu" Krzysiek Cegielski. Za to Marek Cieślak stał okrakiem na barykadzie, a dziś powiada, że "nieprzelotówki" to był błąd. Jednak PZM, chcący się przypodobać FIM, zagrał bardzo cwanie i powiedział: - Skoro uważacie, że te cichsze tłumiki są niebezpieczne, nie wprowadzimy ich w Polsce, ale też nie pozwolimy wam ryzykować na nich w ligach zagranicznych, czy np. w IMŚJ.

Podejrzana była ta troska PZM o zdrowie naszych żużlowców, bo np. nie obejmowała ich startów w GP (wiadomo: FIM mogłaby się tu obrazić). Kilku krajowych ścigantów nadal było nieugiętych, ale to raczej ci słabsi, biedniejsi z niższych lig. Krezusi i potentaci zaczęli jednak kalkulować, co im się opłaca (łącznie z moim kolegą Tomkiem Gollobem) i nagle zaczęli wydalać z siebie lojalki, że oni ostatecznie mogą spróbować się pościgać na trefnych nieprzelotowych tłumikach także i w polskiej lidze. Skoro stare trepy się złamały, to i młodzi również nie mieli oporów, by zgodzić się na "nieprzelotówki".

Pewna Amerykanka, która jest konferansjerką na walkach boksu zawodowego, zawsze je zapowiada: "Nadchodzi chwila, która oddzieli mężczyzn od chłopców". U nas zrobiły to tłumiki. Wspomniany red. Gapiński ambitnie i honorowo zrezygnował z funkcji rzecznika prasowego GKSŻ na znak protestu, kiedy okazało się, że mimo zaproszenia żurnaliści nie zostali wpuszczeni na obrady żużlowców z działaczami na temat wprowadzenia u nas owych badziewnych "ekologicznych" tłumików nieprzelotowych. Zrobił się bałagan, a zawodnicy popadli w koszty. Potem na stadionach było cicho, mijanek jak na lekarstwo, coraz mniejsza frekwencja widzów i całe mnóstwo wypadków żużlowców.

Nawrócenie

Szef GKSŻ Piotrek Szymański najpierw niemal siłowo, wraz z prezesem Witkowskim z PZM, wprowadził w Polsce owe trefne, nieprzelotowe tłumiki. Jednak kilka miesięcy później, pewnego pięknego dnia przewodniczący Piotrek nagle i niespodziewanie… nawrócił się na tłumiki przelotowe. Zadzwonił do mnie i rzekł wtedy: - Wiesz Bartek, byłem na treningu amatorów i usłyszałem oraz zobaczyłem, że prawdziwy speedway jest jednak na "przelotówkach".

- Zrób więc coś z tym! - zachęciłem szefa GKSŻ. I zrobił! A że Ostrów bliski jego sercu, więc nic dziwnego, że to tam Leszek Demski zaprojektował przelotowy tłumik nowej generacji, który spełniałby jednocześnie najnowsze wymogi FIM, jeśli chodzi o poziom emitowanego hałasu. Urządzenie wyprodukowano także w Polsce. I zaczęła się batalia o homologację, o przekonanie dziadków z FIM, że nie tylko nieprzelotowe badziewie może być ekologiczne. Testy ciągnęły się niczym makaron i co chwilę zgłaszano do Poldema uwagi. Nie szukam spiskowej teorii dziejów, jakichś śladów ewentualnej nieuczciwej konkurencji, lecz jestem przekonany, że gdyby chodziło o zachodni produkt, zwłaszcza uznanej firmy, to procedura byłaby bardzo szybka i uproszczona. Tu tak nie było. Ale wreszcie się udało i nie mogło być inaczej, skoro polski tłumik w testach wypadał lepiej od zachodniej konkurencji. Problem był i jest jeden. Gdyby Poldem dostał homologację jesienią, to można by było go na torze sumiennie i starannie przetestować, i poprawić ewentualne niedociągnięcia, które w nowych konstrukcjach zawsze się zdarzają. Ile czasu mercedes, audi, bmw, honda, citroen itd. sprawdzają swoje nowe modele aut, zanim wypuszczą je na rynek! Przez ten długi okres eliminują usterki.

Że tłumikowy King, to taka uznana firma, jak zachwala ją wschodni rajder Emil Sajfutdinow? Pewnie tak. Mnie jednak żużlowcy opowiadali, że w ubiegłym sezonie mieli spory problem z pewną partią Kingów, które zostały potem przez producenta poprawione. Tak mi zeznali. I ja jestem w stanie uwierzyć, gdyż w technice każdemu takie rzeczy mogą się wydarzyć. Nawet doświadczonym gigantom jak wspomniany King. A nasz Poldem dopiero przecież raczkuje, dopiero się udoskonala. A już mu robią pod górkę. Słyszę opowieści, że nieżyczliwi ludzie - ponoć maczał w tym łapska jakiś angielski tuner, choć nie podano mi nazwiska - wsadzili palnik acetylenowy do Poldema, poczekali aż ten przegrzeje się do czerwoności i efekt wysłali do FIM z odpowiednim komentarzem, że to bubel. Taka opowiastka krąży tu i tam. Faktem jest, że niektórym - powtarzam: tylko niektórym! - Poldemom z pierwszej inauguracyjnej serii pod wpływem drgań i temperatury pękała przednia ścianka.

Jeden z moich ulubionych polskich mechaników nawet puścił na facebooka zdjątko Poldema z niepożądaną dziurą. Ale już wcześniej ktoś inny, pewnie jakiś "życzliwy", zainteresował tym problemem, a jakże FIM, zapewne rozpoczynając swój raport od słów: "uprzejmie donoszę". Światowa Federacja, jak mi ludziska podpowiadają, nawet wysłała do polskich producentów zaniepokojone zapytanie w tej sprawie. Ci zaś natychmiast przedstawili poprawki, inną blachę, nowe, lepsze wytłoczki, kształt jest teraz łagodniejszy oraz inne łączenie, bardziej absorbujące drgania. I FIM te zmiany zaakceptowała. Wiem, że producent daje gwarancję na Poldemy i jeśli komuś zaszwankował jakiś egzemplarz z pierwszej serii, to natychmiast pechowiec dostaje już poprawiony i ulepszony tłumik tej najnowszej generacji. Czy konkurencja też tak robi? Nie sądzę. Podejrzewam, że Brytole, choć jakby się uspokoili, to swoją krecią robotę mogą jeszcze wykonywać.

Słyszałem, że wielu jeźdźców, którzy najpierw kupili dzieło Demskiego na próbę, dla testów, teraz zamawiają następne Poldemy, czyli jak widać, chcą je zamontować przy swoich motocyklach na ten sezon. Produkcja idzie pełną parą, a dystrybutorzy mają zbyt. Rozpytałem w środowisku, poczytałem media, obejrzałem pary w Toruniu i wyszło mi, aczkolwiek pewności jeszcze nikt nie ma, bo sytuacja jest dynamiczna, że polskiemu tłumikowi ponoć chce zawierzyć m.in. Iversen, który jednak jedną maszynę pozostawił przy Kingu. Również za Poldemem są np. Piotrek Pawlicki, Zagar, Vaculik, Protasiewicz, zaś Hampel, Hancock, Kasprzak i inni próbują to i to (Krisowi na parach w Toruniu na Kingu nie szło), zaś Tomek Gollob mówi, że nowe Poldemy 2 są bez zarzutu. Powtarzam jednak, że to nie są jeszcze stuprocentowo pewne informacje. Tak, czy siak na wymagającym rynku liczą się obecnie raczej tylko angielski King i polski tłumik rodem z Ostrowa Wielkopolskiego. To i tak fajnie. Naprawdę, to nasze rodzime urządzono - jak mi kilku ścigantów szepnęło - daje radę, zawodnicy w wielu przypadkach są zadowoleni z osiągów swych maszyn. I to mnie napawa patriotyczną dumą. Dobre, bo polskie! A konkurencja jest pożądana, jeno zawsze niech będzie po prostu uczciwa i szlachetna. Amen.

Bartłomiej Czekański

PS Dwa inauguracyjne ekstraligowe mecze zaplanowane już na pierwszy dzień Świąt to odbieranie owych Świąt zawodnikom, mechanikom i kibicom przyjezdnym, nie uważacie? Zawsze zaczynaliśmy dopiero w lany poniedziałek i było git. (Bartek).

POLECAMY: Kup bilet na finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (18):

  • melanz_666 Zgłoś komentarz
    Czekanski to taki typ co nie lubi jak ktos ma inne zdanie niz on...a tym bardziej gdy ma inne zdanie i jeszcze ma racje...
    • Zaba Zgłoś komentarz
      To już chyba tak na koniec panie Czekański, bo czuję, że ta wymiana zdań i tak nie przerodzi się w nic konstruktywnego, bowiem pan nie jest w stanie konkretnie odnosić się do tego co ja
      Czytaj całość
      piszę, jedynie wybiórczo i ogólnikowo starając się ślizgać po temacie. [QUOTE]- Teraz z przelotowym tłumikiem będzie bezpieczniej i ciekawiej. Szkoda tylko tych czterech straconych lat i walki zawodników o normalność - mówi ekspert Jacek Gajewski. Tak, niejaki przemądrzały Panie o nicku Żaba, to nie mówi żaden tam Czekański, który dla Pana nie jest żadnym autorytetem. To powiada szanowany pan Gajewski. Marek Cieślak ostatnio też przejrzał na oczy itd.[/QUOTE] Zaraz, zaraz - pan wierzy Jackowi Gajewskiemu? Przecież on nie jeździ na motocyklu żużlowym, co w dyskusji ze mną było dla pana jednym z najważniejszych czynników dyskredytujących moje zdanie. To jak to jest? Jak ktoś ma opinię podobną do pańskiej to nie ważne jest jego jeździeckie doświadczenie, a jak ktoś się nie zgadza to można mu wytykać, że się nie zna, bo nie ma kontaktu z motocyklem? Trąci tu lekką niekonsekwencją, żeby nie użyć mocniejszego określenia. Słowa Marka Cieślaka ciężko jest mi skomentować z tego powodu, że jeszcze dwa miesiące temu miał on całkowicie odmienne zdanie w tej kwestii. Chyba nikt nie jest zatem w stanie przewidzieć co nasz selekcjoner powie o tłumikach na przykład w czerwcu - może znowu będzie sceptycznie nastawiony? [QUOTE]I kto tu jest tym zaślepionym narcyzem upierającym się przy własnym zdaniu, nawet gdy bywa ono błędne Panie Żaba?[/QUOTE] Określenia "typowy narcyz z przerośniętym ego" użyłem nie z powodu upierania się przez pana przy własnym zdaniu tylko dlatego, że nazwał pan jednego ze swoich adwersarzy gnidą. Czytamy więc ze zrozumieniem. Swoją drogą - dlaczego usunął pan ze swojego facebooka ten wpis? Ponoć taki odważny, barwny i bezkompromisowy dziennikarz, a przestraszył się własnych słów? ; ] [QUOTE]Przy okazji, słowo haracz jest w tym przypadku felietonowym słowem - wytrychem, ale Pan tego i tak nie zrozumie.[/QUOTE] Ciekawe wytrychy - haracz, gnida, donosiciel. No ale nie mnie to oceniać. [QUOTE]I ja Panu nie napisałem, że oglądam rozgrywki żużlowe od 1974 roku. Ja napisałem, że jestem wewnątrz tego sportu (absolutnie nie jako kibic, czyli znacznie bliżej) od tamtego czasu.[/QUOTE] I znowu - nie o to chodziło w mojej poprzedniej odpowiedzi. Ja miałem na celu wykazanie daremności argumentów w stylu: "a ja to jestem związany z żużlem od tego a tego roku, jeśli Ty jesteś związany krócej to siedź cicho i się nie odzywaj". Takie stwierdzenia nie dość, że kompletnie niemerytoryczne to jeszcze sprowadzają rozmowę na dość ryzykowne tory, bo idąc tym tokiem rozumowania to w sytuacji, w której spotka pan osobę działającą w żużlu dłużej od pana, która będzie miała zupełnie inne poglądy na różnorakie kwestie dotyczące tego sportu to pan, chcąc nie chcąc, będzie zmuszony przyznać jej rację (bo przecież jest związana z żużlem dłużej niż pan). I nie ważne czy ta osoba będzie mówiła całkowicie od rzeczy - fakt jej dłuższej aktywności w środowisku zamykałby jakąkolwiek dyskusję. Już pan rozumie bezsens tego typu sformułowań? [QUOTE]Pana śmieszy moja jazda na żużlu? To proszę także się odważyć i samemu wsiąść na motor.[/QUOTE] No śmieszy. Kilka lat temu, podczas zimowego wyjazdu na narty, na jednym ze stoków był swego rodzaju uskok. Pewnego dnia postanowiłem rozpędzić się i z niego skoczyć. Leciałem jakieś dobre 3 metry. Powtórzyłem ten manewr jeszcze kilku, może kilkunastokrotnie. Ale to nie czyni ze mnie skoczka narciarskiego, ani nawet jego imitacji. Pewne sporty są elitarne, zarezerwowane dla wąskiego grona osób, które zdecydują się je uprawiać. Żużel również się do nich zalicza. Co do jazdy na motorze - póki co nie mam tego w planach, ale kto wie, co życie przyniesie. Jednak nawet jak się raz czy drugi odważę przejechać to nie będę udawał kogoś kim nie jestem, wynosząc ten fakt niemal do rangi wyczynowego uprawiania tego sportu. [QUOTE]Panie skryty pod nickiem Żaba[/QUOTE] Moje imię i nazwisko nie są żadną tajemnicą, lecz wszem i wobec nie mam zamiaru ich ogłaszać. Jest jednak wiele możliwości skontaktowania się, jeśli to pana rzeczywiście interesuje. Jedno mogę zapewnić - nie znamy się osobiście. [B]Edit w celu odniesienia się do post scriptum.[/B] [QUOTE]PS Panie Żaba, a to że jeździłem w rajdach samochodowych o MP i ME (i to z pewnymi sukcesami) jako licencjonowany pilot to też oznacza, iż tylko udawałem wyczynowego sportowca?[/QUOTE] No ale co ma piernik do wiatraka? Rajdy to rajdy, a żużel to żużel. Gdybyśmy mieli tak łączyć kompetencje to za jednego z największych ekspertów żużlowych powinno się uznawać Macieja Wincławskiego. Chyba nie tędy droga? [QUOTE]A jeśli zdobędę licencję "Ż", to według Pana nadal będę udawał, że wyczynowo trenuję żużel?[/QUOTE] Znałem parę osób z licencją "Ż" - ich podejście w niczym nie przypominało wyczynowego uprawiania tego sportu. Jaki tam jest obecnie próg czasowy? Nadal do 125% rekordu toru, na którym odbywa się egzamin? Jeśli tak to w takim na przykład Krośnie byłoby to blisko 86 sekund. Nie jest to zatem jakaś niebotycznie wysoko zawieszona poprzeczka. [QUOTE]To tak na koniec, bo nie porozumiemy się. Pan uparcie broni złej (np. tej tłumikowej) sprawy, odwracając kota ogonem, chyba tylko dlatego, że nie ume Pan przyznać się do pomyłki i nie umie Pan przyznać, że inni też mogą mieć rację.[/QUOTE] Rację mówiąc, że nieprzelotowe tłumiki zabiły akcje na dystansie i spowodowały odpływ kibiców z żużla? Jaka to racja jeśli jedynym argumentem za tą tezą jest subiektywny pogląd? Przedstawiłem wyścigi, w których na nowych tłumikach była świetna walka (włącznie z atakami po zewnętrznej) stwierdzając, że na ilość i styl mijanek zdecydowanie większy wpływ ma sposób przygotowania nawierzchni na zawody i stawka żużlowców biorących w nich udział, a wydechy mają w tym przypadku marginalne znaczenie. W odpowiedzi dostałem tekst, że chyba jestem ślepy skoro tak twierdzę. Przedstawiłem ponadto zestawienie, w którym czarno na białym widać, że po 2010 roku nie nastąpił żaden odpływ ludzi przychodzących na żużlowe stadiony (zresztą, żeby frekwencję łączyć z tłumikami to dopiero trzeba mieć wyobraźnię, ale to tak na marginesie). W odpowiedzi nie otrzymałem nic... To kto tu odwraca kota ogonem? Kto posługuje się ogólnikami nie będąc w stanie przedstawić żadnych konkretnych danych przemawiających za obraną przez siebie tezą? Ja? No nie wydaje mi się. Poza tym - ja nie bronię żadnej sprawy. Dla mnie tłumiki po prostu nie są jądrem wokół którego kręci się sport żużlowy. Są zaledwie jednym z podzespołów motocykla, któremu w ostatnich czterech latach poświęcono absurdalnie dużo czasu.
      • świerku Zgłoś komentarz
        Komentarze bardziej wartościowe niż tekst. Zwłaszcza te Zaby (pozdro). Niestety, problem jest tego typu, ze Zaba próbuje merytorycznie i kulturalnie dyskutować z człowiekiem, dla którego
        Czytaj całość
        rynsztok jest środowiskiem naturalnym. Jak zapędzisz go argumentami w kozi róg, to krzyknie "ja jestem zawodnikiem", opluje i ucieknie.
        • Michał Poznań Zgłoś komentarz
          Aleś się uwziął. Bartek rzadko ma rację, ale to taki kolorowy ptak w nudnym polskim grajdołku żużlowym. Wprowadza ferment, to widać na tym forum. Niech sobie te androny opowiada. Jest
          Czytaj całość
          skrajnie nieobiektywny, ale felioton to taki gatunek. Ja Bartka lubię, co nie oznacza, że traktuję poważnie. Zresztą nie wiem czy on by sobie tego życzył? Pozdrawiam, jeśli chodzi o koncerny energetyczne zaangażowane w polski sport, to mam mieszane uczucia. Powiem tak, jesli to dotyczy dyscypilny, przedsięwzięcia to jest ok. Co do klubów to sprawa nieco bardziej skomplikowana.
          • Zaba Zgłoś komentarz
            Podsumowując tę korespondencyjną "dyskusję" napiszę tak. Wyzywanie adwersarzy od "gnid" to poziom rynsztoku (choć tym epitetem akurat nie ja oberwałem). Nie różni się pan w tej
            Czytaj całość
            sytuacji niczym od typowego narcyza z przerośniętym ego, który dostaje ataku histerii zawsze kiedy ktoś śmie mieć inne zdanie od niego. Nie mam nawet zamiaru komentować takiego zachowania. Sam pan sobie w tym momencie wystawia laurkę... Wracając jeszcze na chwilę do tego edita na facebooku. [QUOTE]a co do kwot dobrze by było przypomnieć, że BSI za swoją GP bierze od organizatorów, czyli miast i klubów, znacznie, znacznie większy haracz niż Sport One za swoje SEC[/QUOTE] Z haraczem mamy do czynienia w sytuacji, w której płatnik wbrew swojej woli jest zmuszony do uiszczenia zobowiązania. W przypadku sprzedaży praw do SGP o żadnym haraczu nie może być mowy. To taka darmowa lekcja języka polskiego. Kluby płacą tyle ile uznają za stosowne. Za dużo? Nie ma obowiązku organizowania rund SGP. Więcej niż w innych częściach Europy? W naszym kraju jest zawsze kilku chętnych na organizację Grand Prix i trudno się dziwić BSI, że sprzedają prawa tym, którzy zaproponują najkorzystniejszą ofertę. Kłania się prawo popytu i podaży. [QUOTE]Czy ten koleś w ogóle stał w życiu obok motoru żużlowego? [B]Bo ja na nim jeżdżę.[/B][/QUOTE] No cóż, w klasyfikacji najśmieszniejszych żartów na prima aprilis zajął pan u mnie bezkonkurencyjne pierwsze miejsce :D Dawno się tak nie uśmiałem ; ] [QUOTE]I on chce mnie i zawodników (a mam z nimi ciągły kontakt) przekonywać, że czarne jest białe? Teoretyk od siedmiu boleści się znalazł.[/QUOTE] Pisałem już o tym wcześniej - różni żużlowcy wyrażają na ten temat różne opinie. Mamy więc do czynienia ze słowem przeciwko słowu i każdy sam powinien ocenić, która grupa zawodników jest dla niego bardziej wiarygodna. [QUOTE]I ile lat on ogląda żużel? Bo ja jestem wewnątrz tego sportu od 1974 roku.[/QUOTE] No to mamy samobója. Idąc tym tokiem rozumowania to rozumiem, że gdyby natrafił pan na kibica głoszącego piramidalne bzdury na temat żużla, ale okazałoby się, że śledzi on rozgrywki powiedzmy od roku 1960 to pan pokornie by schylił głowę i przyznał rację tylko dlatego, że ktoś dłużej się tym sportem interesuje? Tego typu atrapowymi argumentami przyznaje pan w zasadzie rację stronie przeciwnej. Ja nie mam zamiaru wstydzić się za to, że ktoś się wcześniej ode mnie urodził. Proszę się również pogodzić z faktem, że nie jest pan żadnym autorytetem, który usiądzie wygodnie w fotelu, wygłosi wykład, a wszyscy z wypiekami na twarzy będą się przysłuchiwać jego treści, nagradzając pana na koniec gromkimi brawami.
            • lorakasableik Zgłoś komentarz
              Panie Bartku jak zawsze świetny felieton :) Już na święta zaczyna się liga, więc co roku wszystkim przyjaciołom, znajomym innych klubów życzę po prostu Powodzenia w nadchodzącym
              Czytaj całość
              sezonie. Panu Bartłomieju również życzę powodzenia Sparcie, bo zawsze się przyda ! Choć twierdzę, że drużynę z Wrocławia stać nawet na wejście do play-off-ów, byle by z wyjazdów te kilka bonusów przywiozła, a terminarz dla Sparty w tym roku to dopiero będzie wyzwanie ! Pozdrawiam i oby do pierwszego meczu PGE ExtraLipy
              • Gdańsk Zgłoś komentarz
                [quote]Szkoda, tylko, że bez zwycięstwa Polaków.[/quote]Szkoda to tego że Polacy musieli jechać trzy razy pod rząd. Jakby Kasprzak zrobił chociaż 2 punkciki albo Piotrek jechał
                Czytaj całość
                wszystkie biegi to na pewno Polacy mieliby pierwsze miejsce. Ale teraz to można tylko gdybać.
                • fan_sportu30 Zgłoś komentarz
                  Dawno nie czytałem tak inteligentnych komentarzy. Bez napinki, z ciekawą wiedzą oraz własnym zdaniem. Brawo;)
                  • banc Zgłoś komentarz
                    Hampel mówi, że mu na kingach dobrze, a Czekański sugeruje, że pewnie będzie jeździł na poldemach. O zwijaniu GP też lepiej nie mówić. No ale zapłacone to coś pisać trzeba ...
                    • świony Zgłoś komentarz
                      [quote]Cykl GP się zwija, zjada własny ogon, już się przejadł, jadą w nim niemal te same nazwiska, coraz mniejsza frekwencja na trybunach, czasem to jest nawet porażka, do tego bardzo
                      Czytaj całość
                      średnia oglądalność na tiwi. A przed SEC i parami spora przyszłość! Czyli Polak potrafi! Umie być lepszy, skuteczniejszy i bardziej zorganizowany np. od Anglika! Do tego dodajmy tę naszą fantazję i polot.[/quote] Nic sie nie "zwija" choćby Pan nie wiem jak tego sobie życzył. Owszem, zagrywki BSI w stosunku do One Sport są zwykle poniżej pasa, ale mnie jako kibicowi (choć pewno nie tylko mnie) są potrzebne zarówno SGP, SEC jak i SBPC. WSL - już nie tak bardzo - bo po mojemu to idea dość naciągana. Tak długo jak Australia nie będzie w Europie, a Grin nie zmieni obywatelstwa na jakieś europejskie, tak długo żaden normalny kibic, w swojej głowie nie będzie antagonizował SEC i SGP (niezależnie od stosunków pomiędzy zarządzającymi oboma cyklami). Dawno już nie kupowałem Tygodnika Żużlowego... między innymi dzięki Panu. Co otwierałem to [b]Pan[/b] z uporem maniaka [b]pisał o Jaskółkach jako "państwowym klubie żużlowym"[/b], a Pan red. Jaźwiecki "płakał" po jednodniowych finałach i powiedziałem dość. Chciałem sobie kupić "na spróbowanie" jeden numer po świętach, ale coś mi się wydaje, że tam dalej Pan red. Jaźwiecki "płacze" po jednodniowych finałach, a w związku z faktem, że Jaskółkom wiedzie się teraz finansowo znacznie gorzej, nie pisze Pan już o "państwowym klubie żużlowym" a o "zwijaniu" się SGP. SWC Pan chyba przeoczył... Do czytania Tygodnika Żużlowego może kiedyś uda mi się wrócić, jeżeli Redakcja zrezygnuje z Pana felietonów albo przydzieli Panu i Panu red. Jaźwieckiemu po połowie tego miejsca, które macie... Tak na marginesie "państwowego klubu żużlowego"... Pomijając fakty, że: dla Pana Spółka Akcyjna (nawet giełdowa) z udziałem Skarbu Państwa a tzw. firma państwowa z czasów PRLu to to samo; nie zauważa Pan różnicy pomiędzy koncernem energetycznym handlującym en. elektr. (nie mówię o działalności OSD a o sprzedawcy)w warunkach gospodarki rynkowej i żyjącym z tego co na sprzedaży tejże zarobi, a nie z pieniędzy podatnika (jak np. Kompania Węglowa do której cały czas coś trzeba "dosypywać") itp. itd., ciekaw jestem [b]czy gdyby wtedy[/b], kiedy [b]ten sam koncern energetyczny, który z kasą poszedł do Tarnowa, przyszedł z tą kasą do Wrocławia[/b], czy Pan byłby tym pierwszym, który [b]poradziłby włodarzom Sparty, żeby tej kasy nie wzięli bo będą postrzegani jako "państwowy klub żużlowy"?[/b] Czy wg Pana ekstraliga, ze względu na obecnego i poprzedniego sponsora to "państwowa liga żużlowa" czy biznes? Zatem jeżeli na pytanie dot. Sparty Pana odpowiedź miałaby brzmieć "nie" a na pytanie dot. e-ligi - "biznes" to dlaczego po Jaskółkach notorycznie jechał Pan jako po "państwowym klubie żużlowym"?
                      • gizza Zgłoś komentarz
                        Wybiorczy dziennikarzyna....moze jeszcze kilka peanow chwalebnych na "doskonalych" wroclawskich juniorow?!?
                        • wojto Zgłoś komentarz
                          Zaba - jak juz tak liczysz mijanki, to policz sobie jeszcze ile od wprowadzenia trefnych tłumików było wyprzedzeń po zewnętrzej a ile przewidywalnych nożyc. Policz ile kiedyś sam jeden
                          Czytaj całość
                          T.G. razy przedzierał się z 4 pozycji na 1 a ile razy we wszelakich zawodach udawało się to komukolwiek na trefnych tłumikach (2 razy przez 4 sezony?) Kwintesencja speedwaya to nie tylko mijanki ale jazda w kontakcie - zapuść sobie GP powiedzmy za czasów Hamilla a dowolne GP na trefnych tłumikach. Różnica jest przeogromna. Co do głośności to obecne tłumiki i trefne są niestety dużo cichsze niż stare. Teraz prawdziwy speedway "czuje się" tylko stojąc bardzo blisko startu. Trefne tłumiki to były kosiarki koszmarne, te nowe są zdecydowanie bliższe prawdziwemu brzmieniu żużla. No i co do tych Twoich "statystyk" poczytaj sobie tutaj: szukaj.cytaty.info/cytaty/statystyka.htm
                          • Radi Zgłoś komentarz
                            chory czlowiek :/
                            Zobacz więcej komentarzy (5)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×