Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Mirosław Jabłoński: Niektórzy zapomnieli, że to nie jest już II liga

Po czterech spotkaniach Nice Polskiej Ligi Żużlowej KSM Krosno ma na swoim koncie komplet porażek. Celem krośnian jest walka o ósme miejsce, ale jak dotąd pewnym punktem KSM-u jest jedynie Mirosław Jabłoński.
Łukasz Witczyk
Łukasz Witczyk
Mirosław Jabłoński WP SportoweFakty / Jakub Barański / Mirosław Jabłoński

WP SportoweFakty: Przez trzy lata startował pan w barwach Włókniarza. W niedzielę po raz pierwszy jechał pan przeciwko swojemu byłemu klubowi w meczu ligowym. Miło chyba przyjechać do miejsca, które przez pewien czas było jak dom?

Mirosław Jabłoński: To był udany powrót do Częstochowy. Ja zawsze tu miło wracam. Miło jest powspominać, porozmawiać z tymi wspaniałymi kibicami w Częstochowie. Oby jak najliczniej gościli na stadionie i oglądali jak najczęściej ciekawe spotkania.

Zdobył pan 11 punktów i był liderem swojego zespołu, ale w jednym biegu zdarzyła się wpadka.

- Jeden bieg słaby się trafił, przekombinowałem z ustawieniami niestety. Generalnie była delikatna korekta na twarde trzecie pole. Potem wróciłem do poprzednich ustawień w piętnastym biegu i stworzyliśmy piękne widowisko z Tomasem Jonassonem.

To był najciekawszy bieg zawodów. Po raz kolejny w Częstochowie tor sprzyjał walce.

- Trzeba robić taki tor w Częstochowie, a nie orać go i bronować bez sensu. Wtedy jest start i jazda przy krawężniku. Chwała działaczom, że idą w tym kierunku i przygotowują świetny tor do ścigania, walki i takich popisów. To było piękno tego sportu i to jest to, co kocham w żużlu najbardziej. Ostatni bieg był kwintesencją speedwaya. Z Tomasem Jonassonem sobie podziękowaliśmy, bo o to w żużlu chodzi. W tym wydaniu kocham częstochowski tor. Tak przygotowany tor do walki, to jest najlepsze co może być. Tutaj zawody mogłyby być pokazywane co niedziela w telewizji i każdy, kto nie lubi żużla, by się w nim zakochał.

Kiedy po raz ostatni częstochowski tor był tak dobrze przygotowany?

- Ostatnio tak przygotowany tor w Częstochowie pamiętam w 2011 roku, kiedy jako zawodnik Startu Gniezno jechałem w barażach. Dokładnie taki był tor, a następnie przez trzy lata nie uświadczyliśmy takiej nawierzchni. Żal trochę, że te trzy lata tak przeleciały

KSM Krosno w Częstochowie wysoko przegrał, ale można powiedzieć, że była to wkalkulowana porażka?

- Nie ukrywamy, że priorytetem jest ukłuć kogoś na swoim torze. Włókniarz jest mocny i obudzi się jeszcze. Naszym celem jest jazda o ósme miejsce, ale presja też jest. Nie ma tak, że jej nie ma, trzeba jechać, bo nikt tej ósmej lokaty nie da za darmo. Będziemy robić wszystko, aby wygrywać u siebie

Sztab szkoleniowy nie dokonywał zmian, ale to była w zasadzie decyzja wszystkich osób związanych z krośnieńskim klubem?

- Takie było założenie sztabu szkoleniowego. Później drużyna z Częstochowy nam odskoczyła i stwierdziliśmy, że nie ma sensu. Niech każdy jeździ i trenuje, bo cel nadrzędny jest taki, by cała drużyna z Krosna zaczęła jechać na odpowiednim poziomie. Jeśli komuś odbierzemy bieg, to zostanie w kropce i nie będzie wiedział co jest. Każdy pojechał cztery czy pięć biegów, to wiedzą co jest ze sprzętem i co poprawić. Musimy bardzo ciężko pracować na ósme miejsce.

Widać, że w drużynie KSM-u Krosno jest dwóch liderów, ale do osiągania sukcesów brakuje dobrej postawy zawodników drugiej linii.

- Była taka taktyka, że dajemy się najechać wszystkim chłopakom, aby wszyscy wskoczyli na dobre tory. U mnie od paru dni, jak nie tygodni, wszystko lepiej się zazębia. Jeśli drużyna ma wygrać, to wszyscy muszą dobrze pojechać. Nie osiągniemy tego jadąc tylko Mirkiem Jabłońskim i Marcinem Rempałą. Musimy mieć cały zespół, siedmiu zawodników, którzy będą punktować na odpowiednim poziomie i wtedy będziemy zwyciężać dla Krosna

Mówił pan wcześniej o presji. Nie jest ona tak wielka jak w PGE Ekstralidze, ale czy dzięki temu nie jeździ się łatwiej?

- Niektórzy zapomnieli, że to już nie jest II liga. To już jest zaplecze Ekstraligi, tutaj nikt łatwo meczu nie odda. To jest takie złudne mówienie, że nie ma presji. Czas pokaże, bo my też mamy kilka problemów, z którymi musimy się uporać i mam nadzieję, że na zakończenie ligi to właśnie my będziemy na ósmym miejscu.

Zapytam jeszcze o sytuację z Peterem Kildemandem. Był pan na meczu Fogo Unii Leszno z Get Well Toruń. Duńczyk narzekał na ból żeber, ale zdecydował się na jazdę, która zakończyła się dwoma kolejnymi upadkami. Co pan sądzi o tej sytuacji?

- Nie mi o tym rozmawiać. Każdy musi podejmować decyzję, bo każdy odpowiada za samego siebie. Kildemand najwyraźniej czuł się na siłach i jechał. Miał feralne dwa upadki. To jego trzeba zapytać czy była to słuszna decyzja. Z perspektywy czasu może się wydawać, że nie była, ale przed zawodami z nim rozmawiałem i nie było widać, że nie nadawał się do jazdy.

Rozmawiał: Łukasz Witczyk

Zobacz także - Tomasz Gollob przeżył katastrofę lotniczą. "Miałem myśl, żeby wyskoczyć z samolotu"

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (6):
  • Jojo18 Zgłoś komentarz
    "ale jak dotąd pewnym punktem KSM-u jest jedynie Mirosław Jabłoński." hahhaha ta faktycznie Jabłoński ostoją drużyny... Jedzie już tylko dla fanu, bardziej bawi się tym sportem niż
    Czytaj całość
    jest ostoją drużyny. A niektóre błędy to jak amator popełnia... Już na dobry początek odechciało mi się czytać artykułu...
    • sympatyk żu-żla Zgłoś komentarz
      Słuszna uwaga ,to nie druga liga ,Owszem może kiedyśwrócą do ligi2,
      • Atomic Zgłoś komentarz
        "Jedyny pewny punkt KSMu"...??? Kto pisał ten artykuł ? Chyba jakiś żart, albo kompletna nieznajomość tematu? Jedynym który nie zawodzi jest Marcin Rempała, no i ewentualnie Ernest Koza
        Czytaj całość
        (któremu nie wyszedł ostatni mecz, ale wobec niego oczekiwania były niższe). Mirek Jabłoński pojechał dobry mecz dopiero z Czewą, a wcześniej jeździł słabiutko - 8 pkt. z Krk, 9 z Loko (ale w 6 startach i 3 razy przywieziony na 5-1) i z Piłą 7 pkt. I to wszystko jadąc z juniorem, czyli tak naprawdę to jakby robił połowę z tego... A od niego powinno się wymagać najwięcej bo miał być liderem. Więc jak chodzi o poprawę to należałoby zacząć od siebie... Należy mieć nadzieję, że mecz w Czewie i zawody indywidualne wcześniej w Pile pokazują, że wszystko już ogarnięte jak trzeba.
        • ryzy Zgłoś komentarz
          w Krośnie to powinni Filona przywrócić on na krośnieńskim torze potrafi jechać i dwu cyfrówki robić wiec krosno Filon o wiele lepszy będzie od Kozy czy innych zawodników i to jest moje
          Czytaj całość
          zdanie bo chłopak zasługuje przez tyle sezonów żeby jeździł dalej u was.
          • CKM_ Zgłoś komentarz
            Mirek to taki gość, który nie zrobił u nas oszałamiającego wyniku, ale i tak był ulubieńcem kibiców, wręcz pupilem. Sympatyczny, uśmiechnięty chłopak. Gdy już nasza była banda
            Czytaj całość
            cwaniaczków preziów zaczęła robić zawodników na kasę, on nadal jechał, choć inni już (słusznie) nie chcieli. Jak by nie spojrzeć - nie zostawił drużyny i kibiców, jechał do końca. Zachował się wyjątkowo w porządku, aż do przesady. Swoim zachowaniem zyskał w Częstochowie dozgonny szacunek. Powodzenia Mirek i kolejnych dwucyfrówek, tak trzymaj do końca sezonu!
            • yes Zgłoś komentarz
              Kiedyś przejście zawodnika do innego klubu było często poczytywane jako zdrada, ucieczka. Dzisiaj zmiana klubu stała się czymś normalnym, niebudzącym zdziwienia.
              Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
              ×
              Sport na ×