Gdyby PGE Ekstraliga kończyła się dziś, rundę zasadniczą wygraliby wrocławianie, a ich rywalem w półfinale byłby zespół z Leszna. Możliwe, że tabela nie zmieni się znacząco w czasie dwóch ostatnich kolejek i drużyny te rzeczywiście zawalczą ze sobą o finał.
Faworytem, przynajmniej na papierze, byłaby Betard Sparta. Wrocławianie wygrali na początku sezonu w Lesznie (46:44). W rewanżu także udowodnili swoją wyższość, pokonując gości 51:39.
Menedżer Sparty, Rafał Dobrucki, pytany o to, czy Fogo Unia byłaby dla jego zespołu najwygodniejszym przeciwnikiem w półfinale, odparł: - Możliwe. Rzeczywiście dwukrotnie z Unią już w tym sezonie wygraliśmy. Nie miałbym raczej nic przeciwko temu, byśmy trafili na tego rywala.
Wrocławianie podchodzą w każdym razie do całej sprawy z dystansem. Rywalizacja o medale rządzi się bowiem swoimi prawami. - Chcąc celować na pojedynek z takim, a nie innym rywalem można trafić kulą w płot. Play-offy rządzą się swoimi prawami i ktoś, kto nieco zawodził w rundzie zasadniczej, może nagle wystrzelić. Liczy się w dużym stopniu dyspozycja dnia, więc nie ma sensu teraz kalkulować - zaznaczył Dobrucki.
Betard Sparta jest w tym momencie o krok od wygrania rundy zasadniczej PGE Ekstraligi. Menedżer tego zespołu nie uważa jednak, by pierwsze pierwsze po tej fazie sezonu dawało znaczącą przewagę. - Myślę, że większego komfortu to nie daje. My w każdym razie patrzymy nie tyle na tabelę, tylko na to, by zachować obecny rytm i robić swoje. Ważne, byśmy utrzymali obecny poziom nie tylko do końca rundy zasadniczej, ale i play-offów - skwitował.
ZOBACZ WIDEO Żużlowa prognoza pogody