WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Kluby się o nich zabijają, bo mają dobry pesel. Żużlowi adepci niczym małpy z cyrku

Wprowadzenie opłat za brak szkolenia miało rozwiązać problem pracy z młodzieżą w klubach. - Zaczynają się dziać rzeczy chore, bo zdają tacy, co nie potrafią jeździć - mówi Wojciech Dankiewicz, ale PZM tłumaczy, że statystyki wskazują na poprawę.
Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
WP SportoweFakty / Tomasz Kudala / Na zdjeciu: Mateusz Dul.

KUP bilet na Boll Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland!
W regulaminie pojawiły się rok temu zapisy wymuszające na klubach szkolenie zawodników. Trzech w klasie 500cc i dwóch w klasie 250cc. W ciągu dwóch lat. Niespełnienie wymogów oznacza wniesienie opłaty (kary) na fundusz szkoleniowy. Odpowiednio 120 i 30 tysięcy złotych. Kilka dni temu kluby PGE Ekstraligi dostały wezwania do zapłaty (tak ujęli to sami prezesi) na kwotę przekraczającą 1,5 miliona złotych. A mogło być gorzej.

Coraz częściej stawiana jest teza, że na ostatnich egzaminach na certyfikat adepci chyba byli przeciskani kolanem. Wielu z tych, co zdało licencję, nie potrafi bowiem dobrze jeździć na motocyklu. Obserwatorzy egzaminów twierdzą, że w tym roku mieliśmy co najmniej jeden taki, gdzie nikt nie powinien otrzymać certyfikatu. Zdali wszyscy. - Zaczynają się dziać rzeczy chore - mówi nam Wojciech Dankiewicz, ekspert nSport+. - Zdają dziewczyny, zdają tacy, co nie potrafią dobrze jeździć, a wszystko, takie mam wrażenie, żeby kluby wypełniły limit i uniknęły kar na fundusz szkoleniowy - dodaje.

Opłat (kar) nie udało się jednak uniknąć nikomu. Nawet Fogo Unii Leszno, która szkoli na potęgę i deklaruje, że wydaje na ten cel milion złotych rocznie. Można zrozumieć PZM, który regulaminem chce wymusić szkolenie. Żużel w wielu krajach umiera, a bez regularnego dopływu świeżej krwi to samo może stać się i u nas. Wydaje się jednak, że obowiązek z karą w tle problemu nie rozwiąże. Narazi za to dyscyplinę na śmieszność. Już naraża. - Podam przykład chłopaka z drugiej ligi, który zdał egzamin, ale nawet macierzysty klub go nie chciał. Wziął go jednak klub z Ekstraligi i jeszcze za to zapłacił. Dał kilka tysięcy, żeby zaoszczędzić i nie płacić ogromnej kary - opowiada Dankiewicz.

W PZM tłumaczą nam, że trudno mówić o przeciskaniu adeptów kolanem, skoro 35 procent z nich w tym roku opadło. W związku słyszymy też, że Betard Sparta Wrocław nic nie zyskała na próbie ominięcia przepisów i przejęciu adepta (Mateusz Dul z Hawi Racing, bo to jego pewnie miał na myśli Dankiewicz) innego klubu tuż przed egzaminem. Zespół ds. Licencji miał zakwestionować Dula, więc Sparta będzie musiała wnieść opłatę za niewywiązanie się z limitu.

ZOBACZ WIDEO Janusz Kołodziej był na granicy wyczerpania. Krok od anoreksji

Jednak nie tylko powstanie funduszu szkoleniowego powoduje chore zachowania. Kluby potrzebują zawodników również po to, by mieć kim jeździć w DMPJ. Każdy musi zestawić skład złożony z trzech młodych żużlowców. Jeździ dwóch, ale tego trzeciego też trzeba mieć. Za niekompletny skład są kary od 5 do 10 tysięcy. Pierwszy raz karany jest zwykle ostrzeżeniem, kolejne już nie. Zawodów DMPJ jest w roku 15. Nawet minimalna grzywna przemnożona przez tę cyfrę powoduje, że lepiej gdzieś kupić słabego zawodnika, byle wypełnić limit.

Problemy szkolenia widzi rada trenerów. - Dla wielu zawodników zdanie licencji to jest apogeum - przyznaje Piotr Żyto, trener będący w radzie. - Na żużlu nauczy się jeździć małpę z cyrku, ale nie o to chodzi. I musimy coś z tym zrobić, bo niepotrzebne nam szkolenie na sztukę. Jest takie odgórne przeświadczenie, że jak nie będzie kar, to nie będzie też pracy z młodzieżą. Trzeba też jednak zrozumieć, że na przykład taki Kolejarz Opole ma roczny budżet wysokości kontraktu jednego zawodnika Unii Leszno. Niektórych nie stać na szkolenie na dużą skalę.

Zdaniem Dankiewicza metoda bata nie uzdrowi szkolenia. - Trzeba dotrzeć do młodzieży, która chce uprawiać ten sport. Dodatkowo należy wymusić na seniorach, wymóc to w kontraktach, by oddawali klubom stare motocykle, na których już nie jeżdżą w lidze. Do szkółki się przydadzą, a i koszty szkolenia to obniży. Zabijanie się o zawodników, dlatego że mają właściwy pesel, nic nie da. Zresztą zobaczymy, gdzie tegoroczni i ubiegłoroczni adepci będą za 4, 5 lat. Wiem, że Cierniak i Bartkowiak sobie poradzą, ale co z resztą - pyta ekspert.

Nie ulega wątpliwości, że temat szkolenia potrzebuje czegoś więcej niż funduszu. Zresztą, wiele na to wskazuje, w tym roku nikt nie dostanie premii za pracę z młodzieżą, bo nikt nie wypełnił limitu. A przecież założenie powstania funduszu szkoleniowego było takie, żeby opłaty przekazywane przez tych, co nie szkolą, przelewać na konta klubów, które wciąż wypuszczają świeżą krew na rynek.

Od wysoko postawionego działacza związku słyszymy jednak, że coś trzeba było zrobić (zresztą fundusz był pomysłem zespołu ekspertów działającego przy PZM), a powstanie tak krytykowanego ostatnio funduszu nie jest złe. - Dotąd w sprawie szkolenia nic się nie działo, a teraz coś drgnęło - mówi nam działacz. - Na rynku pojawiło się ponad 60 zawodników. To dużo jak na jeden rok. I nawet jeśli 50 procent z tego odpadnie, to można mówić, że jest sukces.

Czy fundusz szkolenia i limity wystarczą, by uzdrowić pracę z młodzieżą w polskich klubach?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (36):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • stalowy holender 0
    bo lesnym dziadom nie chodzi o uzdrowienie zuzla tylko swoich kieszeni ...wszyscy o tym wiedza ....nikt o tym nie mowi ...krol jest nagi
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • baraboszkin 0
    ...Sparta nie tylko Dula podprowadziła, ale także Gzyla z Tarnowa i Garbowską z Bydgoszczy, wszystkich podpierdziela zazwyczaj przed samym egzaminem, tak "szkoli" pan Rusko z panią Kloc i ich naszpikowany sponsorami, opływający ptasim mleczkiem WTS, żeby klub był jeszcze biedny to można by to było zrozumieć, a tak... im się po prostu nie chce, mają to głęboko, niech więc bulą i to tak, żeby im się zachciało, skoro Dul ostatecznie nie został Sparcie zaliczony (bo nie zdążył wyjeździć limitu biegów jak mniemam) to mam nadzieję, że ostatecznie Sparta dostała nie 300 tys. tylko maksymalną karę 420 tys. zł i że ją zapłaci, może w końcu zacznie szkolić uczciwie, na co czekam od lat... dla poukładanego klubu z tyloma sponsorami, którymi co rusz się chlubi to po prostu wstyd odwalać taką szkoleniową chałturę jaką odwala pan Rusko z panią Kloc, oni winni być w tej kwestii wzorem dla innych, a od lat wloką się na szarym końcu, stosując chwyty poniżej pasa, podbierając dzieci z innych ośrodków przed egzaminami...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • banc 0
    Jest przepis, to muszą go egzekwować. Za chwilę będą odwołania klubów i te spóźnione dusze będą zaliczone. Centrala pokaże, że jest groźna, a zarazem litościwa.
    Cysio Tu już nawet nie chodzi mi o konkretne nazwiska albo kwoty między nami, tylko o zasady. Dlaczego kwestionują Hulę a nie kwestionują Zielińskiego albo Stolpa ? Dlaczego pada obietnica że termin będzie przedłużony do końca sezonu, a następnie walą kary wg stanu z połowy sezonu ?
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (33)
Pokaż więcej komentarzy (36)
Pokaż więcej komentarzy (36)
Pokaż więcej komentarzy (36)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×