WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

IMP: Historia przemawia za zawodnikami Unii. Znów obsadzą całe podium?

Faworytem niedzielnego finału IMP jest lider drużyny miejscowych - Piotr Pawlicki. Historia pokazuje, że w Lesznie zazwyczaj po największe triumfy sięgali właśnie zawodnicy Unii. Oprócz obrońcy tytułu, w stawce jest jeszcze trzech gospodarzy.
Przemysław Półgęsek
Przemysław Półgęsek
WP SportoweFakty / Jakub Brzózka / Na zdjęciu: Janusz Kołodziej

Kup bilet na wielki finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>

Niedzielny finał IMP będzie dziesiątym w historii, który odbędzie się na torze w Lesznie. Jak dotąd zawodnicy Unii zwyciężali na swoim owalu aż sześciokrotnie. Pierwsze tego typu zawody odbyły się tam już w 1949.

Turniej ten należy uznać za prawdziwy przełom w historii polskiego żużla. Po raz pierwszy bowiem rywalizowano o krajowy czempionat bez podziału na kategorie pojemnościowe. Z kompletem szesnastu punktów (zawody odbywały się według punktacji 4-3-2-1) zwyciężył późniejszy patron leszczyńskiego stadionu - Alfred Smoczyk.

Na kolejny finał IMP Leszno musiało czekać ponad 30 lat. Jednakże, kiedy najbardziej prestiżowe zawody w kraju wróciły już do Wielkopolski, to zostały tam od razu na dwa lata. W 1980 roku sensacyjnie zwyciężył zawodnik gospodarzy Bernard Jąder, zaś w kolejnym sezonie obyło się już bez niespodzianek - klasyczny, piętnastopunktowy komplet wykręcił legendarny Roman Jankowski.

ZOBACZ WIDEO Kibice grożą właścicielowi klubu. Szantażują go

Aktualny trener leszczyńskiej młodzieży stanął na najwyższym stopniu podium również w 1988, gdy krajowy czempionat po raz piąty zawitał na stadion Byków. W trwającym dwa dni finale (tak tak, dwudniowe zawody w rodzaju finału Speedway of Nations nie są żadną nowością) pozostałe medale wywalczyli zaś jego klubowi koledzy - Jan Krzystyniak oraz Zenon Kasprzak

Po tak spektakularnym sukcesie (później tylko raz, za sprawą braci Gollobów i Janusza Kołodzieja wszystkie medale zostały w Tarnowie) przyszedł jednak czas na najsłabszy dla leszczynian finał w historii tego cyklu zawodów. W 1989 Unia była reprezentowana przez osamotnionego Piotra Pawlickiego seniora. Ojciec aktualnego Mistrza Polski zajął wówczas siódme miejsce, a zawody wygrał (mający pierwotnie pełnić rolę rezerwowego) Wojciech Załuski.

Czytaj także: Czapka Kadyrowa dla dwudziestoczterolatków. Czy Zmarzlik przedłuży serię?

Jedynym leszczyńskim akcentem na podium był srebrny krążek Jana Krzystyniaka, który jednak kilka miesięcy wcześniej zamienił plastron z bykiem na rzeszowski kombinezon spod znaku żurawia. Brąz trafił zaś niespodziewanie do osiemnastoletniego zawodnika gdańskiego Wybrzeża - Tomasza Golloba.

Lata dziewięćdziesiąte okazały się tymi "chudymi" dla żużla w Lesznie. Klub plątał się między pierwszą, a drugą ligą. Nie było żadnych szans na to, by właśnie tam zorganizowano finałową rundę IMP. Stało się to dopiero w 2008 roku. Na takie zawody warto jednak czekać. Był to bowiem jeden z najbardziej pamiętnych finałów w historii.

Za głównego faworyta uważany był Jarosław Hampel. Mówiło się, że powstrzymać może go tylko sam mistrz Gollob. Tymczasem obie legendy zostały pogodzone przez zawodnika z... pierwszej ligi! Adam Skórnicki w finezyjnym kombinezonie notował trójkę za trójką i zakończył zawody z kompletem punktów. Reprezentujący gospodarzy "Mały" musiał zadowolić się srebrem.

Odbił to sobie trzy lata później, gdy przy Strzeleckiej odbierał wymarzony złoty medal. Do dziś jest to jedyny krążek z najcenniejszego kruszcu w kolekcji wychowanka pilskiej Polonii. Jego macierzysty, wówczas drugoligowy klub też miał z resztą przedstawiciela na "pudle" - skonfliktowanego z leszczyńskimi działaczami dwudziestolatka - Przemysława Pawlickiego.

Czytaj także: Kto skomentuje finał IMP?

W 2016 roku srebro po raz kolejny powędrowało do rodzinnego domu Pawlickich. Tym razem jednak za sprawą młodszego z braci - Piotra. Dwudziestodwuletni wówczas lider miejscowej Unii przegrał z dwa lata starszym zielonogórzaninem Patrykiem Dudkiem

Jednakże, co się odwlecze to nie uciecze. Młodszy z braci musiał co prawda poczekać do zeszłego roku, ale finalnie odebrał czapkę Kadyrowa przed własną publicznością. Na podium towarzyszyli mu wówczas Maciej Janowski z Betard Sparta Wrocław oraz zawodnik leszczyńskiej Unii - Janusz Kołodziej.

Wnioski wydają się proste, finał IMP odbywający się w Lesznie oznacza przynajmniej jednego zawodnika Unii na podium. Wyjątek z 1989 roku potwierdza tylko tę regułę (tym bardziej biorąc pod uwagę przeszłość klubową Krzystyniaka). Niewiele wskazuje na to, by w niedzielę doszło do podobnej sensacji.

W stawce znajduje się czterech zawodników Fogo Unii Leszno. Oprócz broniącego czapki Kadyrowa Pawlickiego kibice zobaczą również Janusza Kołodzieja oraz młodego Dominika Kubera. Niewykluczone, że w świetle zdrowotnych problemów Oskar Fajfer w zawodach wystartuje także pierwszy rezerwowy - Bartosz Smektała. A przecież Ci "zapasowi" potrafili już sięgać po złoto przy Strzeleckiej!

Czy zawodnikom Unii uda się zdobyć więcej niż jeden medal?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (2):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×