KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Żużel. DPŚ poszedł w odstawkę, a właśnie teraz nabrałby kolorytu. Znakomity format zawodów schowany do szuflady

Władze światowego żużla postanowiły zrezygnować z DPŚ, zastępując go dwudniowymi zawodami par. Po dwóch edycjach SON trzeba jasno powiedzieć, że w kalendarzu brakuje drużynowych mistrzostw świata z prawdziwego zdarzenia.

Michal Juraszek
Michal Juraszek
Maciej Janowski WP SportoweFakty / Jakub Brzózka / Na zdjęciu: Maciej Janowski
SON, czyli długa lista absurdów

Ciężko wyobrazić sobie sytuację, w której władze światowej piłki nożnej rezygnują z organizacji mundialu, a w zamian każą wybrać reprezentacjom po pięciu najlepszych zawodników, aby wyrównać szanse na osiągnięcie sukcesu i stworzyć "lepsze", bardziej emocjonujące widowiska. Będzie przecież więcej miejsca na boisku, padnie pewnie więcej bramek, a w takich okolicznościach łatwiej też o indywidualne popisy piłkarzy. A zamiast FIFA World Cup, załóżmy, The Battle of Fives.

Na takiej zasadzie działa w tej chwili SON. W żużlu taki format zawodów, owszem, ma prawo bytu, ale decyzja o zastąpieniu przez turniej par, prawdziwych drużynowych mistrzostw świata, w których wyłaniana jest najlepsza żużlowa reprezentacja globu, to absurd największego kalibru. A absurdów jest jeszcze więcej. Oczywiście, można się zgodzić ze stwierdzeniem, że w ten sposób promowany jest żużel w krajach, które nie miałyby szans na występ w finale DPŚ, jednak bądźmy szczerzy, i tak żużlowcy słabszych nacji pełnią w tym widowisku rolę statystów.

Fakt, że drużyna składa jedynie się z dwóch nazwisk sprawia, że przy nieco słabszej dyspozycji jednego z nich, solidna reprezentacja jest w małych opałach. Z kolei ci, którzy nie mają dwóch równych zawodników, dzięki świetnej indywidualności, jak np. Tai Woffinden w Wielkiej Brytanii, mogą bić się o medal. Organizatorzy SON wymyślili również przepis o obowiązkowym starcie juniora. Najlepsi wystawiają go w biegach z tymi, którzy właśnie promują żużel w swoim kraju, a młodzieżowiec pokonuje ich bez większego problemu, natomiast najgorsi wtedy, kiedy i tak nie mają żadnych szans. Ciężko znaleźć w tym jakiś większy sens.

ZOBACZ WIDEO Żużel. #MagazynBezHamulców. Prezes Włókniarza w ogniu pytań o Drabika, Cieślaka i Doyle’a

Na dokładkę finał imprezy, to tak naprawdę dwa osobne turnieje, z których jeden nie ma żadnego znaczenia, a drugi marginalne, bo i tak o wszystkim decyduje ostatni wyścig. Nie przeżywa się na bieżąco emocji związanych ze startami swoich reprezentantów, ponieważ oglądamy jeden bieg, a później, w ramach oczekiwań, pozostaje napawać się rywalizacją niemieckiego juniora z parą Rosjan. Skoro zaczęliśmy od piłki nożnej, to na niej też skończmy ten wątek, ponieważ na tę chwilę, słysząc SoN, jedynym dobrym skojarzeniem, które może przyjść do głowy, jest myśl o świetnym piłkarzu Tottenhamu Hotspur - Heung-min Sonie.

Zobacz także: Żużel. Jason Crump organizuje turniej. W obsadzie między innymi Fricke i Holderowie

DPŚ poszedł w odstawkę, a w tej chwil by rozkwitał 

Ironią losu w tym wszystkim jest fakt, że zrezygnowano z Drużynowego Pucharu Świata w najgorszym możliwym momencie. Problemem miała być dominacja Polaków, tyle że w tej chwili nie jest ona aż tak widoczna, a nawet w złotej erze biało-czerwonych zawody potrafiły trzymać w napięciu do ostatnich chwil. Natomiast teraz oprócz Polski bardzo silne są Rosja, Dania czy Australia. Sborna ma trzech światowej klasy zawodników, bracia Artiom i Grigorij Łaguta oraz Emil Sajfutdinow, do tego wielki progres poczynili Wiktor Kułakow i Siergiej Łogaczow.

Liderem Duńczyków jest znakomity Leon Madsen, którego wspieraliby wchodzący do światowej czołówki Mikkel Michelsen, a także dwójka doświadczonych, solidnych żużlowców - Niels Kristian Iversen i Kenneth Bjerre. Nawet Australijczycy prezentują się lepiej niż jakiś czas temu, ponieważ mają w odwodzie Jasona Doyle'a, Max Fricke'a, braci Holderów oraz młodego zawodnika Fogo Unii Leszno - Brady'ego Kurtza.

Gorzej wyglądają Szwedzi i Brytyjczycy, ale przecież również oni posiadają potencjał i mogliby walczyć o awans do finału. A w tymże finale powinny jechać najsilniejsze reprezentacje. Dodatkowo to, w jakiej formie odbywają się te zawody jest ogromnym plusem. O wiele bardziej emocjonujące i ekscytujące dla widza jest przecież oglądanie w każdym wyścigu reprezentanta swojego kraju, a w zasadzie wszystkie pojedyncze biegi miałyby iście gwiazdorską obsadę. W takich warunkach raczej ciężko o zdecydowane zdominowanie turnieju.

Z resztą na siłę uczepiono się częstych zwycięstw Polaków. W SON dwa razy z rzędu wygrała Rosja. Czy fanów czarnego sportu nudzi dominacja Rosjan? Nie, nudzi okropny format zawodów i fakt, że w ciągu dwóch dni nie ma ani wielkich emocji, a żużel na najwyższym poziomie możemy oglądać jedynie momentami, nie przez cały czas. A przecież to batalia o złoty medal mistrzostw świata. Ciężko wierzyć w szybki powrót DPŚ do kalendarza, ale niewątpliwie byłoby to właściwe rozwiązanie.

Zobacz także: Żużel. Betard Sparta bierze kota w worku. Patryk Wojdyło dałby więcej drużynie niż bracia Curzytkowie

Czy chciałbyś powrotu Drużynowego Pucharu Świata do kalendarza?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (6)
  • RECON_1 Zgłoś komentarz
    Znowu porównanie do piłki? Prędzej. Y do skoków pasowało.
    • Martainn Zgłoś komentarz
      Serio porównujecie sporty gdzie reprezentacji jest kilka na krzyż, że sportem gdzie jest prawie 200 i czołówka tego sportu liczy więcej drużyn niż liczba reprezentacji w żużlu w
      Czytaj całość
      ogóle?
      • Only Retro Speedway Zgłoś komentarz
        Płaczliwy artykuł o zdechłym DPŚ nr. 5342. Znakomity format został schowany bo i tak nie był wykorzystany z prostej przyczyny: nie miał kto w tym jeździć. Płaczkom polecam rozegrać
        Czytaj całość
        sobie takie zawody na komputerze. Obstawiam, ze już nigdy te zawody w takim kształcie nie będą miały racji bytu, czteroosobowe drużyny i taka ich ilość to ogromny przerost formy nad treścią. Lepiej już powrócić do tradycji i rozgrywać co jakiś czas grupy w formie dywizji, na podobnym poziomie, tyko tu też będzie problem że niebawem będą kadłubowe. MŚP nawiasem mówiąc też ma znakomity format, tylko nie wiedzieć po jakiego grzyba rozgrywają dwa dni plus plagi współczesnego żużla czyli baraże, finały i inne cuda, zamiast zliczyć punkty jak kiedyś.
        • yes Zgłoś komentarz
          "DPŚ poszedł w odstawkę, a właśnie teraz nabrałby kolorytu" - kadra Polski jest odchudzona, może o taki koloryt chodzi(ło)?? ;)
          Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
          ×
          Sport na ×