Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Marian Kaiser - legenda polskiego żużla skazana na zapomnienie

88 lat temu urodził się Marian Kaiser. To jedna z legend polskiego żużla i lider drużyny, która zdobyła historyczny złoty medal w DMŚ. Przez lata zapomniany w Polsce, a to właśnie on imponował nie tylko skuteczną jazdą, ale i stylem.
Łukasz Witczyk
Łukasz Witczyk
Marian Kaiser PAP / Eugeniusz Wołoszczuk / Na zdjęciu: Marian Kaiser

14 stycznia 1933 roku we wsi Kołodziejewo - 25 km od Inowrocławia - urodził się Marian Kaiser. Jedna z legend polskiego żużla, który był uwielbiany przez fanów. To między innymi dzięki niemu reprezentacja Polski na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dołączyła do światowej czołówki. Dla wielu młodych żużlowców był wzorem do naśladowania. Nie tylko przez to, że zdobywał wiele punktów, ale też to, w jakim stylu to robił. Podpatrywał go jeden z największych żużlowych showmanów - Józef Jarmuła.

Kaiser od małego miał smykałkę do motocykli. Jak wiele jego rówieśników w czasach powojennych szukał sposobu na spędzanie wolnego czasu. Dosiadał czegokolwiek, co miało silnik oraz dwa koła i jeździł po okolicach. W wieku 17 lat rozpoczął żużlowe treningi. Trafił do Gorzowa Wielkopolskiego. Tam zdobywał pierwsze szlify i szybko odnosił sukcesy. 

Następnym jego klubem była Stal Ostrów, a później - administracyjną decyzją władz polskiego żużla - dołączył do Śląska Świętochłowice. Tam startował przez kilka miesięcy. Następne ścigał się dla klubów z Wrocławia i Warszawy, a gdy żużel w stolicy zlikwidowano, przeniósł się do Gdańska, gdzie startował w latach 1960-1966. 

ZOBACZ WIDEO Żużel. PGE Ekstraliga 2020: jak przygotować sprzęgło

Szybko dobił do czołówki w naszym kraju, a w 1957 roku był Indywidualnym Mistrzem Polski. Na torze w Rybniku pokonał miejscowego faworyta - Joachima Maja. W ligowych rozgrywkach mecze często kończył z kompletami punktów, co zaowocowało powołaniem do reprezentacji. To było nie w smak socjalistycznym władzom i gdy tylko mogli, spolszczali jego nazwisko. Kaiser jednak nic sobie z tego nie robił. Skupiał się na żużlu. To on jako pierwszy z Polaków obok Tadeusza Teodorowicza wystartował w lidze angielskiej. Stało się tak w 1959 roku, kiedy bronił barw drużyny z Leicester.

W 1961 roku to właśnie on poprowadził reprezentację do historycznego złotego medalu Drużynowych Mistrzostw Świata. Finał rozegrano we Wrocławiu, a ostatnie jego biegi przy samochodowych światłach. To efekt opóźnienia startu zawodów przez awarię samolotu LOT-u, który przyleciał do Londynu z transportem truskawek, a następnie zabrał do Wrocławia szwedzkich i brytyjskich żużlowców. Jupiterów nie można było odpalić, gdyż to oznaczałoby wyłączenie prądu dla całego wrocławskiego Sępolna.

Kaiser był wtedy liderem kadry. Zdobył 10 punktów i wygrał trzy z czterech wyścigów. Do tego wykręcił najlepszy czas dnia. Pokonywał szwedzkich liderów Ove Fundin czy Bjoerna Knutssona. Polacy o punkt wygrali ze Szwedami i cieszyli się ze złotych medalów. Wtedy był bohaterem. Liczono, że to on zawojuje światowy speedway, ale w finale Indywidualnych Mistrzostw Świata wystartował tylko dwa razy: zajmował piętnaste i jedenaste miejsca.

Kilka lat po zdobytym tytule DMS przez władze został skazany na zapomnienie. Czasy jego świetności minęły i choć nadal był liderem zespołu z Gdańska, to jednak do głosu dochodzili coraz młodsi zawodnicy. Rok 1966 był ostatnim w jego żużlowej karierze, a już kilka miesięcy później zdecydował się na wyprowadzkę z Polski. Jak wspominał Robert Noga, wybrał wolność w Republice Federalnej Niemiec. 

Wtedy wyjazdy z Polski były w praktyce zakazane. Polskie władze nie pozostawiły zachowania Kaisera bez reakcji. PZM wraz z Główną Komisją Kultury Fizycznej i Turystyki odebrały mu wszystkie zdobyte zaszczyty i odznaczenia. Powodem było "zachowanie niegodne sportowca i obywatela PRL". Kaiser do końca życia pozostał w Niemczech. Zmarł w Ratyzbonie w 1991 roku. Miał 58 lat.

Czytaj także:
Nicki Pedersen: Ludzie winią mnie za wszystko, bo tak jest najłatwiej
Zmarzlik namawiał go, żeby spróbował sił na żużlu. Teraz Stal Gorzów mocno na niego liczy

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (8):
  • -nutka- Zgłoś komentarz
    "Polacy o punkt wygrali ze Szwedami i cieszyli się ze złotych medalów." Ja chyba do innych szkół chodziłam, bo napisałabym "MEDALI"...
    • Poldi Zgłoś komentarz
      A dziwicie się, że sława innych naszych mistrzów ginie. Przecież Cieślak non-stop pierdzieli w telewizji o historii polskiego żużla tylko z nim samym w tle. Tak jakby nie było wtedy
      Czytaj całość
      innych zawodników prócz Cieślaka. Przez te jego gwiazdorzenie kibice zapominają o takich nazwiskach jak Plech, Jancarz, Waloszek, Glucklich, Kaiser, Rembas, Żyto, Woryna, Wyględa, czy Kwoczała.
      • zulew Zgłoś komentarz
        Oj mogłoby zabraknąć "medalów" za ten tekst. Z uwagi na stan merytoryczny i stylistyczny.
        • tejot_tejot Zgłoś komentarz
          "Jupiterów nie można było odpalić, gdyż to oznaczałoby wyłączenie prądu dla całego wrocławskiego Sępolna." - Szanowny autorze, może tak jednak zanim zasiądziesz do
          Czytaj całość
          pisania o czymkolwiek zasięgniesz odrobinę wiedzy merytorycznej?? W 1961 R. NA STADIONIE OLIMPIJSKIM WE WROCŁAWIU NIE BYŁO JUPITERÓW!!! Oświetlenie zamontowano dopiero w 1978 roku!!! Aby się tego dowiedzieć, wystarczyło sięgnąć do wikipedii!!!
          • Japa Zgłoś komentarz
            Bardzo słaby ten felieton. Mamy sezon ogórkowy. Można było sie przyłożyć. M.Kaiser był pierwszym żużlowcem po wojnie, który legalnie wyjechał do angielskiego klubu. Teodorowicz
            Czytaj całość
            urwał się z kina w Nederlandach. Miedzy nimi była przepaść jakości wszelako rozumianej. Po nim wyjechały 2 pary w latach 1960,61. Był pupilem PRL-u p. redaktorze. Był idolem, liderem w Gdańsku przez wiele lat. W okresie wyjazdu już był Żyto w Gdańsku, liderem był Podlecki bezapelacyjnie. Niestety po wyjeździe spotkały jego brata Stanisława i innych żuzlowców szykany. Klub się obsunął na dół tabeli. M.Kaiser jeszcze jeździł w RFN. Reprezentował Niemcy w eliminacjach Mistrzostw Świata. "Rok 1966 był ostatnim w jego żużlowej karierze, a już kilka miesięcy później zdecydował się na wyprowadzkę z Polski." Panie redaktorze. Jak można napisać takie kuriosum, jak wyżej ujęte w cudzysłów? Zamówił firmę przeprowadzkową i pojechał. Litości ! Panie Witczyk. M.Kaiser wyjechał legalnie z żoną "po samochód". Są dokumenty, są świadkowie. Trzeba się wysilić troszkę. Nietuzinkowa jest historia życia M.Kaisera.
            • jarosinski Zgłoś komentarz
              Świetny zawodnik, taki trochę z charakteru polski Pedersen. Nie było chętnych do jazdy w parze z nim.
              • maks pierwszy Zgłoś komentarz
                Swietny zawodnik doskonały człowiek
                • maks pierwszy Zgłoś komentarz
                  Swietny zawodnik doskonały człowiek
                  Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                  ×
                  Sport na ×