Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Zmarzlik namawiał go, żeby spróbował sił na żużlu. Teraz Stal Gorzów mocno na niego liczy [WYWIAD]

Wiktor Jasiński dopiero w wieku 19 lat znalazł się w żużlu, ale i tak, zdaniem wielu, dobrze prezentuje się na torze. - Z chłopakami ze Stali Gorzów chcielibyśmy zdobyć złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski - mówi w rozmowie z WP SportoweFakty.
Marcin Malinowski
Marcin Malinowski
Wiktor Jasiński WP SportoweFakty / Arkadiusz Siwek / Na zdjęciu: Wiktor Jasiński

Marcin Malinowski, WP SportoweFakty: Na początek chciałbym na krótko wrócić do dziwnego, trudnego i pandemicznego sezonu 2020. Jak go zapamiętasz?

Wiktor Jasiński, żużlowiec Moje Bermudy Stali Gorzów: Zapamiętam go dobrze, bo to w sumie był mój debiutancki sezon. Akurat trafiłem na taki bardzo specyficzny rok. W 2020 roku stawiałem głównie na naukę i na rozwój. Taki typowo sportowy. Wydaje mi się, że to w miarę wychodziło. Były lepsze i gorsze chwile, ale ogólnie cały sezon mogę zaliczyć do udanych.

Jak wyglądają twoje przygotowania do sezonu 2021, w którym będziesz pełnił rolę jednego z podstawowych juniorów ekstraligowej Stali Gorzów?

Przygotowania idą pełną perą. Ćwiczymy praktycznie codziennie. Jak nie siłownia, to biegamy. A jak nie to, to motocross. Jako zespół, razem z trenerem Piotrem Paluchem i chłopakami ze szkółki, sporo jeździmy na motocrossie. Treningi idą bardzo dobrze, wszystko zgodnie z planem, więc mam nadzieję, że marcu czy w kwietniu ruszymy z treningami i ligą. Szykujemy się też na obóz. Jedziemy za granicę, aby się doszkolić, troszeczkę odpocząć przed sezonem i wyjazdami. Mam nadzieję, że to będzie dobry sezon.

ZOBACZ WIDEO Żużel. PGE Ekstraliga 2020: "giętki Duzers" - żużlowa nauka jazdy

Obóz za granicą to nowość w przypadku Stali, która zazwyczaj przygotowywała się w kraju. Gdzie się wybieracie?

Wyjeżdżamy na Teneryfę. Z tego, co słyszałem, to nigdy nie było takiego wyjazdu za granicę na zgrupowanie. Zawsze jakaś Szklarska Poręba, góry, polskie rejony. W klubie bardzo dużo zmieniło się na plus. Pan prezes bardzo się angażuje w nasz rozwój, dba o zawodników i cały klub. Jedziemy z całą drużyną i sponsorami na Teneryfę. Wszystko idzie w dobrym kierunku.

Spora część przygotowań to motocross, który jest dla ciebie chlebem powszednim.

10 lat jeździłem na motocrossie. Mogę nawet powiedzieć, że zawodowo. Ogólnie na motocyklu jeżdżę od szóstego roku życia. Motocross zawsze był obecny w moim życiu i trudno mi bez niego żyć. Jazdą zabijam czas wolny. Jeśli się nudzę albo jestem zdenerwowany, to idę sobie na motor. To mnie resetuje do dalszego codziennego życia i wspomaga w przygotowaniach do sezonu żużlowego.

Motocross jest też dużą częścią twojej rodziny. Dziadek jest uznanym mechanikiem, a w zawodach ściga się też siostra. Trudno było odejść od tej dyscypliny?

Dziadek "mechanikował" mi od dziecka i to on mnie zaraził motocrossem i żużlem. Czy trudno było odejść? Tak bym tego nie nazwał. Mam sentyment do motocrossu, bo całe życie spędziłem z tego typu motocyklami. Trzeba się było po prostu przestawić. To dwie różne kategorie, ale cały czas jestem na motocyklu. W 2019 roku, moim ostatnim w motocrossie, potrzebowałem trochę odpoczynku i wydaje mi się, że kiedy skończyłem z motocrossem, to był najlepszy okres. Byłem zmęczony jazdą, zawodami. Jako junior dwa razy pojechałem w mistrzostwach świata. Potrzebowałem czegoś innego i dobrze wcelowałem, że podczas dołku w motocrossie przerzuciłem się na żużel.

Dość późno zdecydowałeś się na przejście do "czarnego sportu". Było trudno?

Przejście nie było utrudnione, bo bardzo szybko wszystko łapałem na treningach. Już kiedyś miałem zacząć jeździć na żużlu, w wieku 13 lub 14 lat. Byłem się nawet zapisać w szkółce Stali Gorzów. Jednak problemy rodzinne i życiowe nie pozwoliły mi na zostanie żużlowcem w tak wczesnym wieku. Postanowiłem jeździć na motocrossie, co trwało do 19. roku życia. Występowałem w zawodach mistrzostw Polski, Europy i świata na wysokim poziomie. Będąc zmęczony motocrossem, szukałem jakiejś odskoczni. Pojawił się żużel, Bartek Zmarzlik i trener Piotr Paluch, którzy mnie namawiali, żebym się sprawdził. Spróbowałem swoich sił na pierwszych treningach, zaczęło to fajnie wychodzić i postanowiłem, że pójdę w żużel. Patrząc na swoją przyszłość, uznałem, że mogę więcej zyskać w speedwayu niż motocrossie. Wybór padł na żużel.

Aż tak daleko jednak od motocrossu nie odszedłeś, bo cały czas pomagasz siostrze.

Siostra też się ściga. Od dziecka razem jeździliśmy. Pomagam jej, jak tylko mogę, czy to finansowo, czy jako trener. Zawsze jestem u boku siostry, starając się przekazywać cenne wskazówki. Realizuję się w motocrossie jako trener. Między nami jest różnica trzech lat. Siostra jest rocznik 2003, a ja 2000.

Jaką rolę odgrywa twoja rodzina w karierze żużlowej? Kto pomaga?

Na pewno tata, dziadek, mama i siostra. W sumie cała rodzina jest zaangażowana w mój rozwój żużlowy. Każdy wspiera z różnej strony. Mama pomaga, piorąc kevlary po zawodach. Tata myje motocykle, siostra szykuje obiady, też myje motocykle i pomaga mi w warsztacie. Każdy dokłada dużą cegiełkę do mojego rozwoju.

A bezpośrednio na zawodach, w parkingu, to na czyją pomoc możesz liczyć?

Jestem skazany na siebie i mechanika klubowego. Jest tak trochę przez tę pandemię, bo nie mogę wpuszczać swoich ludzi. Na zawodach młodzieżowych czy mniej ważnych turniejach mam kolegę, Huberta, który pomaga w warsztacie i "mechanikuje". Siostra na zawody przyjeżdża raczej jako kibic, ale już po nich jest bardzo zaangażowana w mycie motocykli i bardzo mi pomaga.

Od kogo uczysz się żużla? Kto cię inspiruje?

Bartek Zmarzlik jest wzorem do naśladowania. Jest bardzo pracowity i miło się patrzy na jego jazdę. Od strony prywatnej jest człowiekiem bardzo miłym i pomocnym. Jeśli coś od niego potrzebuję, jakieś wsparcie sprzętowe czy rady, to bardzo chętnie mi pomaga. Jeśli ma na przykład tarczki po zawodach, których nie wykorzystał na treningu, to też mi ją podaruje. Bartek jest zawodnikiem, którego bardzo chętnie bym naśladował.

Trwają przygotowania do sezonu 2021, choć nadal do końca nie możemy być pewni tego, jak to będzie wyglądać. Przejmujesz się pandemią, czy robisz swoje?

Nie przejmuję się pandemią. Sumiennie trenuję cały czas, jakby sezon miał zacząć się w kwietniu. Jestem nastawiony na to, że w marcu wyjedziemy na pierwsze treningi motocyklem i do sparingów przystąpimy zgodnie z planem.

Jakie nadzieje wiążesz z nadchodzącym sezonem? Założyłeś sobie jakieś cele?

Takim moim planem jeszcze przed ogłoszeniem kadry było to, aby się w tej kadrze znaleźć i z chłopakami powalczyć. Pan Rafał Dobrucki mnie zauważył, więc dostałem szansę bycia w szerokiej kadrze. Mam nadzieję, że wywalczę sobie miejsce w tym wąskim składzie na zawody finału Drużynowych Mistrzostw Świata Juniorów i dostanę szansę. Chciałbym też pokazać się w zawodach młodzieżowych, w Indywidualnych Mistrzostwach Polski, powalczyć o medale. Z chłopakami ze Stali Gorzów chcielibyśmy zdobyć złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski. W minionym roku było srebro po niezłych przebojach. W tym mam nadzieję, że będzie troszeczkę lżej i powalczymy o finał oraz najwyższe laury.

Biorąc pod uwagę wszystkie problemy wkoło, pandemię i presję, korzystasz z pomocy psychologa?

W tamtym roku korzystałem z pomocy pani Julii Chomskiej w kwestiach skupienia przed startem czy radzenia sobie z presją. Uważałem, że nie jest mi to zbyt potrzebne, bo z motocrossu bardzo dużo wyciągnąłem, jeśli chodzi o radzenie sobie z niepotrzebnymi emocjami. Wiem, jak się uspokoić czy zmotywować, jeśli brakuje ochoty do pracy i jak to wszystko poukładać. W tej chwili nie korzystam z usług psychologa sportowego.

Zaglądasz czasem do mediów i widzisz, że ludzie mają wobec ciebie pewne oczekiwania?

Raczej nie. Czasami czytam wywiady, nawet swoje, czy artykuły o mnie, ale staram się nie patrzeć na komentarze i oczekiwania kibiców. Czasami fan dużo mówi, ale mało wie i te komentarze na różne tematy czasami są niepotrzebne. Staram się robić swoją pracę jak najlepiej i nie patrzeć na komentarze innych osób.

Korzystając z okazji, dziękuję sponsorom, kibicom, że są z nami na stadionach i nas dopingują. Mam nadzieję, że spotkamy się w sezonie 2021 wszyscy razem licznie na trybunach.

Czytaj również: Mechanik wskazuje kluczowe elementy w Stali
Zobacz także: Stal Gorzów przekazała karnety osobom w trudnej sytuacji

Jaką średnią bieg. twoim zdaniem Wiktor Jasiński osiągnie w sezonie 2021?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (5):
  • zgryźliwy Zgłoś komentarz
    U chłopaka nie podoba mi się to, że jest zadowolony z sezonu, w którym szczerze mówiąc, nic nie pokazał. Ja rozumiem, że praktycznie pierwszy sezon, że bardzo późno wszedł w żużel,
    Czytaj całość
    ale fakty są takie, że był bardzo słabym punktem drużyny. I z tego się cieszy ?
    • Wasylczuk Zgłoś komentarz
      UWAGA! Użytkownik MarekGorzów to prowokator i podszywacz.Podszywa się pod kibica Stali i prowokuje.Proszę nie traktować go poważnie.
      • MarekGorzów Zgłoś komentarz
        Wiktor to nasza wielka nadzieja. Liczymy, że pójdzie śladem Bartka, mimo że rozpoczął jazdę na żużlu dosyć późno. Najważniejsze, że w kolejce jest przecież młody Paluch.
        Czytaj całość
        Wspaniale zapowiada się przyszłość naszej Staleczki
        • Wasylczuk Zgłoś komentarz
          Kolejny po Karczmarzu zawodnik Stali,który mówi,że nie potrzebował korzystać z usług pani psycholog.Swoją drogą to ciekawe,komu Julcia w klubie była potrzebna.Chyba tylko tatusiowi
          • mrfreeze Zgłoś komentarz
            Jestem pewien, że to Władysław Komarnicki namawiał go na żużel. Władek ma nosa do zawodników.
            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
            ×
            Sport na ×