Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Żużel. Tego dnia Gorzów eksplodował radością, a czołg jeździł po torze. Mistrzostwo po 31 latach

W historii znajdziemy wiele spotkań, które z różnych powodów zapadły w pamięci tłumów. W Gorzowie jednym z takich meczów był finałowy rewanż Ekstraligi, w którym miejscowa Stal pokonała Unię Leszno i świętowała pierwszy od 31 lat tytuł.
Marcin Malinowski
Marcin Malinowski
Mistrzowska drużyna Stali Gorzów z 2014 roku / Mistrzowska drużyna Stali Gorzów z 2014 roku

Stal Gorzów do play-off sezonu 2014 wjechała jako wicelider tabeli i w półfinale pokonała rywala zza miedzy, Falubaz Zielona Góra, co już było świętowane dość hucznie. Najlepsze miało jednak dopiero nadejść, bo klub stanął przed szansą zdobycia pierwszego od 31 lat złota Drużynowych Mistrzostw Polski. Przeciwnikiem w finale była Fogo Unia Leszno, czwarty zespół sezonu zasadniczego, który na drodze do decydującego dwumeczu dwukrotnie pokonał Unię Tarnów.

Pierwszy mecz zakończył się wynikiem 46:44, więc do Gorzowa leszczynianie pojechali z minimalną zaliczką. Gorzowianie u siebie nie pozostawili żadnych złudzeń, bardzo szybko wyprowadzając kilka mocnych ciosów. Po dwunastu wyścigach mistrzostwo było już pewne, na Stadionie im. Edwarda Jancarza zapanowała ogromna radość, a świętowanie po zakończonym pojedynku trwało jeszcze długo.

Z rozrzewnieniem tamten wieczór wspomina Władysław Komarnicki, który już wtedy nie był u sterów Stali, ale jako honorowy prezes śledził rywalizację z trybun. - To była taka wisienka na torcie ciężkiej mojej pracy przez jedenaście lat. Byłem głęboko poruszony dlatego, że ten ząb czasu robił coś takiego, co się nazywa tęsknotą do tego złotego medalu. Pamiętam też ogromną radość, tę najważniejszą, czyli tych kibiców, których zawsze uwielbiałem. Ja wiem, że każdy chwali swoich kibiców, ale proszę uwierzyć, że przeżyłem z nimi niesamowitą przygodę i bardzo się cieszyłem razem z nimi. To będzie się pamiętać do końca życia - przyznał obecny senator RP.

ZOBACZ WIDEO Matej Zagar gościem "Żużlowej Rozmowy". Obejrzyj cały odcinek!

Przed erą Ireneusza Macieja Zmory to właśnie Komarnicki rządził w gorzowskim klubie, ratując go przed bankructwem i wprowadzając do Ekstraligi. - To była kontynuacja tego, co stworzyłem. Zaczęliśmy od ogromnego zadłużenia. To był taki marsz, którego ukoronowaniem było to, co stało się tamtego dnia - tak mówił były działacz o zdobyciu tytułu drużynowego mistrza Polski.

W Gorzowie nie zapomniano o zasługach dawnego prezesa, dlatego czynnie brał on udział w świętowaniu złotego medalu. Komarnickiemu wcale nie było jednak łatwiej z racji tego, że mógł się przyglądać z boku wydarzeniom na torze. - Przeżywałem to strasznie. Emocje targały mną dlatego, że ciężko pracowaliśmy, by znaleźć się w tym miejscu. Tego się nie da opowiedzieć. Stworzyłem w życiu cztery firmy i one nie zajęły mi pięćdziesiąt procent czasu i ciężkiej pracy, ile zajął mi klub. Dzisiaj płaci się wielkie pieniądze, jest telewizja, główny sponsor. Wtenczas nie było ani złotówki, a jak wchodziliśmy do Ekstraligi, to nawet prezydent nie dał ani złotówki, bo klub był jeszcze zadłużony i nie mógł dać. Nie ma co porównywać tamtych czasów do obecnych - powiedział.

- Te emocje targały mną podwójnie, bo były to dni ciężkiej pracy, którą wykonałem z zespołem ludzi. To nie tak, że zrobiłem to sam. Faktem jest jednak to, że namówiłem przeszło dwustu przedsiębiorców i przez ten czas zbudowałem Business Speedway Club, który do dzisiaj jest podstawą klubu - dodał, wspominając swoją pracę.

Mistrzostwo świętowano w dość niecodzienny sposób. Na tor wyjechał bowiem czołg, przy czym dla wielu kibiców nie był on tego dnia tak zaskakującym widokiem, bo w jego towarzystwie ówczesna "Stalowa Armia" celebrowała wygraną w dwumeczu półfinałowym nad lokalnym rywalem z Zielonej Góry. - Przejechaliśmy po stadionie rundę honorową. Tyle radości, gestów... To rzadko się zdarza. Byłem dumny jak paw, że byłem razem z kibicami. Mówiąc kolokwialnie: nikt łaski mi nie robił, zapraszając mnie. Radowałem się bardzo, ponieważ i władze Gorzowa, i cały zarząd oraz wszyscy kibice przeżywali radość. Ja z toru nie schodziłem przez prawie godzinę dlatego, że wszyscy kibice chcieli bym do nich podbiegał i składał autografy - wspominał Komarnicki, który też miał okazję przejechać się militarnym pojazdem.

Nieodłącznym elementem triumfów u honorowego prezesa jest cygaro. - Zapaliłem to cygaro jako cygaro zwycięstwa. Ja rzadko palę, a ludzie myślą, że robię to codziennie. Palę tylko wówczas, jak coś ważnego się wydarzy, jak jest jakiś ogromny sukces. Czy to w rodzinie, czy w biznesie. Tamto cygaro chyba smakowało mi najbardziej ze wszystkich - zdradził.

Podczas tak wielkiego wydarzenia padł nawet pomysł, by zapalić dwa. Swego czasu sam Komarnicki zapewniał, że przy odpowiedniej okazji zużyje dwa cygara. - Jak skończyłem cygaro, to zaczęli mnie kibice namawiać, żebym wyciągnął następne. Nie spałem całą noc, bo emocje to jedno, a wypalić dwa cygara drugie. Moje serce kołatało niesamowicie. To są mocne cygara. Nigdy tego zapomnę - wyjaśnił obecny polityk Koalicji Obywatelskiej.

Były prezes cieszył się także z faktu, że nie ucierpiała jego marynarka. Spłonęła bowiem ta należąca do Ireneusza Macieja Zmory, ówczesnego prezesa. Obecny senator miał jednak możliwość poczuć woń swojej palonej odzieży w 2007 roku. - Moją spalili, jak wchodziliśmy do ekstraklasy. Takich rzeczy się nie żałuje. Te wspomnienia nie tylko mnie zapadły w pamięci, ale wszystkim ludziom, z którymi się znam. Do dziś mam znakomity kontakt z wieloma osobami. Często ludzie do mnie piszą, dzwonią i to mnie bardzo raduje. Jak ludzie mnie zatrzymują i chcą ze mną rozmawiać, to są to piękne rzeczy - zakończył Władysław Komarnicki.

Zobacz również: Daszek przeszkadzał mu w perfekcyjnych startach

Niemożliwe nie istnieje. Kilka dni po sporej kompromitacji sprawili jeszcze większą niespodziankę!

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (14)
  • mglexar Zgłoś komentarz
    MarekGorzów -dla Ciebie prowokatorze i Tobie podobnym wydanie specjalne koncertu życzeń: Zróbcie jak dinozaury. WYZDY**AJCIE.
    • Wasylczuk Zgłoś komentarz
      @MarekGorzów: Spiep..rzaj stąd prowokatorze.Nie wysilaj się bo i tak wszyscy już wiedzą podszywaczu,że nie jesteś z Gorzowa
      • MarekGorzów Zgłoś komentarz
        To był wspaniały dzień dla wszystkich wiernych kibiców naszej Staleczki. Pamiętam jakby to było wczoraj, nie mogłem spać bo już czuć było napięcie i podniecenie że znów będziemy
        Czytaj całość
        tam gdzie nasze miejsce. Mecz wspaniały a feta jeszcze piękniejsza. Mam nawet zdjęcie z Panem senatorem na tle tego czołgu, no i oczywiście z naszym Bartkiem
        • ZXV Zgłoś komentarz
          dalavagina:Ja przynajmniej jakies mam.No ale jak ci mama na bilet nie da.To nie masz wspomnień XD
          • ZXV Zgłoś komentarz
            @Wasylczuk: Ja wtedy za bilet zapłaciłem 45 zł XD.Miałem karnet na 1 łuk na wysoka...
            • Wasylczuk Zgłoś komentarz
              @dalavega: Pustek na finale nie było,bo kibice(mimo drogich biletów) przyszli,ale uśmiejesz się, bo powiem ci,że masz troche racji.To prawda,że Zmora w 2018 zrobił nas kibiców Stali w
              Czytaj całość
              h..uja.Zrobił drogie bilety na ten finał,bo niby kasa z tego miała być na dobre transfery.Tylko,że te dobre transfery jak się później okazało to wymiana Vaculika na Kildemanda.Takie zagrywki stosował nasz prezes Ireneusz Maciej.Ps.dobrze,że już go nie ma w klubie
              • dalavega Zgłoś komentarz
                Parę lat później pustki na finale i płacz kobył na drogie bilety!
                • dalavega Zgłoś komentarz
                  Urzekła mnie twoja historia.
                  • ZXV Zgłoś komentarz
                    Pamiętam ten finał...Ależ to była radość.Bilety to chyba w 1 dzien w pare godzin poszło koło 15 tys.Ja załapałem sie na ostatki.Pamietam kolejke w Nova Park do sklepu klubowego.Kartka
                    Czytaj całość
                    wisi,że nie ma biletów juz, a kolejka jak za komuny po mięso....Po finale dzika radośc.Wtedy cały Gorzów świętował,ze stadionu kibice poszli na bulwar,palili race,spiewali,pili do rana.Kazdy kogo znałem to urlop w pracy,bo musiał trzezwieć.Po 31 latach..W 2016 tez było super ale to juz nie to samo co w 2014,I ogólnie sezon kozak.Bartek jako dzika karta wygrał GP w Gorzowie stajac sie najmłodszym zwyciezca w GP w historii,KK sezon zycia(srebro w GP,złoto IMP i "Mistrz jedzie do Gorzowa" xd,złoto wraz z Bartkiem w MPPK,w rundzie w GP 3 zawodnicy ze Stali na pudle)Jeden z najlepszych sezonów w ostatnich latach...
                    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                    ×
                    Sport na ×