KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Żużel. W Ostrowie Wlkp. zapachniało antyreklamą żużla. Kolejne mecze Startu Gniezno zagrożone?

Menedżer Aforti Startu Gniezno Rafael Wojciechowski jest przekonany, że decyzja o przerwaniu poniedziałkowego meczu w Ostrowie Wlkp. była słuszna. Jednocześnie stwierdził, że dalsza jazda mogłaby przynieść antyreklamę żużla.
Mateusz Domański
Mateusz Domański
Rafael Wojciechowski Materiały prasowe / Start Gniezno / Na zdjęciu: Rafael Wojciechowski

W poniedziałek w Ostrowie Wlkp. udało się odjechać tylko pięć biegów. Niektórzy sugerowali, że być może udałoby się dotrwać do ośmiu, gdyby nie to, że po czterech wyścigach na tor wyjechał ciężki sprzęt i zarządzono przerwę. W tym czasie deszcz pogorszył stan nawierzchni.

- Po fakcie zawsze jesteśmy mądrzejsi. Być może tak by było. Nie chciałbym jednak tego oceniać, bo moja rola nie polegała na podejmowaniu takich decyzji. Nie chciałbym mówić o tym, co by było wtedy, gdyby tych prac torowych nie było. Być może byłoby łatwiej i nie napadałoby tyle deszczu. To jednak tylko gdybanie - mówi menedżer Aforti Startu Gniezno Rafael Wojciechowski po przerwanym spotkaniu z Arged Malesą Ostrów.

Jest też przekonany, że kontynuowanie zawodów nie miało sensu. - Mogę tylko powiedzieć, że słusznie się stało, iż te zawody zostały przerwane. Chylę czoła przed jury, bo uważam, że tor stawał się niebezpieczny dla zawodników. Pierwszy zawodnik mógł jechać normalnie, a pozostali walczyli z torem i z warunkami. Gęsto padający deszcz i maź, która wydobywała się spod kół, doprowadzała do tego, że każdy kolejny zawodnik miał problem z pokonywaniem okrążeń - dodaje Wojciechowski.

ZOBACZ WIDEO Historia Patryka Dudka - "Duzers, jesteś wicemistrzem świata"

- Na pewno ucierpiałoby widowisko i oglądalibyśmy antyreklamę żużla, bo decydowałby start i ewentualnie pierwszy łuk. Później byłoby już po wszystkim, zawodnicy jechaliby gęsiego. Takie jest moje zdanie - podkreśla.

Dwa biegi zdążył odjechać Timo Lahti, który zaprezentował się dość bezbarwnie. W pierwszym wyścigu bez werwy jechał też Mirosław Jabłoński.

- Trzeba zauważyć, że Mirek i Timo jechali od razu w pierwszym wyścigu, a chyba wszyscy błędnie odczytaliśmy warunki torowe. Tor wydawał się twardy, a jednak między odprawą a próbą toru i pierwszym wyścigiem była dobra godzina różnicy i ten deszcz spowodował, że ten tor był o wiele szybszy niż w poprzednim sezonie. Trzeba było zrobić szybkie korekty - zauważa menedżer Startu.

W dobrą stronę poszedł m.in. Marcel Studziński, który w czwartym wyścigu zdobył dwa "oczka". - Cieszę się, że zawodnicy dość szybko zwrócili na to uwagę. Widać to po Marcelu Studzińskim, który miał okazję wyjechać w czwartym wyścigu. Gdyby nie defekt w wyścigu juniorskim, to być może tych punktów byłoby więcej. Cieszy jego postawa. Po jednym wyścigu ciężko wyciągać daleko idące wnioski. Oczywiście daje to do myślenia, ale za wcześnie na poważniejsze wnioski. Myślę, że po spotkaniach w Gnieźnie będzie można powiedzieć więcej - kontynuuje Wojciechowski.

Teraz Start ma pojechać dwa mecze u siebie - w czwartek z Orłem Łódź i w sobotę ze Zdunek Wybrzeżem Gdańsk. Niestety, prognozy przewidują opady deszczu, co sprawia, że może być problem z odjechaniem tych spotkań.

- 48 godzin przed meczem to najwcześniej, kiedy możemy ewentualnie podejmować takie decyzje. Czekamy do wtorku. Zobaczymy, czy prognozy będą się zmieniać. Jeżeli będą się pogarszać, czy też się utrzymają, to wówczas będziemy się zastanawiać, czy ewentualnie należy pomyśleć o przełożeniu. Na razie jest za wcześnie na takie decyzje - podsumowuje Rafael Wojciechowski.

Czytaj także:
Kibic zaatakował gwiazdę ligi. Ta szybko mu odpowiedziała
Ciężki debiut nowych nabytków Włókniarza. "Nie na takie wyniki pracowałem"

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (19)
  • yes Zgłoś komentarz
    Antyreklama? Żużel jest żużlem. Chodzi chyba o gapiów poza stadionem?
    • darek pe Zgłoś komentarz
      Nawet taki Wojciechowski ma tu racje. Co do Walaska - w tym wieku nie ryzykuje sie na mokrych torach.
      • Frankenstein Zgłoś komentarz
        @Viper i po co pociskasz pierdoły, ze to Wojciechowski nie chciał? Wszyscy byli zgodni o odwołaniu meczu poza ekspertami w komentarzach na SF. Pierwszy mecz obu ekip w sezonie to kto i po co
        Czytaj całość
        miał ryzykować zdrowie skoro mecz się dopiero zaczął? Sezon jest długi a dziury w składach będą nagminne...
        • karol3414 Zgłoś komentarz
          Z jakiegoś powodu zawsze po 4, 7, 10 i 13 biegu równa się tor, w wyjątkowych sytuacjach rezygnuje się lub "zagęszcza" roszenie toru, mógłbym zrozumieć jeśli sędzia chcąc
          Czytaj całość
          zaliczyć zawody zrezygnowałby z prac torowych po biegu 7 i puścił od razu 8 wiedząc, że będzie to ostatni bieg spotkania, ale odjechanie 8 biegów bez równania toru to chyba nie jest rozsądny pomysł, zresztą kwestia zabiegów torowych zawsze leży w gestii sędziego, to on ma ewentualnie prawo odwołać przerwę na kosmetykę. Nie bardzo więc rozumiem po co w artykule pisze się o "ciężkim sprzęcie", skoro to był normalny sprzęt używany w czasie regulaminowych przerw, a brzmi to jakby nagle ktoś nie wiadomo czemu, wyprowadził ciężki sprzęt normalnie nie spotykany w czasie zawodów.
          • hmm Zgłoś komentarz
            3 maja godz.18 tak ustaliły kluby. Teaz władze zuzla muszą zatwierdzić
            • ORP Zgłoś komentarz
              Amon podobno zmieni skladzicho na najbliższy weekend.
              • VIPER62 Zgłoś komentarz
                Czekamy na opinie AMONA. Nabijał się wczoraj z trenera gospodarzy, ogólnie z klubu z Ostrowa, a z artykułu wynika, że to pan Wojciechowski był za przerwaniem zawodów.
                • hmm Zgłoś komentarz
                  Dziwne, "ekspert" amon twierdził ,że powinni jechać
                  Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                  ×
                  Sport na ×