KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Żużel. Szpila tygodnia: Problem, o którym nie mówi się głośno. Szkolimy, ale jak? [KOMENTARZ]

Mamy przepisy, które gwarantują juniorom miejsce w składach zespołów w lidze, obowiązek szkolenia i rozgrywki młodzieżowe. W teorii wszystko wygląda pięknie. W praktyce coraz częściej żużlowcy z licencją mają problem przejechać cały wyścig.
Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
upadek Piotra Gryszpińskiego WP SportoweFakty / Tomasz Rosochacki / Na zdjęciu: upadek Piotra Gryszpińskiego

Zacznę od tego, że od lat jestem zwolennikiem pozycji juniorskich i to dla krajowych zawodników w PGE Ekstralidze oraz niższych rozgrywkach. Wiem, że znajdą się osoby, które będą argumentować, że najlepsza liga świata powinna skupiać wyłącznie światową czołówkę, że szkolić należy gdzie indziej.

Jednak gdybyśmy nie mieli parasola ochronnego nad polskimi juniorami, to spora część klubów totalnie odpuściłaby szkolenie. Nie będę ich wymieniać z nazwy, ale kibice doskonale znają ośrodki, które z prowadzeniem szkółek są na bakier i robią wszystko, by ściągnąć młodego i najlepiej utalentowanego żużlowca z innego klubu.

W teorii w Polsce mamy idealny system szkolenia. Od lat funkcjonują kluby miniżużlowe, do tego w ostatnim okresie popularyzują się też pit-bike'i. Doszły do tego motocykle, a nawet zawody na motocyklach o pojemności 250 ccm. Na kluby narzucono obowiązek wyszkolenia odpowiedniej liczby adeptów. Każdy z ośrodków dzielnie walczy, aby wypełnić ten limit i nie otrzymać kar. Większości się to udaje, ale...

ZOBACZ WIDEO Grzyb mówi, że Apator będzie czarnym koniem. Co na to Tomasz Bajerski?

W praktyce mamy obecnie juniorów, dla których problemem coraz częściej jest przejechanie czterech okrążeń. Obserwując ostatnie spotkania ligowe nie tylko ja, ale najpewniej większość kibiców, chwyta się za głowę widząc popisy niektórych jeźdźców z I-ligowych rozgrywek.

Na przestrzeni lat poziom szkolenia poleciał nam na łeb na szyję. Widząc wybrane upadki z ostatnich dni jestem w szoku, że niektórzy żużlowcy posiadają licencje. Być może to kwestia szykowania twardych torów i trenowania wyłącznie na takich nawierzchniach. Jak wiemy, pogoda ostatnio nie rozpieszcza, przez co mecze rozgrywane są w trudniejszych warunkach. Może to przyczyna tych wszystkich upadków i walki z torem, a nie z rywalami?

A może kluby, świadome problemów z wypełnieniem limitów szkoleń, inwestują w zawodników, których tak naprawdę jazda na motocyklu przerasta? Bo nie ukrywajmy, że spory procent z obecnych 16- czy 17-latków, zgłaszając się do szkółki na początku XXI wieku, zostałby po prostu skreślonych. Wszystko przez to, że zawodnicy uznani zostaliby za nierokujących. Teraz są przyjmowani z otwartymi ramionami, bo innych śmiałków brak.

I w tym chyba tkwi główny problem polskiego żużla. Zbyt mało chętnych garnie się do szkółek. Możemy zmieniać przepisy, podnosić limity, ale nie da to większych efektów. Będziemy nadal szkolić na sztukę, jak głoszą krytycy obecnego systemu. Trzeba nad tym pomyśleć i zmienić obecny stan rzeczy. Nie wystarczy już ogłosić naboru do szkółki na stronie internetowej klubu. Nie pomoże też lakoniczny komunikat z głośników podczas spotkań ligowych.

Coraz częściej mówi się o tym, że młodzież odsuwa się od sportu. Nie chodzi wyłącznie o jego uprawianie, ale też oglądanie w telewizji. Pojawił się e-sport, który ma swoich fanów. Są social media i platformy streamingowe, które angażują młodsze roczniki. Sport, a więc i żużel, musi się coraz mocniej rozpychać i domagać "atencji". Musi też zmienić sposób, w jaki wychodzi do dzieci.

Mamy teraz okres pandemii koronawirusa, przez który trudno chociażby organizować wizyty w szkołach, tworzyć prezentacje żużlowe w galeriach handlowych czy też zapraszać na pikniki z zawodnikami. Jeśli jednak czegoś nie zrobimy, to skutki tego odczekujemy za kilka lat, gdy braknie adeptów ze szkółek z lat 2020-2021. Efekt będzie taki, że będziemy mieć ekstraligowe drużyny rezerw, ale nie będzie miał kto w nich jeździć. 

Łukasz Kuczera 

Czytaj także:
Robert Lambert szybki jak strzała
Poprawia się stan zdrowia Andrieja Karpowa

Czy polski system szkolenia należy zreformować?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (24)
  • KibicROWu Zgłoś komentarz
    Całkowicie popieram Pana Kuczerę , a od siebie bym dodał że system szkolenia poza bodajże dwoma klubami w Polsce jest beznadziejny - może nie tak są kluby co tylko na papierze mają
    Czytaj całość
    napisane iż szkolą narybki żużla a w efekcie to bezkarnie podbierają juniorów z klubów co cięzko nad młodzieżą pracują i finansują a koszty są ( chociażby dla przykładu takie kluby jak SPARTA , Czestochowa i im podobne , Władze PZM powinne sie temu bardziej przyjrzeć i np nie masz swoich wychowanków w sekcji Juniorskiej co mogą klub reprezentować w lidze nie masz liencji , wspieracie się obcokrajowcami - ok w składzie góra dwóch a dziś widać polskie ligi zalewają żużlowcy ze wschodu , Dani , Austrialii , nie tędy droga panowie - wpierw chłopaki z polskim paszportem a potem na dodatek zagraniczni , to Polska jest kuźnią szlifowania diamentów zagranicznych , a chyba powinno być odwrotnie
    • Katia srebrny kask Zgłoś komentarz
      Co za pesymizm. Nie jest tak źle z tymi juniorami, praktycznie w każdym klubie jest co najmniej 1, który daje radę. Wczoraj w BK Pludra sobie nieźle poczynał, Ragus też całkiem ok i
      Czytaj całość
      to są juniorzy, którzy" wypłynęli " tak na serio z jazda w tym sezonie. A już dobrze rokują. Może zamiast narzekać dajmy im czas.
      • leonidaswro Zgłoś komentarz
        Chciałem dodać coś mądrego, ale co tu dodać? :-)
        • Night.. Zgłoś komentarz
          oj kuczer artykul zrobiny z rozmowy 3 osob na tt haha brawo ty haha
          • z krzyżem na płaszczu Zgłoś komentarz
            Nic dodać, nic ująć! Dno, wodorosty i metr mułu!
            • Santa Michael Zgłoś komentarz
              Kolejny artykuł o czymś co wszyscy wiedzą i nic nie robią....
              • Cezariusz Zgłoś komentarz
                Inna sprawa, że liga paraliżuje chłopaków. Wystarczy spojrzeć jak ładnie technicznie jeździli dziś na trudnym torze w Gdańsku, a jak jeżdżą w zawodach ligowych.
                • Zbeer Zgłoś komentarz
                  Czasy się zmieniły. Kiedyś klubowe auto zaglądało na okoliczne wioski, gdzie młodziaki dla zabawy szaleli na moto. Do szkółki szło się w setkę i była konkretna selekcja. Potem
                  Czytaj całość
                  ciężka praca. Teraz w większości to niespełnione aspiracje bogatych tatusiów, gdzie talentu brak, ale kasa jest. Nie będę rzucał nazwiskami, bo jest tego dużo i w znakomitej większości pokończyli "kariery" po wieku juniora. Druga sprawa, to ogólna sprawność fizyczna, która odbiega od tego co było choćby 20-30 lat temu.
                  • Big Lebowski Zgłoś komentarz
                    @Andrzej TRybus: Pełna zgoda kolego. W tej sprawie jest ciągłe głaskanie klubowych działaczy(właścicieli) po głowach. Zapewne oni sami mają tak dalece posunięte koneksje, że
                    Czytaj całość
                    posiadają olbrzymi wpływ na regulacje dotyczące szkolenia i startów juniorów. Tymczasem ten temat odbija już się od ściany. Tego nie da się obronić i dalej w ten sposób ciągnąć. Sądzę, że potrzebna jest już tylko metoda wstrząsowa. Jedynym rozsądnym wyjściem powinno być zmuszenie klubów do wystawiania w ligowych drużynach tylko własnych wychowanków(tu kolejne wyzwanie dla A.Rusko, by znaleźć jakiś wytrych). No trudno. Nie widzę alternatywy. Nie szkolący adeptów będą mieli vacaty na pozycjach juniorskich i tyle. Innej drogi do wymuszenia szkolenia nie widzę. Zawsze znajdzie się ktoś z kasą, by podbierać uboższym. Owszem zdrowe z punktu ekonomicznego zasady rynkowe niech obowiązują wśród seniorów, ale młodzieżowców z tego wyłączmy. Dlaczego mamy zalew młodych utalentowanych Duńczyków? Dlatego, że tam zasób pieniężny przeciętnej rodziny jest na wyrównanym i dostatnim poziomie. Każdego stać na pasje, a nawet fanaberie dzieciaków. U nas nie tylko w żużlu na dzień dobry pyta się rodziców ile mogą zainwestować w rozwój dziecka. To naturalna selekcja, której nie wytrzymuje 90% młodzieży. Faktycznie uprzywilejowane są dzieciaki byłych sportowców, ale reszta żeby się wybić musi mieć niesamowitego farta. W extralidze niebawem kończący wiek juniora Liszka i Jasiński, a w 1-szej lidze Szczotka, Gryszpiński, Bartoch, Studziński, Konieczny czy Tudzież będą zmuszeni kontynuować kariery w 2-iej lidze lub całkowicie dać se spokój jak np. Stalkowski. Jestem pewien, że kolejni 18-19-to latkowie podzielą Ich los. Zgoda, że pojawiają się wyjątki, ale tu znowu najbardziej rokują ci z powiązaniami rodzinnymi. Miśkowiak, Cierniak czy Lampart. Jedynym światełkiem w tunelu są Kowalski i Świdnicki z Włókniarza. Ale i tu czekają na Nich zasieki. Zamiast pchać chłopaków na tor w każdym meczu ligowym ile wlezie(jak robi się w Danii, Szwecji i Anglii), promuje się wcześniej zmarnowanego Worynę i cudzoziemca Jeppesena. Być może dlatego, że u nas podpisuje się chore kontrakty z klauzulą pewnego startu. A może z innych kuriozalnych powodów? Tym samym marnuje się nie gorszych, a śmiem twierdzić, że już nawet lepszych obu świetnych młodzieżowców. I tak okrążenie za okrążeniem, rok za rokiem jakoś się to kręci. Tylko, że jak kiedyś pokończą kariery Zmarzliki, Dudki i Pawliccy pozostanie pustynia. Pzdr!
                    • lunch Zgłoś komentarz
                      "Wiem, że znajdą się osoby, które będą argumentować, że najlepsza liga świata powinna skupiać wyłącznie światową czołówkę, że szkolić należy gdzie indziej. " Tego
                      Czytaj całość
                      kretyńskiego argumentu nie warto nawet przytaczać. Przez takie durne myślenie ta cała "najsilniejsza (bo już niemal jedyna) liga świata" staje się coraz większym zaprzeczeniem sportu.
                      • Kibicwaldi Zgłoś komentarz
                        Dobrze że wogóle znajdują się adepci. Przecież treaz młodzież tylko on-line
                        • STAL-Bosman Zgłoś komentarz
                          Ktoś dostaje dokument, że umie jeździć na żużlu. Jednak w czasie zawodów okazuje się, że nie umie jeździć. To po co ta licencja?
                          • Andrzej TRybus Zgłoś komentarz
                            Dodam jeszcze bardzo dziwne decyzje, jak np w ubiegłym sezonie w Rybniku . Jak do składu meczowego i to w Ekstralidze wtedy , można wystawić zawodnika tuż po zdaniu licencji " Ż
                            Czytaj całość
                            " ? . To był chyba Kłosok . Chyba zrobił 100m po starcie I prosto w dmuchawca . Sam zrezygnował z jazdy by nikomu nie zagrażać na torze I zdaje się działacze z PSŻ Poznań go przekonali by wrócił do żużla .
                            Zobacz więcej komentarzy (7)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×