[b]
PLUSY[/b]
Rakietowy Artiom Łaguta kandydatem do mistrzostwa. W 2011 roku debiutował w roli stałego uczestnika cyklu Grand Prix. Był skazywany na pożarcie i tak też się okazało - był wtedy outsiderem. Po latach mozolnego rozwoju znalazł się w sytuacji, w której jest wymieniany jako kandydat do zdobycia tytułu mistrzowskiego. Rosjanina wcześniej było stać na chwilowe przebłyski w rywalizacji na salonach, teraz już jeździ powtarzalnie i znacznie pewniej poczyna sobie w cyklu. Oprócz doskonałego sprzętu dochodzą umiejętności, czego najlepszym dowodem był wyścig finałowy GP Polski w Lublinie w sobotę. Pomóc w odniesieniu gigantycznego sukcesu może mu też korzystny dla niego terminarz pozostałych pięciu rund.
Charakterny Dominik Kubera spełnia marzenia. Zmiana otoczenia, perturbacje z macierzystym klubem, a przede wszystkim śmierć mamy. Ostatnie miesiące są dla 22-latka szkołą życia. Stanowi ważne ogniwo Motoru Lublin, ale nie brakowało przecież spotkań, gdy zawodził i kończył je niezadowolony. Otrzymał szansę jazdy w zawodach z udziałem najlepszych i pokazał pełnię swoich niemałych przecież możliwości. Drugie i trzecie miejsce w doborowej stawce, utrzymanie nerwów na wodzy, umiejętność wykorzystania atutu toru i na koniec łzy szczęścia. W miniony weekend Kubera zaszokował żużlowy świat i spełnił marzenia.
MINUSY
Kolejny zawód ze strony Mateja Zagara. Rezultaty osiągane przez słoweńskiego weterana w Lublinie w 2020 roku (średnia biegowa 2,500 - najwyższa w Motorze) kazały sądzić, że gdzie jak nie tam, w końcu znów zaistnieje poważniej w ściganiu wśród najlepszych. Nic z tego. W dwóch turniejach 38-latek nie wygrał żadnego biegu! Zdobył tylko 10 punktów turniejowych i odstaje od prawie wszystkich konkurentów. Jeśli nagle nie nastąpi przełom, po obecnym sezonie reprezentant Słowenii wypadnie z Indywidualnych Mistrzostw Świata.
Klęska SpecHouse PSŻ-u Poznań. Nie zapowiadało się wprawdzie na awans do fazy play-off 2. Ligi Żużlowej, ale matematyczne szanse jeszcze istniały. Po wysokiej porażce u siebie z Trans MF Landshut Devils poznański zespół ostatecznie je utracił. Klęska 34:56 to kolejny cios w tamtejsze środowisko żużlowe. Klub, który przed dwoma laty otarł się o awans ligę wyżej, z roku na rok traci na sile. W tym stać go było tylko na pojedyncze wyskoki, ale ogólna ocena nie może być wysoka. PSŻ, który sezon najpewniej zakończy na przedostatnim miejscu w tabeli, musi przewartościować swoją przyszłość.
CZYTAJ WIĘCEJ:
Znajomy Lewisa Hamiltona dodaje gazu zawodnikom!
PSŻ - Devils. Świetni Berge i Huckenbeck. Gospodarzom zabrakło armat [NOTY]
ZOBACZ WIDEO Magazyn PGE Ekstraligi. Bajerski, Kubera i Gajewski gośćmi Musiała