KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Przykładny mąż i ojciec, który szokuje tatuażami. Wrocław uratował karierę Brytyjczyka

Po śmierci ojca zatracił się i mógł sobie zniszczyć karierę. Pomocną dłoń wyciągnęli do niego działacze z Wrocławia. Teraz jest trzykrotnym mistrzem świata, kupił dom w Polsce, stał się klubową legendą i najbarwniejszą postacią w żużlu.

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Tai Woffinden WP SportoweFakty / Jarosław Pabijan / Na zdjęciu: Tai Woffinden
Jeszcze jako nastolatek zachwycał na torach. Chociaż zaczął od motocrossu, to szybko stało się jasne, że ma ogromny talent do żużla. Tai Woffinden, choć urodził się w Wielkiej Brytanii, to dorastał i trenował w australijskim Perth. To tam nauczył się luzu i innego stylu życia, którym zaskakuje wiele osób w środowisku żużlowym.

Dziś Woffinden to trzykrotny mistrz świata, który z jednej strony szokuje liczbą tatuaży na swoim ciele i licznymi żartami, ale też odpowiedzialny mąż i ojciec dwójki dzieci. Aby spędzać jak najwięcej czasu z rodziną, kupił dom w podwrocławskiej Długołęce i ani myśli wracać na Wyspy.

31-latek właśnie podpisał nowy, trzyletni kontrakt z Betard Spartą Wrocław. W tym klubie spędzi co najmniej 13 sezonów. To niemal rekord w dobie zagranicznych żużlowców, którzy co chwilę zmieniają pracodawców w poszukiwaniu większych pieniędzy. Te jednak Woffindena nigdy nie interesowały. Ma on bowiem doskonale w pamięci to, że właśnie działacze z Dolnego Śląska postawili go na nogi po śmierci ojca Roba, że bez nich nie zostałby mistrzem świata.

Kariera naznaczona śmiercią ojca

Rob Woffinden w przeszłości sam był żużlowcem, choć jego syn nie był tego świadomy. Tematu speedwaya nie poruszano w domu, próżno było też szukać w nim żużlowych pamiątek. - Dopiero w Scunthorpe usłyszałem, że jeżdżę niczym ojciec, a ja pytałem "o co wam chodzi?" - powiedział w jednym z wywiadów Brytyjczyk.

ZOBACZ WIDEO Żużel. Subiektywny ranking PGE Ekstraligi. TOPlista 16. kolejki

Woffinden senior przez kilka lat zmagał się z chorobą nowotworową. Dopóki mógł, pomagał synowi z całych sił. Był praktycznie na każdych zawodach, opiekował się jego sprzętem. Nawet jeśli początkowo nie wierzył, że Tai może stać się materiałem na przyszłego mistrza świata. - Ojciec powiedział nawet gdzieś w mediach, że będzie szczęśliwy, jeśli z każdego meczu będę wracać z trzema punktami - zdradził po latach jego syn.

Ojciec Taia zmarł na początku 2010 roku. Akurat w momencie, gdy jego syn szykował się do debiutanckiego sezonu w mistrzostwach świata SGP. W życiu młodego Brytyjczyka posypało się niemal wszystko. - Nie miałem jego wsparcia, brakowało mi frajdy. Nie byłem gotowy psychicznie, fizycznie i sprzętowo na mistrzostwa świata. To był dla mnie trudny rok. Wróciłem do Australii pozbawiony sensu i imprezowałem przez trzy miesiące - powiedział Tai.

W polskiej lidze Woffinden stawiał pierwsze kroki w częstochowskim Włókniarzu. Po jego wynikach widać, jaki wpływ miała na niego rodzinna tragedia. Jeszcze w sezonie 2009 jego średnia biegowa wyniosła 1,640. W kolejnym spadła do 1,200. Na sezon 2011 wypożyczono go do I-ligowego Gniezna, gdzie miał się odbudować, a nie było widać poprawy.

W środowisku coraz głośniej było o pozatorowych występach Woffindena, o oddaniu się ciągłym imprezom. Wielu postawiło na nim krzyżyk, włożyło do koszyczka z napisem "zmarnowany talent". Aż pojawiła się Krystyna Kloc z Betard Sparty Wrocław, której klub sam znajdował się wtedy w trudnym położeniu. Obie strony mogły sobie pomóc nawzajem i tak też się stało.

Od imprezowicza do trzykrotnego mistrza świata

Woffinden po transferze do Wrocławia zaczął się zmieniać. Został otoczony odpowiednią opieką, rozpoczął współpracę z psychologiem, odbudował zaplecze sprzętowe. Nie od razu przełożyło się to na fenomenalne wyniki. Gdy zaczynał się rok 2013, nikt nie widział w nim przyszłego mistrza świata. Tymczasem on pojechał sezon życia, zdobył w cuglach tytuł.

Zaczęły do niego spływać oferty z innych klubów, które on zaczął konsekwentnie odrzucać ze względu na słabość do Wrocławia i świadomość, że ma za co dziękować Betard Sparcie.

- Miło jest mieć swoje miejsce we Wrocławiu. To miasto jest jak mój drugi dom. Mam tutaj tak wielu kibiców, otrzymuję też mnóstwo wsparcia. To przyjemność być w Polsce - powiedział ostatnio żużlowiec w podcaście "Talking Dirt".

Jego życie zostało naznaczone osobistą tragedią. Sam przyznał w jednym z wywiadów, że na początku kariery miał problemy z czytaniem i pisaniem, bo nauka odeszła na dalszy plan ze względu na żużel. Śmierć ojca sprawiła, że musiał dojrzeć. - Robię wszystko sam. Tak naprawdę stałem się przedsiębiorcą. Uczyłem się sam, oglądałem filmy na YouTube, czytałem artykuły. W ten sposób zyskałem wiedzę na temat prowadzenia firmy - wyjawił Brytyjczyk.

W ustatkowaniu bez wątpienia pomogła mu życiowa partnerka - Faye. Para wzięła bajkowy ślub w Australii pod koniec 2016 roku. Wkrótce małżeństwo Woffindenów będzie świętować 5. rocznicę zawarcia związku. "Szefowa" - tak zwykł nazywać swoją wybrankę Tai, który po wybuchu pandemii koronawirusa ściągnął ją do stolicy Dolnego Śląska.

Obecnie rodzina Woffindenów ma tutaj dom, w wolnych chwilach pływa na łódce po Odrze, chodzi na zakupy po wrocławskich galeriach handlowych, można ich spotkać na lodach na mieście. Tak Brytyjczyk zapracował na miano legendy Betard Sparty. Kto wie, może nawet pewnego dnia otrzyma polskie obywatelstwo.

- Z perspektywy sportowej, mieszkanie we Wrocławiu to najlepsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć jako rodzina. Z perspektywy bliskich, jest tak samo. Najtrudniejsza jest bariera językowa, choć może dla mnie niekoniecznie, bo rozumiem już większość słów po polsku. Jednak życie we Wrocławiu ułatwia kwestię rozgrywania spotkań, treningów czy obozów - powiedział Woffinden.

Czytaj także:
Marcin Gortat znowu oddał się nowej pasji
Koniec procesu Rafała Szombierskiego

Plebiscyt WP SportoweFakty: Ruszyliśmy z wyborem najlepszego żużlowca sezonu 2021! -->>

Czy Tai Woffinden dodaje kolorytu środowisku żużlowemu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (29)
  • Sinus Zgłoś komentarz
    czlowiek z niska samoocena moze zrobic sobie tyle tatuazy...
    • Leonidas spod Termopil 1 Zgłoś komentarz
      ciekawe czego jeszcze sie dowiemy o ,,wspaniałym" tajskim?
      • Olafsson Zgłoś komentarz
        Mam nadzieję że będzie dłużej niż Adams w Lesznie :D
        • thyrtvyska Zgłoś komentarz
          jak Czugunow, on też przykładny mąż... pasuje do dzisiejszego WTS-u, fałszywiec jak wszyscy w nim, ale jaki klub takie legendy, kto by kiedyś pomyślał, że Knudsen miałby nie umieć
          Czytaj całość
          czytać i z frustracji się porysować, a dziś... dla mnie większą legendą jest Henryk Piekarski, Henryk Jasek, Wojciech Kończyło, Krzysztof Kałuża i wszyscy, którzy jeździli w trudnych dla Sparty czasach, za darmo... ciekawe ile by wytrzymał i jak długo mieszkał w Długołęce...
          • pitekzg Zgłoś komentarz
            Niesamowity koleś...życzę mu jazdy na najwyzszym poziomie i żeby kontuzje go omijały. Wrocek zazdroszczę wam takiego rajdera :)
            • MR. S Zgłoś komentarz
              Pół życia w naszym kraju, ale jakoś gadać po naszemu to mu się nie chce. Odpowiem z góry, że ja problemów z angielskim nie mam, ale przy takim stażu to chłop powinien już wywiady
              Czytaj całość
              dawać w naszym języku. Tak samo jak reszta obcokrajowych najemników.
              • MR. S Zgłoś komentarz
                Jeżeli ktoś w 21 wieku jeszcze patrzy na to, czy ktoś posiada wiele tatuaży i po tym go ocenia to jest totalnym ignorantem.
                • Tomek z Bamy Zgłoś komentarz
                  Tai Woffinden-przyjaciel i team mate z klubu SkyDive(spadachroniarstwo ekstremalne) Don Bartolo Czekanskiego.
                  • UNIA LESZNO kks Zgłoś komentarz
                    to woffinden uratowal wroclaw przed 1 liga....
                    • Szef na worku Zgłoś komentarz
                      Od imprezowicza do trzykrotnego mistrza świata. Można coś fajnego napisać panie Kuczera? Ja na razie jestem na pierwszym etapie;)
                      • AveMotor Zgłoś komentarz
                        Knudsen,Śledź,Baron,Załuski,Lech,Szuba,Zieliński vs Nielsen,Kępa,Stenka,Jucha,Muszyński,Mordel,Pawelec.Chętnie bym dziś obejrzał tak dwumecz finałowy ;)
                        • tejot_tejot Zgłoś komentarz
                          W historii Sparty niewielu było takich zawodników jak Tajski, który z całą pewnością już zapisał się w historii klubu. Jednakże jedyną prawdziwą i absolutnie niepowtarzalną
                          Czytaj całość
                          legendą Sparty był, jest i będzie Tommy Knudsen, pomijając nawet złotą trylogię 93-95, przede wszystkim Duńczykowi nigdy nie zdarzyło się zawalić ważnego meczu (Tajski niestety regularnie w ostatnich latach zawalał play-offy).
                          • zawodowiec Zgłoś komentarz
                            Bariera jezykowa we Wroclawiu? Przeciez pol miasta mowi po angielsku. To nie 1995 rok.
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×