KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Żużel. Fredrik Lindgren tylko czekał na uderzenie. Szwed przemówił po fatalnym wypadku

Fredrik Lindgren zakończył udział w GP Danii fatalnym upadkiem. Szwed przy sporej prędkości trafił w bandy i miał mnóstwo szczęścia. Jak czuje się obecnie Lindgren?

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
kadr z wypadku Frederika Lindgrena Twitter / speedwaygp / kadr z wypadku Frederika Lindgrena
Wypadek Fredrika Lindgrena w biegu półfinałowym GP Danii spowodowany był problemami Mikkela Michelsena, który na wyjściu z drugiego łuku stracił panowanie nad motocyklem i staranował reprezentanta Szwecji. Lindgren nawet nie miał czasu na reakcję i prosto z maszyną wbił się w sam początek dmuchanej bandy.

36-latek miał sporo szczęścia, bo po paru chwilach podniósł się z toru. - Biorąc pod uwagę wypadek i siłę uderzenia, czuję się bardzo dobrze. Trochę boli mnie dłoń, ale nic nie jest złamane. Jestem trochę poobijany i posiniaczony, ale to wszystko - powiedział Szwed o swoim stanie zdrowia w rozmowie ze speedwaygp.com.

Jeszcze w poniedziałkowy wieczór Fredrik Lindgren nie był pewny, czy uraz ręki pozwoli mu na start w najbliższym półfinale Speedway of Nations w Daugavpils. - Muszę zobaczyć, jak zagoi się ręka, czy będzie wystarczająco silna, abym mógł trzymać kierownicę. Nadal jest mocno spuchnięta - mówił w poniedziałek żużlowiec ze Skandynawii.

ZOBACZ WIDEO Żużel. Subiektywny ranking PGE Ekstraligi. TOPlista 16. kolejki

Jednak w czwartek Lindgren nie miał już wątpliwości. W piątek zobaczymy go na Łotwie. - Chcę zabrać Szwecję do finału SoN, a tam walczyć z nią o medale - dodał żużlowiec.

Lindgren podkreślił, że mimo sporej siły uderzenia, nie stracił przytomności po wypadku. - Pamiętam wszystko. Nie byłem nieprzytomny, nie doznałem wstrząśnienia mózgu. Widziałem, jak Michelsena podnosi na wyjściu z drugiego łuku. Wyglądało to tak, że opanuje motocykl, dlatego zdecydowałem się na wyprzedzanie go po zewnętrznej - przekazał reprezentant Szwecji.

- Jednak w pewnym momencie Michelsena pociągnęło mocniej na zewnętrzną i trafił we mnie. W tym momencie byłem już tylko pasażerem. Próbowałem się rozluźnić i czekać na uderzenie. To wszystko zajęło nieco czasu. Zwykle wypadek dzieje się momentalnie. A tutaj, czekałem na uderzenie i myślałem sobie "kiedy do niego dojdzie?". Aż w końcu dostałem "gong" - podsumował Lindgren.

Szwed nie ma jednak wątpliwości, że gdyby nie dmuchana banda, to w sobotę podczas GP Danii doznałby poważnych obrażeń.

Czytaj także:
Marcin Gortat znowu oddał się nowej pasji
Koniec procesu Rafała Szombierskiego

Czy Fredrik Lindgren wprowadzi Szwecję do finału SoN?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×