KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Mistrz wraca po rocznym zawieszeniu. To jego być albo nie być

Dwa tytuły mistrza świata juniorów i miano największego talentu ostatnich lat, ale też wpadka podczas kontroli dopingowej i brak chęci do uprawiania sportu. Maksym Drabik wraca do poważnej rywalizacji po rocznej karencji. To jego być albo nie być.

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Maksym Drabik WP SportoweFakty / Katarzyna Łapczyńska / Na zdjęciu: Maksym Drabik
Maksym Drabik talent do jazdy na żużlu otrzymał we krwi, bo jego ojciec Sławomir przed laty należał do krajowej czołówki. Dlatego też nie było dużym zdziwieniem, gdy jeszcze jako nastolatek zaczął robić furorę w PGE Ekstralidze. Dostał szasnę w Betard Sparcie Wrocław, której z miejsca stał się jednym z filarów. Pomagał ekipie w zdobywaniu kolejnych medali, choć brakowało tego z najcenniejszego kruszcu.

W roku 2019 na drodze wrocławian stanęła Fogo Unia Leszno. Drabik akurat nie czuł się najlepiej przed meczem finałowym, otrzymał wlew witaminowy od jednego z klubowych lekarzy. Podczas kontroli dopingowej powiedział o wszystkim. Zapomniał jednak o jednym szczególe - tego typu wlew powinien zostać podany w warunkach ambulatoryjnych. W innym przypadku stanowi to naruszenie przepisów antydopingowych.

Dwa lata do zapomnienia

Sprawa Drabika wyszła na jaw już po zakończeniu sezonu 2019. Żużlowiec nie poddał się dobrowolnie karze. Wręcz przeciwnie - zaczął korzystać z każdej przysługującej mu możliwości. To wszystko przeciągało postępowanie przed POLADĄ. Jak na ironię, sezon żużlowy został opóźniony z powodu koronawirusa. Gdyby młody żużlowiec poszedł na współpracę z polską antydopingówką, najpewniej w połowie 2020 roku sprawa miałaby finał.

ZOBACZ WIDEO Szef polskiego żużla krytykuje regulamin SON. Trener kadry ma wątpliwości

Stało się jednak inaczej. Drabik zaczął sezon 2020, ale nie przypominał zawodnika, który zachwycał na żużlowych torach jako junior. Kibice się zastanawiali - czy to kwestia wejścia w wiek seniora, czy może daje o sobie znać niepewność związana z ewentualną karą za naruszenie przepisów antydopingowych?

Jego średnia biegowa spadła znacząco - z 2,136 do 1,597. Dość powiedzieć, że gdy Betard Sparta walczyła o medale, to już bez Drabika w składzie. Ten w pewnym momencie poprosił klub i trenera, by nie brać go pod uwagę przy ustalaniu składu. Odciął się, wyłączył telefon, stał się niedostępny dla środowiska.

- Nie poruszałbym tego tematu. Dajmy Maksowi odpocząć od wszystkiego, żeby mógł zresetować sobie głowę - tłumaczył w nSport+ zawodnika trener Dariusz Śledź, a jego kolega z zespołu Maciej Janowski dodawał, że Drabik jest w "dziwnej sytuacji" i "szkoda jego nerwów".

Młody żużlowiec zapadł się pod ziemię. Jeszcze przed aferą z wlewem witaminowym nie przepadał za dziennikarzami i nie był skory do wywiadów. Przez cały sezon 2020, dopóki znajdował się w składzie Betard Sparty, ani razu nie porozmawiał z dziennikarzami nSport+ i Eleven Sports, czyli telewizji transmitujących mecze PGE Ekstraligi. Szefowie klubu prosili, by zrozumieć sytuację i to, co przechodzi Drabik.

O żużlowca zaczęli martwić się nawet wrocławscy kibice. Jesienią 2020 roku zorganizowali akcję "Murem za Maksem". Zebrali kilka tysięcy złotych, by podczas jednego ze spotkań wypełnić cały Stadion Olimpijski banerami wspierającymi młodego żużlowca.

Jednak wrócił

W środowisku panuje opinia, że Drabik ma żal do działaczy Betard Sparty, po tym co wydarzyło się pod koniec 2019 roku i w kolejnych miesiącach. Jak na ironię, gdyby zawodnik zataił fakt przyjęcia kroplówki podczas kontroli dopingowej, sprawa rozeszłaby się po kościach. Zapłacił za szczerość i niewiedzę, ale też błąd klubowego lekarza.

Na początku 2021 roku sprawa Drabika miała swój koniec. Zawodnik otrzymał wyrok dwunastu miesięcy zawieszenia, choć okres ten liczono od września 2020 roku, bo wtedy objęto go już sankcją.

- Zdaję sobie sprawę, jak ten temat mocno zmęczył Maksyma. W klubie bardzo mu kibicujemy. Wierzę, że szybko będziemy mogli spotkać się na torze - mówił w lutym Adrian Skubis, oficer prasowy Betard Sparty Wrocław.

Tyle że przez kilka miesięcy dyskutowano, czy Drabik w ogóle wróci do żużla w sezonie 2022. Co niektórzy mieli poważne wątpliwości, biorąc pod uwagę wcześniejsze zachowanie zawodnika i jego zapadnięcie się pod ziemię. Jednak jesienią pojawiły się plotki, że 23-latek szykuje się do jazdy. Wrócił na motocykl, odbył rozmowy z Apatorem Toruń i Motorem Lublin.

Ostatecznie wybór padł na Lublin. - Dlaczego Maksym? Odpowiedź jest banalnie prosta. Od dawna uważam go za jednego z najbardziej uzdolnionych żużlowców młodego pokolenia - odpowiedział prezes Jakub Kępa.

Dotrzeć do zawodnika

Maksym Drabik jesienią 2021 roku trenował już na torze w Lublinie, a jego czasy miały być dość konkurencyjne. To dowód na to, że młody zawodnik nie zapomniał jak się jeździ. Żużel jest na tyle specyficzną dyscypliną, że widział już wiele przypadków, gdy sportowcy wracali po zawieszeniach i notowali świetne wyniki. Ostatni to chociażby Grigorij Łaguta, który też jeździ w Motorze Lublin. Rosjanin musiał odpoczywać od żużla przez 21 miesięcy, po tym jak w jego organizmie wykryto meldonium, a dalej należy do najlepszych w PGE Ekstralidze.

- Nie mam wątpliwości, że to profesjonalista i ambitny człowiek, który sobie z wszystkim doskonale poradzi. To dla mnie najważniejsze. W klubie na pewno zapewnimy mu dobre warunki i spokój. Jestem przekonany, że to będzie udany powrót - powiedział o Drabiku prezes Kępa, którego nie martwi odizolowanie się żużlowca od środowiska.

Być może właśnie te "dobre warunki i spokój" będą kluczem do sukcesu w przypadku Drabika. Nie ulega wątpliwości, że we Wrocławiu młody zawodnik znajdował się pod sporą presją, bo klub co roku budował skład dający szansę walki o mistrzostwo Polski, a za każdym razem brakowało jakiegoś detalu. Sukces udało się osiągnąć dopiero w roku 2021, ale już bez Drabika w składzie.

W Lublinie mają nieco inne podejście. Srebrny medal DMP wywalczony w minionym sezonie potraktowali niczym mistrzostwo Polski. Trudno się dziwić, bo przecież jeszcze kilka lat temu żużla na Lubelszczyźnie nie było w ogóle. Być może brak presji i nieco inne podejście działaczy skłoniło Drabika do tego, by dać szansę "Koziołkom".

Drabik, który ma na swoim koncie dwa tytuły mistrza świata juniorów, wraca na decydujący sezon w swojej karierze. Jeśli wszystko pójdzie po myśli zawodnika i klubu, to szybko może on udowodnić, że doświadczenia z ostatnich miesięcy wykorzystał po to, by stać się lepszym jeźdźcem. Trzeba za to trzymać kciuki, bo polski żużel nie może sobie pozwolić na utratę takiego talentu.

Czytaj także:
Stal Gorzów odkryła karty! Są nowe twarze
Oficjalnie: czołowa postać na dłużej w Apatorze Toruń

Szukamy współpracowników! Dołącz do redakcji żużlowej WP SportoweFakty! ->

Czy Maksym Drabik w sezonie 2022 będzie należeć do najlepszych zawodników PGE Ekstraligi?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (83)
  • SpartyFan Zgłoś komentarz
    @ZKS Stal Rzeszów.: "Wyremontowany ten Lublin w końcu?" Byłeś w ogóle w Lublinie? Ja tam spędziłem trochę czasu, wszystko jest ok.
    • SpartyFan Zgłoś komentarz
      "To jego być albo nie być" Chciałbym tylko przypomnieć, że Maks ma 23 lata, więc ostrożnie z tym skreślaniem chłopaka.
      • maks pierwszy Zgłoś komentarz
        Nakręcają pismaki człowieka to jakaś prowokacja , Swiątek już nakręcili ???
        • karol3414 Zgłoś komentarz
          Da sobie radę, młody jest. Teraz będzie miał czystą głowę i z tego co się wydaje super atmosferę. Byleby więcej nie słuchał ludzi pokroju Ruska lub częściej konsultował się z
          Czytaj całość
          ojcem.
          • Całkiem Skibicowany Zgłoś komentarz
            @ZKS Stal Rzeszów.: Mogę ci zasponsorować bilet busem, albo PKS do Lublina!, Przemyśla, lub Krosna byś zobaczył jak wygląda miasto. MIASTO!! A nie duża wioska zbudowana obok prężnych
            Czytaj całość
            wsi: Jeżowego, Rakszawy, albo Boguchwały (pierwszy wiejski PEWEX w czasie komuny powstał w Boguchwale). Okoliczne wsie i miasta zawsze was wyprzedzały, dopiero nowy podział administracyjny zrobił z was miasteczko wojewódzkie. Gdyby nie pani Marta Półtorak byście nawet nie mieli galerii handlowej (Millenium). I teraz zastanów się chłopie, gdzie taki grajdołek Rzeszowski podskakuje do dwa razy większego i bardziej rozwojowego miasta, który już od dawna jest aglomeracją? Zaznaczam, że nie mam nic do Rzeszowiaków a nawet mam do nich sentyment, ale bez przesady. Trzeba widzieć różnicę.
            • ZKS Stal Rzeszów. Zgłoś komentarz
              Wyremontowany ten Lublin w końcu? Czy kasa idzie na zuzel aby prezydent mógł wygrać następne wybory? Miasto riuna, ale ratusz następna kadencję ma pewna. Mało miasteczkowy stan
              Czytaj całość
              umysłu Lublina.
              • stary_trener Zgłoś komentarz
                Urodzony czestochowianin . tata ponoc najlepszy wychowawca mlodziezy w Wlokniarzu a syn tula sie po obcych klubach i nie moze porozumiec sie z Swiacikiem. Maks moze powiesz cos w tym temacie?
                Czytaj całość
                Dlaczego nie w domu?
                • RECON_1 Zgłoś komentarz
                  Z tym brakiem presji to bym sie nie rozpedzal bo lublin nie kontraktuje go by spokojnie orzejechac sezon na srodek tabeli tylko ma plan o wyzszy cel jechac,a tym samym bedzie oresja,dodatkowo
                  Czytaj całość
                  kazdy bedzie patrzyl mu na rece jak sie bedzie spisywal po okresie banicji.
                  • HR_Sparta Zgłoś komentarz
                    W każdym klubie jest presja na wynik. W Lublinie w przyszłym roku będzie nie mniejsza niż we Wrocławiu. Kto wygra trudno przewidzieć. Wszystko może się zdarzyć. Pomiędzy tymi klubami
                    Czytaj całość
                    rozegra się walka o mistrzostwo. O brąz powalczy Stal z Apatorem, a o utrzymanie Ostrów, Grudziądz i Łeszno ze wskazaniem na spadek GKMu. CKM tradycyjnie 5 miejsce.
                    • DonLemon ACM and CKM Zgłoś komentarz
                      Drabik to zawodnik bez mentalu. Pierwsze lepsze problemy, kłopoty i będzie po nim.
                      • leonidaswro Zgłoś komentarz
                        @Kaspar: Z innej beczki. Są tacy, którzy twierdzą, że Węglarz robił tor na GP w Toruniu, aby wygrał Maciek. Tylko czekać, gdy po nieudanym sezonie - czego oczywiście Maksowi nie życzę
                        Czytaj całość
                        - Pojawią się teorie, że Drabik to "koń trojański" podrzucony Motorowi przez Ruskę. :-)
                        • yes Zgłoś komentarz
                          z reklamy na czapce wynika, że "to" zostało bez zmian...
                          • CKM_ Zgłoś komentarz
                            Przy lepszych klimatach rodzinnych nie byłoby całej tej kupy. Trochę szkoda zmarnowanego czasu.
                            Zobacz więcej komentarzy (36)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×