KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

W małej gminie też można zrobić żużel. Są wicemistrzami Polski, nie chcą robić konkurencji dla dużego sąsiada

UKS Speedway Rędziny powstał w 2017 roku, niejako z konieczności, ze względu na problemy z minitorem w Częstochowie. Klub konsekwentnie się rozwija, jednak nie ma w planach tworzyć konkurencji Włókniarzowi.

Michał Gałęzewski
Michał Gałęzewski
Miłosz Kowalski WP SportoweFakty / Krzysztof Urban / Na zdjęciu: Miłosz Kowalski
UKS Speedway Rędziny już od kilku sezonów występuje w rozgrywkach miniżużla i dołączył do klubów, które szkolą najmłodszych od wielu lat. Rzadko powstają takie inicjatywy, a klub z podczęstochowskiej gminy niejako uratował adeptów, którzy mieli problemy z jazdą

Konflikt w Częstochowie dał impuls nowemu klubowi

Kilka lat temu doszło do konfliktu pomiędzy UŚKS Speedway Częstochowa, Włókniarzem i rodzicami zawodników. W efekcie młodzież nie miała gdzie trenować. To był impuls do powstania nowego ośrodka. - Pomysł zrodził się z braku dostępności do toru przy ulicy Brzegowej w Częstochowie. Ludzie, którzy chcieli uprawiać ten sport mieli problemy. Powstał konflikt pomiędzy zarządem UŚKS-u, a rodzicami i dziećmi chcącymi uprawiać ten sport - powiedział Sławomir Misiewicz, prezes klubu z Rędzin.

- Próbowałem pomóc w pertraktacjach. Powstał bardzo mały tor, zbyt mały by cokolwiek robić, w końcu wpadłem na pomysł, by zrobić to w osobnej gminie, by można było to rozwinąć do obecnych rozmiarów. Wyniki sportowe i zainteresowanie pokazują, że warto. Osobiście chciałbym, by obiektów było jak najwięcej. Czasami trudno zmobilizować do szkolenia działaczy ekstraligowych amatorskim trenowaniem młodego narybku - dodał.

ZOBACZ WIDEO Żużel. Cellfast Wilki Krosno z najtrudniejszym kalendarzem na start sezonu w eWinner 1. Lidze?

Młodzież z Rędzin ma do dyspozycji tor, trenera, a klub też współuczestniczy w wyjazdach. - Celem takiego klubu jest bawić, ale dla niektórych rodziców to już nie jest zabawa. Jak ktoś chce osiągać wyniki, to zamienia się ona w ciężką pracę. Znam przykłady z rynku miniżużlowego, gdzie rodzice postawili finansowo wszystko na jedną kartę. Widać, że przychodzą za tym wyniki - podkreślił Misiewicz.

Zawodnicy mają dowolność

W Rędzinach obecnie jest minitor i nie ma ambicji do tego, by tworzyć konkurencję Włókniarzowi Częstochowa. Nie ma nacisku na młodzież odchodzącą do wyższych klas. - Każdy z naszych wychowanków sam wybiera w jakim klubie chce trenować, ale w naszym przypadku za każdym razem był to Włókniarz Częstochowa. My nie narzucamy z góry, bo wiązanie dziecka z klubem odgórnie. Wkrada się wiele niewiadomych, bo nie każdy zarząd chce szkolić i opiekować się zawodnikami. Przykład Włókniarza pokazuje, że tam gdzie opiekują się zawodnikami, garnie się do żużla wiele dzieci, bo rodzice szukają dobrych ośrodków. W klasie 250 cc, nasi zawodnicy trafiają do Włókniarza - przekazał Sławomir Misiewicz.
Tor w Rędzinach (fot. Materiały prasowe / UKS Speedway Rędziny) Tor w Rędzinach (fot. Materiały prasowe / UKS Speedway Rędziny)
Jest już widoczna drobna współpraca pomiędzy dwoma klubami z północnej części województwa śląskiego. - Zasadniczo jesteśmy osobnymi podmiotami i prowadzimy sami działalność. Zapraszamy się jednak na treningi. My jeździmy na tor przy ulicy Brzegowej w Częstochowie, a zawodnicy Bocar Włókniarza korzystają z zaproszeń naszego klubu. Można potrenować dzięki temu w innych warunkach. Nie wykluczam ściślejszej współpracy - przyznał prezes.

Kluby może zbliżyć osoba Józefa Kafla, który został nowym trenerem zespołu Ekstraligi U-24 Eltrox Włókniarza Częstochowa. - Fakt, to samoczynnie zbliży do siebie kluby. Przykład rybnicki pokazuje, że trener Antoni Skupień może prowadzić Rybki Rybnik i ROW Rybnik, i da się to poukładać. Życie weryfikuje pewne rzeczy, ale trener Kafel jest też u nas wiceprezesem i angażuje się emocjonalnie - zauważył Misiewicz.

Jak stworzyć klub?

Porównując koszty do dorosłego żużla, przy wsparciu gminy i społecznej pracy pasjonatów wcale nie jest tak trudno stworzyć klub miniżużlowy. - Szacuję, że nasza inwestycja, którą zaczęliśmy w 2017 roku pochłonęła środki w wysokości miliona złotych. Dzierżawimy działkę od Gminy Rędziny, korzystając z gościnności wójta i radnych, którzy wspierają nas funduszami samorządowymi - ocenił prezes UKS Speedway Rędziny.

Roczne koszty klubu miniżużlowego w zależności od tego, w jakim stopniu klub finansuje swoich adeptów, mogą się wahać od kilkudziesięciu tysięcy złotych wzwyż. Dużą część pochłaniają koszty stałe. - Na co dzień mamy takie koszty, jak wyjazdy, szkolenie, ubezpieczenia, testy COVID, karetka, trener, paliwo na dojazdy w Polsce, na które w skali rocznej trzeba wydać 20 tysięcy złotych - wyliczył Sławomir Misiewicz.

- Obecnie mamy około 10 zawodników w klubie. Część chłopców skończyła 14 lat i skończyła jazdę na miniżużlu. Miłosz Kowalski i Wiktor Andryszczak kończą jazdę na miniżużlu zdobywając wicemistrzostwo Polski. Sukcesem Wiktora Andryszczaka był wyjazd na finał mistrzostw Europy do Równego, więc z takiej miejscowości również można się wybić, prezentując odpowiedni poziom. Mamy do tego dwóch licencjonowanych chłopaków, dwóch kolejnych przystąpi do licencji - wymienił.

Klub ma plany rozwojowe i chce przyciągnąć do uprawiania tego sportu również mniej zamożne osoby. - Motocykl do treningu, to koszt około 7-8 tysięcy złotych. Posiadamy na stanie sprzęt klubowy, aby ktoś zupełnie z ulicy mógł przyjść potrenować bez większego przygotowania sprzętowego. Wyznajemy jednak zasadę, iż lepiej użyczyć motocykl adeptowi, aby sam o niego dbał niż podstawiać na trening. Uczy to bowiem zarówno podstaw mechaniki jak i kultury technicznej od podstaw - zauważył Misiewicz.

Duży żużel w Rędzinach?

Czy docelowo jest szansa na to, że w Rędzinach powstanie klub ligowy? - Na ten moment nie ma takich planów. Zawodnik po małym klubie musi iść wyżej. Budowanie klubu obok dużego, umiejscowionego 5 kilometrów dalej nie ma większego sensu. Lepiej znać swoje miejsce w szeregu, a najgorsze byłoby szkodzić. Oczywiście można byłoby zbudować około 200-metrowy tor w kontekście szkolenia w klasie 250 cc, ale wtedy dochodzi dmuchana banda i setki tysięcy złotych. Pochyliłem się nad zagadnieniem, ale traktujemy to jako zabawę i przedszkole żużla - przeanalizował prezes.

Dwa współistniejące ze sobą kluby, które nie są dla siebie konkurencją to duży plus. - To, że mamy dwa kluby jest dobrą sprawą. Przy 20 zawodnikach, ile każdy z nich pojeździ na treningu? Chcę, by oba kluby służyły całości i tak w istocie jest. Walczymy na torach w fajnej, sportowej atmosferze, a zainteresowanie dyscypliną jest bardzo fajne. Ważne, by była współpraca, a w przyszłości to zaowocuje - przekazał działacz klubu z Rędzin.

- Gdyby przy każdym ośrodku żużlowym były trzy współpracujące ze sobą kluby, wyglądałoby to zupełnie inaczej. Przykładowo my możemy współpracować z takim zawodnikiem 4 lata, a później go wypuszczamy, a każdy ma gdzie jeździć. Widać na przykładzie piłki nożnej, że często wielkie talenty wychowują się w małych klubach bliżej miejsca zamieszkania, a następnie kontynuują kariery wyżej. Mały powinien współpracować na korzyść dużego - dodał.

Większe kluby spoza Częstochowy chętnie korzystałyby systemowo z wychowanków UKS Speedway Rędziny. - Są takie podchody, ale nie mamy żadnego porozumienia z jakimkolwiek klubem. Moim celem była dowolność dalszej drogi naszych wychowanków. Chcemy, by nasi zawodnicy się objeżdżali, z pełną premedytacją mamy trudniejszy tor. Są tacy, co go nie lubią, ale on ma uczyć - podsumował Sławomir Misiewicz.

Czytaj także: 
Talent w największym klubie świata 
To wzniesie Vaculika na szczyt?

Szukamy współpracowników! Dołącz do redakcji żużlowej WP SportoweFakty! ->

Czy tory dla szkolenia najmłodszych powinny powstawać w większej liczbie miejscowości niż obecnie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (5)
  • Całkiem Skibicowany Zgłoś komentarz
    @toms.: No właśnie nie jest to do panów Rusko, Kępa, Zdunek. Ich interesuje klub żużla lig a nie rozdrabnianie się na klub, szkółkę, sprzedaż gadżetów itd, itp, czy szukanie
    Czytaj całość
    chętnej młodzieży. Przeczytaj mój poprzedni post i ten powyżej co napisał @Poldi i do niego się ustosunkuj, gdyż w swoim sam sobie zaprzeczasz.
    • Poldi Zgłoś komentarz
      Kolegi syn jeździ w lwiątkach i rzeczywiście od kiedy na brzegowej mini żużlem zajmuje się Bartek Świącik to się wszystko zmieniło. Nie ma animozji między klubami mini żużlowymi, a
      Czytaj całość
      Bartek z Kaflem cały czas ze sobą współpracują. Byłem parę razy popatrzeć na brzegową i rzeczywiście młodzi z Rędzin zapraszani są na brzegową. Kumpel mówi, że Bartek też ich zabiera do Rędzin. Z resztą rodzice mówią, że młody Świącik mini prowadzi dużo lepiej niż robił to Drabski. Chodzi o podejście do dzieci i do prowadzenia treningu. Młodzi są za mali na Sławka żarty :) A jeżeli chodzi o kluby mini to jedyne co do tej pory różniło je to to, że Lwiątka jadą cały czas szkoleniowo swoimi zawodnikami, a Rędziny wypożyczają najlepszych z Polski na ligę. Kumpel mi powiedział, że to jest normalne, bo Włókniarz ma mini tylko dla szkolenia, a w Rędzinach wynik w mini jednak jest potrzebny choćby dla gminy. Chodzi o to, że Włókniarz ma środki na szkolenie w mini, a Rędziny są zdane praktycznie tylko na gminę. Stąd w składzie drużyny mało miejscowych chłopaków.
      • toms. Zgłoś komentarz
        W ligowych klubach do znudzenia zrzędzą, że brakuje chętnych do zasilenia szkółek żużlowych i ile jest w tym prawdy widać na przykładzie klubu z Rędzin. Jak się chce to można prawda
        Czytaj całość
        Panowie Rusko, Kępa, Zdunek...?
        • Całkiem Skibicowany Zgłoś komentarz
          To jest pomysł na sport i na biznes. Pisze się ciągle o szkoleniu młodzieży przy klubach (nawet jest to zapisane w regulaminie i są nawet kary dla tych którzy się nie wywiązują). Od
          Czytaj całość
          dawna piszę, że to głupota, mamy teraz całkowicie sport zawodowy i młodzieżą powinno zająć się kilka ośrodków, takich jak UKS Speedway Rędziny. Od lat wiadomo, że wszystkiego nie da się zrobić własnymi rękami i dlatego jest tak wielu, w każdej dziedzinie, podwykonawców. Oczywiście nikt nie mówi że kluby nie mogą szkolić, ale czy to się im opłaci? Kilka ośrodków szkolących, robiących to profesjonalnie zajmowałyby się i wyszukiwaniem talentów i następnie odsprzedawaniem już wyszkolonych zawodników. Wygląda to może jak handel końmi wyścigowymi, ale takie jest prawo rynku. Jednak należy zauważyć, że kluby żużlowe mają problem z głowy a ośrodek szkolący stara się wyszkolić jak najlepiej by uzyskać maksymalny ekwiwalent.
          Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
          ×
          Sport na ×