KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Mówili, że był "Fortuną tego sportu". Za złoto MŚ dokończył budowę domu

- Za pieniądze za zdobycie tytułu indywidualnego mistrza świata udało się zrobić ogrzewanie domu, który kończyłem budować - wspominał w jednym z wywiadów Jerzy Szczakiel. Gdyby żył, pierwszy polski mistrz świata skończyłby właśnie 73 lata.

Maciej Kmiecik
Maciej Kmiecik
Jerzy Szczakiel WP SportoweFakty / Jarosław Pabijan / Na zdjęciu: Jerzy Szczakiel
Jerzy Szczakiel absolutnie nie był gwiazdą. Nie pchał się na afisz, nie należał do żużlowców, którzy trafiali na pierwsze strony gazet. Znalazł się na nich po pamiętnym finale IMŚ z 1973 roku, kiedy to w Chorzowie sensacyjnie został pierwszym polskim indywidualnym mistrzem świata.

Przez lata wspominał w skromnych słowach swoje historyczne osiągnięcie. Nie wywyższał się, doceniał klasę rywali i kolegów z kadry. - Wykorzystałem swoją szansę. Nie byłem faworytem, ale czułem, że to może być ten dzień. Miałem świetnie przygotowany sprzęt - wspominał w jednym z wywiadów.

To były zupełnie inne czasy w sporcie żużlowym niż obecnie. Za zdobycie tytułu indywidualnego mistrza świata Szczakiel otrzymał nieco ponad 36 tysięcy złotych. - Kończyłem budowę domu. Kwota ta starczyła na zamontowanie ogrzewania - wspominał.

ZOBACZ WIDEO Żużel. Indywidualne Mistrzostwa Polski w zmienionej formule. Majewski: To będzie nowa jakość

Na żużlu wielkich pieniędzy się nie dorobił. Co najwyżej stracił zdrowie, bo przedwcześnie zakończył sportową karierę w wieku 30 lat, właśnie na skutek groźnych kontuzji, które go nie omijały.

- Jerzy Szczakiel jako mistrz świata był w Polsce poważany, ale nie był może tak rozpoznawalny jak inni żużlowcy w tamtych czasach jak Jancarz, Waloszek czy Plech. Tytuł mistrza świata na żużlu Jerzego Szczakiela często był porównywany do wyczynu Wojciecha Fortuny w Sapporo, kiedy skoczył 111 metrów i został mistrzem olimpijskim. To był życiowy skok Fortuny, tak samo jak finał IMŚ z 1973 dla Jerzego Szczakiela - wspominał w rozmowie z WP SportoweFakty Grzegorz Dzikowski, urodzony nomen omen tego samego dnia, co Szczakiel, tyle tylko, że dziesięć lat później.

Zanim Szczakiel zdobył tytuł indywidualnie, sięgnął po Mistrzostwo Świata Par w Rybniku wspólnie z Andrzejem Wyglendą. Zapisał się w historii, jako ten jeden z wybitnych, którzy nie mieli na koncie tytułu indywidualnego mistrza Polski. Najbliżej tego był w 1971 roku, kiedy w Rybniku zajął drugie miejsce.

Szczakiel nigdy nie narzekał na to, że na żużlu nie dorobił się kokosów. Nie zazdrościł także współczesnym żużlowcom, którzy zarabiają nieporównywalne pieniądze do dawnych gwiazd. - My w tamtych czasach nie jeździliśmy dla pieniędzy. Większą wartość miał dla mnie wyjazd na kongres FIM i spotkanie na żywo innych mistrzów sportów motorowych - zaznaczał pytany, czy nie żałuje, że nie urodził się kilkadziesiąt lat później w innych finansowych czasach dla sportu żużlowego.

Był skromnym i bardzo rodzinnym człowiekiem. Często w wywiadach wspominał, że na kilka miesięcy przed życiowym sukcesem w Chorzowie zmarła mu mama. To właśnie dla niej chciał zdobyć złoty medal. Prosto ze stadionu udał się na grób, by złożyć na nim kwiaty otrzymane podczas dekoracji i wieniec laurowy.

Jerzy Szczakiel był jednym z romantyków speedwaya. Cichy, skromny, może nawet skryty w sobie człowiek, który na koncie miał wielkie sukcesy. Zapisał się w historii jako ten pierwszy Polak - indywidualny mistrz świata. Przez 37 lat był tym jedynym. W drodze na szczyt mocno trzymał kciuki za Tomasza Golloba i głęboko wierzył, że doczeka się następcy. - Gollob był jedyny i niepowtarzalny. To nie tylko wybitny żużlowiec, ale i wielka postać polskiego sportu. Wywarł ogromnym wpływ na rozwój tej dyscypliny sportu. To przecież po chudych latach polskiego żużla, Gollob jako pierwszy zaczął notować sukcesy - wspominał Szczakiel pod koniec 2013 roku, gdy Gollob ogłosił odejście z cyklu Grand Prix.

Na cześć Jerzego Szczakiela nazwane są nagrody "Szczakiele" wręczane co roku podczas Gali PGE Ekstraligi. Opolanin zmarł 1 września 2020 roku.

Zobacz także:
Kiedyś przeprowadzał wywiady, teraz pomaga chorym
Tai Woffinden będzie miał swój jubileuszowy turniej w Polsce

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×