WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Tragedia alpinistów na Alasce. Nowe fakty

Zmieniono status w sprawie dwóch alpinistów na Alasce, Georgea Johnsona i Marca-Andre Leclerca. W środę w jednej ze szczelin znaleziono liny należące do nich. Tym samym uznano alpinistów za zmarłych, a nie zaginionych.
Szymon Łożyński
Szymon Łożyński
Getty Images / Adam Pretty / Góry na Alasce

Wejdź na TYPER.WP.PL, twórz własne ligi i typuj wyniki meczów!

W środę informowaliśmy, że z powodu niekorzystnych warunków pogodowych została przerwana akcja ratunkowa na Alasce. Grupa poszukiwawcza zdołała jednak jeszcze znaleźć w jednej ze szczelin liny, które pasowały do pozostałego wyposażenia jakie mieli ze sobą dwaj alpiniści.

Niestety samych wspinaczy nie odnaleziono. Według ratowników nie ma już szans na odnalezienie ich żywych. Na razie nie będą jednak poszukiwali ciał, ze względu na zagrożenie lawinowe. 

Być może George Johnson i Marc-Andre Leclerc zostali właśnie porwani przez lawinę. To jednak nie jedyna hipoteza. - Nie możemy także wykluczyć, że spadli z góry z powodu awarii liny. Wiemy natomiast, że dotarli na szczyt - powiedziała Megan Peters, rzeczniczka prasowa oddziałów państwowych Alaski, które zaangażowały się w akcję ratowniczą i poszukiwawczą. 

Johnson i Leclerc wspinali się po nowej trasie na północnej ścianie lodowca. Udało się im wspiąć na szczyt Mendenhall (2134 m. n.p.m.). Postawili tam kotwicę z liną, co jest dowodem na to, że swój cel osiągnęli. Najbliżsi nie mieli z nimi kontaktu od 7 marca, kiedy rozpoczęli schodzenie. Wówczas zdecydowano się rozpocząć akcję poszukiwawczą. 

Na początku akcji ratownicy wierzyli, że uda się powtórzyć sukces z Nanga Parbat, gdy pod koniec stycznia czwórka polskich alpinistów uratowała Elisabeth Revol. Francuzka i jej partner wspinaczkowy Tomasz Mackiewicz utknęli na Nanga Parbat po ataku szczytowym. Mackiewicz z poważnymi objawami choroby wysokościowej został sam na wysokości około 7200 metrów. Z kolei Revol zdołała nieco zejść i przed załamaniem pogody dotarli do niej ratownicy. Po Mackiewicza nie mogli już ruszyć, ponieważ warunki pogodowe były zbyt trudne na dalsze wspinanie.

ZOBACZ WIDEO: Denis Urubko o akcji ratunkowej na Nanga Parbat: "Gdy usłyszałem Revol, byłem taki szczęśliwy"



Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
theguardian.com

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • mechanikwirus 0
    Wielka szkoda, uwielbiam ludzi z pasją. Wierzę, że jeszcze żyją gdzieś w szczelinie śnieżnej.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×