Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

F1: Grand Prix Włoch. Monza - wyjątkowe miejsce Roberta Kubicy. Oklaskiwał go Schumacher, wygrywał z Rossim

Monza to wyjątkowy tor dla Roberta Kubicy. Tam po raz pierwszy stawał na podium F1 w roku 2006, gdy nikt tego się nie spodziewał. Tam też, już po fatalnym wypadku w rajdzie, wygrywał imprezę Monza Rally Show.
Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Materiały prasowe / Na zdjęciu: Michael Schumacher i Robert Kubica na Monzy

Robert Kubica jest uwielbiany przez Włochów, a tamtejszemu krajowi zawdzięcza bardzo wiele. Jeszcze jako dziecko wyjechał do obcego państwa, by tam szlifować swoje umiejętności i piąć się po kolejnych szczeblach kariery motorsportu (czytaj więcej o tym TUTAJ).

Los chciał, że właśnie we Włoszech Kubica mógł po raz pierwszy posmakować szampana na podium F1. Wtedy na "pudle" oklaskiwał go sam Michael Schumacher, a chwilę później Polak był świadkiem momentu słabości Niemca, gdy ten ogłaszał zakończenie kariery. Ta deklaracja "Schumiego" przyćmiła ogromny sukces Kubicy, którego podium na Monzy nikt nie zakładał.

Czytaj także: Wybór nowego kierowcy Haasa może się opóźnić

Po latach, już po fatalnym wypadku rajdowym, Kubica wrócił na Monzę. W 2014 roku wygrał rozgrywany tam rajd Monza Rally Show i znów zaskoczył kibiców, pokonując dominatora tej imprezy - Valentino Rossiego.

ZOBACZ WIDEO Eliminacje Euro 2020. Przegląd prasy przed meczem Słowenia - Polska. "Rywale Biało-Czerwonych nastawiają się na kontrę"

Podium, którego nikt nie zakładał

W roku 2006 Kubica potrzebował ledwie trzech wyścigów w F1, aby zademonstrować swój talent. Gdy na początku sierpnia zastępował Jacquesa Villeneuve'a w szeregach BMW Sabuer, nikt ze szwajcarsko-niemieckiego zespołu nie zakładał, że już miesiąc później Polak ukończy wyścig F1 w czołowej trójce. Prędzej spodziewano się tego po Nicku Heidfeldzie.

Kluczem do sukcesu Kubicy był atomowy start, bo już na pierwszych metrach Polak przebił się z szóstej pozycji na trzecią. Wykorzystał do tego szykanę w pierwszym sektorze.

W 2006 roku na Monzy był też po raz pierwszy liderem wyścigu F1. Gdy po nowe opony do alei serwisowej zjechali Kimi Raikkonen i Michael Schumacher, polski kierowca mógł poczuć jak to jest prowadzić stawkę najlepszych kierowców świata.

- Nie mamy wątpliwości, że być może już niedługo polska flaga narodowa zawiśnie na tym najwyższym maszcie. Są też w tłumie kibiców nasze narodowe sztandary. Zrobił nam Robert Kubica niesamowitą niespodziankę - komentował wtedy w TV4 Andrzej Borowczyk.

Schumacher był pod wrażeniem

Gdy Kubica odebrał puchar, pokłonił się w kierunku mechaników, inżynierów i kibiców. Włoscy fani zgromadzeniu pod podium zgotowali mu gorącą owację. Już wtedy kierowca BMW Sauber mógł się poczuć jakby był u siebie w domu.

Chwilę później Kubicę po plecach poklepał sam Michael Schumacher, który pogratulował krakowianowi sukcesu. Dla Niemca to też był wyjątkowy moment - wiedział, że za kilkanaście minut na konferencji prasowej ogłosi zakończenie kariery w F1. W znacznie młodszym Kubicy widział wtedy zapewnie jednego ze swoich następców.

I to właśnie zapowiedź końca kariery "Schumiego" zdominowała nagłówki, po tym jak Schumacher niemal rozpłakał się w salce konferencyjnej. Przez to sukces Kubicy zszedł na dalszy plan.

- To było coś niespodziewanego. Odczucia na podium, przy tych wszystkich włoskich fanach zgromadzonych wokół, były wyjątkowe. To najprawdopodobniej było najprzyjemniejsze podium w moim życiu - powiedział Kubica w specjalnie nagranym filmie przed tegorocznym Grand Prix Włoch (czytaj więcej o tym TUTAJ).

Wygrywał też w rajdówce

"Wygrałeś tu" - usłyszał w czwartek Kubica od jednego z włoskich dziennikarzy, a polski kierowca szybko przypomniał, że "nie w Formule 1" i "to się nie liczy". Reporter i Kubica mieli na myśli imprezę rajdową rozgrywaną na Monzy późną jesienią. Krakowianin przystąpił do niej w 2014 roku, gdy po fatalnym wypadku rajdowym dochodził do pełni sprawności poprzez rywalizację w WRC.

Gospodarzem Monza Rally Show jest Valentino Rossi. Żywa legenda MotoGP stara się w okresie zimowym zapomnieć o motocyklach, stąd zrodził się pomysł organizowania rajdu. Zwłaszcza, że Rossi po zakończeniu kariery w MotoGP chciałby spróbować swoich sił na trasach rajdowych.

Czytaj także: Sebastian Vettel nie widzi problemu w team orders

Rossi niemal rok w rok wygrywa Monza Rally Show. W ostatnich latach znalazło się tylko dwóch kierowców, którzy zdołali pokonać Włocha. Robert Kubica dokonał tego przed pięcioma laty za kierownicą Forda Fiesta WRC. Zwycięstwo przyniosła mu szarża dopiero na ostatnim odcinku specjalnym, gdy przyspieszył i w mgnieniu oka zniwelował kilka sekund straty.

- Nie jesteśmy tutaj po to, by dyskutować na temat rajdów - rzucił w czwartek Kubica do dziennikarza, czym zakończył temat Monza Rally Show. Kibice mają jednak świadomość, że bez występów za kierownicą rajdówki, które były formą rehabilitacji dla Kubicy, nie byłoby jego powrotu do F1.

Czy Robert Kubica pozostanie w F1 po sezonie 2019?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (1):

  • Daryl Dixon Zgłoś komentarz
    Smutne to zdjęcie z nagłówka. MSC skończył jako roślina, a KUB zniszczył karierę zanim się ona na dobre zaczęła. A pamiętam jaki to był szok i jakie były wiązane z Robertem
    Czytaj całość
    nadzieje gdy finiszował wtedy na 3 miejscu.....
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×