Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Sport? Rekreacja? Dojazd do pracy? Nieważne. Jeżdżąc elektryczną hulajnogą, uderzasz w mur zbudowany z absurdów

Użytkownicy hulajnóg stają się zmorą szpitali, a prawa, które regulowałoby, gdzie i jak jeździć, wciąż nie ma. Obecnie można dostać mandat za coś, co niebawem będzie nakazane. Absurd goni absurd, bo wg przepisów hulajnogi... nie istnieją.
Dawid Góra
Dawid Góra
wypadek w Warszawie z udziałem kierującego hulajnogą Newspix / BRUNNER / Na zdjęciu: wypadek w Warszawie z udziałem kierującego hulajnogą

30 czerwca, godz. 3.00, ul. Mokotowska w Warszawie. 23-latka jedzie hulajnogą z 27-latkiem. Kobieta stoi z przodu, mężczyzna za nią trzyma kierownicę. Ona - dwa promile alkoholu we krwi, on - jeden.

Jazdę rejestrują uliczne kamery. Nie widać jednak momentu wypadku, który zdarzył się chwilę później. Upadek. Kobieta z rozległymi obrażeniami trafiła do szpitala.

Zmarła 10 lipca.

27-latek dostał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: skandaliczne zachowanie koszykarza! Potraktował rywala brutalnie



Wypadki na hulajnogach wynikają z brawury, ale także nieznajomości przepisów. A właściwie ich braku. Albo braku rozsądku.

Mandat za mądrą jazdę

- W prawie o ruchu drogowym nie znajdziemy definicji hulajnogi elektrycznej. Jej kierujący nie jest więc literalnie pieszym, nie porusza się także żadnym określonym jasno pojazdem. Kiedy dochodzi do wypadku, często powoływany jest biegły i dopiero sąd, na podstawie konkretnych okoliczności zdarzenia, musi orzec winę, karę oraz to, jak zakwalifikować osobę na tego typu pojeździe. W przyszłości hulajnogi mają być określane jako urządzenie transportu osobistego, ale ustawa procedowana przez ministerstwo wciąż nie weszła w życie - tłumaczy Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Komisarz dodaje, że teoretycznie wg obecnego prawa na hulajnogach nie można poruszać się nawet po chodniku. Użytkownicy tego typu pojazdu mogą jeździć wyłącznie po terenach zamkniętych, czyli np. placach przy budynkach czy drogach prywatnych.

Ale teoria teorią, a praktyka wygląda zupełnie inaczej. Trudno o przypadki, kiedy policjanci ukaraliby kogoś poruszającego się na hulajnodze po chodniku. W opinii publicznej uznaje się więc, że jest to dozwolone. A to oznacza, że główną zasadą w użytkowaniu hulajnóg jest rozsądek.

- Osoba jadąca hulajnogą, podobnie zresztą jak pieszy, ma przestrzegać ogólnie przyjętych norm społecznych. I do tego nie są potrzebne szczegółowe przepisy prawa. Policjanci mają więc prawo taką osobę zatrzymać jeśli zagraża bezpieczeństwu czy zdrowiu lub życiu przechodniów. I wystawić jej mandat, a w przypadku dyskusyjnych kwestii skutkujących odmową jego przyjęcia, skierować sprawę na drogę sądową - zaznacza Opas.

Polska nie jest jedynym krajem będącym od dawna w trakcie procesu legislacyjnego dotyczącego hulajnóg. W wielu państwach sytuacja wygląda podobnie. Tam, gdzie prawo dotyczące e-hulajnóg funkcjonuje, różni się w zależności od kraju. Część zezwala na jazdę po chodnikach, w innych nie ma takiej możliwości. Jeszcze w innych, jak np. w Szwecji, możliwość jazdy w przestrzeni publicznej określa się mocą silnika.

Jazda na podwójnym prądzie

- Hulajnogą można poruszać się tam, gdzie poruszają się piesi. Tak zresztą są traktowani użytkownicy tych pojazdów. Trzeba jednak wiedzieć, że nie są to przepisy oficjalne, ze względu na brak definicji hulajnogi elektrycznej w ustawie. Zdarzają się sytuacje, że sądy traktują hulajnogę elektryczną jako motorower - mówi Monika Markiewicz z Kancelarii Markiewicz & Kowacka Adwokaci i Radcowie Prawni w Krakowie.

Brzmi absurdalnie, ale osoba jadąca na hulajnodze legalnie może być pod wpływem alkoholu. Nie ma problemu z tym, że pieszy chodzi z promilami we krwi, więc kierowca hulajnogi może jechać na podwójnym gazie. Czy też prądzie.

- Skoro poruszający się hulajnogą elektryczną jest w zasadzie pieszym, to bardzo trudno uznać, aby poruszając się pod wpływem alkoholu, popełnił przestępstwo. W przypadku gdy jadący hulajnogą stanowi zagrożenie, policja ewentualnie może go ukarać mandatem karnym. Według przepisów, które mają wejść w życie, hulajnogi będą traktowane jak rower, a co za tym idzie, poruszając się na hulajnodze pod wpływem alkoholu, popełnimy wykroczenie i poniesiemy odpowiedzialność karną - wyjaśnia prawniczka.

Przepisy, o których mówi pani mecenas zawarto w projekcie ustawy stworzonym w 2017 roku. Potem był szereg poprawek i... prawo stanęło w miejscu. Trwa pandemia, więc są istotniejsze sprawy.

- Na pewno jednak po jej wprowadzeniu, hulajnogi będą traktowane jak rowery. Można będzie się nimi poruszać w miejscach, gdzie można jeździć na rowerach, a więc na ścieżkach rowerowych czy w przypadku braku takiej ścieżki - na jezdni, ale tylko, gdy obowiązuje na niej ograniczenie prędkości do 30 km/h - podkreśla Markiewicz.

To, o ile przejdą propozycje Ministerstwa Infrastruktury. Ministerstwo Sprawiedliwości bowiem zaproponowało swoje rozwiązania. Poruszanie się po jezdni? Tak, ale tylko takiej, gdzie obowiązuje prędkość do 20 km/h. Resort Zbigniewa Ziobry zakłada też jazdę hulajnóg po chodnikach, ale z prędkością nie większą niż 8 km/h. Na ścieżkach urządzenia legalnie będą mogły jechać nawet 25 km/h. Dziś po ścieżce hulajnogą jeździć nie można wcale.

A to oznacza, że nakazane będzie robienie czegoś, co dziś jest zakazane. Pieszy bowiem nie może chodzić po ścieżkach rowerowych. Spacerując po chodniku, mocno trzymajmy więc nasze dzieci za rękę.

- Hulajnoga będzie określona jako urządzenie transportu osobistego. Obecnie za jazdę hulajnogą po ścieżce rowerowej można dostać mandat w wysokości od 20 do 500 zł. To oczywiście absurd, bo niebawem wejdzie w życie nakaz jazdy po ścieżkach. Poza tym jazda hulajnogą po ścieżce rowerowej jest bezpieczniejsza niż wśród pieszych. Na szczęście nie spotkałam się z sytuacją, by policja ukarała użytkownika hulajnogi za jazdę po ścieżce rowerowej. Ale pouczenia się zdarzały - przyznaje prawniczka.

Nieostrożna jazda na hulajnodze może kosztować nas znacznie więcej niż sam jej zakup. Niedawno resort sprawiedliwości zdecydował się dorzucić do ustawy swoje trzy grosze, a raczej 5 tys. zł kary za... przekroczenie ustalonej prędkości. A ta, dla hulajnóg ma wynosić maksymalnie 25 km/h.

OC na dwa kółka

Polacy, wzorem Niemców, planują wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenie na hulajnogi. Wg projektu Ministerstwa Infrastruktury dzieci do lat 10 (Ziobro wolałby  12 lat jako granicę) nie będą mogły poruszać się hulajnogami, a dzieci od 10. do 18. roku życia będą mogły jeździć hulajnogą, ale tylko, jeśli posiadają kartę rowerową bądź kategorię prawa jazdy AM.

Niedozwolone będzie ciągnięcie za pomocą hulajnogi elektrycznej innego pojazdu, przewożenie innych osób, a także ładunku czy jazda po chodniku zamiast po drodze dla rowerów. To oznacza, że np. za jazdę w dwie osoby będzie można dostać mandat.

- Będą też uregulowane prędkości i parametry hulajnóg. Zgodnie z definicją urządzenie transportu osobistego to pojazd o maksymalnych wymiarach 1,25 m długości i 0,9 m szerokości, rozwijający maksymalną prędkość ograniczoną do 25 km/h, co wyklucza z użytku wszystkie hulajnogi terenowe oraz część hulajnóg miejskich. Myślę, że w ciągu kilku miesięcy przepisy powinny być wprowadzone, bo obecnie panuje chaos i luki w prawie - nie ukrywa Markiewicz.

Pamiętajcie o krawężnikach, przecież stamtąd przyszliście

Mimo informacji ze szpitali, według policji, do zdarzeń z udziałem hulajnóg dochodzi stosunkowo rzadko. I raczej w dużych miastach z sieciami wypożyczalni.

- Takie wypadki są medialne, jest o nich głośno. W szpitalach można spotkać sporo przypadków po wypadkach na hulajnogach, ale na ogół bierze w nich udział jedna osoba, która np. przeleciała nad kierownicą, bo próbowała wjechać na zbyt wysoki krawężnik - tłumaczy komisarz Robert Opas.

O krawężnikach przypominają też ratownicy medyczni. Koła hulajnóg są małe, często mają twarde, niepompowane opony. To oznacza, że podczas próby wjazdu na chodnik, przednie koło może się natychmiast zatrzymać.

- Kierowca może nie tylko przewrócić się, ale też wręcz polecieć do przodu z dużą siłą. Poza tym często użytkownicy hulajnóg nie znają regulacji prawnych. A dokładnie rzecz biorąc, ich braku. Łatwo w takiej sytuacji nadinterpretować przepisy. Kiedyś widziałem, jak na jednej hulajnodze jechały jednocześnie... trzy osoby. Poza tym często jeździ się na nich pod wpływem alkoholu, a przy prędkości 20 czy 30 km/h to jest naprawdę niebezpieczne - przestrzega Bartosz Komsta, ratownik medyczny pracujący w Warszawie.

Przez nieznajomość przepisów, często zdarzają się także wymuszenia pierwszeństwa.

- Niedawno kierowca hulajnogi wjeżdżał na skrzyżowanie na ścieżce rowerowej. Był przekonany, że nie musi schodzić z hulajnogi tak, jak rowerzysta nie musi schodzić z roweru. Z pełną prędkością wjechał na skrzyżowanie i potrącił go nadjeżdżający samochód. Szczęśliwie skończyło się bez większych urazów - relacjonuje Komsta.

Hulajnogi to przyszłość. Uważają tak nawet policjanci. Szczególnie teraz, kiedy staramy się bardziej niż kiedykolwiek dbać o ekologię. Poza zawiłościami prawnymi, jest jedna najważniejsza zasada, której należy przestrzegać.

- Aby bezpiecznie poruszać się jakimkolwiek pojazdem, musimy przede wszystkim uzbroić się w rozsądek - konkluduje komisarz Opas.

Wystarczy jeden krok, aby stracić życie >>
Życie wisi na sześciomilimetrowej lince i kosztuje 3,5 tys. zł >>

Używasz hulajnóg elektrycznych?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (9):
  • MichalSG Zgłoś komentarz
    Powinno się skończyć sprawę jak z quadami. Odpowiednia kategoria prawa jazdy. To samo dotyczy rowerzystów. Rowerzyści nigdy nie dorastają, a tylko dzieci do lat 10 mogą jeździć po
    Czytaj całość
    chodniku i być traktowane jak piesi. Powyżej karta rowerowa i jazda jezdnią lub drogą dla rowerów. Niesamowitą rzeczą jest, że człowiek bez znajomości przepisów nie potrafiący jeździć kupuje sobie rower i sieje postrach na chodnikach. Rowerzyści tłumaczą się, że boją się jeździć jezdnią, a my piesi boimy się rowerzystów i gdzie mamy się poruszać? Może to piesi powinni zacząć chodzić po jezdni. Nie kupowałem roweru bo od zawsze wydawało mi się to wydatkiem zbędnym z racji na marna infrastrukturę i bezpieczeństwo.
    • Emil Jurasic Zgłoś komentarz
      Czemu nie wprowadzimy obowiązkowego OC dla WSZYSTKICH użytkowników dróg publicznych. Sorry ale potrafią niechcący uszkodzić auto np. urywając lusterko w korku albo zarysowując
      Czytaj całość
      samochód. Nawet jak go złapiesz to masz dwa wyjścia albo robić na AC , tracąc zniżkę i wtedy ubezpieczyciel się martwi odzyskaniem pieniędzy od rowerzysty . Albo jak nie masz AC lub nie chcesz stracić zniżki to kierowce czeka mozolne dochodzenie zwrotu kosztów przed sądem. Tak samo nie wiem czemu państwo boi się wprowadzić obowiązkowego ubezpieczenia dla narciarzy czy turystów w górach. Jakoś Polacy jadąc na narty na Śłowację czy w Alpy bez słowa sprzeciwu wykupują ubezpieczenie. A w kraju to podatnicy płaca za głupotę ( oczywiście nie zawsze ale niestety często) narciarzy czy nieodpowiedzialnych turystów. Zapłaciłby ubezpieczycielowi zwrot kosztów za akcję ratunkową , konieczną ze względu na swoją skrajną nieodpowiedzialność to mielibśmy znacznie mniej wypadków w górach. To samo dotyczyłoby się pobytem nad wodą. Jesteś pijany nad wodą? Licz się z tym że jak Cie będą ratować poniesiesz tego konsekwencje finansowe. Niestety do wiekszości nic innego nie dociera jak dostanie po kieszeni.
      • Krzysztof Żurakowski Zgłoś komentarz
        Przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak hulajnoga elektryczna! To są nierejestrowane skutery elektryczne, nierzadko z siedzeniami, ciężkie, rozwijające ogromne prędkości, a więc i
        Czytaj całość
        niebezpieczne. Do tego jeżdżące po chodniku, który przeznaczony jest dla pieszych. Maks. szerokość 0,9 m to często 2/3 chodnika. Prędkość 25km/h? W mieście takiej prędkości nawet rowerzyści nie rozwijają. Dlaczego silnik w rowerze może być tylko w charakterze wspomagającym, a tu pełni rolę podstawowego napędu? Obecnie przepisy są na tyle precyzyjne, że jazda po chodniku czymś takim jest niedozwolona. Absurdy wynikają nie z prawa, ale z umywania rąk przez policję, ulegania presji spolecznej. Co do opóźnień legislacyjnych, to chyba chodzi to, aby ten chaos trwał jak najdłużej, bo po wprowadzeniu ograniczeń jazda nie będzie tak emocjonujaca. No i trzeba wypchnąć na rynek jak najwięcej sprzętu z wyśrubowanym parametrami, które potem mogą okazać się nieprzydatne, a wręcz kłopotliwe.
        • Mercier Skuter Zgłoś komentarz
          a kto ma uregulować przepisy jak w rządzie i podległych instancjach same matołki
          • Bogdan Nie Zgłoś komentarz
            obraz dziś TAK droga rowerowa Białystok -Supraśl jedzie rodzinka TATA , MAMA CÓRKA LAT OK 12 I SYN LAT OK 4 I tata ciągnie syna na lince długości ok 4 m. Tata patrzy przed siebie mały
            Czytaj całość
            ledwo sobie radzi z jazdą . PRZECIEŻ JAK MAŁY SKRĘCI NP TO TATA NIE MA MOŻLIWOŚCI REAKCJI I MAŁY TRAFI DO SZPITALA skąd tacy idioci rodzice. A nie lepiej dzieciaka na dodatkowe siodełko ...........
            • Tomasz Wasilewski Zgłoś komentarz
              Karta rowerowa na hulajnogę ale na rower to już nie? Ale same proponowane przepisy są dobre powinny dotyczyć też rowerów, bo to co sie dzieję z udziałem rowerzystów woła o pomstę do
              Czytaj całość
              nieba. Karać też kierowców za wariacje drogowe i nie uzasadnione wyprzedzanie. To jakaś mania wyprzedzania i wymuszania pierwszeństwa.
              • Ablafaka Zgłoś komentarz
                Polska to kraj absurdów. Dla hulajnogi elektrycznej nie ma w ogóle przepisów. Wózki inwalidzkie ręczne traktowane są jak rowery lub wózki rowerowe, elektryczne jak rowery elektryczne.
                Czytaj całość
                Zgodnie z przepisami nie można tym poruszać się po chodniku. Przepisy mówią "rower - pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem" - i wózek rowerowy "wózek rowerowy - pojazd o szerokości powyżej 0,9 m przeznaczony do przewozu osób lub rzeczy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem"... W takim kraju żyjemy. Nigdzie nie ma w przepisach definicji wózka inwalidzkiego :)
                • Pozdro ze Szczecina Zgłoś komentarz
                  Rozumiem, że (od teraz) hulajnogostwo to też sport? :D
                  • Guti_14 Zgłoś komentarz
                    SPORTOWE fakty? Aha, ok.
                    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                    ×