KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Zafundowali sobie nerwy na otwarcie finałów PLK. Dali rozpędzić się liderowi Legii

- Mecz był taki, jakiego się spodziewaliśmy - powiedział po pierwszym finałowym spotkaniu Energa Basket Ligi trener Andrej Urlep. Jego Śląsk Wrocław wygrał z Legią Warszawa 76:72.

Krzysztof Kaczmarczyk
Krzysztof Kaczmarczyk
Andrej Urlep PAP / Maciej Kulczyński / Na zdjęciu: Andrej Urlep
Nadkomplet publiczności i wielkie emocje niemal do ostatniej syreny - tak wyglądał pierwszy mecz finałów Energa Basket Ligi. Spotkanie dostarczyło wielkich emocji.

- Mecz był taki, jakiego się spodziewaliśmy. Bardzo trudny, zacięty. Zaczęliśmy bardzo dobrze. Niestety nie utrzymaliśmy takiego rytmu gry i daliśmy rywalom wrócić - powiedział po otwarciu finałów doświadczony szkoleniowiec Andrej Urlep.

Jego podopieczni zaczęli mocno, mieli nawet 12 punktów przewagi, ale koszykarze Legii Warszawa "swoją grą" szybko wrócili - od stanu 13:25 zaliczyli fragment 19:4!

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: skandynawska wyprawa Kowalczyk

Po zmianie stron gracze Śląska Wrocław znów jednak potrafili odskoczyć. Sześć minut przed końcem prowadzili 72:60, ale nie byli w stanie zamknąć meczu. Duża w tym zasługa Roberta Johnsona. Im bliżej było końca spotkania, tym ten grał zdecydowanie lepiej.

W końcówce jego skuteczne akcje w ataku i obronie doprowadziły do sytuacji, w której przewaga gospodarzy zmalała do zaledwie 2 "oczek" (74:72). - Wiemy jak on gra. Wiemy, że w końcówkach bierze ciężar gry na siebie. Popełniliśmy parę błędów, które on wykorzystał i przez to tak zniwelował różnicę - wytłumaczył Urlep.

Johnson finalnie uzbierał 24 punkty, sześć zbiórek, cztery asysty i dwa przechwyty. Bohaterem jednak nie został. Decydujące dla losów meczu okazały się bowiem rzuty wolne Ivana Ramljaka. Chorwat, który skompletował double-double (10 punktów i 10 zbiórek), wytrzymał próbę nerwów, wykorzystał dwa rzuty wolne i ustalił wynik spotkania.

- Legia już w pierwszych sześciu meczach play-off pokazała, że jest dobrym zespołem. Pokonując 3:0 w seriach Stal i Anwil zasłużyła na duży szacunek. Wiedzieliśmy, że będzie trudno. Zrobiliśmy pierwszy krok, ale to tylko jeden, a potrzebujemy trzech kolejnych - powiedział po spotkaniu skrzydłowy Śląska.

Również Urlep zdaje sobie sprawę, że to dopiero początek, a droga jest długa. Drugie spotkanie już w czwartek 19 maja (godz. 20:40). Śląsk ponownie będzie gospodarzem, a rywalizacja trwa do czterech wygranych.

Zobacz także:
To on załatwił Legię w finale. "Osiemnastka"... i wyjazd z Polski?
Genialny Jimmy Butler! Cóż to był za występ lidera Heat!

Czy Śląsk wygra oba domowe mecze na starcie finałów PLK?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×