Karol Wasiek: Można śmiało powiedzieć, że byłeś bezsprzecznie jednym z najlepszych zawodników tego turnieju. Chyba jesteś zadowolony ze swojej obecnej formy?
Pooh Jeter: Szczerze? Cieszę się, że mogłem pomóc zespołowi w tych dwóch meczach. Odnieśliśmy dwa bardzo zwycięstwa w tym turnieju. Pokonaliśmy drużyny, które były typowane przed turniejem do miana faworytów. Szczególnie ważny dla naszego zespołu był mecz z Polską, który w niesamowitych okolicznościach odwróciliśmy na naszą korzyść. Prawdę mówiąc nie pamiętam w swojej historii takiego spotkania. To było niesamowite! A wracając do pytania, to dziękuję Bogu za to, że obdarzył mnie takimi umiejętnościami. Korzystam po prostu ze swojego talentu.
Jakie jest twoje zdanie na temat reprezentacji Polski?
- My wygraliśmy z nimi, ale w waszym zespole zabrakło Macieja Lampe, który jest jednym z najważniejszych zawodników w rotacji. Duet Gortat-Lampe wygląda naprawdę imponująco. Kelati także potrafi zaskoczyć rywala rzutem z dystansu. Uważam, że Polacy zajdą daleko w EuroBaskecie. Jeśli będą kontynuować swoją grę to mogą naprawdę być objawieniem w tych ME.
Polscy rozgrywający jakoś nie potrafili znaleźć recepty na powstrzymanie ciebie. Ogrywałeś ich niemiłosiernie.
- (śmiech). Może byli nieprzygotowani do walki z moją osobą? Ja po prostu wykorzystałem swoją szybkość, co jest moim atutem. Nie uważam, żebym robił coś wyjątkowego i niezwykłego w tym meczu.
Ostatnio rywalizowaliście z Serbią oraz z Turcją i te mecze nie były najlepsze w waszym wykonaniu. W Lublinie prezentowaliście się znacznie lepiej.
- To prawda. Ostatni weekend był dla nas trudny, po tym jak przegraliśmy z rywalami, których wymieniłeś. Potrzebowaliśmy tych zwycięstw, żeby nieco odbudować naszą kondycję psychiczną. To było nam po prostu potrzebne. Zwróć uwagę na to, że w naszej ekipie nie ma Drovzdova oraz Kravtsova, którzy nabawili się kontuzji i musimy sobie radzić bez nich. Uważam jednak, że idziemy w dobrą stronę.
A może to lepiej, że ich nie ma, bo wówczas Pooh Jeter może być prawdziwym liderem tego zespołu. Zgodzisz się?
- To prawda. Aczkolwiek ja po prostu wykorzystuję swoje umiejętności do tego, żeby grać jak najlepiej. Nic więcej. Wiem, że jestem szybki i po prostu z tego korzystam.
Jak w ogóle do tego doszło, że reprezentujesz barwy Ukrainy?
- Pierwszy rok w Europie spędziłem właśnie na Ukrainie. To było kilka lat temu. Grałem w BC Kijów, ale od tamtego czasu cały czas utrzymuję kontakt z ukraińską federacją. Zaproponowali mi grę i pomyślałem sobie dlaczego nie? Jesteśmy przyjaciółmi i chciałem im pomóc na EuroBaskecie. Wiadomo, że nie ma dla mnie miejsce w reprezentacji Stanów Zjednoczonych, więc skorzystałem z oferty Ukrainy i nie żałuję tego.
Domyślam się, że jednym z ważniejszych powodów, dla których grasz akurat dla Ukrainy jest postać Mike'a Fratello. Zgadłem?
- Oczywiście! (śmiech) Coach Fratello cały czas mnie uczy, jak współpracować z kolegami i prowadzić drużynę do zwycięstw. Aczkolwiek cały sztab szkoleniowy jest świetny i nie mogę na nic narzekać.
Co zrobić, że podtrzymać tę dobrą formę do EuroBasketu?
- Myślę, że w tym turnieju pokazaliśmy, że możemy rywalizować z bardzo dobrymi drużynami. Mamy bardzo trudną grupę na EuroBaskecie. Musimy być jak najlepiej przygotowani do pierwszego meczu z Belgią. Aczkolwiek najtrudniejszym zadaniem dla wszystkich drużyn jest przygotowanie fizyczne do turnieju, bo w fazie grupowej gra się 5 meczów w sześć dni! To olbrzymi wysiłek dla całej drużyny. Jesteśmy obecnie w bardzo dobrej formie, jeśli chodzi o motorykę, i to musimy podtrzymać. Dla nas to najważniejsze.
Wydaje mi się, że jeśli chcecie coś zawojować na EuroBaskecie to dla was najważniejszym meczem jest chyba pierwsze spotkanie przeciwko Belgii. Zgodzisz się?
- Myślę, że tak, aczkolwiek każdy mecz jet ważny. Nie ma co tutaj robić jakiś hierarchii. Chcemy awansować do kolejnej rundy i nie myślimy tylko o Belgach, ale o każdej ekipie, która jest w tej grupie.
Wróćmy na chwilę do twojej osoby i przynależności klubowej. Dlaczego liga chińska? Mniemam, że wiele zespołów w Europie widziałoby cię w składzie.
- To proste. Gram w Chinach, ponieważ tam dobrze płacą za moją grę. To proste. Sezon jest krótki, bo trwa tylko pięć miesięcy, później mogę jeszcze wrócić do Europy. W kolejnym sezonie również będę grał w lidze chińskiej.