Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Krzysztof Sulima: Kyle Weaver powtórzył słowa Jasona Williamsa

Krzysztof Sulima w rozmowie z WP SportoweFakty opowiada o swoim życiowym sezonie, współpracy z Kylem Weaverem i rozmowie z Jasonem Williamsem, która była dla niego inspiracją. - W Toruniu nieco rozkwitłem - mówi środkowy Polskiego Cukru.
Karol Wasiek
Karol Wasiek

WP SportoweFakty: Czy obecny sezon jest najlepszy w karierze Krzysztofa Sulimy?

Krzysztof Sulima: Tak. To jednak wynik ciężkiej pracy. Nie ukrywam, że w wakacje nie oszczędzałem się. Pracowałem nad swoimi mankamentami. Dążę do tego, by być jeszcze lepszym graczem.

Aż sześciu zawodników Polskiego Cukru Toruń przeciętnie notuje powyżej 10 punktów na mecz. Pan też jest w tym gronie, co świadczy o tym, że zespół może na pana liczyć w tym sezonie.

- Nie ukrywam, że mam dobrych podających w drużynie. Potrafię z nimi współpracować. Podania to jedno, ale też sztuką jest się dobrze się do nich ustawić. Z Kylem Weaverem często gramy pick&rolle. To czysta przyjemność. Wystarczy jedynie postawić zasłonę i ściąć pod kosz. Brzmi banalnie, ale tak też jest na boisku, bo Kyle świetnie potrafi obsłużyć podaniem wysokich graczy.

ZOBACZ WIDEO Damian Janikowski nową gwiazdą polskiego MMA?

Czy nauczył się pan już grać z Weaverem? Pytam, bo czasami trudno odczytać jego zamiary na boisku.

- Kiedyś w Stanach Zjednoczonych miałem okazję zagrać w lidze amatorskiej z Jasonem Williamsem, tym słynnym rozgrywającym z NBA. I on mi powiedział takie słowa, które zapamiętałem: za każdym razem, nawet jak mnie nie widzisz, spodziewaj się piłki, bądź gotowy do akcji. Wtedy dostawałem niesamowite podania. Nawet jak było koło mnie trzech rywali, to Jason potrafił obsłużyć podaniem.

Na początku sezonu rozmawiałem z Kylem i on... powtórzył te słowa. Już wtedy wiedziałem, czego mogę się po nim spodziewać. Mają ze sobą wiele wspólnego. Kyle jest super zawodnikiem, gra pod drużynę, a nie pod własne statystyki.

Jakim jest człowiekiem na co dzień?

- Nie jest gwiazdorem. Wiedzieliśmy, że grał w NBA, ale w ogóle tego nie pokazuje. Jest normalnym gościem, z którym można porozmawiać na każdy temat. Nawet jak ktoś nie mówi najlepiej po angielsku, to Kyle próbuje mu pomóc. Cierpliwie wysłucha. I mamy o czym gadać, bo Kyle świetnie gotuje.

Wymieniacie się przepisami?

- Trochę przypadkowo wyszło, bo po jednym z treningów zapytałem Kyle'a, co będzie jadł. On nie miał pomysłu, więc poleciłem mu jedną potrawę. Mówił, że zrobił i wyglądało to całkiem nieźle.

Co mu pan polecił?

- Poleciłem ryż na mleku kokosowym z mango, a do tego oczywiście kurczak. Kyle zaproponował risotto z kurczakiem, ale takie po amerykańsku. Mocno było doprawione. Muszę powiedzieć, że cała potrawa bardzo apetycznie wyglądała.

Wróćmy do koszykówki. Wydaje się, że w drużynie jest jeszcze kilku innych zawodników, którzy chętnie dzielą się piłką.

- To prawda. W tym sezonie drużyna złożona jest z zawodników, którzy chcą grać zespołowo i dzielić się piłką. Dobrze się wzajemnie uzupełniamy. Jak jeden nie odpali, to inny potrafi wziąć odpowiedzialność za zdobywanie punktów.

Pobyt w Toruniu panu służy. Z każdym rokiem jest pan coraz lepszym graczem.

- Tak. Bardzo dobrze czuję się w Toruniu. To fajne miejsce do życia i gry w koszykówkę. Wiadomo, że początki były trudne, ale z każdym miesiącem zacząłem się przyzwyczajać. To też przełożyło się na basket. Można powiedzieć, że nieco rozkwitłem (śmiech).

Inne drużyny w PLK dostrzegają pana postęp i powoli zaczynają ustawiać się w kolejce.

- Do mnie takie głosy też dotarły. Miło to słyszeć, ale ja nie skupiam się na przyszłości. Myślę tylko i wyłącznie o tym sezonie. Jest robota do wykonania. Mamy drużynę, która może powalczyć o coś w PLK.

Czym jest to "coś", o czym pan mówi?

- Przed sezonem nikt na nas nie stawiał. Sami też nie wierzyliśmy, że możemy być na pierwszym miejscu w tabeli. Dobrze dobrany zespół, ciężkie treningi dały efekt. Im bliżej play-offów, tym apetyt będzie rósł. Kibice na pewno będą wywierać presję. To normalne, ale my twardo stąpamy po ziemi. Pierwszym celem, który chcemy osiągnąć, to zajęcie miejsca w pierwszej czwórce przed play-off.

Rozmawiał Karol Wasiek

Czy Krzysztof Sulima jest w TOP5 na swojej pozycji w PLK?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×