Pod koniec listopada zespół CEZ Basketball Nymburk pochwalił się zakontraktowaniem Dardana Berishy, przenosząc się do Czech z kosowskiego Sigal Prishtina. - Zdecydowaliśmy się na zmiany w zespole. Czuliśmy, że potrzebowaliśmy gracza z doświadczeniem, który potrafi grać z piłką i rzucać. Znam Dardana, polecił mi go trener reprezentacji Kosowa, z którym w przeszłości pracowałem w jednym klubie - przyznał Oren Amiel, trener czeskiej drużyny.
Kilka dni po podpisaniu umowy z mistrzami Czech, 29-latek wspólnie ze swoim nowym klubem zagrał w Zielonej Górze przeciwko Stelmetowi BC, wywożąc z Winnego Grodu cenne zwycięstwo. Były reprezentant Polski dorzucił do dorobku swojego zespołu sześć punktów. - Wiedziałem, że Dardan to świetny gracz. Jest twardym, ambitnym zawodnikiem. Pasuje do koncepcji mentalnej naszej drużyny. Jak na pierwszy mecz w Lidze Mistrzów było całkiem nieźle. Pod koniec był trochę zmęczony, popełnił trochę błędów, ale bez wątpienia to koszykarz, na którego mogę liczyć - ocenił szkoleniowiec CEZ Nymburk.
Nic dziwnego, że na pomeczowej konferencji prasowej padło pytanie o Dardana Berishę. - Lubicie Dardana? Nie sprzedam go wam! Możecie o tym tylko pomarzyć - skomentował żartobliwie trener czeskiego zespołu, nie przejmując się informacjami o trudnym charakterze byłego reprezentanta Polski. - Trudna osobowość? Pracuję z nim dopiero od tygodnia. Mówiąc jednak całkowicie szczerze: od wielu lat w szatni naszej drużyny dominują Czesi. Gracze zagraniczni po prostu się do tego dostosowują - wyjaśnił Amiel.
ZOBACZ WIDEO #dziejesiewsporcie: piękna dziewczyna Kapustki i rajskie wakacje