Koronawirus. Marcin Gortat: Życie w USA stanęło. Ludzie tracą pracę, lokale bankrutują

Zdjęcie okładkowe artykułu: Materiały prasowe / Wojciech Figurski / MG13 Camp / Na zdjęciu: Marcin Gortat
Materiały prasowe / Wojciech Figurski / MG13 Camp / Na zdjęciu: Marcin Gortat
zdjęcie autora artykułu

- Życie w USA stanęło. Czas się zatrzymał. Wszystko jest pozamykane. Restauracje, bary i kluby są nieczynne, a część z nich niestety upadła. I to te, które istniały na rynku przez wiele lat. Sam do nich chodziłem na obiady - mówi Marcin Gortat.

W tym artykule dowiesz się o:

Stany Zjednoczone są dziś centrum światowej walki z koronawirusem. Zakażonych jest już ponad 603 tysiące ludzi, 25 tysięcy zmarło. Miastem najbardziej dotkniętym zarazą jest Nowy Jork. Burmistrz całego stanu mówi, że w rejonie zmarło już dziesięć tysięcy osób.

Piekło w Nowym Jorku

- W Nowym Jorku jest istne "piekło". Z daleka trzymamy się od osób, które przyjeżdżają z tamtych rejonów - mówi nam Marcin Gortat, który wraz z narzeczoną przebywają w Orlando, na Florydzie. Tam zakażonych koronawirusem SARS CoV-2 jest znacznie mniej osób (około 21 tysięcy).

Gortat przyznaje, że życie w USA stanęło, czas jakby się zatrzymał. Ludzi na ulicach jest bardzo mało, a w nocy ustawiono godzinę policyjną, w trakcie której mieszkańcy muszą siedzieć w domach.

ZOBACZ WIDEO: Zakażony koronawirusem sportowiec ostrzega chorych. "To rozwala psychikę"

- Generalnie na Florydzie nie ma paniki. Ludzie z dużą rozwagą podchodzą do sytuacji. Siedzą w domach. Korzystają z własnych basenów, grillują. Generalnie życie w USA stanęło. Czas się zatrzymał. Jest także godzina policyjna, w trakcie której ludzie nie mogą się poruszać po mieście. To między 21 a 6 rano. Tylko gdzie mieszkańcy mają wychodzić jak wszystko jest zamknięte? - opowiada Gortat.

Lokale bankrutują

Polak informuje, że wszystkie restauracje i bary są pozamykane. Część z nich - na skutek wielkiego kryzysu finansowego - już ogłosiła upadłość, w tym te największe lokale, do których Gortat chodził na obiady i kolacje. Sytuacja nie napawa optymizmem.

- Wszystko jest pozamykane. Restauracje, bary i kluby są nieczynne, a część z nich niestety upadła. I smutne jest to, że upadają potężne restauracje, które na rynku działały od wielu lat. Wydawałoby się, że takie lokale powinny mieć silne zaplecze i mocnego właściciela, a niestety rzeczywistość pokazuje co innego. Wielu ludzi już straciło pracę - opowiada koszykarz.

- Kilka dni temu widziałem, jak był ściągany szyld z jednej z restauracji. Zbankrutowała. Przykro na to patrzeć - dodaje Gortat.

Gortat ma co robić

Polak większość czasu spędza w domu. Bierze aktywny udział w projekcie swojej Fundacji "MG13" Sports Mentality Academy, czyli lekcje treningu mentalnego dla dzieci w wieku szkolnym (9-17 lat).

W rolę wykładowców, mentorów oraz doradców wcieliły się gwiazdy polskiego sportu. Gortat do swojego projektu zaprosił Joannę Jędrzejczyk, Łukasza Fabiańskiego, Mariusza Czerkawskiego, Adama Bieleckiego, Grzegorza Grzyba, Andrzeja Fonfarę, Mariusza Wlazłego i Piotra Gruszkę.

NBA? Małe szanse!

Ostatnie mecze w NBA odbyły się 11 marca, gdy w organizmie Rudy'ego Goberta wykryto obecność wirusa SARS-CoV-2. Pandemia koronawirusa do 15 kwietnia opóźniła w sumie 259 spotkań sezonu zasadniczego. Rozgrywki miały być kontynuowane 18 kwietnia, ale już wiadomo, że tak się nie stanie. Komisarz Adam Silver przyznał, że w tym miesiącu nie zostanie podjęta żadna decyzja, a NBA nie rozważa powrotu do gry wcześniej, niż w maju.

- Słyszę coraz więcej głosów, że jeżeli życie nie wróci do normalności w najbliższych tygodniach, to sezon NBA zostanie anulowany. Wszystko po to, żeby nie wprowadzać zamieszania w następnych rozgrywkach. Władzom ligi bardzo na tym zależy, żeby utrzymać prawidłowy harmonogram sezonu 2020/2021 - komentuje Gortat.

Polak nie daje dużych szans na dogranie sezonu, a tym bardziej przeniesienie ligi w jedno miejsce: w Las Vegas lub na Bahama.

- Nie ma szans na takie rozwiązanie. Jeden zespół w NBA liczy 50-60 osób. Do tego dochodzą przedstawiciele stacji telewizyjnych, mediów i sędziów. To jest praktycznie niewykonalne. Władze ligi są już podobno gotowe na to, żeby spisać sezon na straty. Zdają sobie sprawę z tego, że potrzebują miesiąca na wznowienie rozgrywek. Koszykarze przecież nie wrócą do treningów z dnia na dzień. To może być bardzo trudne do wykonania, by nie wprowadzać korekt w kolejnym sezonie - przyznaje Marcin Gortat.

Zobacz także: EBL. Gwiazda Anwilu mówi o rozmowach z klubem. Co z jego przyszłością? Znany agent koszykarski proponuje: Wypłacić 85 procent kontraktu. Prezes Anwilu: Klub nie ma rezerw w budżecie Koszykówka. Josh Bostic, gwiazda EBL: Mam niedokończoną robotę. Mój powrót jest możliwy

Źródło artykułu: