Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Suzuki I liga. "Jak pieniądze ginęły w Księżaku". Finansowa afera w Łowiczu

Księżak Łowicz na parkietach Suzuki 1LM radzi sobie całkiem nieźle. Komfort pracy zakłóciła jednak kontrola ratusza, która miała wykazać, że 330 tysięcy złotych dotacji zostało wykorzystane niezgodnie z jej przeznaczeniem.
Pamela Wrona
Pamela Wrona
Maciej Kucharek, KS Księżak Łowicz Materiały prasowe / Karolina Bąkowicz Fotografia / Na zdjęciu: Maciej Kucharek, KS Księżak Łowicz.

Koszykarze KS Księżak Łowicz z bilansem dziewięciu zwycięstw i ośmiu porażek zajmują siódme miejsce w ligowej tabeli Suzuki 1LM, skutecznie realizując przedsezonowe założenia. 

Czy to ostatni taki sezon? - takie pytania nasuwają się od kilku dni. Na słupach ogłoszeniowych w mieście pojawiły się plakaty, a w lokalnej prasie "Nowy Łowiczanin" artykuł o finansowej aferze w Księżaku. Z materiału wynika, że kontrola przeprowadzona przez ratusz wykazała, że 330 tysięcy złotych dotacji zostało wykorzystane niezgodnie z jej przeznaczeniem, w związku z czym, sprawa została zgłoszona do prokuratury. 

- Otrzymaliśmy wstępny protokół pokontrolny i mamy 21 dni od daty otrzymania na ustosunkowanie się do jego treści. Dużo rzeczy jest niezgodnych z prawdą. Pracownik urzędu miejskiego nie miał prawa udostępnić szczegółów tego protokołu na tak wczesnym etapie, bo nie ma on mocy prawnej - mówi nam klub. - Na pewno podejmiemy odpowiednie kroki, dlatego nie będziemy tego komentować. Informacja jest do ujawnienia w momencie, gdy dokument ma moc prawną, a w tej chwili jest w wersji roboczej, wszystko jest weryfikowane. A my mamy prawo się od tego odwołać i przedstawić swoje wyjaśnienie. 

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: sexy prezenterka TV wraca na boisko!

We wstępnym protokole, który miał wykazać, w jaki sposób zagospodarowano publiczne pieniądze pojawiło się kilka kwestii.

Jak rozpisywano pieniądze dla graczy?

Z artykułu Wojciecha Waligórskiego możemy dowiedzieć się, że w ofercie złożonej ratuszowi klub wymienia dwóch trenerów i jednego asystenta trenera jako prowadzących zarówno pierwszą, jak i drugą drużynę. Tymczasem, w rozliczeniu dotacji widnieje aż ośmiu trenerów, którym wystawiono umowy zlecenia. Jedynie Michał Spychała, rzeczywisty trener był faktycznie zgłoszony do rozgrywek PZKosz, a pozostali zgłoszeni byli jako zawodnicy, którzy reprezentowali klub na parkiecie.

Jeden z zawodników miał inkasować pieniądze jako "odpowiedzialny za bazę danych - skauting", inny jako "trener odpowiedzialny za statystyki", natomiast jeszcze inny wskazany jest jako "trener główny", podczas gdy faktycznie szkoleniowiec pobierał wynagrodzenie z tej dotacji jako "trener przygotowania motorycznego". Nigdzie nie ma efektów zleconej pracy, a niemal na każdym rachunku przy dyspozycji "przelewem" napisane było "gotówką". Niemniej jednak, ma brakować na to podpisów i potwierdzenia.

Mecze, które się nie odbyły

Rozgrywki zawieszono 12 marca 2019 roku, w związku z czym Księżak Łowicz rozegrał jedynie 4 ligowe spotkania w czasie obowiązywania umowy z miastem. W sprawozdaniu klub ujął aż 16 meczów sparingowych, które miały się odbyć między 3 lutego a 30 czerwca. Po konsultacji ratusza z klubami, z którymi Księżak miał te sparingi rozgrywać, okazało się, że żaden z nich się nie odbył.

W rozliczeniu wykazano 85 poleceń wyjazdów służbowych zatytułowanych "przejazdy zawodników na mecze ligowe, turnieje i treningi", rozliczając je jako delegacje. Często pojawiały się podobne kwoty, a ich powtarzalność może wynikać z tego, że dotyczą koszykarzy, którzy dojeżdżali do Łowicza. Natomiast w materiale pada pytanie, czy faktycznie te pieniądze otrzymali. Co więcej, klub w rozliczeniu wykazał wszystkie spotkania, przedstawiając płatne gotówką kwoty za tak zwane ekwiwalenty i ryczałty sędziowskie. Na to brakuje rachunków, a podpisy na rozliczeniach meczów, które się nie odbyły, mają różnić się od tych, które faktycznie rozegrano.

Dotacja na koszykarski klub była w wysokości wspomnianych 330 tysięcy złotych. W sierpniu 2020 roku do miejskiej kasy zwrócono zaledwie 5 tysięcy złotych tytułem niewykorzystanej dotacji. "To zwróciło uwagę" - argumentują. Kontrolę przeprowadził Wydział Kultury, Sportu i Turystyki, a według pracownika, który tę inspekcję przeprowadzał, zaniedbań jest znacznie więcej.

Co dalej z Księżakiem?

- Niniejszy protokół jest wersją wstępną protokołu, do którego zarząd KS Księżak ma prawo się odnieść. Jako pierwsi wystąpiliśmy do ligi z prośbą o przełożenie meczów, bo nie mogliśmy korzystać z obiektów sportowych. Później rozgrywki zostały zawieszone, a ostatecznie sezon zakończono - przypomina klub. - Zarzuty są wyssane z palca, wszystko jest zgodne, a wcześniejsze kontrole nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Nie mają umocowania prawnego. To działanie na szkodę stowarzyszenia, podważanie wiarygodności. Na razie wszystko jest domysłem. Nie można kogoś oskarżyć, bo ktoś coś napisał i mógł zrobić błąd.

Sprawa cały czas jest w toku. "Może to oznaczać koniec klubu. Ujawniony przez kontrolę proceder może, a właściwie musi zakończyć się dla klubu katastrofą finansową, prawną i wizerunkową" - podsumował dziennikarz w artykule, który został zamieszczony również na portalu Łowiczanin.embuk.eu (cały materiał tutaj).

Zobacz także: Koszykówka. Dominika Kuchta: Psycholog sportu? To nie doraźna pomoc w problemie [WYWIAD]
Suzuki I liga. Transferowa cisza na zapleczu ekstraklasy. Czyli o kulisach transferów i potrzebie obcokrajowca

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (4)
  • Gabriel G Zgłoś komentarz
    Nie jest to żaden dwumian Newtona - jak mawiał niezastąpiony Korowiow - tylko zwykły efekt płacenia pod tzw. stołem. Zawodnicy oficjalnie dostawali kwote X ale za taka by nie grali więc
    Czytaj całość
    dawano im do reki pieniądze dodatkowe, które trzeba było rozpisac żeby suma z dotacji sie zgadzała. Pod stołem jest taniej bo kwot tych nie obciazaja podatki i inne fiskusowe obciązenia. Proceder może i nie prawny, może i nie elegancki ale częstokroć wymuszony sytuacją materialna polskiego sportu. Zawsze pozostanie to dylematem trudnym do jednoznacznej oceny. Natomiast zakładanie,że pieniądze ginęły czyli, że może ktoś je ukradł to rozumowanie mocno na wyrost i p. Pamelę mocno w tym względzie poniosło. No ale taki tytuł brzmi bardziej sensacyjnie i kazdy przeciętny czy mierny dziennikarz chętnie sie tym podeprze.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×