Enigmatyczne losy gwiazdora. "Nie wiemy, co ten chłopak chce"

Zdjęcie okładkowe artykułu: WP SportoweFakty / Tomasz Fijałkowski / Na zdjęciu: A.J. English
WP SportoweFakty / Tomasz Fijałkowski / Na zdjęciu: A.J. English
zdjęcie autora artykułu

Klub podpisał z nim aneks do umowy, dał mu podwyżkę, zrobił wiele, by gwiazdor pomógł drużynie utrzymać się w ekstraklasie. Tymczasem - w pierwszym meczu po powrocie do Polski - Amerykanina nie było nawet w składzie. Dlaczego?

To miał być wielki powrót A.J. Englisha do składu HydroTrucka, zespołu, który walczy o utrzymanie w Energa Basket Lidze. 29-latek miał ponownie założyć koszulkę radomskiego klubu w meczu z Legią Warszawa.

Tego jednak nie zrobił, a w składzie znów pojawił się Ahmed Hill, czyli koszykarz, który kilka miesięcy wcześniej został zakontraktowany... w jego miejsce. Teraz obaj mieli zamienić się miejscami. Nie zrobili tego, co więcej: nie wiadomo, czy w ogóle to zrobią.

- Zobaczymy - mówi tajemniczo Mihailo Uvalin po meczu w Warszawie, w którym jego zespół nie pokazał się z najlepszej strony. Radomianie byli wyraźnie słabsi od Legii, przegrywając 60:73.

ZOBACZ WIDEO: Była partnerka Milika przeszła metamorfozę. Trudno oderwać wzrok!

Serb tłumaczył porażkę długą przerwą w graniu spowodowaną koronawirusem. Też zapewne po cichu liczył na to, że będzie mógł skorzystać z usług Englisha, zawodnika, który dysponuje dużymi umiejętnościami koszykarskimi. Sęk w tym, że ten znacznie więcej myśli o sobie, a nie o drużynie. "Jego ego jest olbrzymie" - takie zdanie usłyszeliśmy o Amerykaninie. A tego nie toleruje Uvalin, który nie patrzy na jednostki, a na drużynę. Ta jest najważniejsza.

Już przed meczem z Legią dochodziły do nas sygnały, że Englisha nie będzie w składzie. A wielu zacierało ręce na pojedynek z Robertem Johnsonem, nową gwiazdą warszawskiego zespołu. To się potwierdziło, a Amerykanin finalnie nawet nie pojechał z drużyną do stolicy. Został w Radomiu, teraz słyszymy, że od kilku dni nie trenuje już z zespołem, nie podporządkował się do zasad panujących u serbskiego szkoleniowca.

English wróci do gry?
English wróci do gry?

- Zdecydowaliśmy się na taką rotację w tym meczu. Bo my budujemy drużynę w oparciu o pięciu najlepszych zawodników zagranicznych w danym momencie. AJ nie znalazł się w tym gronie - komentuje Uvalin.

Czy English wróci do składu? Z różnych źródeł słyszymy, że szanse są na to niewielkie, niektórzy oceniają je tylko na 20 procent. Sprawa jest prosta - English założy ponownie koszulkę HydroTrucka, jeśli zmieni podejście: zacznie myśleć o drużynie i dostosuje się do zasad, które wprowadził Uvalin. Serb jest znany z tego, że prowadzi zespół twardą ręką.

- On nie jest jeszcze gotowy mentalnie do grania. Kwestia mentalna jest kluczowa. Nie wiemy jeszcze, co ten chłopak chce. Czy chce zostać i grać czy jednak chce wyjechać. Nie ukrywam, że dziwna jest sytuacja z tym chłopakiem. Piłeczka leży po jego stronie. Teraz jest w Radomiu - podkreśla serbski szkoleniowiec.

Tajemnicze losy

Pobyt Englisha w HydroTrucku jest jak enigma - trudno to wszystko zrozumieć i wyjaśnić. Wydawało się, że teraz wszystko ułoży się po myśli obu stron, a zwłaszcza klubu, który zrobił wiele, by przekonać go do ponownego przyjazdu do Polski. Zagrano va-banque: nowy aneks do umowy, większa pensja i korzystne wyjście z kontraktu po wygraniu określonej liczby meczów (wolny gracz bez kwoty buy-outu).

- Gramy va-banque w walce o utrzymanie w PLK. Nie potrafimy zamykać meczów, dlatego potrzebujemy kogoś, kto nam pomoże to zrobić. Uważam, że z AJ-em w składzie nasze szanse znacząco wzrastają - mówił nam prezes Piotr Kardaś, który mocno zaangażował się w sprawę Englisha. Zrobił wiele, by koszykarz znów pojawił się w Polsce. Teraz - gdy z nim krótko rozmawiamy - jest zawiedziony postawą Amerykanina.

Przypomnijmy, że English rozpoczął sezon w zespole HydroTrucka. Koszykarz rozegrał osiem meczów, w których średnio notował 19,8 punktu, będąc w pewnym momencie najlepszym strzelcem całych rozgrywek. Jednak jego sytuacja w klubie z różnych względów nie przebiegała po myśli obu stron, dlatego zarząd HydroTrucka, na czele z prezesem Kardasiem, zdecydował się na początku listopada wysłać zawodnika na bezpłatny urlop do Stanów Zjednoczonych, by ten uporządkował swoje sprawy. Po ponad dwóch miesiącach - już z innym podejściem (tak zapewniały strony) - wrócił do Radomia, ale znów nie gra. Czy to zrobi? Są na to małe szanse.

CZYTAJ TAKŻE: Gigant kusił gwiazdę polskiej ligi. Jonah Mathews: trener mówił: "tylko mln dolarów" Kolejny Amerykanin w polskiej kadrze! To duże nazwisko w Europie To on uciszył kibiców mistrza! Sąsiad Mike'a Taylora robi furorę w polskiej lidze Łukasz Wiśniewski: Czarni mogą wyprzeć Zastal. Mówi, co mu nie pasuje w Stali

Źródło artykułu: