WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Marcin Lewandowski podtrzymuje opinię o dopingowiczach. "Tacy oszuści są dla mnie nikim"

Marcin Lewandowski po przyłapaniu Kipyegona Betta na dopingu nazwał go "frajerem". Polski biegacz kontynuuje wątek i ujawnia, że to zaledwie jeden z wielu przypadków. - Widzę, jak łapią menedżerów czy trenerów z torbami, w których jest EPO - mówi.
Robert Czykiel
Robert Czykiel
East News / Aleksandra Szmigiel/REPORTER / Na zdjęciu: Marcin Lewandowski i Asbel Kiprop podczas MŚ 2017 w Londynie

Kilka dni temu środowiskiem lekkoatletycznym wstrząsnęła kolejna afera dopingowa. Okazało się, że w ubiegłorocznych mistrzostwach świata Kipyegon Bett startował na dopingu. Brązowego medalistę przyłapano na stosowaniu EPO, co oburzyło jego rywala Marcina Lewandowskiego. "Oficjalnie frajer dostał dyskwalifikację na 4 lata" - pisał Polak na Facebooku.

Nasz rodak w rozmowie z "Faktem" podtrzymuje ostre słowa. 31-latek zapewnia, że jego wpis nie powstał pod wpływem emocji. - To nie był impulsywny wpis. Tak chciałem napisać, bo takich ludzi w ogóle nie szanuję. Niech o tym wiedzą moi rywale, ale też kibice, że tacy oszuści są dla mnie nikim - mówi były mistrz Europy w biegu na 800 metrów.

Lewandowski jest zwolennikiem bardzo restrykcyjnych przepisów antydopingowych. Polak jest nie tylko za dożywotnią dyskwalifikacją, ale także karaniem koksiarzy więzieniem. Następnie dodaje, że Bett to zaledwie jeden z wielu takich przypadków.

- Wielu ludzi się koksuje. Nie mogę podać nazwisk, dopóki się ich nie złapie. Jestem pewien paru nazwisk. Biegam z nimi i wiem, że nie są czyści. Widzę, jak łapią menedżerów czy trenerów z torbami, w których jest EPO, a oni mówią, że to nie dla zawodników, lecz w celach prywatnych i sprawa jest umarzana. To przykre. Powinny być bardziej zaostrzone zasady dyskwalifikacji. Nie tylko dla zawodników, ale i dla działaczy - przyznaje.

Polski biegacz sam ucierpiał z powodu Kenijczyka, bo w 2017 roku był pierwszym, który nie awansował do finału MŚ. 31-latek sam mówi, że wtedy był w świetnej formie i mógł powalczyć o medal.

ZOBACZ WIDEO Justyna Święty-Ersetic o wymarzonym 2018 roku. Zdradziła też kulisy wyjątkowej sesji zdjęciowej


Trenujesz bieganie? Sprawdź z jakich aplikacji do uprawiania sportu warto skorzystać, znajdziesz je TUTAJ.

Czy jesteś za dożywotnimi karami dla dopingowiczów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
Fakt

Komentarze (0):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×