Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Dariusz Tuzimek: Debiut Lewandowskiego w La Liga więcej mówi o nas niż o samym Robercie

Przeczytałem tytuł "Lewandowski twarzą blamażu" i pomyślałem sobie, że - jak to mówi młodzież - ktoś się z koniem na łby zamienił.

Dariusz Tuzimek
Dariusz Tuzimek
Robert Lewandowski Getty Images / Na zdjęciu: Robert Lewandowski
Prawdą jest, że debiut "Lewego" w La Liga był taki sobie, ale na pewno nie był blamażem. Ani Lewandowskiego, ani Barcelony.

Mam świadomość, że żyjemy w czasach kultury instant, czyli klient wszystko musi mieć natychmiast. Jeśli nie ma to jest to dramat, kompromitacja, blamaż. I niczego tu nie wyjaśnisz, bo już się z tego kręci wielką awanturę. Media umiejętnie podnoszą temperaturkę w każdej dyskusji, w której widzą potencjał klikalności i tak się to wszystko kręci. A jednak określenie sobotniego występu Barcelony blamażem, świadczy tylko o tym, że autor nie zna znaczenia tego słowa.

Debiut Lewandowskiego w La Liga więcej mówi o nas Polakach, o naszych oczekiwaniach, niż o samym Robercie, jako nowym piłkarzu FCB. Mówi nam o tym, że po raz kolejny mierzymy się z własnymi demonami, z kompleksem niższości, z wielką potrzebą docenienia przez cały świat. Przerabialiśmy już to nie raz w ostatnich dekadach, przy małoszomanii, citkomanii czy kubicomanii. A nawet przy tym powszechnym poczuciu dumy, jaka nas rozpierała z faktu, że papież jest Polakiem.

Dziś to Lewandowski musi się mierzyć z tym narodowym mitem, z tą nieutuloną tęsknotą. To on ma dźwignąć na własnych barkach ciężar polskich oczekiwań. Świat ma podziwiać Roberta, czyli - w domyśle - nas wszystkich mieszkających tu, w kraju nad Wisłą.

ZOBACZ WIDEO: Kibice po pierwszym meczu Barcelony w nowym sezonie. Tak oceniają Lewandowskiego

W sobotni wieczór na trybunach Camp Nou było mnóstwo kibiców z Polski, widać było wiele biało-czerwonych flag. A i w kraju oczekiwania, że "Barca" wygra przynajmniej 5:0, a "Lewy" strzeli kilka bramek, nie były rzadkością.

Barcelona nie wygrała, Robert gola nie strzelił, ale też nie stało się nic, co pozwalałoby na jakąkolwiek panikę, albo przedwczesną ocenę, że Robert do swojej nowej drużyny nie pasuje. Że to nie gra i nie będzie grało.

Otóż będzie, spokojnie. Będzie. To było widać nawet w tym sobotnim, bezbramkowym meczu z Rayo Vallecano. Barcelona biła głową w mur. Wystarczył wysoki pressing piłkarzy gości i już nie udawało się tak sprawnie budować akcji, jak w przedsezonowym meczu o Puchar Gampera z Pumas Unam. Meksykanie zostali zmiażdżeni 6:0 i to niesamowicie - ale i niepotrzebnie - rozbudziło oczekiwania. A rzeczywistość w La Liga jest taka, że nawet słabszy rywal jest w stanie odebrać punkty faworytom. To nie jest Bundesliga, w której Bayern rywalami zazwyczaj zamiata podłogę. W Hiszpanii Lewandowski ma wyżej zawieszoną poprzeczkę. Będzie mu trudniej, będzie potrzebował czasu, żeby nauczyć się tej ligi i lepiej poznać partnerów z drużyny. Ale bądźmy spokojni.

Kilka dni temu zapytano Lewandowskiego czy zadowoliłoby go 22 bramki strzelone w sezonie. - Oj, jednak nie - odpowiedział z uśmiechem Robert, potwierdzając, że nawet on sam ma dużo większe oczekiwania.

Po sobotnim meczu z Rayo widać wyraźnie, że naprawianie drużyny, przywracanie blasku Barcelonie, chwilę jeszcze potrwa. To jest proces, tu nic nie stanie się natychmiast.

Rozumiem dyskomfort polskiego kibica, gdy widzi, że bohaterem Barcelony zostaje bramkarz Ter Stegen, choć przecież zamierzaliśmy odnaleźć herosa tego wieczoru po przeciwnej stronie boiska, w tym drugim polu karnym. Rozumiem pewne rozczarowanie Polaków, którzy chcieliby, żeby bajka o Lewandowskim - najlepszym piłkarzu świata trwała nadal. Spokojnie, czas na fiestę i "goleadę" jeszcze przyjdzie.

Bo Robert jest nadal świetnym napastnikiem, a po jego staraniach na boisku widać jak bardzo mu zależy na sukcesach Barcelony. Jeszcze koledzy nie mogą go znaleźć w odpowiednim momencie w polu karnym, jeszcze on sam chowa się gdzieś między stoperami rywala, ale widać, że Robert pracuje, że szuka sobie miejsca, wychodzi do podań, nawet tych zbyt mocnych czy piłek zagranych zbyt wysoko. A w 70. minucie meczu z Rayo entuzjazm kibiców na Camp Nou, wzbudził nie strzał "Lewego" na bramkę, ale jego udany odbiór piłki wślizgiem. Nie zapamiętałem takich wślizgów Roberta w Bayernie... Zapamiętałem za to, że w Monachium wykonywał wszystkie rzuty karne i niemal wszystkie wolne. W sobotę Barcelona miała dwa rzuty wolne. Jednego wykonał Raphinha, drugiego Ansu Fati, choć Lewandowski przez moment też stał przy piłce i wyglądał na kogoś, kto ma ochotę uderzyć na bramkę. A jednak oddał piłkę 19-letniemu dzieciuchowi (który zresztą strzelił bardzo niecelnie). W Bayernie taka sytuacja nie mogłaby mieć miejsca. Tam był Robert ponad drużyną. W Barcelonie on sam pokazuje, jak bardzo stawia na team spirit. To dowód na to jak bardzo mu zależy. A zależy mu bardziej niż kiedykolwiek w ostatnich sezonach.

Xavi jest trenerem jeszcze mało doświadczonym i też potrzebuje czasu. Dopiero musi wymyślić tę swoją Barcelonę, bo po drużynie nie widać jeszcze konkretnego pomysłu na grę. Wiadomo, że nie będzie to tiki-taka, tylko futbol bardziej bezpośredni. Ofensywny, porywający i przede wszystkim skuteczny, bo tego w pierwszym meczu nowego sezonu najbardziej zabrakło.

Co by się jednak nie stało, jakkolwiek by się nie potoczyła kariera Roberta w Barcelonie, to ja osobiście cieszę się, że on tam trafił. Dziś pół Polski drze szaty, że debiut "Lewego" nie spełnił oczekiwań. Są spory, toczą się dyskusje, jest lekka histeria. Takie emocje wywołuje legendarna "Barca"!

A teraz wyobraźcie sobie, że do transferu w ogóle nie doszło i że Lewandowski jednak został w Bundeslidze. I wczoraj wieczorem dostalibyśmy informację, że Bayern właśnie wygrał 3:0 z np. Mainz, a "Lewy" strzelił gola. Albo nawet dwa.

Kogo by to w ogóle obchodziło? Polacy nie poświęciliby temu tematowi nawet tyle uwagi, co problemowi jaką kiełbasę kupić na niedzielnego grilla.

Dariusz Tuzimek, dziennikarz WP SportoweFakty

Jeżeli chcesz być na bieżąco ze sportem, zapisz się na codzienną porcję najważniejszych newsów. Skorzystaj z naszego chatbota, klikając TUTAJ.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (38)
  • yendrek Zgłoś komentarz
    a ty pismaku z kim na łby się zamieniłeś ? /nie z osłem?/ , o czym jest ten artykuł?
    • Arek Zgłoś komentarz
      Jeszcze zanim RL9 przeszedł do Barcy to byłem pewien że wielkiej kariery i goli tam nie nastrzela, to liga nie dla niego. Sezon skończy na 10-15 bramkach ligowych
      • Arek Zgłoś komentarz
        Jeszcze zanim RL9 przeszedł oficjalnie to Barcy to byłem pewien że wielkiej kariery tam nie zrobi i goli też nie nastrzela. To liga i klub nie dla niego. Myślę że sezon skończy na 10-15
        Czytaj całość
        bramkach ligowych. Obym nie miał racji
        • mDorka Zgłoś komentarz
          Brawo Robert! Jesteś Wielki!
          • keebeec Zgłoś komentarz
            Dobry tekst na ochłodzenie.
            • KroTosS Zgłoś komentarz
              no pięknie napisane, doceniam i dziękuję Panie Dariuszu. A poza tym trudno się nie zgodzić.
              • Haima Gratta Zgłoś komentarz
                Lewy dostawał mało podań, ale jak patrzyłam, to widziałam, że Lewy przeważnie był źle ustawiony, więc jak mu mieli podawać? Na aferę mieli grać? Dobrze go kryli, a on nie potrafił
                Czytaj całość
                się uwolnić na polu karnym.
                • Bartek Gra Zgłoś komentarz
                  Dziękuję za artykuł, bardzo ciekawa perspektywa. Mam podobne zdanie w tym temacie... To dopiero początek... Sam transfer też trwał i budził wiele emocji... Potem przygotowania...
                  Czytaj całość
                  Prezentacje... Miesiąc czasu... Poświęcony na to wszystko... Plus treningi, dużo zmian, bardzo dużo, w dość krótkim czasie. Dobrze że La Liga już wystartowała to wejdzie rytm meczowy i dopiero po kilku meczach będzie widać szerszy obraz...
                  • yendrek Zgłoś komentarz
                    po meczu podszedł do niego nawet jeden kibic.......
                    • Jan Wasilewski Zgłoś komentarz
                      Robert Lewandowski zagral calkiem przyzwoity mecz, natomiast jego koledzy raczej nie poza bramkarzem i Frenkie de Jong. Ale nie mieli tez szczecia ani z pilka ani z decyzjami sedziego ktore
                      Czytaj całość
                      raczej bardzo faworyzowal przeciwnika nie powinno tak byc ale tak bylo. wiec ci ktorzy raz za razem pisza negatywnie o Robercie Lewandowskim to albo nie ogladali meczu a tylko przeczytali o wyniku albo nie potrafia zaistniec w inny sposob!
                      • Rogu Zgłoś komentarz
                        O Fatim pan dziennikarzyna pisze „dzieciuch” i gnie się w ukłonach przed magistrem, który tak się niby starał :) czyżby nie widział długich momentów przestoju. Dreptania w miejscu
                        Czytaj całość
                        jakby liczył, że znów cała drużyna będzie grać na jednego siwego zawodnika. Niestety piłka kombinacyjna nie jest dla dobijaków i to że ktoś ma polskie obywatelstwo niczego tu nie zmieni
                        • zgryźliwy Zgłoś komentarz
                          Niezła laurka. Ale fakt - bez paniki. Będzie karny, będzie bramka Lewego
                          • Temok Zgłoś komentarz
                            Mam już swoje lata,swoje już widziałem.Od dziecka czytałem Tempo,Sport,Przegląd Sportowy itd.Takiego szamba jak w ostatnich tygodniach jeszcze nie było.Jest mi Lewandowskiego po ludzku
                            Czytaj całość
                            żal.Nie dawałem wiary ale przekonałem się że SF to dno i pół metra mułu.Nie wiem czego Pan szuka w tym towarzystwie.Cenię Pana od lat i zachodzę w głowę.Rozpacz...
                            Zobacz więcej komentarzy (8)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×