[tag=8395]
Unai Emery[/tag] to pracoholik. Wybitny taktyk. Człowiek, który długimi godzinami analizuje grę przeciwnika, by następnie ze szczegółami przekazywać obszerną wiedzę swoim piłkarzom. Trener potrafiący osiągać wyniki ponad stan, którego wyczyny na europejskim podwórku z Sevillą i Villarrealem już na zawsze zapiszą się złotymi zgłoskami w historii hiszpańskiego futbolu.
- Przed meczami puszczał nam tyle filmów, że zawsze kończył mi się popcorn. Ma obsesję na punkcie piłki nożnej. To jak choroba. Pracowałem z nim trzy lata, czwartego roku bym nie wytrzymał - wspomina Joaquin. Hiszpański pomocnik pracował z trenerem z kraju Basków, gdy ten największe sukcesy miał jeszcze przed sobą.
Jego metody doskonale sprawdziły się na Villa Park. Emery przejął Aston Villę w listopadzie ubiegłego roku jako drużynę, która pod wodzą Stevena Gerrarda w jedenastu potyczkach kampanii 2022/2023 poniosła aż sześć porażek i zajmowała 16. pozycję w stawce. Bask błyskawicznie odmienił oblicze drużyny.
ZOBACZ WIDEO: Zdecydowany komentarz po wyborze Probierza. "Jeden z najlepszych polskich trenerów"
- Oczywiście, każdy menadżer ma własny styl. Unai przekazuje nam szczegółowe informacje. Jest duża różnica. To przypomina klasę, w której się uczysz i wszyscy chcą się uczyć. Myślę, że po krótkim czasie, który tu spędził, nawet doświadczeni gracze powiedzą, że czegoś się od niego nauczyli - stwierdził na łamach "BBC" występujący w barwach The Villans reprezentant Polski, Matty Cash.
Ostatecznie dowodzona przez Emery'ego drużyna z Birmingham ukończyła miniony sezon na wysokim 7. miejscu, a poprzez udaną grę w eliminacjach zapewniła sobie udział w fazie grupowej europejskich rozgrywek po raz pierwszy od 2008 roku.
Emery zapewne jednak nie zamierza na tym poprzestać, a potencjalny sukces w pucharach pozycjonuje w swojej głowie bardzo wysoko. Trofea zdobywane na arenie międzynarodowej są bowiem dla niego szczególnie istotne.
Podczas swojej pracy w Sevilli (2013-2016), zbudował fantastyczną drużynę, która pod jego wodzą trzy razy z rzędu triumfowała w Lidze Europy. W finałach pokonywała kolejno Benfikę, Dnipro, a następnie Liverpool. I choć wciąż mówimy o europejskich rozgrywkach drugiej kategorii, to powtarzalność sukcesów Emery’ego trzeba traktować z wielkim uznaniem. Zwłaszcza że Sevilla ma nieco bardziej ograniczone możliwości od największych klubów na Starym Kontynencie.
Na tym jednak nie skończyły się europejskie wyczyny szkoleniowca z kraju Basków. Gdy w 2020 roku obejmował Villarreal, zaznaczył, że "marzy o wygraniu trofeum" ze swoją nową drużyną. Zapowiedzi stały się faktem, bowiem Emery doprowadził Żółtą Łódź Podwodną do zwycięstwa w Lidze Europy. Był to dla niego już czwarty triumf w tych rozgrywkach.
Nieprzypadkowo więc szkoleniowiec przez wielu nazywany jest "królem Ligi Europy". W kolejnym roku pracy z Villarrealem udowodnił, że choć nie zawsze mu się to udawało, stać go także na osiąganie znakomitych rezultatów w najbardziej prestiżowych rozgrywkach Starego Kontynentu.
Villarreal awansował bowiem do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, by następnie wyrzucić z niej Juventus (1:1 i 3:0), a także Bayern Monachium (1:1 i 1:0). Żółta Łódź Podwodna zatrzymała się dopiero w półfinale, przegrywając dwumecz z Liverpoolem (2:3 i 0:1).
Warto jednak pamiętać, że jak każdy trener, Emery miał również gorsze chwile. Cieniem na jego karierę rzucają się nieudane przygody w teoretycznie największych klubach, które miał okazję prowadzić.
W Paris Saint-Germain nie spełnił zawsze wysokich oczekiwań dotyczących sukcesów w Lidze Mistrzów. Z pewnością na zawsze zapamięta dwumecz z FC Barceloną z 2017 roku, gdy mimo efektownego zwycięstwa paryżan w pierwszym spotkaniu (4:0), w rewanżu Hiszpanie zdołali odrobić straty z nawiązką, zwyciężyli 6:1 i rzutem na taśmę awansowali do ćwierćfinału LM.
Z kolei Arsenal FC pod wodzą Emery’ego zdołał co prawda dotrzeć finału - a jakże - Ligi Europy, ale w decydującym meczu uległ Chelsea FC 1:4. Drużyna Kanonierów nie rozwijała się tak, jak oczekiwaliby tego kibicie i włodarze, a przygodę na Emirates Stadium baskijski trener musiał uznać za nieudaną.
W związku z tym nietrudno dojść do konkluzji, że Emery potrafi wycisnąć absolutne maksimum z klubów o nieco mniejszym potencjale, ale niekoniecznie sprawdza się w pracy w wielkich drużynach, gdzie oczekiwania osiągają ogromny pułap. Nie zmienia to jednak faktu, że mówimy o fachowcu z najwyższej światowej półki.
Warto przypomnieć, że Unai Emery wywarł duży wpływ na karierę Grzegorza Krychowiaka. W Sevilli zdołał uczynić go jednym z najlepszych defensywnych pomocników w lidze hiszpańskiej. Później prowadził go także w Paris Saint Germain, ale ich współpraca nie wyglądała już tak dobrze. Po odejściu ze stolicy Francji, polski pomocnik nie ukrywał, że jego zdaniem został potraktowany niesprawiedliwie.
- Rozmawiałem z trenerem o swojej sytuacji, ale za każdym razem czułem się oszukiwany. Czy zdawałem sobie sprawę, że nie mówił mi prawdy? Oczywiście! Dziwi mnie to tym bardziej że z Emerym znałem się od dwóch lat. Chciał on, abym przeszedł do PSG, a następnie nie dawał mi szans na grę - przyznał Krychowiak w rozmowie z "The Telegraph".
Gdy jednak Emery triumfował w europejskich rozgrywkach z Villarrealem, reprezentant Polski pogratulował mu kolejnego sukcesu: - Cieszę się bardzo. Gratuluję mu, bo to jest niezwykłe osiągnięcie. To coś niewiarygodnego, co on robi w Lidze Europy. Niedługo będzie trzeba zmienić nazwę na Emery Liga Europy - podkreślał pozostający pod wrażeniem wyczynów byłego trenera Krychowiak.
Biorąc pod uwagę ambicje i europejskie cele Emery'ego, nie byłoby wielkim zaskoczeniem, gdyby na koniec bieżącego sezonu 51-letni szkoleniowiec ponownie zbierał płynące zewsząd gratulacje.
Droga do kolejnego potencjalnego sukcesy wiedzie przez stolicę Polski.
Mecz Legii Warszawa z Aston Villą odbędzie się w czwartek o godzinie 18.45. Transmisja w TVP Sport i na platformie Viaplay. Relacja tekstowa na WP SportoweFakty.
Zobacz też:
Wysoki próg przed Legią Warszawa w Lidze Konferencji Europy
Matty Cash ocenił zmiany w kadrze Polski