"Głupek, który nie może zarabiać najwięcej". Tak Robert Lewandowski podbił Niemcy

Zdjęcie okładkowe artykułu: Getty Images / Robert Lewandowski ma świetne wspomnienia z Niemiec
Getty Images / Robert Lewandowski ma świetne wspomnienia z Niemiec
zdjęcie autora artykułu

Gdy przed meczem Polska - Austria Robert Lewandowski będzie wchodził na murawę Stadionu Olimpijskiego, gospodarze powinni rozwinąć przed nim czerwony dywan. Żaden uczestnik Euro 2024 nie osiągnął w Niemczech tyle, co Polak.

308 - tyle goli Robert Lewandowski strzelił na stadionach, na których rozgrywane jest Euro 2024. Pod tym względem żaden inny uczestnik mistrzostw Europy nie ma z nim żadnych szans. Na samym Stadionie Olimpijskim w Berlinie, który będzie areną meczu Polska - Austria, zdobył 16 bramek, w tym osiem w finałach Pucharu Niemiec.

Właśnie na najważniejszym obiekcie Euro 2024 gwiazda Roberta Lewandowskiego rozbłysła po raz pierwszy. 12 maja 2012 roku Borussia Dortmund rozbiła w finale DFB Pokal Bayern Monachium 5:2 i skompletowała dublet. Ekipa Juergena Kloppa przejechała się po Bayernie jak walec, za którego, kierownicą siedział właśnie "Lewy", który zapakował hat-trick.

To wtedy Uli Hoeness i Karl-Heinz Rummenigge "zachorowali" na Lewandowskiego i zapragnęli go mieć u siebie w Bayernie. A całe Niemcy w końcu uwierzyły, że tego młodego napastnika z Polski jednak stać na wielkie rzeczy. Początki nie wskazywały na to, że dekadę później opuści Niemcy jako najbardziej utytułowany obcokrajowiec w historii Bundesligi.

ZOBACZ WIDEO: "Prosto z Euro". Burza w godzinie rozpoczęcia meczu Polaków. Co z murawą?

Nazywali go głupkiem

"Najpierw cię ignorują. Potem się z ciebie śmieją. Później z tobą walczą. Później wygrywasz" - Mahatma Gandhi oczywiście nie powiedział tego o "Lewym", ale ten cytat dobrze opisuje drogę, jaką kapitan reprezentacji Polski przeszedł w Niemczech. To był szlak, którym wspiął się na sam szczyt futbolu.

Jego transfer do Borussii latem 2010 roku przeszedł bez wielkiego echa. 4,75 mln euro wydane przez BVB na świeżo upieczonego króla strzelców Ekstraklasy nie robiły na nikim wrażenia. Tamtego lata było 13 droższych od niego piłkarzy.

W pierwszych miesiącach po transferze Niemcy bezlitośnie z niego drwili. 22-latek, który dopiero co przyjechał z innego kraju, był bohaterem skeczów. Śmiano się z jego nieskuteczności, sugerując, że... nie trafiłby nawet do miski klozetowej.

Pogarda, z jaką się spotkał, nie złamała go, choć granice przyzwoitości przekraczały też mainstreamowe media. Po jednym z meczów, w którym zmarnował kilka okazji, "Bild" się zagalopował i nazwał go "Lewandoofskim" (niem. "doof" to "głupek").

Dopiero po kilku latach, gdy Bundesliga była już królestwem Polaka, Raimund Hinko odważył się na publiczne przeprosiny. Lepiej późno niż wcale. Wtedy jednak "Lewy" działał już w trybie "bez litości, bez przebaczenia" - burzył pomniki niemieckiej piłki i stawiał swoje.

Polak (nie) może zarabiać najwięcej Nim jednak wdrapał się na szczyt i dał fussballowi więcej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać, spotykały go kolejne przykrości. I to od najbliższych. Już jako jeden z liderów BVB i wschodząca gwiazda Bundesligi usłyszał od Hansa-Joachima Watzkego, że "Polak nie może zarabiać najwięcej w klubie". Więcej TUTAJ.

Nie mógł w Dortmundzie, ale mógł gdzie indziej. Trzy lata później, już w Monachium, podpisał kontrakt, dzięki któremu został najlepiej opłacanym piłkarzem... w historii Bundesligi. Miało to swoją wymowę, bo obcokrajowiec stał się krezusem w lidze ówczesnych mistrzów świata.

W szatni Bayernu było wtedy pięciu złotych medalistów z Brazylii, ale to Polak podpisał rekordowy kontrakt. I na szczycie listy płac utrzymał się do ostatniego dnia w Bayernie. Inwestycja w Lewandowskiego była jednak dla Bayernu oplacalna, bo bez niego Uli Hoeness i Karl-Heinz Rummenigge nie mieliby co wstawiać do gabloty.

Awans społeczny

Jego bramki dały klubowi łącznie 19 trofeów. Że bez "Lewego" Bayern i tak zdominowałby Bundesligę? Być może. Ale nigdy wcześniej nie zdobył mistrzostwa osiem razy z rzędu. Że bez niego też wygrywałby Ligę Mistrzów? Zdarzało się. Ale to Lewandowski w drodze do finału na Estadio da Luz zdobył 15 bramek w 9 meczach - nigdy wcześniej żaden piłkarz Bayernu nie był tak skuteczny w Champions League.

W Niemczech "Lewy" wspiął się po piłkarskiej drabinie społecznej tak wysoko, że osiągnął status najlepszego zawodnika świata (2020, 2021). Dał tym samym gigantyczny prestiż Bayernowi, bo po czterech długich dekadach przerwy najlepszy piłkarz świata znów grał w Monachium. Zyskały też całe Niemcy, które na grającego w ich lidze piłkarza roku czekały blisko ćwierć wieku - odkąd w 1996 roku Złota Piłka "France Football" trafiła w ręce Matthias Sammer.

Zburzony pomnik

Gdy w 2022 roku zdecydował się na opuszczenie Bayernu i transfer do Barcelony, opuścił Niemcy jako najskuteczniejszy obcokrajowiec w historii Bundesligi i i najbardziej utytułowany cudzoziemiec w dziejach niemieckiej piłki.

Strzelił w niemieckiej ekstraklasie łącznie 312 goli, a z Borussią i Bayernem zdobył łącznie 23 trofea. Samą Bundesligę wygrał 10 razy - tylko Manuel Neuer i Thomas Mueller wznosili paterę częściej. Żaden z nich jednak nie zdobył jako gracz niemieckich klubów tylu indywidualnych nagród.

A mówimy o dwukrotnym Piłkarzu Roku FIFA (2020, 2021), siedmiokrotnym królem strzelców Bundesligi, który po koronę sięgał cztery razy z rzędu - nikt nie zdominował Bundesligę tak jak on. Choć nie gra w Niemczech już dwa lata, pozostaje najskuteczniejszym piłkarzem niemieckich klubów w Lidze Mistrzów (94) i europejskich pucharach w ogóle (95).

Robert Lewandowski po pobiciu rekordu Gerda Muellera
Robert Lewandowski po pobiciu rekordu Gerda Muellera

Dla Der Klassikera, czyli najbardziej prestiżowej rywalizacji we współczesnym fussballu, stał się tym, kim dla El Clasico był Lionel Messi. W meczach Borussii i Bayernu strzelił 32 gole. Poprzedniego rekordzistę, czyli Gerda Muellera (15), zdublował.

Tego Gerda Muellera, którego "niepobijalny" rekord pod względem bramek w sezonie (40) Lewandowski pobił (41). Przez 49 lat setki piłkarzy nie miały nawet prawa o tym marzyć, a "Lewemu" się udało. I to w sposób spektakularny - ostatnim kopnięciem w ostatniej akcji sezonu. To miał być najtrwalszy pomnik w Bundeslidze, który Polak skruszył. Więcej TUTAJ.

"Powrót Króla", na który czekała nie tylko cała Polska, ale też piłkarskie Niemcy, już w piątek. Mecz Polska - Austria o godz. 18. Transmisja w TVP 1, dostępnym także na platformie Pilot WP. Relacja tekstowa NA ŻYWO na WP SportoweFakty.

Robert Lewandowski na stadionach Euro 2024:

StadionGole
Munich Football Arena189
BVB Stadion Dortmund66
Stadion Olimpijski (Berlin)16
Arena AufSchalke (Gelsenkirchen)10
Cologne Stadium7
Frankfurt Arena6
Stuttgart Arena5
Volksparkstadion (Hamburg)5
Leipzig Stadium4
Duesseldorf Arena0

Maciej Kmita, dziennikarz WP SportoweFakty

Źródło artykułu: WP SportoweFakty