Trener Legii przemówił po kolejnej kompromitacji

PAP / Leszek Szymański / Na zdjęciu: Inaki Astiz
PAP / Leszek Szymański / Na zdjęciu: Inaki Astiz

- Zobaczymy teraz kto płynie na tym samym statku, a kto nie. Każdy musi się zastanowić na tym, w którą stronę chce iść i czy jest gotowy pokazać charakter - mówił Inaki Astiz po meczu Legii Warszawa z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (1:2).

Dzień bez kompromitacji Legii Warszawa dniem straconym? W niedzielne popołudnie stołeczny zespół sensacyjnie przegrał z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza 1:2, tracąc gola w czwartej minucie doliczonego czasu gry.

Inaki Astiz prowadzi Legię tymczasowo po rozstaniu z Edwardem Iordanescu. Zaczął od remisu z Widzewem Łódź, ale następnie była przegrana z NK Celje w Lidze Konferencji (1:2), a teraz przytrafiła się wpadka w Ekstraklasie z przeciwnikiem, który nie potrafił wygrać od 8 sierpnia (!).

- Inaczej wyobrażaliśmy sobie ten mecz. Moim zdaniem w pierwszej połowie każdy latał, jak chciał, w ogóle nie trzymaliśmy się struktury. Rozmawialiśmy o tym w przerwie i myślę, że w drugiej połowie to poprawiliśmy. Były sytuacje, zdobyliśmy bramkę. Zrobiliśmy to, co było najtrudniejsze, czyli doprowadziliśmy do remisu. Wierzyliśmy, że możemy strzelić drugiego gola, ale chcieliśmy robić to z głową. Niestety to nie pierwszy raz, gdy dajemy przeciwnikowi prezenty. Każdy z nas musi to przemyśleć, spojrzeć w lustro. To jest Legia Warszawa, tutaj gra się o zwycięstwa i tytuły. Nie wiem, co będzie dalej - powiedział Astiz na konferencji prasowej.

- Nie wiem czy grając u siebie presja jest większa niż kiedy gramy na wyjeździe. Może tak być. Zobaczymy teraz kto płynie na tym samym statku, a kto nie. Każdy musi się zastanowić na tym, w którą stronę chce iść i czy jest gotowy pokazać charakter - dodał Hiszpan.

Teraz przerwa reprezentacyjna. Czy trener Astiz jest w stanie wyciągnąć drużynę z kryzysu czy jednak potrzeba świeżej krwi na ławce?

(kilka sekund milczenia) - Dużo różnych rzeczy mówi się o drużynie, o trenerach. Jesteśmy tutaj, żeby pomóc zawodnikom, dać im narzędzia. Koniec końców uważam, że najważniejsza jest głowa zawodników. Jestem pewien, że oni potrafią grać w piłkę, pokazali to nie raz. Nie wiem czy winny jest trener czy zawodnicy. Możemy rozmawiać o tym, co trzeba poprawić, ale są rzeczy - tak jak dzisiaj - które ciężko wytłumaczyć - powiedział Astiz.

- Legia dała mi bardzo dużo. Nie wiem, to nie jest pytanie do mnie. Jestem tutaj, żeby pomóc. Jeśli Legia uzna, że nie jestem potrzebny, to przyjdzie ktoś inny - podsumował.

ZOBACZ WIDEO: Czy Quebonafide potrafi grać w piłkę? Zebraliśmy jego akcje z meczu Mazura!

Komentarze (3)
avatar
PiotrPiotroffsky
9.11.2025
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Astiz nie jest trenerem, jest P.O. trenera. I szkoda mi go bo dostał w spadku niezły szrot a część winy za obecne niepowodzenia właśnie jemu niesłusznie zapiszą. Legia powinna zdać sobie sprawę Czytaj całość
avatar
Janek Waleczny
9.11.2025
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Nie potrzeba Panika!
Legia zostanie jeszcze Mistrzem Polski..zostało im 20 meczyków, ale dziś to Z Termalica u siebie powinni wygrać. 
avatar
Andrzej M.
9.11.2025
Zgłoś do moderacji
4
4
Odpowiedz
życzę poLegłej oby tak dalej! 
Zgłoś nielegalne treści