Na początku drugiej połowy hitu Premier League Olivier Giroud zderzył się z Martinem Skrtelem. Słowak miał mocno rozciętą głowę i przez kilka minut był opatrywany na murawie. Po pewnym czasie, już z opatrunkiem wrócił na boisko i kontynuował swój udział w pojedynku.
Głównie na skutek tego zdarzenia arbiter spotkanie Liverpoolu z Arsenalem przedłużył aż o dziewięć minut! W siódmej minucie dodatkowego czasu gry po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zupełnie niepilnowany Martin Skrtel popisał się celnym strzałem głową, przy którym Wojciech Szczęsny był bez szans.
[ad=rectangle]
Po spotkaniu Słowak opublikował zdjęcie na jednym z portali społecznościowych, które dokumentuje, jak poważnie ucierpiał w starciu z Olivierem Giroud.
- Wszystko jest już w porządku. Tuż po zderzeniu odczuwałem duży ból, ale takie sytuacje to część futbolu. Cieszę się, że mimo tego urazu mogłem kontynuować udział w meczu - powiedział Skrtel, cytowany przez oficjalny serwis The Reds.
Słowak niemal w ostatniej chwili uratował dla swojej drużyny punkt, ale i tak nie jest zbyt zadowolony. - Strzelona bramka to oczywiście powód do radości, bo dała nam jedno oczko. Wszyscy jesteśmy jednak rozczarowani, gdyż byliśmy w niedzielę drużyną dominującą. Uważam, że zasłużyliśmy na lepszy rezultat niż remis - zaznaczył.