Sosnowiczanie byli faworytem konfrontacji z MKS-em Kluczbork. W pierwszej połowie podopieczni Jacka Magiery grali dobrze, ale brakowało im skuteczności. Przełamanie przyszło w samej końcówce za sprawą bramki Łukasza Matusiaka.
Był to bardzo ważny moment dla dalszego przebiegu spotkania, które ostatecznie Zagłębie Sosnowiec wygrało aż 4:0. Jednak na miano bohatera zapracował sobie 20-letni pomocnik, Robert Bartczak.
- Na pewno fajne wejście. Zanotowałem bramkę, dwie asysty. Drużyna wygrała, mamy trzy punkty, jestem z tego wszystkiego bardzo zadowolony - przyznał. Bartczak pojawił się na boisku w 56. minucie, a po mniej więcej 40 sekundach miał już na koncie bramkę!
W polu karnym wyłożył piłkę do Sanogo Vamary, napastnik strzelił w poprzeczkę, ale Bartczak dobił piłkę głową. - Nie miałem za dużo czasu na reakcję, ale fajnie zareagowałem. Cieszę się, że strzeliłem tę bramkę - powiedział skromnie.
ZOBACZ WIDEO: Nowa murawa, nowe reklamy... Legia zmienia się na Ligę Mistrzów (źródło TVP)
{"id":"","title":""}
Potem zaliczył jeszcze dwie asysty. Siedem minut po zdobyciu gola świetnie podał do Martina Pribuli. - Wydawało mi się, że Sanogo już był łapany na spalonym, więc poszedłem w drugą stronę. Akurat na pozycję wychodził Martin i dałem mu prostopadłe podanie - wyjaśnił. Potem asystował również przy drugim trafieniu Matusiaka.
Dzięki pokonaniu MKS-u Kluczbork Zagłębie wskoczyło na pozycję lidera I ligi. - Wiedzieliśmy, że MKS będzie stał w jedenastu praktycznie w swojej szesnastce i cały czas będzie się bronił. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będziemy mieli sytuacje, fajnie że je wykorzystaliśmy i mamy trzy punkty - zaznaczył Bartczak.
W ramach 9. kolejki niepokonane Zagłębie Sosnowiec zmierzy się na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Mecz odbędzie się 16 września, a rozpocznie się o godzinie 18:00.