Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Lista płac, czyli jak się zarabia w polskich ligach

Piłka Nożna
Piłka Nożna

48 000. O ile pensje w Koronie Kielce oscylują między 20 a 30 tysięcy złotych, o tyle nowi zawodnicy z reguły mają trochę więcej. I reguła ta dotyczy Gorana Cvijanovicia. Doświadczony Słoweniec, pięciokrotny mistrz swojego kraju, gwiazda Mariboru, może liczyć - tak przynajmniej zeznają nam kieleckie źródła - na około 48 tysięcy, z tym że zawarta w tym jest prowizja menedżerska. Jeśli to kwota prawdziwa, to wysoka, ale też trzeba przyznać, że pomocnik solidnie na nią pracuje.

50 000. Około. Jak ćwierkają wróble, to może być górny poziom zarobków w Pogoni Szczecin. Jeśli zaś to prawda, to oglądając tabelę, niejeden z kibiców Portowców stwierdzi, że i tak za wysoki. Inna sprawa, że można też usłyszeć wersję, według której Adam Gyurcso pobiera z kasy szczecińskiego klubu znacznie więcej. Spekuluje się też, że na około 50 patyków może liczyć napastnik Bruk-Betu Termaliki, który latem trafił do Niecieczy za 180 tysięcy euro. Mówi się też, że mniej więcej tyle wynosi gaża pomocnika, który kilka miesięcy temu trafił do Jagiellonii. A to oznacza z kolei, że klub z Białegostoku podniósł górny próg wynagrodzeń dla zawodników w porównaniu z poprzednim sezonem. W rozgrywkach 2015-16 Jaga na wynagrodzenia piłkarzy i sztabu szkoleniowego pierwszego zespołu zabudżetowane miała 8 milionów złotych. Obecnie klub z Podlasia na pensje wydaje okrągły milion złotych brutto miesięcznie, czyli w skali sezonu mowa o 12 milionach złotych. To pokazuje, że Jagiellonia cały czas idzie do przodu, jest rozsądnie zarządzana i oczywiście zbiega się to z dobrymi wynikami sportowymi - w zeszłym sezonie wywalczyła przecież wicemistrzostwo Polski.

53 750. Tak o dłuższego czasu kształtują się prawdopodobne pobory Piotra Celebana. Kapitan Śląska Wrocław otrzymał wysoki kontrakt i trzeba przyznać, że momentami mocno na niego pracował.

62 000. Pensja prawdziwego weterana i symbolu Wisły Kraków. Paweł Brożek może cieszyć się kontraktem w wysokości 175 tysięcy euro rocznie. Lata jednak lecą nieubłaganie i zapewne nowej umowy już Broziu pod Wawelem nie podpisze.

64 500. Zarobki netto Marcina Robaka (za "SE"), najlepszego piłkarza Śląska Wrocław i najskuteczniejszego Polaka w ekstraklasie. Czas się go nie ima. Mimo upływu lat wciąż jest w cenie, o czym świadczy nie tylko wysokość pensji, ale i boiskowe wyczyny. Około 64 tysięcy wynosić mają miesięczne zarobki jego klubowego kolegi - Koseckiego.

70 000. Szacowane uposażenie Jakuba Wawrzyniaka, jednego z gdańskich weteranów. Także tyle zarabia czołowy pomocnik Zagłębia Lubin.

80 000. Plotkowano, że w Szczecinie mniej więcej taką pensję wynegocjował sobie Maciej Skorża. Nie są to małe pieniądze, zwłaszcza w kontekście wyników, które zespół uzyskiwał pod jego wodzą, niemniej wcale nie muszą być nierealne. Szkoleniowiec ten bowiem ceni się, co więcej - do momentu pracy z Pogonią wydawało się, że całkiem słusznie. Przy następnym podejściu do ekstraklasy będzie chyba jednak musiał nieco spuścić z tonu.

83 000. I tu mamy pewien problem. Otóż wydawało nam się, że Flavio i Marco, czyli bracia Paixao, w Lechii Gdańsk zarabiają po mniej więcej 60 tysięcy złotych. To chyba jednak nie były dobre rachuby. Trudno powiedzieć, jak jest w przypadku Flavio, ale Marco - według doniesień „Super Expressu” - pobiera co miesiąc 83 tysiące złotych netto! Sporo, ale przecież jako jedyny bodaj nie obniżył piłkarskich notowań. Jest wciąż tak samo efektowny i efektywny jak w poprzednim sezonie, kiedy z Robakiem ścigał się po snajperską koronę, a nawet jak wówczas, gdy zdobywał jeszcze bramki dla Śląska.

85 000. Nie tylko starszy, ale i lepiej zarobkujący. Chodzi o wciąż jednego z najlepszych obrońców w ekstraklasie, czyli Arkadiusza Głowackiego. Jeżeli nic się nie zmieniło w zapisie nowego kontraktu (prolongowany w maju obowiązuje czerwca 2018 roku), Głowa wciąż sytuuje się na poziomie 240 tysięcy euro rocznie. Czyli identycznie jak Romeo Jozak (za "SE"). Chorwat, który miał Legii przywrócić blask i to niemal na każdym polu, jest ponoć o jedną trzecią gorzej wynagradzany od Nenada Bjelicy, zatem pozostaje mu tylko marne 20 tysięcy euro miesięcznie. Natomiast zgodnie z doniesieniami dziennika na cały chorwacki zaciąg, na który składają się przecież między innymi i trener przygotowania fizycznego Kresimir Sos, i dyrektor techniczny Ivan Kepcija, mistrzowie Polski muszą przeznaczać około 50 tysięcy euro miesięcznie. To ogromna kwota, ale warto pamiętać, że zaczynający poprzedni sezon w roli I trenera Legii Besnik Hasi miał inkasować 40 tysięcy euro co miesiąc. Fakt, że za wiele miesięcy nie popracował, ale odszkodowanie otrzymał. 20 tysięcy euro wynosił również kontrakt Steevena Langila, który szczęśliwie udało się Legii rozwiązać.

100 000. Nawet jeśli to kwota prawdziwa, to i tak już nieaktualna. Według "Dziennika Bałtyckiego" na tyle wyceniony został szkoleniowy warsztat Piotra Nowaka przez właścicieli Lechii Gdańsk. Nowak, jak wiadomo, niedawno poszedł „w dyrektory”, ale jak, i czy, wpłynęło to na jego zarobki, tego nie wiemy. Stówka to było także uposażenie Jacka Magiery, do niedawna trenera Legii, a informuje o tym uprzejmie "Super Express". W Legii nie ma już jednak ani Magiery, ani oczywiście jego poprzednika Besnika Hasiego, jest natomiast wspomniany Jozak. Na tym poziomie sytuować należy również brazylijskiego pomocnika klubu z Ł3 - Guilherme.

106 250. Konkretnie 300 tysięcy euro. Być może właśnie aż tyle mogą wyciągnąć Sebastian Mila i Sławomir Peszko jako zawodnicy Lechii Gdańsk. O ile ten drugi wciąż mocno dobija się do reprezentacji i z gry w lidze eliminować może go tylko kontuzja (jak ostatnio), to doświadczony Mila przegrywa sportową rywalizację o miejsce w składzie. Na podobnym poziomie kontrakty mieli byli już stoperzy Lechii - Rafał Janicki i Mario Maloca.

120 000. Tu również trzy gorsze wtrąca nieoceniony "SE": to poziom zarobków całej plejady legionistów, a więc Kaspra Hamalainena, Miroslava Radovicia (nie tak dawno jeszcze najlepiej - zasłużenie - opłacanego piłkarza ligi), Adama Hlouska i Daniela Chimy Chukwu. Wygląda na to, że Nigeryjczyk to jeden z najbardziej przepłaconych piłkarzy ekstraklasy. W poprzednim sezonie jego wiosenny wkład w tytuł mistrzowski dla Legii wynosił 22 minuty. W tym jest poprawa - Chukwu na boisku przebywał już 135 minut, wciąż jednak bez efektu bramkowego. Na podobną kasę może liczyć też pomocnik Legii, który jeszcze niedawno brał udział w finałach mistrzostw Europy we Francji, a potem znacznie obniżył sportowe loty. Choć zdaje się, że właśnie zaczął wracać do formy.

141 600. Podbijamy stawkę, a właściwie skutecznie czyni to Legia Warszawa. 400 tysięcy euro to kwota, jaką w Sampdorii Genua rocznie inkasuje Bartosz Bereszyński, były obrońca Legii. I na taką również sumkę zgodził się - podobno - Michał Pazdan, obecny filar Legii i reprezentacji Polski.

150 000. To podobno z grubsza porachowana średnia pensja w I zespole Legii. W tę średnią niemal doskonale wpisuje się sprowadzony za 500 tysięcy euro ze Szwajcarii Armando Sadiku, albański snajper, który w Legii się na razie nie sprawdza, ale kontrakt ma godny, bo przekraczający ponoć 400 tysięcy euro rocznie. Podobnie wyceniony został również reprezentant Polski Krzysztof Mączyński, za którego, nawiasem mówiąc, Legia musiała zapłacić poważną sumę Wiśle Kraków.

170 000. W "Superaku" czytamy, że tyle mogli zarobić piłkarze Lecha (na głowę) z tytułu premii, gdyby w czerwcu udało im się zdobyć mistrzostwo Polski. To, jak wiadomo, przypadło w udziale Legii, zatem jej piłkarze zainkasowali po około 200 tysięcy. 170 tysięcy to może być także nowy rekord Kolejorza. W założeniu, o czym pisaliśmy, najwięcej na Bułgarskiej powinien zarabiać trener Bjelica, ale kiedy latem KKS dopinał angaż Christiana Gytkjaera (wolny transfer), "Przegląd Sportowy"podał, że Duńczyk będzie mógł liczyć na kontrakt w wysokości 40 tysięcy euro miesięcznie. Inna sprawa, że według najświeższych doniesień portalu sport.pl napastnik Lecha musi zadowalać się kwotą 20 tysięcy euro netto, plus oczywiście wyjściówki i bonusy.

212 500. Latem ekstraklasa straciła gwiazdę, Legia Warszawa człowieka, dzięki któremu sięgnęła po tytuł, a my straciliśmy ubiegłorocznego lidera rankingu. Vadis Odjidja-Ofoe nie był zainteresowany kontynuowaniem kariery w Polsce ani nawet podwyżką kontraktu, który wynosił 600 tysięcy euro, a ponoć warszawski klub skłonny był rozważyć niemal dwukrotną podwyżkę. VOO wybrał jednak jeszcze bardziej lukratywną ofertę i wyjechał do Grecji. Teraz podobną kwotę, albo nawet wyższą, Legia wydaje na cały sztab szkoleniowy.

283 000. Czyżby? Jeśli wierzyć źródłom, to Artur Jędrzejczyk przejął po Odjidji-Ofoe miano najlepiej opłacanego polskiego ligowca. Kontrakt reprezentanta Polski szacowany jest na 800 tysięcy euro w skali roku - taką właśnie kwotę ujawnił Roman Kołtoń, dziennikarz Polsatu Sport ("Super Express" podaje 600 tysięcy euro netto). Do tego zapewne dochodzą premie. Przypomnijmy, że 30-letni obecnie Jędza do Legii trafił właściwie już po raz piąty w karierze. Pierwszy raz w 2006 roku, ale szybko został wypożyczony do niższych lig. Wrócił na Łazienkowską na rundę jesienną sezonu 2009-10, a wiosnę już spędził w Kielcach. W końcu jednak zadomowił się na dobre, stał się gwiazdą drużyny z Warszawy, zapracował na transfer do Krasnodaru. Przed Euro 2016 znów założył koszulkę z literą L, pomógł zdobyć dublet, po czym wrócił do Rosji. Ostatecznie Legia wykupiła Jędrzejczyka za milion euro rok temu zimą, jednocześnie podpisując z nim niezwykle lukratywny kontrakt.

ZBIGNIEW MUCHA, PRZEMYSŁAW PAWLAK

Kto zostanie mistrzem Polski sezonu 2017/2018?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
"Piłka Nożna"
Komentarze (4):
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×