WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Polacy zablokowali Denisowi Urubce dostęp do sieci!

Polacy zablokowali Denisowi Urubce dostęp do WIFI - grzmią Rosjanie. - To prawda, bo krytykował naszą wyprawę - odpowiada Krzysztof Wielicki.
Jacek Stańczyk
Jacek Stańczyk
Facebook / Na zdjęciu: Denis Urubko

Serwis serwis mountain.ru napisał we wtorek. "Polacy zablokowali dostęp do WiFi Denisowi Urubce, natychmiast po jego powrocie do bazy. Pozwolili mu jedynie zadzwonić do domu i powiedzieć, że wszystko jest w porządku. Krewni nie wiedzą teraz jednak, co się z nim dzieje i jak wróci do Skardu. 

Odpowiedź Krzysztofa Wielickiego, kierownika wyprawy przyszła szybko. Na Facebooku napisał: 

"Pojawiające się w sieci informacje, że nie pozwoliłem po powrocie z samotnego wyjścia Denisa na użycie wifi jest prawdą, gdyż Denis w czasie wyprawy wysyłał do różnych mediów krytyczne informacje o naszej wyprawie i o jej uczestnikach i nie widziałem powodu, by korzystając z naszego serwisu kontynuował swoje subiektywne opinie. Nieprawdą natomiast jest, że uniemożliwiłem Denisowi kontakt z rodziną i najbliższymi. Otrzymał możliwość połączeń telefonicznych (za darmo) z której skorzystał. Osobiście powiadomiłem o powrocie Denisa do bazy jego żonę Olgę. Otrzymuje pełną pomoc organizatora w zejściu do Skardu, opiekę naszego agenta oraz wszystkie bilety lotnicze w drodze powrotnej."

Denis Urubko, członek polskiej wyprawy na K2 w sobotę postanowił samodzielnie zaatakować szczyt. Nie uzgadniał tego z szefem wyprawy, to była jego samowolka. Atak się nie udał, w poniedziałek himalaista wrócił do bazy. Mówił wówczas: 

 - To była moja szansa na to, by coś zrobić, a nie tylko siedzieć w bazie. Podjąłem się ataku szczytowego i tak naprawdę jestem usatysfakcjonowany, bo to zrobiłem. Bez tego byłbym wściekły - wyjaśnił Urubko w rozmowie z TVN24. I dodawał: - Myślę, że nie mam za co przepraszać. Oni też nie są aniołami. Krzysztof Wielicki pozwolił mi wejść do obozu trzeciego, a później kazał mi wrócić z powodów, których nie rozumiem. OK, jesteśmy mężczyznami, himalaistami - nikt nie przeprosił mnie za ich błędy i moje zdanie zostaje takie samo.

Celem wyprawy jest pierwsze zimowe wejście na drugi najwyższy szczyt ziemi (8611 m n.p.m). Urubko, wychowany na szkole rosyjskiej uważa, że zima kończy się ostatniego lutego. Polacy mają czas do 20 marca. Himalaista zrezygnował teraz z dalszej wspinaczki, ale gdyby tego nie zrobił, to i tak pewnie został z zespołu wyrzucony. 

"Decyzja ta została zaakceptowana przez uczestników wyprawy, którzy nie widzieli dalszej możliwości współpracy z Denisem po jego samodzielnej próbie zdobycia wierzchołka" - poinformowała grupa - TUTAJ więcej szczegółów

ZOBACZ WIDEO Elisabeth Revol: Mam w sobie dużo gniewu. Mogliśmy uratować Tomka

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
mountain.ru

Komentarze (211):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Robert Szewczyk 1
    Proponuję czytać własne posty przed wysłaniem. Może wtedy uda się uniknąć dziwolągów w postaci "kilku zrozumiałych policzków". Co do transportu dla pana Urubko. Zawsze można zapłacić za ten helikopter z własnej kieszeni, zamiast mądrzyć się znad klawiatury.
    Allez Zeby wrocic Urubko musi przejsc "100 km trekkingiem przez lodowiec Baltoro, pełnym niebezpiecznych szczelin. Będzie miał do pomocy tragarzy wysokościowych, którzy asystowali w zakładaniu obozów i poręczowaniu. Dojście do Askole, najbliższej miejscowości powinno mu zająć kilka dni. Stamtąd busem będzie musiał dojechać do Skardu, a dalej samolotem - jeśli warunki będą na to pozwalały - do Islamabadu. W przeciwnym razie czeka go 24-godzinna podróż autobusem po najwyżej utwardzonej drodze na świecie, czyli Karakorum Highway."
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Zygmunt Kajtoch 1
    Skąd portal mountain.ru miał wiedzę że krewni Urubko nie mają kontaktu przez WiFi
    Michal L A co ci nastręcza trudności w rozumieniu.? Tu nie ma nic trudnego , żeby nie rozumieć. Rosyjski portal mountain.ru podał , że krewni Urubki nie mają z nim kontaktu i Sportowe Fakty podały za tym portalem tę informację. Miło , że Rosjanie podali później na swoim portalu informację jaką przekazał na facebooku Wielecki , która zadaje kłam wcześniejszej informacji jaką podali Rosjanie. o braku kontaktu Urubko z rodziną, naprawdę miło :)
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Allez 2
    Zeby wrocic Urubko musi przejsc "100 km trekkingiem przez lodowiec Baltoro, pełnym niebezpiecznych szczelin. Będzie miał do pomocy tragarzy wysokościowych, którzy asystowali w zakładaniu obozów i poręczowaniu. Dojście do Askole, najbliższej miejscowości powinno mu zająć kilka dni. Stamtąd busem będzie musiał dojechać do Skardu, a dalej samolotem - jeśli warunki będą na to pozwalały - do Islamabadu. W przeciwnym razie czeka go 24-godzinna podróż autobusem po najwyżej utwardzonej drodze na świecie, czyli Karakorum Highway."
    Małgorzata Budnik Tylko taka kilka zrozumiałych policzków mogła to tak potraktować.Ciekawe co miał na myśli mówiąc że oni nie są aniołami ? Teraz tylko pozostało mu dotrzeć bezpiecznie bo przed nim 100 km. Ciekawe czy Bóg Wielicki da mu na drogę Internet? I jeszcze jedno dlaczego nie zorganizuje dla niego helikoptera?? WYdaje się że to by było sprawiedliwe.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (208)
Pokaż więcej komentarzy (211)
Pokaż więcej komentarzy (211)
Pokaż więcej komentarzy (211)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×