Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Puchar Króla: Valencia pokonała Barcelonę w finale! Puchar dla Nietoperzy

Valencia spełnia swoje marzenia. Nietoperze uczciły stulecie swojego istnienia zdobyciem Pucharu Króla. Barcelona przegrała 1:2 i wciąż jest w dołku po klęsce w Lidze Mistrzów.
Maciej Siemiątkowski
Maciej Siemiątkowski
Goncalo Guedes (z lewej) oraz Arturo Vidal (z prawej) PAP/EPA / RAUL CARO / Na zdjęciu: Goncalo Guedes (z lewej) oraz Arturo Vidal (z prawej)

Są chwile, kiedy nawet piłkarscy bogowie bywają bezradni. Lionel Messi, żeby ratować dołującą sytuację Barcelony, wybrał się nawet na konferencję prasową przed meczem. Argentyńczyk pokazał się na spotkaniu z dziennikarzami po raz pierwszy od czterech lat. Tłumaczył się z blamażu w Lidze Mistrzów z Liverpoolem, całą odpowiedzialność brał na siebie i zespół oraz deklarował pełne wsparcie dla Ernesto Valverde. Po części się udało, ale media dalej kręcą karuzelę nazwisk potencjalnych następców Baska.

Na Estadio Benito Villamarin w sobotę rozegrała się identyczna tragedia z Messim w roli głównej. Jako największa gwiazda drużyny znowu był na pierwszym planie i musiał pracować za dwóch. Bo bez kontuzjowanego Luisa Suareza odpowiedzialność za zdobywanie bramek spoczywa tylko na nim. Próbował od 18. minuty z każdej możliwej pozycji, ale udało się tylko raz. W 73. minucie 31-latek podał kolegom tlen i strzelił gola kontaktowego dobijając uderzenie Clementa Lenglet. Nie wystarczyło czasu, żeby wyrównać. Barcelona rozczarowuje na finiszu rozgrywek i z ostatnich pięciu spotkań, wygrała tylko jedno.

Czytaj też: Real Madryt. Maszyna, która czeka na przegląd techniczny

A Valencia spełnia swoje marzenia, bo na początku roku nikt nie spodziewał się, że klub zapewni sobie prawo gry w Lidze Mistrzów i zdobędzie Puchar Króla. Sobotnie zwycięstwo smakuje tym lepiej, że Nietoperze triumfują na stulecie swojego istnienia. Talizmanem w ekipie Marcelino mógł okazać się Kevin Gameiro. Francuz jest gwarancją trofeów. - Zawszę kończę sezon z tytułami. Robię tak w ciągu ostatnich sześciu lat i nie chcę przerwać passy w Valencii - opowiadał przed pierwszym gwizdkiem. Wcześniej odnosił sukcesy z Atletico Madryt, Sevillą i PSG.

ZOBACZ WIDEO "Druga połowa". Sukcesy Roberta Lewandowskiego przechodzą bez echa. Czas na nowe wyzwania?

To Gameiro otworzył wynik finału. Jego strzał był dla Katalończyków jak kubeł zimnej wody. Do 21. minuty to oni kontrolowali grę i zepchnęli przeciwników do obrony. Wystarczył jeden szybki atak. Jose Gaya niczym Jordi Alba pokazał się z przodu, dograł w pole karne, a francuski napastnik Valencii huknął na bramkę.

Kilkanaście minut później kolejnego gonga zaserwował rywalom Rodrigo Moreno. Drugi z napastników zamknął akcję po dośrodkowaniu Carlosa Solera, który zostawił w tyle Albę.

Valverde zapalił się grunt pod nogami. W przerwie wprowadził Malcoma i Arturo Vidala. Już po kilku minutach Bask mógł żałować, że nie dał im szansy od pierwszego gwizdka. Brazylijczyk i Chilijczyk ożywili grę zespołu i w tercecie z Messim zagrażali bramce Jaume Domenecha. Hiszpan do 73. minuty mógł się szczycić tym, że w kolejnych trzech meczach nie skapitulował przed Argentyńczykiem. Przegrał za czwartym razem, jednak do tego momentu zaliczył kilka spektakularnych parad, większość przy strzałach kapitana Blaugrany.

Sprawdź również: Bohater niejednoznaczny. Dani Parejo wreszcie jest sobą

Bramka kontaktowa, a wcześniej uraz lidera Valencii Daniego Parejo, podwyższyły temperaturę spotkania. Ostatnie minuty nie nadawały się do oglądania dla ludzi o słabych nerwach. Ofensywa totalna w wykonaniu Barcelony, a Marcelino ratował się wpuszczając na boisko kolejnych obrońców. Dodając do tego dwie zmarnowane stuprocentowe okazje Goncalo Guedesa w doliczonym czasie gry, wyszedł thriller na miarę klasyki gatunku. Mecz idealny na zakończenie sezonu w Hiszpanii. Zaskakujący, trzymający tempo i kreujący nowych bohaterów. Tymi zostali Marcelino, kapitan Dani Parejo i reszta Nietoperzy, którzy dali z siebie więcej niż sto procent, aby wprawić kibiców w euforię. 

FC Barcelona - Valencia CF 1:2 (0:2)
0:1 - Kevin Gameiro 21'
0:2 - Rodrigo Moreno 33'
1:2 - Leo Messi 73'

Barcelona: Jasper Cillessen - Nelson Semedo (46' Malcom), Gerard Pique, Clement Lenglet, Jordi Alba - Arthur Melo (46' Arturo Vidal), Sergio Busquets, Ivan Rakitić (77' Carles Alena) - Sergi Roberto, Leo Messi, Philippe Coutinho.

Valencia: Jaume Domenech - Daniel Wass, Ezequiel Garay, Gabriel Paulista, Jose Luis Gaya - Carlos Soler, Dani Parejo (65' Geoffrey Kondogbia), Francis Coquelin, Goncalo Guedes - Rodrigo Moreno (88' Mouctar Diakhaby), Kevin Gameiro (72' Cristiano Piccini).

Żółte kartki: Busquets i Vidal (Barcelona) oraz Gaya i Kondogbia (Valencia).

Sędziował: Alberto Undiano.

Oceny wg portalu SofaScore.com:

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (8):
  • Dariusz Dazza Zajac Zgłoś komentarz
    Hahahaha !!!!!! Messsiiii !!! Za malo placa ?!!
    • butcherNS Zgłoś komentarz
      i sressi się zesrał!!! hahahahaha
      • Karol79 Zgłoś komentarz
        Mam nadzieję że będzie miał na tyle honoru by podać się do dymisji. Próbował Nas kibiców oszukać, gra beznadziejna, nie dało się na to patrzeć, ale były zwycięstwa, więc
        Czytaj całość
        człowiek zagryzł zęby i próbował uwierzyć że może gra brzydka ale będą puchary... Nie, nie będą, gość nie ma żadnej koncepcji, jego taktyka to jest Messi zrób coś, i tylko Messi przykrywał dramat który trwa od dwóch lat. Oprócz Messiego nie ma zawodnika który potrafi wygrać 1 na 1 stworzyć przewagę. Mistrzostwo zdobyte bo Real był jeszcze bardziej drewniany niż kiedykolwiek. Zero stylu, zero pomysłu, dwa największe blamaże w historii klubu to Valverde, mieć wyniki 4:1 i 3:0, oczywiście to też wina zawodników i sytych kotów, ale trener jest też od czegoś by reagować, wziąć ich za d... Oby się obudzili w tej Barcelonie bo jeśli zostanie to będzie dramat.
        • Bob Shakalaka Zgłoś komentarz
          Jeśli w kolejnym sezonie dalej będzie się wszystko opierało na jednym jedynym graczu (już 33 letnim) to czarno to widzę. Zresztą cały zespół postarzał się okrutnie. I to na boisku
          Czytaj całość
          widać. Tam powinno być trzęsienie ziemi kadrowe i to mowa o tym kadrowym najszczerszym betonie typu Busquets, Rakitic, Suarez, czy nawet Alba, a nie wymiana jakichś Boatengów, Murillów czy nawet Coutinho. BTW takiego upadku piłkarskiego jak Cou w tym sezonie to ten świat jeszcze nie oglądał. La Liga gościa boleśnie zweryfikowała. Zanim zrobi te swoje zejście na prawą to dwóch obrońców już stoi przed nim, a trzeci zabiera mu piłkę. A on niewiele zdaje się potrafi oprócz tego, przynajmniej nie pokazuje tego. Drugi "crack" to zdaje się tylko crack szpitalny. Bo na boisku przebywa znacznie mniej i po dwóch sezonach dalej nie wiadomo czy już ma tę swoją optymalną dyspozycję czy wciąż odbudowywuje się po urazie. Po czym łapie kolejną kontuzję i znowu to samo i znowu... i znowu. Trudno na takim gościu opierać skład. Niestety. Jakość jest, ale trzeba jeszcze zbudować drużynę. Drużynę w której Leo jest ważnym (może najważniejszym) ale tylko trybem a nie podstawą po wyjęciu której zostaje "chicken run".... A prawdziwą drużynę tworzą gracze którzy dają w nią swój wkład, robią w niej grę i biorą na siebie odpowiedzialność, a nie tylko oddają piłę Messiemu. Ta "taktyka" może się sprawdzać dziesiątki razy ale wszystko do czasu. Dochodzi do tego że taki Alba nawet mając przed sobą TYLKO bramkarza, wciąż szuka Leo zamiast strzelać vide Anfield. To jest chore jak ta "drużyna" jest wykastrowana z charakteru. Gro winy za to ponoszą piłkarze którzy mają w Barcelonie cieplutki k...idołek a odpowiedzialności na boisku nie przejawiają żadnej. Ale i trener, którego z racji braku strawnego do oglądania stylu gry broniły tylko wyniki. Gdy ich zabrakło efekt jego pracy jest opłakany. A motywatorem to on jest żadnym. Nie wiem jak on też przygotowuje fizycznie tych piłkarzy skoro takiemu Arthurowi przytyło się 4 kg w porównaniu z początkiem sezonu, a potem dziwić się że weteran Vidal wygryza go ze składu w najważniejszej części sezonu. Profesjonalizm, kurde... Niemniej nie spodziewam się teraz żadnej rewolucji. Będzie to samo co teraz. I w rezultacie stagnacja z tendencją spadkową. Prawdziwe tąpnięcie będzie ale za sezon, dwa. I to takie po którym nie będzie co zbierać.
          • Piotr Pilarz Zgłoś komentarz
            Raz się przegrywa a raz się przegrywa,Valencia zasłużyła a Barcelonie nawet trener nie pomoże.
            • -Oski1916- Zgłoś komentarz
              Raz się wygrywa, raz się przegrywa.... Miało być niewiadomo co, potrójna korona, a jest klapa.... No cóż, trzeba liczyć że następny sezon będzie lepszy
              • Piotr Karol Zgłoś komentarz
                Czyżby "cudowny krasnoludek" za długo świętował zdobycie złotej piłki i " witaminki" oraz "odżywki" nie zdążyły zadziałać? A może za mało suplementów? A może sędzia za mało
                Czytaj całość
                wziął w łapę i podyktował karnego? I dlaczego nie wyrzucił przynajmniej jednego gracza Valencii z boiska? Przecież tak nie wolno! Tak się nie godzi! Na dodatek bramki dla Valencii uznane! Skandal!!!
                • sie wie Zgłoś komentarz
                  Coś czuje, że Valverde może polecieć po tym sezonie w którym wszystko szło jak po maśle a skończyło się... Hmm no tragicznie bo mistrzostwo Hiszpanii przy tak słabym Realu jak w tym
                  Czytaj całość
                  sezonie to obowiązek.
                  Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                  ×
                  Sport na ×