Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Jeden z najbogatszych Polaków, grabarz, król disco polo i inni - oni rządzą klubami PKO Ekstraklasy

Maciej Kmita
Maciej Kmita

Z wiatrem

Jarosław Mroczek to kolejny prezes-właściciel. 64-letni inżynier, który karierę zawodową zaczął w szczecińskiej stoczni. Działał tam w "Solidarności", ale politykę porzucił dla biznesu. Tuż przed upadkiem PRL-u założył z kolegami ze stoczni firmę EPA, w której zajmowali się tym samym co w stoczni - montażem sprzętu nawigacyjnego, elektroniki itd.

Po kilku latach EPA rozszerzyła działalność na energetykę wiatrową. Pomysł zrodził się w głowie Mroczka podczas wycieczki na Bornholm, kiedy pierwszy raz zobaczył prądotwórcze wiatraki, i był strzałem w "10". Jego firma była pionierem w kraju, a dziś jest jednym z największych graczy na polskim rynku ekoenergii.

W 2009 roku do Mroczka z prośbą o pomoc zgłosiły się władze odradzającej się Pogoni. Nie odmówił, bo jako dziecko sam grał z Gryfem na piersi - zaczynał nawet pod okiem legendarnego Floriana Krygiera, patrona stadionu Portowców. Na początku EPA miała 5 proc. akcji, ale stopniowo zwiększała swoje zaangażowanie. Dziś ma 74 proc. akcji, a Mroczek od 2011 roku jest prezesem Pogoni.

Zawód: działacz

W przeciwieństwie do Filipiaka, Kuleszy, Mioduskiego czy Mroczka wspomniany Klimczak jest prezesem na pełen etat, a praca w Lechu jest jego głównym zajęciem. Podobnie zawodowymi działaczami sportowymi stali się Wojciech Cygan z Rakowa, Piotr Waśniewski ze Śląska, Wojciech Pertkiewicz z Arki i Paweł Żelem z Piasta.

Największe doświadczenie ma Waśniewski, z wykształcenia analityk finansowy. Gdy na przełomie wieków Grzegorz Schetyna był właścicielem koszykarskiego Śląska Wrocław, Waśniewski był w nim dyrektorem finansowym i prezesem. W lutym 2008 roku natomiast stanął na czele Turowa Zgorzelec. Na krótko, bo już 8 miesięcy później został prezesem piłkarskiego Śląska.

Jego pierwsza kadencja (2008-2013) w WKS-ie to drugi najlepszy okres w dziejach klubu. W tym czasie Śląsk sięgnął po złoty (2012), srebrny (2011) i brązowy (2013) medal mistrzostw Polski, zdobył też Superpuchar Polski (2013) i Puchar Ekstraklasy (2009).

Czytaj również -> Dariusz Tuzimek: Troska Bońka

Odszedł ze Śląska w 2013 roku, by wrócić do niego w ubiegłym roku. Jego następcą został wtedy Żelem. Miał 33 lata i był najmłodszym prezesem w lidze, ale nie oznacza to, że żółtodziobem. Już wcześniej pracował w Śląsku, a tuż przed powrotem do Wrocławia był w zarządzie Lechii. Druga przygoda prawnika z WKS-em trwała trzy lata. Żelem wrócił do ekstraklasy po roku w roli prezesa Piasta. To za jego kadencji gliwiczanie sięgnęli po swoje pierwsze w historii mistrzostwo Polski.

Cygan, również prawnik, także ma doświadczenie z różnych klubów. Od lipca ubiegłego roku jest prezesem Rakowa, a wcześniej przez 8 lat był związany z GKS-em Katowice. Najpierw, mając raptem 27 lat, został wyznaczony przez prezydenta miasta na kuratora mającego problemy organizacyjne klubu, a następnie został jego prezesem.

Pertkiewicz z kolei działa w sporcie od 2002 roku, a od 2009 roku pracuje w Arce. Odpowiadał za marketing, a po trzech latach został prezesem. Przetrwał na stanowisku nawet zmianę właścicielską, do której doszło w 2018 roku. Ma też epizod w innej dyscyplinie - w 2011 roku kierowany przez niego Start Gdynia awansował do koszykarskiej ekstraklasy.

Sternik z patentem

Zawodowym menedżerem jest też Piotr Obidziński, ale p.o. prezesa Wisły Kraków do stycznia nie był związany ze sportem poza tym, że uprawia kitesurfing, narciarstwo czy żeglarstwo. 37-latek jest jednym z bohaterów akcji ratunkowej, która utrzymała Białą Gwiazdę na powierzchni, ale długo pozostawał w cieniu Rafała Wisłockiego, Jarosława Królewskiego czy Bogusława Leśnodorskiego.

Specjalistę od restrukturyzacji do ratowania Wisły zaprosił... na jednym z zakopiańskich stoków Leśnodorski. Takiego fachowca klubowi trudno byłoby zatrudnić na wolnym rynku, ale splot fortunnych zdarzeń sprawił, że ruszył mu na pomoc. Akurat miał wolny czas, bo wysypał mu się kontrakt w Kazachstanie i pojechał w Tatry na narty.

Na początku pomagał Wiśle pro bono, w ramach przysługi dla Leśnodorskiego, wobec którego miał dług wdzięczności. Potem zaangażował się na pełen etat, zostając pełnomocnikiem zarządu ds. restrukturyzacji. Miał pracować do końca czerwca, ale praca w futbolu zadziałała na niego jak narkotyk i na początku lipca przejął po Wisłockim obowiązki prezesa 13-krotnego mistrza Polski.

Czy prezesi polskich klubów piłkarskich znają się na swoim fachu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (12):

  • Marcin Ślawski Zgłoś komentarz
    Tytuł profesora nie jest najwyższym, a jedynym tytułem naukowym w Polsce. Reszta to stopnie naukowe i tytuły zawodowe.
    • Marcinek36 Zgłoś komentarz
      Zając jest grabarzem Korony.
      • Bitor Zgłoś komentarz
        Profesory doktory wykształciuchy wszelkiej maści i co z tego?? Skoro tylko ktoś za dość dobrego grajka położy 2 melony ojro już jest sprzedany... a później lamet ze w europie nie ma
        Czytaj całość
        już słabych drużyn jak gra się szrotem z zachodu i odpadkami z polski bo co lepszy szybko się pakuje i ucieka... szkolenie młodzieży leży i kwiczy pokazały to MMŚ i MME....prezes boniek mówi że nic się zrobić nie da... a gdzie nakłady na trenerów??!! który z polskich trenerów trenuje kogoś za granicą??!! nie ma nikogo z sukcesami...a później Niemiec ze słowackiej drużyny mówi probierzowi ze gra archaiczny futbol bo tak jest!! Na wsiach i małych miasteczka jest dużo talentów ale nie można ich odkryć bez trenerów i PORZĄDNEJ bazy informacyjnej prowadzonej przez PZPN!! bo na ZPN-y jeżdza dzieciaki nie najlepsze a pupilkowie trenerów.... nie ma nawet skautingu w tym kraju....gdzie powinie być w każdym związku ktoś odpowiedzialny jedzący po całym województwie i wyszukujący na największych zapadłych dziurach dzieciaków którzy umieją z piłką zrobić coś....
        • Marek Piotrowski Zgłoś komentarz
          No i co z tego, że mają duże pieniądze ? Nie ma czego im zazdrościć i tak umrą jak my wszyscy !
          • TNT Zgłoś komentarz
            Widzę że w niektórych przypadkach autor myli prezesa klubu z właścicielem i odwrotnie.
            • brodzio Zgłoś komentarz
              Profesory, "byznesmeny" a wyglądają jak typowy komuszy towarzysz "Szmaciak". Zresztą nie przypadkowo, wszyscy wywodzą się z nieboszczki PZPR i jej służb.
              • Radek Wojciak Zgłoś komentarz
                Co z tego ze najbogatszy. A jak On wygląda? KOSZMAR NA DWÓCH KOŃCZYNACH !
                • Bodzio Wra Zgłoś komentarz
                  No to faktycznie biznesmen pełna gębą, Lewy też zarabia 15 mln ale euro, kopiac szmacianke
                  • biedron104 Zgłoś komentarz
                    Misio czosnek misio
                    • Śmierdzą moje bąki Zgłoś komentarz
                      Wśród kibiców ległej ogromna większość to również discopolowcy.
                      • Szef na worku Zgłoś komentarz
                        Naszą piłką to chyba sami grabarze rządzą.
                        • -M- Zgłoś komentarz
                          Jak zobaczyłem w tytule "grabarz, król disco polo..." to od razu pomyślałem, że to Marek Cesarczyk z forum XD
                          Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                          ×
                          Sport na ×